Opowiadanie w jidysz ukazało się w nowojorskim dzienniku „Forwerts” (19, 20 IX 1967) podpisane, jako twórca opracowania, pseudonimem Icchok Warszawski; po angielsku w przekładzie autora i Elizabeth Shub w When Shlemiel went to Warsaw, and other stories, Nowy Jork 1968 oraz w Stories for children, Nowy Jork 1984. Po raz pierwszy w języku polskim ukazuje się na łamach czasopisma „Charaktery”.
Czytaj więcej
Emocje towarzyszą nam od urodzenia do śmierci i są potrzebne – każda z nich mówi o jakiejś potrzebie. Czemu więc często emocje traktujemy jak nieproszonych gości czy wrogów, a nie jak najlepszych przyjaciół, którzy wskazują kierunek na szlaku życia? Spróbujmy to zmienić. Zatroszczmy się o nie już dziś.
Czytaj więcej
Wydaje się naturalne, że można ćwiczyć swój umysł, ciało, a nawet zmysły. Ale czy można ćwiczyć bycie sobą? Przecież sobą się po prostu jest. Czy na pewno?
Czytaj więcej
Truizmem jest twierdzenie, że ludzie dążą na różne sposoby do poprawienia sobie nastroju. Liczne badania potwierdzają, że takie dążenia są dość powszechne. Dominuje również teza, że ludzie są istotami hedonistycznymi. Repertuar tych technik jest zróżnicowany, poczynając od pigułek szczęścia, poprzez wodę ognistą, seks, jedzenie, a kończąc na różnych zabiegach psychologicznych. Dzięki nim żywimy przekonanie, że jesteśmy osobami godnymi szacunku, moralnymi i inteligentnymi. Cechuje nas wysoka samoocena, dzięki czemu możemy czuć się lepsi od innych. Ci inni tak samo myślą o sobie… Paradoks. Jako Polacy nie jesteśmy wyjątkowi – choć uznajemy się za najlepszych, to podobne zjawisko występuje w innych krajach.
Mniej oczywiste wydaje się dążenie przeciwstawne, ukierunkowane na pogorszenie sobie nastroju. Picie dużych ilości alkoholu prowadzi do przykrych objawów, z którymi mogą nie radzić sobie środki na kaca. Zaczyna się od zdarzeń początkowo przyjemnych, które potem mają ujemne skutki. Czasami jednak ludzie podejmują działania prowadzące bezpośrednio do negatywnych konsekwencji. Katalog sposobów pogarszania sobie nastroju jest bardzo rozbudowany. Jedno z czołowych miejsc w tym zestawieniu zajmuje korzystanie z mediów. W mediach dominują informacje o wydźwięku negatywnym, choćby takie jak dane dotyczące liczby zakażeń i zgonów podczas pandemii. Mimo to ludzie sprawdzają codziennie takie informacje – co więcej, porównują je ze stanem z poprzednich okresów. Badacze wprowadzili termin „infodemia” na określenie przeciążenia informacyjnego. Niektórzy twierdzą, że infodemia jest groźniejsza od pandemii. Izolacja powoduje, że ludzie poszukują potrzebnych informacji w internecie, mediach społecznościowych czy wreszcie w telewizji. Studiując prognozy pogody przed urlopem, możemy dowiedzieć się, że będzie ona pod psem. Choć później pogoda może być zdecydowanie lepsza, to i tak przez jakiś czas jesteśmy skwaszeni. Jeśli chodzi o informacje z mediów społecznościowych, to sytuacja jest nieco inna. Ludzie chwalą się tam nowo narodzonymi dziećmi, wyglądem mieszkania czy zdjęciami z wakacji. Jednak te zdjęcia spotykają się z lawiną nienawistnych komentarzy.
Innym sposobem pogarszania nastroju jest lektura opinii użytkowników na temat pensjonatu czy kempingu – tam, gdzie chcemy się zatrzymać. Rzadko zdarza się, by wszystkie były pozytywne – zawsze znajdzie się ktoś, komu nie podobał się widok z okna czy odległość od plaży. Narzekanie to także dobra metoda – osoba narzekająca wprawdzie wylewa trochę żółci, ale i tak potem źle się czuje. To uczucie pogłębione jest przez fakt, że osoba wysłuchująca narzekanie raźno się do tego przyłącza. Jeśli nawet podczas narzekań drugiej osoby ktoś stwierdzi, że odpowiada mu zachmurzone niebo czy wysokość swoich zarobków, to może być uznany za dziwaka lub nawet za gbura.
I na koniec jeszcze jedna uniwersalna i skuteczna metoda. To myślenie o dawnych niepowodzeniach i błędach, czy to własnych, czy grupy, do której należymy. Dręczenie się myślami o tym, co moglibyśmy zrobić w przeszłości, by uniknąć porażki, skutecznie pogarsza nasze samopoczucie. Kiedy na dodatek rozpamiętywaniu dawnych klęsk towarzyszy przekonanie, że zostały one w części zawinione przez innych, pojawia się żyzna gleba dla hodowli dążenia do rewanżu i zemsty. Zanim ogłosimy wezwanie „Śledziennicy i zgorzknialcy do dzieła”, warto zastanowić się nad jego konsekwencjami.
Czytaj więcej
„Różne relacje w życiu mi się posypały – można usłyszeć od osób uzależnionych – jedynie alkohol jest czymś stałym. Nie opuści, jak kiedyś matka czy ojciec. Nie zawiedzie; wystarczy po niego sięgnąć, by poczuć ulgę.” Najpierw chroni, potem wszystko zabiera. Można jednak uwolnić się od jego wpływu. I od demonów z przeszłości, które kryją się za piciem.
Czytaj więcej
Coraz częściej zdarza się, że zamiast seksu czy jakiejkolwiek bliskości fizycznej z partnerką lub partnerem chętniej spędzamy wieczory, oglądając seriale. Dlaczego tak się dzieje? Dlaczego rezygnujemy ze zbliżenia na rzecz rozrywki albo odpoczynku?
Czytaj więcej
Wstyd ma nas chronić przed przekraczaniem granic. Ale często obraca się przeciw nam, odbiera siłę, blokuje, pozbawia dobrych relacji. Szczególnie dotyczy to nastolatków, którzy czują się nie tacy, jak trzeba i wstydzą się tego, kim są. Jak pomóc im uporać się z tą emocją? Jak wyciągnąć ich wstyd na światło dzienne, by stracił swą toksyczną moc?
Czytaj więcej
Pandemia wystawiła nasze związki na próbę. Zabrała przestrzeń i indywidualność, zatarła osobiste granice, wydobyła to, co dzieli. Szczególnie dotknęła te relacje, w których partnerzy toczą ze sobą bezwiedną grę wynikającą z niezaspokojonych potrzeb. Czy zatem wszelkie problemy w naszych relacjach są spowodowane obecną sytuacją, czy pandemia tylko wydobyła nasze najsłabsze punkty?
Czytaj więcej
Zazdrość nie cieszy się dobrą sławą. Oskarża się ją, że zatruwa umysły i relacje, a niekiedy popycha do zbrodni. A przecież ewolucja wyposażyła nas w to uczucie, by strzegło naszych związków. Zazdrość pozwala dostrzec niepokojące sygnały i w porę zapobiec niewierności. Kiedy zatem jest normalną, zdrową reakcją, a kiedy zaczyna być toksyczna dla związku?
Czytaj więcej
Miłość to nie tylko ekscytacja i dreszcz. Gdy początkowa namiętność do kogoś nieuchronnie gaśnie, pamiętajmy, że z jakichś powodów z tym kimś się związaliśmy. Przecież te powody nie zniknęły całkiem. Jeśli zaś się trochę rozwiały, mamy w tym swój udział. Zamiast myśleć o rozstaniu, spytajmy siebie: „A co, jeśli to odpowiednia osoba, tylko nie wiem, jak być z nią w relacji? Co robię, żeby temu drugiemu lepiej się żyło? Co czyni ze mnie osobę nie najłatwiejszą we wspólnym życiu?”. Może to wystarczy, by ocalić związek?
Czytaj więcej
Była ósma godzina powrotu z wakacji. Nasi synowie dawno rozładowali komórki i tablet, wypili i zjedli wszystko, co przygotowali sobie na tę podróż, pomalowali nawzajem ręce i nogi flamastrami. Widziałam w lusterku, jak okładają się plastikowymi mieczami gladiatorów, kupionymi dwa dni wcześniej na straganie. Płakali i śmiali się na przemian. Głos Wiktora Zborowskiego, który czytał Przygody Piotrusia Pana, nie przebijał się przez odgłosy walki. Klimatyzacja nie działała od tygodnia, spływaliśmy potem. Byliśmy tak zrezygnowani, że przestaliśmy się sprzeczać, którędy przejechać przez Bawarię. Gdybyśmy mieli opowiedzieć jakiś dowcip, z pewnością dotyczyłby puszczania bąków, na nic lepszego nie byłoby nas stać w tym momencie.
Minęliśmy Monachium i zamiast do przydrożnego baru przy A9 skręciliśmy do wiejskiej gospody. Nie pamiętam, czy zgubiliśmy drogę, czy pragnęliśmy krajoznawczej przygody.
W leniwe popołudnie starsi mężczyźni siedzieli na ławeczkach pod ścianą gasthausu. Przyglądali się z zainteresowaniem, jak na zakręcie kołyszą się rowery przyczepione do naszej Zafiry.
– Dużo tu Niemców – powiedział mąż. Ta błyskotliwa konstatacja przyszła mu do głowy, prowadził dziewiątą godzinę.
– Możemy wyjść z podniesionym rękami – odpowiedziałam dowcipnie. Synowie przerwali walkę i spojrzeli na mnie z zażenowaniem. Nic nie mogłam poradzić, tak się właśnie czułam.
Następnego dnia dotarliśmy do domu i z ulgą położyliśmy się do własnych łóżek.
Potem zaczął się rok szkolny i nauczyciele rytualnie odpytywali uczniów, jak spędzili wakacje.
Tym razem byliśmy z siebie dumni. Nie były to zwykłe wakacje u jednej lub drugiej babci ani nawet w kajakach, których synowie serdecznie nienawidzili.
Tego lata postaraliśmy się wyjątkowo. Korzystając z dogodnego rozmieszczenia przyjaciół i kuzynów, pokazaliśmy dzieciom Europę.
Widziały dinozaury w Muzeum Historii Naturalnej w Londynie, Big Bena, wieżę Eiffle’a, czubek głowy Mony Lisy w Luwrze, słynny balkon w Weronie, krzywą wieżę i plac św. Marka w Wenecji, którego uroda jest najbardziej namacalnym dowodem na istnienie sił wyższych.
W czasie czterotygodniowej wyprawy nauczyły się prostych zwrotów w czterech obcych językach, zjadły rybę z frytkami na gazecie, pizzę w trzech regionach kraju pizzy, śmierdzące sery i pewnie furgon lodów. Przywiozły wagon pamiątek, odsłuchały przygotowanych na tę okazję pogadanek o historii Europy oraz trzy powieści z samochodowego odtwarzacza.
Nauczyły się wytrzymywać ze sobą. Mieliśmy wrażenie, że pod koniec trzeciego tygodnia przestały się dramatycznie kłócić.
Więc potem, kiedy nauczyciele zapytali moich synów, jak spędzili wakacje, powiedzieli zgodnie – jak nigdy przed wakacjami – każdy w swojej klasie: wakacje spędziliśmy w samochodzie.
Czytaj więcej
Tęskniąc za rozrywką i wydarzeniami kulturalnymi, w których z powodu pandemii nie uczestniczyliśmy już bardzo długo, z nadzieją czekaliśmy na otwarcie kin, muzeów, teatrów, czy centrów nauki. Teraz, kiedy nic nie stoi już na przeszkodzie, możemy korzystać do woli i czerpać pełnymi garściami z tego, co nam oferują. Poniżej prezentujemy propozycje na interesujące spędzenie letniego popołudnia.
Czytaj więcej