Jak powiedzieć dziecku o rozwodzie?

Rodzice odkładają tę rozmowę tygodniami, licząc, że znajdzie się lepszy moment. Nie znajdzie się. Pytanie nie brzmi „czy powiedzieć”, tylko „jak” — a od odpowiedzi na nie zależy więcej niż od samego faktu rozstania.
Czytaj więcej

Rozwód to strata, którą trzeba przeżyć. Dlaczego mówimy o żałobie po związku?

Na skali stresorów Holmesa i Rahe'a rozwód zajmuje drugie miejsce — zaraz po śmierci współmałżonka. To nie metafora ani przesada. To informacja o tym, ile realnie kosztuje proces, przez który przechodzisz. Związek dwojga ludzi to — w koncepcji Roberta Sternberga — dynamiczny układ trzech elementów: intymności, namiętności i zaangażowania. Wraz z rozstaniem każdy z nich musi zostać przepracowany poznawczo i emocjonalnie. To nie dzieje się samo i nie dzieje się szybko. Wycofanie się ze związku odbywa się jednocześnie na kilku poziomach: fizycznym, społecznym, formalno-prawnym, ekonomicznym i emocjonalnym. A związek często stanowi ważną część tożsamości — definiuje pełnione role, wyznacza granice przynależności, jest miejscem, w które inwestowało się plany i aspiracje. Utrata tego wszystkiego bywa przeżywana w sposób analogiczny do faz żałoby po śmierci bliskiej osoby. Czasem wymaga nawet więcej czasu i zasobów. Powód jest prosty: przy śmierci relacja się kończy. Przy rozwodzie druga strona nadal istnieje, nadal działa, nadal wywołuje reakcje — a dynamika i nieprzewidywalność tych zachowań utrudniają domknięcie procesu. Etapy — model żałoby zastosowany do rozstania Model oparty na koncepcji Elisabeth Kübler-Ross opisuje rozstanie jako formę straty, którą trzeba realnie przeżyć. Nie da się jej przeskoczyć ani przeczekać. Zaprzeczenie. „To przejściowe”, „on się opamięta”, „damy radę to naprawić”. Umysł kupuje czas, którego potrzebuje, żeby przyjąć informację. Złość. Kierowana na partnera, na siebie, na okoliczności, czasem na dzieci albo rodzinę. To etap, na którym najczęściej podejmuje się decyzje procesowe, których później się żałuje. Targowanie się. Próby renegocjacji warunków rzeczywistości — „jeśli się zmienię”, „jeśli poczekam”, „jeśli zgodzę się na jego warunki, może wróci”. Smutek i przygnębienie. Moment, w którym strata przestaje być abstrakcją. Częsty, choć rzadko nazywany, jest tu żal nie po partnerze, tylko po wersji życia, która się nie wydarzy. Akceptacja i reorganizacja. Nie „już mi wszystko jedno”, tylko zdolność do budowania planów, które nie zakładają powrotu do poprzedniego stanu. Ważne zastrzeżenie: te fazy nie następują po sobie liniowo. Można wracać do wcześniejszych, można utknąć, można przeżywać dwie naraz. Zadania rozwojowe wynikające z poszczególnych faz mają jednak realne znaczenie — wpływają na przyszłą relację z byłym partnerem i na to, jak ułożą się ewentualne nowe relacje oraz funkcjonowanie rodziny poszerzonej. Co robią z nami emocje w tym okresie To najbardziej praktyczna część i najczęściej pomijana. Emocje obniżają skuteczność działań zaradczych i blokują decyzje oparte na racjonalnej ocenie. W praktyce oznacza to, że osoba w ostrej fazie kryzysu podejmuje decyzje procesowe i finansowe w najgorszym możliwym momencie — i często płaci za to przez lata. Uruchamiają się też mechanizmy zniekształcające percepcję: Mylenie faktów z subiektywną oceną — „on zawsze”, „ona nigdy” zaczyna funkcjonować jako opis rzeczywistości. Sztywność i polaryzacja — świat dzieli się na dobrych i złych, nie ma odcieni. Mechanizm lustrzanego odbicia — koncentracja wyłącznie na sobie jako osobie poszkodowanej. Mechanizm źdźbła i belki — nadmierne uwypuklanie błędów partnera przy równoczesnym niezauważaniu własnych. Efektem jest spadek uważności i empatii oraz ryzyko nasilenia reakcji impulsywnych, w tym agresywnych i biernie agresywnych. Do tego dochodzą niedojrzałe mechanizmy obronne — zaprzeczanie, projekcja, racjonalizacja — którym towarzyszy szukanie potwierdzenia budowanej w ten sposób narracji wśród bliskich. Nierzadko włączając w to dzieci. To moment, w którym prywatny kryzys dorosłego zaczyna kosztować kogoś innego. Sam wgląd w te mechanizmy jest już ważnym krokiem. Nie usuwa emocji, ale odbiera im część władzy. Dlaczego tłumienie nie działa Emocje związane z rozstaniem — żal, złość, poczucie osamotnienia, lęk, poczucie winy i wstydu — są tym trudniejsze do przepracowania, im mniej zasobów ma człowiek i jego otoczenie. Tłumienie ich, przy jednoczesnym osłabieniu mechanizmów radzenia sobie ze stresem i sięganiu po strategie nieefektywne, może skutkować reakcjami psychosomatycznymi i długofalowymi konsekwencjami. Ciało wystawia rachunek, którego umysł nie chciał zapłacić. Osobnym problemem jest wstyd. Poczucie porażki po rozstaniu bywa generalizowane na całościowy obraz siebie — i wtedy sprzyja bierności, odbiera odwagę działania i nasila izolację społeczną. Dokładnie wtedy, gdy sieć wsparcia jest najbardziej potrzebna. Co realnie pomaga Nie ma jednej metody. Każdy sposób musi być dopasowany do konkretnej osoby, a otwartość na różne formy pomocy i dojrzałość w rozpoznawaniu własnych potrzeb są tu warunkiem wstępnym. W praktyce sprawdzają się: Rutyna i codzienne obowiązki. Dla wielu osób, szczególnie w początkowych fazach rozstania, to najskuteczniejsze narzędzie — przywraca namiastkę poczucia kontroli i daje szansę na doświadczenie sukcesu w skali, którą da się udźwignąć. Praca z ciałem. Medytacja, techniki oddechowe, aktywność fizyczna — regulacja na poziomie fizjologicznym działa wtedy, gdy poziom poznawczy jest przeciążony. Sieć wsparcia społecznego. Dostęp do niej jest niezwykle ważny, a to właśnie ją wstyd najczęściej odcina. Grupa wsparcia lub psychoterapia indywidualna. Poszukiwanie sieci wsparcia i korzystanie z pomocy specjalistycznej to samo w sobie jedno z zadań rozwojowych tego okresu. Przeformułowanie: kryzys jako moment przejścia To najtrudniejsza do przyjęcia część i warto ją postawić uczciwie, bez taniego optymizmu. Rozwód destabilizuje funkcjonowanie jednostki i zaburza homeostazę całego systemu rodzinnego. Równocześnie może być szansą rozwojową — momentem przeformułowania sposobu funkcjonowania i reorganizacji hierarchii wartości. To nie jest zdanie, które da się powiedzieć komuś w drugim tygodniu po wyprowadzce partnera. Ale jest zdanie prawdziwe, do którego większość ludzi dochodzi po drodze — i warto o nim wiedzieć wcześniej, żeby rozpoznać ten moment, gdy nadejdzie. Nie bez znaczenia jest też kontekst społeczny: system, który nie zawsze daje szansę na konstruktywne radzenie sobie i nie zawsze jest otwarty na ekspresję uczuć związanych z rozstaniem i rekonstrukcją rodziny. Część trudności nie leży w człowieku, tylko wokół niego. Pytanie, które mogą się pojawić Ile trwa żałoba po rozstaniu? Nie ma jednej odpowiedzi. Tempo uporania się z emocjonalnymi aspektami rozstania jest uwarunkowane wieloczynnikowo — zależy m.in. od statusu społeczno-ekonomicznego, poczucia własnej wartości, poziomu rezyliencji i umiejętności radzenia sobie ze stresem, a także od tego, jak wyglądała relacja i sam sposób rozstania. Bywa, że proces wymaga więcej czasu niż żałoba po śmierci bliskiej osoby. Czy to normalne, że czuję ulgę zamiast smutku? Tak. Emocje po rozstaniu nie układają się w jeden przewidziany scenariusz, a ich kolejność i natężenie zależą m.in. od uczuć wobec partnera przed rozpadem związku i od samego sposobu rozstania. Ulga jest równie uprawnioną reakcją jak żal. Dlaczego po rozwodzie mam objawy fizyczne? Tłumienie emocji przy osłabionych mechanizmach radzenia sobie ze stresem może prowadzić do reakcji psychosomatycznych. To jeden z powodów, dla których przepracowanie emocji jest skuteczniejsze niż ich odsuwanie. Czy warto iść na terapię w trakcie rozwodu? Korzystanie z pomocy specjalistycznej jest traktowane jako jedno z zadań rozwojowych tego okresu — obok poszukiwania sieci wsparcia społecznego. Forma jest kwestią indywidualną: dla jednych będzie to psychoterapia indywidualna, dla innych grupa wsparcia. Jak nie wciągać dzieci we własny kryzys? Kluczowa jest świadomość, że mechanizmy obronne — zaprzeczanie, projekcja, racjonalizacja — pchają do szukania potwierdzenia własnej narracji wśród bliskich, w tym u dzieci. Rozpoznanie tego odruchu jest pierwszym krokiem do jego zatrzymania. Poradnik, który pomaga Emocjonalna strona rozstania splata się z prawną i finansową w jeden węzeł — a decyzje podejmowane w najgorszym momencie emocjonalnym potrafią kosztować przez lata. Poradnik „Rozwód krok po kroku” odpowiada na 180 pytań ze wszystkich obszarów: od pozwu i zabezpieczenia po kryzys emocjonalny i rekonstrukcję życia po rozwodzie.
Czytaj więcej

Elegancja z historią w tle. Czym wyróżnia się prestiżowy zegarek damski Longines?

Prawdziwy luksus nie bije po oczach. Czasem objawia się w perfekcyjnych proporcjach, szlachetnych materiałach i ponadczasowym wzornictwie, które nie poddaje się chwilowym trendom. Taką filozofię od niemal dwóch stuleci realizuje marka Longines. Jeden z najbardziej cenionych szwajcarskich producentów zegarków. Jej modele od lat wybierają kobiety ceniące klasę, precyzję i subtelną elegancję. Zegarek damski Longines to nie tylko praktyczny czasomierz, ale także biżuteria, symbol dobrego gustu i inwestycja na długie lata.
Czytaj więcej

Nieudany spacer. O spotkaniu z naturą, obecnością i Satsangiem - rozmowa z Patrycją P...

Agnieszka Czubak: Od ponad czternastu lat dzielisz się przekazem niedualności i medytacji bezpośredniej. Gdybyś miała najprościej o tym opowiedzieć, co byś powiedziała? Patrycja Pruchnik (Nitya): Niedualność, medytacja bezpośrednia mówią o naszej podstawowej rzeczywistości, o czymś, do czego dostęp ma każdy człowiek. Bardzo często jesteśmy jednak tak mocno przesłonięci myślami, odczuciami i emocjami, które są jedynie na powierzchni, że skupiamy się wyłącznie na tej „wtórnej rzeczywistości”. Z czasem zaczyna nam się ona wydawać prawdą. Medytacja bezpośrednia, Satsang i niedualność przekierowują uwagę na to, co jest w nas pierwotne, oryginalne i pierwsze. Żeby mogły pojawić się myśli czy jakiekolwiek doświadczenia musi istnieć przestrzeń, z której one wypływają. Dla mnie odkrycie tej podstawowej rzeczywistości okazało się przełomowe i w dużym stopniu wyłączyło cierpienie psychologiczne wynikające z brania myśli za fakty. Kiedy odkrywamy, że jest w nas przestrzeń naturalnego świadkowania, naturalnego bycia, wolna od zmartwień i cierpienia, jest to bardzo doniosłe wydarzenie. Przechodzimy po prostu z mentalnego cierpienia do wolności. Niedualność nie jest ścieżką, w której szlifujemy umysł czy przyjmujemy cokolwiek na wiarę. Tutaj łączymy się z tym aspektem w nas, który jest stały, spokojny, przytomny i wolny. Agnieszka Czubak: Jestem ciekawa, czy na Twoje postrzeganie rzeczywistości wpływa kontakt z naturą. Mam tu na myśli nauczyciela, o którym często wspominasz – Ramana Maharshiego. Pamiętam Satsang, który prowadziłaś spod góry Arunachala w Indiach. Czy jakoś to łączysz? Czy kontakt z naturą może wspierać to głębsze połączenie, o którym mówisz? Patrycja Pruchnik (Nitya): Dla mnie obserwacja natury była i nadal jest bardzo ważną wskazówką, która wyjaśnia również to, jak funkcjonuje człowiek. Kiedy przyjrzymy się naturze bez oceniania i bez naszej wewnętrznej narracji, zobaczymy, że działa samoistnie. Zmieniają się pory roku, przyroda wzrasta i przechodzi przez różne fazy. W naturze nie ma osobnych podmiotów – drzew, kwiatów czy zwierząt – które funkcjonowałyby same przez się, bez związku z całym otoczeniem. Tak samo człowiek. Według mojego postrzegania funkcjonuje na identycznych zasadach jak cała natura – samoistnie, pod wpływem środowiska, wychowania i socjalizacji. Ulega tym wszystkim wpływom. Natomiast poprzez różnego rodzaju wierzenia – religijne, filozoficzne czy własne przywiązania – zaczęliśmy żyć tak, jakbyśmy nie byli częścią natury, lecz całkowicie odrębnymi bytami, które same o sobie stanowią. Przyglądanie się sobie podczas medytacji pokazało mi, że moje myśli, działania i emocje również powstają zgodnie z uwarunkowaniami tego ciała. Nie jestem indywidualnym sprawcą każdej myśli czy każdego odruchu. One są uwarunkowane tak samo jak natura. W tym sensie spojrzenie na naturę może pomóc nam zobaczyć, że nasz umysł działa podobnie i że nie jesteśmy z tego procesu wyłączeni. Natomiast jeśli nawiązujemy do tego, o czym mówił Ramana Maharshi, to wskazywał on jeszcze na jeden aspekt naszej natury – naturę nieprzejawioną, czyli samą Jaźń, samo bycie. Kiedy kontaktujemy się z tym aspektem w sobie, odkrywamy coś absolutnie fundamentalnego. Jest w nas przestrzeń, która naturalnie pozostaje spokojna i samoświadoma. Przywracanie sobie tej perspektywy sprawia, że nawet w najtrudniejszych okolicznościach życiowych jesteśmy w stanie ochłonąć z własnych psychologicznych uwarunkowań i automatycznych reakcji. Kontakt z tą świadomą przestrzenią często przywraca przytomność i spokój. Kontaktowanie się z tym nieprzejawionym aspektem naszej natury przywraca nam trzeźwość i harmonizuje nasze życie. A obserwacja przyrody pomaga nam również lepiej zrozumieć samych siebie.   Agnieszka Czubak: Czy masz swoje doświadczenie kontaktu z naturą, które wyjątkowo wpłynęło na Ciebie, które zapamiętałaś i sprawiło, że poczułaś otwarcie tej większej, głębszej przestrzeni obecności? Patrycja Pruchnik (Nitya): Tak, miałam wiele takich doświadczeń. Paradoksalnie jednak dla mnie natura to nie jest tylko przyroda i sposób, w jaki ona funkcjonuje. Taką naturą było dla mnie, uwaga, na przykład przebywanie w moskiewskim metrze. Miałam wtedy około dwudziestu lat i przyszło do mnie spontaniczne doświadczenie, które później wielokrotnie pojawiało się w moim życiu. Wtedy jednak po raz pierwszy zobaczyłam je tak wyraźnie. To metro jest ogromne. Są tam setki tysięcy ludzi. Pamiętam, że kiedy wyjeżdżałam schodami do góry, nagle przyszło do mnie odczucie, które dosłownie mnie przeszyło. Zobaczyłam, że cała ta rzeczywistość dzieje się samoistnie. Wydaje nam się, że każdy z nas gdzieś idzie, bo taki ma plan albo załatwia swoje prywatne sprawy. A ja zobaczyłam, że te nasze prywatne sprawy są zsynchronizowane z całością. Że również tam wszystko działa w ten sam sposób. To, że jest to metro zbudowane przez człowieka i że przebywają tam setki tysięcy osób, niczego nie zmienia. Na głębszym poziomie wszystko dzieje się samoistnie. Podobnie mam, kiedy lecę samolotem. Wznosimy się coraz wyżej i nagle ta indywidualna perspektywa zaczyna się oddalać. Widzę Ziemię, ludzi, którzy z tej wysokości wyglądają jak maleńkie punkty. Każdy gdzieś zmierza, coś robi, a jednocześnie wszystko po prostu się dzieje. Jest jeszcze coś, co chyba wszyscy intuicyjnie czujemy, kiedy jesteśmy w kontakcie z przyrodą. Nasz umysł zaczyna synchronizować się z jej rytmem i cichnie. Dlatego tak często do niej lgniemy. Nawet nie zauważamy, że spontanicznie wyłącza się ta nadmierna analiza. Agnieszka Czubak: Bardzo fajnie, że podałaś przykład metra w Moskwie, bo często myślimy, że natura to tylko las, morze czy góry, a ona jest równie wyraźna w mieście. Patrycja Pruchnik (Nitya): Dokładnie. Agnieszka Czubak: Mówisz, że nasz umysł synchronizuje się z naturą. Jakie masz zdanie na temat niedualności i badań? Profesor Qing Li, który będzie gościem naszego kongresu, przeprowadził wiele badań dotyczących spadku poziomu kortyzolu i poprawy koncentracji dzięki kontaktowi z przyrodą. Czy myślisz, że takie badania mogą wspierać ludzi, czy to jest coś tak naturalnego, że właściwie nie są potrzebne? Patrycja Pruchnik (Nitya): Myślę, że każde badanie daje nam kolejny dowód na to, że to ma sens. Jeżeli ktoś prowadzi badania, które potwierdzają to, co intuicyjnie czujemy, to jak najbardziej jest to wartościowe. Myślę, że czasem nasz umysł potrzebuje usłyszeć wprost: „Słuchaj, to działa”. Intuicyjnie bardzo często to czujemy, ale kiedy dostajemy jeszcze naukowe potwierdzenie, po prostu łatwiej nam z tego skorzystać. Łatwiej uwierzyć, że jeśli potrzebuję odpoczynku, to kontakt z przyrodą naprawdę będzie mi sprzyjał. Agnieszka Czubak: Mam potrzebę dopytać Cię o połączenie duchowości ze światem nauki. Często ludziom wydaje się, że to dwa przeciwstawne światy. Jak Ty na to patrzysz? Czy z perspektywy nauczycielki Satsangu mogą się wzajemnie uzupełniać? Patrycja Pruchnik (Nitya): Może zacznę od tego, jak rozumiem duchowość, bo to jest dosyć istotne. Nadal funkcjonuje przekonanie, że duchowość dotyczy jakichś zaświatów albo czegoś mistycznego, odległego czy wyłącznie religijnego. Dla mnie duchowość i życie to jedno. Nie widzę rozróżnienia pomiędzy duchowością i nieduchowością. Potrafię jedynie odróżnić to, co jest wewnętrzne - świadkującą obecność – od tego, co jest zewnętrzne, czyli doświadczeń. Nauka zajmuje się badaniem doświadczeń. Wszelkie formy dociekania naukowego są częścią życia i są użyteczne. Dla mnie nauka również jest wyrazem natury. Nie widzę tutaj żadnego oddzielenia. Ciekawe jest również to, że współcześnie naukowcy coraz częściej zauważają, że osoba prowadząca badanie także powinna zostać w nim uwzględniona. Jeszcze do niedawna nauka skupiała się wyłącznie na świecie zewnętrznym, pomijając samego obserwatora. To jest dla mnie fascynujące, że również dzisiaj nauka zaczyna to dostrzegać, że obserwator wpływa na wynik badania. Ja nie widzę oddzielenia pomiędzy życiem duchowym, a życiem. Agnieszka Czubak: Chciałam Cię zapytać, skąd czerpiesz siłę. Poprowadziłaś ponad dziewięćdziesiąt tygodniowych odosobnień i setki spotkań poświęconych przebudzeniu i wolności. Wiele osób czerpie z tego, co dajesz. Z tego, co wiem, nie opierasz się na żadnej technice, certyfikacji czy superwizji, a to, co mówisz, jest żywe i głęboko porusza ludzi. Jak sama utrzymujesz ten stan? Czy wystarczy po prostu przypominać sobie, kim się jest? Patrycja Pruchnik (Nitya): Mam poczucie, że to naprawdę wydarzyło się samoistnie i nadal się wydarza. To rozpoznanie, że nie jestem tylko myślami ani tylko ciałem, że rzeczywistość dzieje się sama i że jest coś we mnie, co widzi, patrzy i pozostaje absolutnie wolne, było dla mnie tak ogromnym wstrząsem, że jego echo trwa do dziś. Nigdy nie miałam pomysłu, żeby zostać nauczycielką Satsangu. Nie przypuszczałam, że będę się tym zajmować ani że poprowadzę tyle spotkań i odosobnień. To w ogóle nie był mój plan na życie. Kiedyś chciałam zostać pianistką, koncertować albo uczyć gry na fortepianie. Ten wgląd był jednak tak silny, że pojawiło się ogromne zaufanie do tego i pasja. Mam poczucie, że to właśnie ona prowadzi mnie do dziś. Co ciekawe, sama nie mam potrzeby przekonywania kogokolwiek. Nie mam ochoty mówić ludziom: „Chodźcie, bo wiem coś, czego wy nie wiecie”. Natomiast kiedy widzę po drugiej stronie otwartość, pytania albo cierpienie mentalne, naturalnie pojawia się we mnie energia do dzielenia się. Pojawiają się słowa, pojawia się prowadzenie. Nigdy nie wiem, jakich dokładnie słów użyję, a mimo to od piętnastu lat widzę, że trafiają do ludzi i coś w nich poruszają. Powiem zupełnie szczerze, dla mnie to jest cud. Agnieszka Czubak: A jednak mówisz, że nie zawsze jest łatwo… Patrycja Pruchnik (Nitya): Nie, nie zawsze. Mam do tego głębokie zaufanie i nie potrafię już patrzeć na życie inaczej. Kiedy od tylu lat spotykam się z ludźmi, widzę, że to zaufanie czasem się w nich pojawia, a później słabnie. To rodzi wiele wyzwań, zarówno dla nich, jak i dla mnie. Moja droga wyglądała inaczej. Ja nawet nie szukałam przebudzenia. Ono wydarzyło się podczas choroby, kiedy zobaczyłam, że nie jestem wyłącznie myślami ani tym, co widzę. Nie próbowałam tego osiągnąć. To po prostu się wydarzyło. Dzisiaj, kiedy o przebudzeniu mówi się coraz więcej i ta wiedza jest szeroko dostępna, staje się ona również atrakcyjna dla umysłu. Pojawiają się pytania: „Co mi to da?”, „Co dzięki temu zyskam?”. Wielu ludzi próbuje dojść do tego przez sam intelekt i kolejną rzecz, którą można zdobyć. Jednak tutaj zdobywa się paradoksalnie wtedy, kiedy się traci. Mam poczucie, że od piętnastu lat to ja uczę się od ludzi, tego, jak ich prowadzić do tego rozpoznania. Moje własne doświadczenie było natomiast całkowicie spontaniczne. Agnieszka Czubak: Jestem ciekawa programu Nitya Pro, który prowadzisz dla terapeutów, psychologów i psychoterapeutów. Jak to, czym się dzielisz, może wspierać osoby, które na co dzień pomagają innym i starają się być z nimi w głębokim kontakcie? Patrycja Pruchnik (Nitya): W pewnym momencie prowadzenia odosobnień i spotkań zauważyłam, że bardzo dużą część uczestników stanowią terapeuci, psychologowie i osoby pracujące z ludźmi. Wielu z nich czuło, że czasem brakuje im jeszcze głębi w prowadzeniu drugiego człowieka. Już wiele lat temu pojawiła się we mnie potrzeba stworzenia cyklu spotkań właśnie dla tej grupy – o tym, jak niedualność i Satsang mogą wspierać osoby, które pomagają innym. Czasem spotykam się z takim podziałem, że: „albo Satsang, albo psychoterapia”. Albo że to, o czym mówię, stoi w sprzeczności z psychologią, terapią czy nauką. Ja tego tak nie postrzegam. Satsang jest dla mnie metapoziomem wszystkiego. To poziom niewiedzy, milczenia, naturalnego połączenia ze sobą. I kiedy terapeuta czy nauczyciel świadomie kontaktuje się z tym miejscem, bardzo naturalnie przekłada się to na jego pracę. Pojawia się większe zaufanie do samego procesu, więcej wewnętrznego spokoju i mniej potrzeby kontrolowania. A to odczuwa również osoba, z którą pracujemy. Dlatego uważam, że niezależnie od metody taka praca staje się po prostu głębsza. Ja również od czasu do czasu korzystam z terapii i z różnych narzędzi psychologicznych. Natomiast dla mnie podstawowym poziomem jest poziom Świadomości, czystego bycia. To z niego wszystko wypływa, a nie z naszych wyobrażeń o tym, jak coś powinno wyglądać. Wydaje mi się, że właśnie w pomocy drugiemu człowiekowi to jest kluczowe – opróżnić się z własnych projekcji i osądów, żeby naprawdę móc być z drugim człowiekiem. Agnieszka Czubak: Też uważam, że ta pusta przestrzeń, wolna od pomysłów i projekcji, jest kluczowa w towarzyszeniu drugiemu człowiekowi, zwłaszcza w relacji terapeutycznej. Agnieszka Czubak: Będziesz gościnią kongresu „Zaopiekowani w stresie – natura jako źródło zdrowia psychicznego”, dlatego chciałam Cię na koniec poprosić o kilka zdań dla osób, które szukają ukojenia w naturze. Patrycja Pruchnik (Nitya): Zaczęłabym od tego, że jeśli czujesz, że czegoś Ci brakuje, doświadczasz mentalnego cierpienia albo jesteś po prostu zmęczony czy zmęczona tempem współczesnego świata, to chcę Ci powiedzieć, że jest inne spojrzenie. Jest perspektywa, która nie jest ucieczką od życia ani zaprzeczeniem temu, że jesteśmy ludźmi. Istnieje perspektywa, która pomaga wrócić do trzeźwości, równowagi i prostoty. Gdyby ktoś wiele lat temu powiedział mi, że Satsang, niedualność i spotkanie z własną głębią mogą zakończyć moje nieustanne zewnętrzne poszukiwania, chyba bym w to nie uwierzyła. A jednak właśnie tak się stało. Zniknęła ogromna część poczucia oddzielenia, neurozy, poczucia winy, wstydu i dumy – wszystkiego tego, co na co dzień przysparza wiele bólu. Dlatego czuję, że spotkanie z niedualnością i z własną naturą może być dla wielu osób początkiem czegoś naprawdę ważnego. Jeśli chcesz dowiedzieć się więcej o planowanym kongresie wejdź na www.lacznoscznatura.pl/kongres/ i zarezerwuj swoje miejsce. Chcesz poznać program niedualność dla profesjonalistów wejdź na: www.nitya.pl/pro/ Z Patrycją Pruchnik (Nitya) rozmawiała Agnieszka Czubak, prezes Fundacji Instytut Psychologii Stresu.
Czytaj więcej

Trudności w budowaniu relacji, bliskości i funkcjonowaniu zawodowym osób z ADHD

ADHD u dorosłych rzadko wygląda jak „bieganie po pokoju”. Częściej ujawnia się tam, gdzie dorosłość wymaga przewidywalności: w związku, rodzinie, pracy, codziennym podziale obowiązków, zarządzaniu czasem, odpowiadaniu na wiadomości, dotrzymywaniu terminów i regulowaniu emocji w kontakcie z innymi ludźmi.   
Czytaj więcej

Dialog Motywujący. Kompetencja, której coraz częściej szukają specjaliści

Czy kolejne szkolenie rzeczywiście zmieni moją codzienną pracę? Jak rozwijać kompetencje, które zostaną ze mną na dłużej? Jak prowadzić konsultacje z większym spokojem, kiedy po drugiej stronie jest osoba, która chce zmiany, ale jeszcze nie potrafi zrobić pierwszego kroku? To pytania, które pojawiają się zarówno na początku pracy zawodowej, jak i po latach praktyki. Jedni szukają uporządkowania pierwszych spotkań z klientami, inni chcą wzbogacić swój warsztat o podejście, które dobrze współpracuje z metodami, z których już korzystają. Jedną z kompetencji, po którą coraz częściej sięgają specjaliści pracujący z ludźmi, jest Dialog Motywujący. To podejście oparte na badaniach naukowych i praktyce klinicznej, wykorzystywane przez psychologów, psychoterapeutów, lekarzy, specjalistów leczenia uzależnień, pracowników socjalnych i osoby pracujące w edukacji. Pomaga prowadzić rozmowy z większą swobodą, lepiej rozumieć proces zmiany i odnajdywać się w sytuacjach, w których klient lub pacjent doświadcza ambiwalencji: chce coś zmienić, ale jednocześnie ma ważne powody, żeby pozostać w tym samym miejscu. Jesienią w Krakowie Care Makers uruchamiają Studium Dialogu Motywującego pod kierownictwem merytorycznym Cezarego Barańskiego — psychologa, psychoterapeuty CBT i Terapii Motywującej oraz superwizora Dialogu Motywującego. Program został zaplanowany jako ośmiomiesięczny proces rozwoju kompetencji, a nie cykl pojedynczych szkoleń. Obejmuje osiem weekendowych zjazdów, pracę warsztatową, analizę rzeczywistych przypadków oraz regularną superwizję, dzięki której uczestnicy mogą od początku omawiać własne doświadczenia i rozwijać umiejętności pod okiem doświadczonych praktyków. To właśnie superwizja jest jednym z najmocniejszych elementów programu. Pozwala nie tylko zdobywać wiedzę, ale przede wszystkim stopniowo budować pewność w prowadzeniu rozmów z klientami. Studium obejmuje liczbę godzin szkoleniowych i superwizyjnych potrzebnych do ubiegania się o certyfikację Praktyka Dialogu Motywującego, a w przypadku osób posiadających już certyfikat psychoterapeuty w innym nurcie — także o certyfikację Terapeuty Dialogu Motywującego. Dla osób, które są na początku swojej drogi zawodowej, może być wartościowym uzupełnieniem zdobywanego wykształcenia i okazją do rozwijania kompetencji pod okiem doświadczonych specjalistów. Dla tych, którzy pracują z klientami od lat — szansą na wzbogacenie własnego warsztatu o podejście, które dobrze współpracuje z różnymi nurtami psychoterapii i innymi formami pracy pomocowej. Są szkolenia, po których wychodzi się z notatkami. Są też takie, po których po prostu łatwiej usiąść naprzeciwko kolejnego klienta. Studium Dialogu Motywującego zostało pomyślane właśnie jako taki program. Kraków listopad 2026 – czerwiec 2027 8 weekendowych zjazdów Zapisy trwają do końca lipca zczegóły programu i rekrutacji: caremakers.pl/studium-dialogu-motywujacego
Czytaj więcej

Utrata włosów a samoocena – kiedy warto rozważyć przeszczep włosów?

Włosy od wieków stanowią istotny element ludzkiej tożsamości, wpływając na to, jak postrzegamy samych siebie i jak odbiera nas otoczenie. Ich stopniowa utrata bywa doświadczeniem bolesnym, które potrafi zachwiać dotychczasowym poczuciem własnej wartości. Wiele osób mierzących się z tym problemem doświadcza silnych emocji, starając się ukryć widoczne zmiany przed światem. Zrozumienie psychologicznego wymiaru tego procesu bywa pierwszym krokiem do odzyskania wewnętrznej harmonii i podjęcia świadomych decyzji.
Czytaj więcej

„Poglądyzm” – przeczytaj fragment książki!

W książce „Poglądyzm. Jak przestać nienawidzić ludzi, z którymi się nie zgadzamy” Paul Dolan pokazuje, dlaczego tak łatwo dzielimy ludzi na „nas” i „ich”, skąd bierze się polaryzacja oraz jak prowadzić rozmowy, które nie kończą się konfliktem. Poniżej prezentujemy jej fragment.
Czytaj więcej

Gdzie szukać dobrych koszulek damskich?

Dobra koszulka damska powinna być praktyczna, wygodna i odporna na częste pranie. Problem w tym, że wiele modeli wygląda świetnie tylko do momentu, aż trafią do domu. Kurczenie się, prześwitywanie, skręcone szwy i rozciągnięty dekolt to rzeczy, które szybko odbierają radość z zakupu. Dlatego warto wiedzieć, gdzie szukać lepszych koszulek i jak rozpoznać je jeszcze przed kliknięciem „kup”.
Czytaj więcej

Dlaczego fotel masujący to inwestycja, która się opłaca?

W codziennym planie odpoczynek często przegrywa z pracą, obowiązkami domowymi i tempem dnia. Regeneracja schodzi na dalszy plan, choć to właśnie ona wpływa na komfort ciała, poziom napięcia i jakość wieczornego wyciszenia. Dlatego fotel masujący coraz częściej przestaje być traktowany jako luksusowy dodatek, a zaczyna być postrzegany jako praktyczne rozwiązanie do regularnego odpoczynku w domowych warunkach. O opłacalności takiego zakupu nie decyduje wyłącznie cena. Liczy się także wygoda korzystania, oszczędność czasu i to, czy masaż rzeczywiście może stać się naturalną częścią Twojego dnia.
Czytaj więcej

Po psychologii można wiele – perspektywy zawodowe absolwentów psychologii

Są studia, po których wychodzi się z jasno określonym zawodem, i są takie, które przede wszystkim porządkują sposób myślenia o świecie. Psychologia łączy te dwa porządki. Buduje podstawy do pracy z ludźmi w różnych środowiskach, a jednocześnie uczy rozumienia tego, co stoi za emocjami, decyzjami i zachowaniami. To kierunek, który może prowadzić do wielu ścieżek zawodowych – zależnie od wybranej ścieżki kształcenia, praktyk, doświadczenia i dalszego rozwoju.
Czytaj więcej

Ogród Róży

Wykorzystując osiągnięcia cywilizacji materialnej, człowiek zburzył równowagę w przyrodzie, czyniąc tym samym wiele szkód dla samego siebie. Oddalił się od natury i jej kojącej zieleni. Dziś wiemy, że bez współistnienia z przyrodą oraz bez szacunku wobec niej jakość naszego życia, zdrowie i kondycja psychiczna wyraźnie na tym cierpią.
Czytaj więcej