W pracy jak w domu

Gdy pracuję z organizacjami, często spotykam się z pytaniem: „No chyba nie będziesz robił nam terapii?”. Oczywiście, że nie. Wiele osób ma wyobrażenie, że jak mowa o emocjach, to trzeba rozmawiać o swoim życiu prywatnym, opowiadać o dzieciństwie, płakać czy na kogoś się denerwować. Emocje przeżywamy cały czas, niezależnie od tego, czy zdajemy sobie z tego sprawę, czy nie – podobnie, jak cały czas bije nasze serce. One towarzyszą nam również w pracy. Mają znaczący wpływ na nasze decyzje i działania również wtedy, gdy nie zdajemy sobie z tego sprawy.  Emocje w pracy Większość zawodów wiąże się z kontaktem i współpracą z ludźmi. Choćby przez internet czy telefon. Nasz sposób wchodzenia w relacje z innymi ukształtował się na bardzo wczesnym etapie życia. To wówczas nauczyliśmy się, jakie reakcje są akceptowane przez naszych rodziców i opiekunów, a jakie nie. Ta nauka zasadza się na emocjach. Gdy spotyka nas coś miłego, czujemy radość, jest nam dobrze. Łagodna bliskość drugiego człowieka sprawia, że czujemy się bezpiecznie, zrelaksowani. Gdy ktoś przekracza nasze granice, czujemy złość. Kiedy coś tracimy, stajemy się smutni. Niestety, w dzieciństwie nie wszystkie nasze emocje spotykały się ze zrozumieniem tych, od których zależeliśmy. Te, które nie były przez nich akceptowane, nauczyliśmy się ukrywać, aby dopasować się do oczekiwań otoczenia. Na wczesnym etapie życia taka strategia była pomocna, ponieważ przeważnie pozwalała zapewnić sobie akceptację i bezpieczeństwo. To, co pomagało w dzieciństwie, w dorosłym życiu jest zazwyczaj źródłem trudności. W środowisku pracy nie pozwala w pełni wykorzystać własnego potencjału. W zespołach utrudnia współpracę. Ambitny i pracowity mężczyzna, który miał surowego i wymagającego ojca, w korporacji może osiągnąć wiele sukcesów, ale w pewnym momencie może być mu trudno wybić się na niezależność. Nawet będąc wysoko w hierarchii, może czuć się nie do końca spełniony. Może być przekonany, że bez „szefa” nad sobą nie poradzi sobie. Inteligenta, świetnie zorganizowana kobieta, która była najstarszym dzieckiem w rodzinie i opiekowała się młodszym rodzeństwem, bo rodzice byli niewydolni, jako szefowa dużego zespołu może mieć trudności ze stawianiem wymagań swoim podwładnym. Gdy trzeba się skonfrontować, woli wykonywać za nich pracę, żeby „nie psuć dobrej atmosfery”. A potem jest przemęczona i sfrustrowana.  Przeszłe doświadczenia W pracy ludzie przeważnie wchodzą w role, które są im znane. Domagają się akceptacji lub uznania w podobny sposób, jak kiedyś domagali się tego od rodziców. Próbują walczyć o swoją pozycję tak, jak walczyli o pozycję wśród rodzeństwa. Te nieświadome strategie wpływają na to, jak odczytują intencje innych i jak na nie reagują. W ten sposób tworzą się zniekształcenia. One nie wynikają z trudności w komunikacji, jak to jest często błędnie diagnozowane, lecz z nieświadomych reakcji emocjonalnych. Świetnie ucząca się dziewczynka, gdy dostała czwórkę, słyszała od rodziców „A dlaczego nie piątka?”, jako dorosła kobieta może odbierać zupełnie neutralne informacje zwrotne jako krytykę własnej osoby, a nawet odrzucenie. Chłopiec, który wszystkim musiał dzielić się z rodzeństwem, jako szef dużej firmy prośby o podwyżkę swoich pracowników może odbierać jako próbę zabrania mu cennych zasobów. Funkcjonowanie w takim środowisku (wewnętrznym) dla wielu osób jest udręką. Trudno im swobodnie korzystać z zawodowych kompetencji, bo większość energii ucieka na zapewnianie sobie poczucia bezpieczeństwa w środowisku, które jest przeżywane jako stresujące.  Zespoły, jako grupy ludzi, funkcjonują co najmniej na dwóch poziomach – treści i procesu. Pierwszy dotyczy jawnych celów i zadań. Informatycy mają pracować nad stworzeniem nowego oprogramowania. Marketingowcy przygotować kampanię reklamową nowego produktu. Prawnicy napisać pismo procesowe dla klienta. Wszyscy oni przeważnie wiedzą, co robić, i mają wystarczające kwalifikacje do wykonania tych zadań. Drugi poziom, emocjonalny, dotyczy tego, co ludzie przeżywają wobec siebie nawzajem, jak traktują się nawzajem, jak na siebie reagują. I przeważnie nie chodzi o obiektywne fakty, a o subiektywne przeżycia. Gdy na tym poziomie ludzie dużo przeżywają, pochłania to wiele ich energii. Wówczas cierpi na tym poziom jawny. Ludzie stają się ostrożni, zachowawczy, zdystansowani, nieufni. Tworzą się podgrupy. Takie zespoły nie mogą pracować efektywnie. Ludzie nie mogą w pełni korzystać ze swojego potencjału, bo przeżywają dużo lęku. I najczęściej nie zdają sobie z tego do końca sprawy. W pewnym oddziale międzynarodowej firmy źle układała się współpraca między działem finansów a marketingiem. W trakcie pracy z tą organizacją okazało się, że pomiędzy szefową finansów a dyrektorem marketingu jest sączący się od lat konflikt, który od kilku tygodni przybrał na mocy. Ten konflikt zasadzał się na wzajemnej niechęci. Ona, w średnim wieku, poukładana, prywatnie matka trojga dzieci. On, trzydziestokilkuletni, dynamiczny singiel, z zacięciem artystycznym. Ona odbierała go jako niedojrzałego, nieodpowiedzialnego chłopca. On ją jako konserwatywną nudziarę, pozbawioną polotu. Ona oskarżała go o roztrwanianie firmowych pieniędzy, on ją o blokowanie jego projektów. Ich wzajemna niechęć paraliżowała funkcjonowanie całej organizacji. Ludzie z ich zespołów funkcjonowali jak dzieci w rodzinie, gdzie rodzice są skonfliktowani. Gdy udało się popracować nad ich relacją, poznali się lepiej, zrozumieli swoje intencje, wyrazili do siebie emocje, współpraca wyraźnie się poprawiła. Świadome bowiem stało się to, co dotychczas było nieuświadamiane i kierowało ich zachowaniami.   
Czytaj więcej

Kiedyś to było

Wiosna przyszła cicho, jakby ktoś odkręcił światło po długiej zimie. Na bulwarach znów pojawili się rowerzyści, psy ciągnęły swoich właścicieli w stronę trawy, dzieci rozsypały się po placach zabaw jak kolorowe klocki. Poszedłem na spacer bez większego planu, trochę żeby się przewietrzyć, trochę żeby zobaczyć, czy wszystko jest na swoim miejscu. I przez chwilę było. Bo kiedy patrzyłem na dzieci, przypomniałem sobie siebie. Asfaltowe boisko, kapsle, które miały większą wagę niż niejeden dzisiejszy problem. Patyki zamieniające się w broń, krzaki w bazy, a zwykłe popołudnie w coś na kształt przygody. Świat był wtedy prostszy. Albo przynajmniej tak go pamiętam. Pod koniec podstawówki chcieliśmy już czegoś więcej. Być kimś. Najlepiej kimś widocznym. Marzyliśmy o nagrywaniu filmów, o śmiesznych scenkach, o tym, żeby ktoś nas oglądał. Żeby ktoś nas zauważył. To była nasza wersja „bycia kimś”. Patrzę na te dzieci dziś i widzę, że coś się przesunęło. Nie budują baz. Nie ganiają z patykami. Mogłyby, przestrzeń jest ta sama, ale wybierają coś innego. Stoją w grupie i krzyczą: „Furioza! Furioza! Furioza!”. Odgrywają sceny, które znają z ekranu. Ktoś wydaje polecenia, ktoś się buntuje, ktoś „ustawia” innych. Zatrzymałem się na chwilę. „One naprawdę bawią się w gangsterów”, powiedziałem do siebie półgłosem. I nagle ta scena przestała być tylko sceną. Bo to, co wygląda jak zabawa, często jest czymś więcej. Jest próbą. Przymiarką do roli. Sprawdzeniem, kim można być. Kilka dni później siedziałem na kawie ze znajomą. Opowiadała o swoim synu. Trzynastoletni, raczej cichy, zawsze trochę z boku. I coś się zmieniło. W sposobie mówienia pojawiła się twardość. W głosie pewność, której wcześniej nie było. Mniej próśb, więcej żądań. „Powiedział ostatnio, że w życiu trzeba mieć szacunek, a nie być miękkim”, rzuciła niby mimochodem, ale zaraz potem uciekła wzrokiem „Tylko ja nie wiem, skąd on to bierze”. Ja chyba wiem. Bo gangster (ten filmowy) nie musi prosić. Nie musi się tłumaczyć. Nie stoi na uboczu. Ma pieniądze, wpływ, ludzi. Jest kimś. A dla kogoś, kto dopiero buduje siebie, to może być jak gotowa odpowiedź na bardzo niewygodne pytanie: „Kim mam być, żeby mieć znaczenie?”. Zwłaszcza jeśli na co dzień częściej czuje się przezroczysty niż ważny. Problem nie w tym, że młodzi patrzą na takie postaci. Problem w tym, że widzą tylko jedną stronę. Siłę, bez lęku. Lojalność bez samotności. Pieniądze bez ceny. Ekran działa jak filtr. Zostawia to, co błyszczy. Resztę wycina. A przecież potrzeba, która za tym stoi, nie jest niczym nowym. Każdy z nas chciał kiedyś poczuć, że się liczy. Że ma wpływ. Że ktoś go widzi. Różnica polega na tym, gdzie tego szukaliśmy. Kiedyś na boisku, w grupie, w budowaniu czegoś od zera. Dziś, coraz częściej w gotowych scenariuszach. W rolach, które można po prostu przyjąć. Gangster staje się więc nie tyle wzorem co skrótem. Szybką drogą do tożsamości. Do bycia kimś, choćby na chwilę. Bo to rzadko jest wybór między dobrem a złem. Częściej między byciem niewidzialnym a byciem zauważonym. I może dlatego niepokój dorosłych często rozmija się z rzeczywistością. My widzimy zagrożenie. Oni widzą rozwiązanie. Wracając z tamtego spaceru, jeszcze raz spojrzałem na te dzieci. Śmiały się, przekrzykiwały, odgrywały swoje sceny. I pomyślałem, że za tym okrzykiem „Furioza!” wcale nie stoi fascynacja przemocą. Raczej potrzeba siły. Może więc zamiast pytać: „Dlaczego oglądasz takie rzeczy?”, warto zapytać inaczej: „Co ci się w tym podoba?”. Bo odpowiedź rzadko będzie o gangsterach. Częściej o tym, że ktoś chce w końcu poczuć, że ma znaczenie. A to już jest rozmowa, której naprawdę nie warto przegapić.   
Czytaj więcej

Przemoc w związku

O przemocy wobec kobiet mówimy od lat coraz głośniej – i słusznie. Kampanie społeczne, zmiany w prawie, rosnąca świadomość. Tymczasem przemoc wobec mężczyzn wciąż bywa tematem tabu. Wstydliwym, przemilczanym, czasem wręcz wyśmiewanym. 
Czytaj więcej

Fake news i AI

Wyobraźmy sobie czerwcowe popołudnie i komunikat o stanie wojennym. Wystarczy kilka spreparowanych nagrań, by wywołać panikę, chaos i realne straty. Fake news i deepfake nie są futurystyczną wizją, lecz narzędziem wojny kognitywnej – tanim, szybkim i boleśnie skutecznym. Czy jesteśmy na to naprawdę odporni?
Czytaj więcej

Therapy speak, czyli o języku zapożyczonym z psychoterapii

O tym, dlaczego „toksyk”, „narcyz” i „trauma bonding” weszły do codziennego języka, z Joanną Gutral rozmawia Dawid Krawczyk  
Czytaj więcej

Nitka miłości

Jak po przejściach znaleźć przesmyk ku pokochaniu kogoś i byciu kochanym?
Czytaj więcej

Kto wykorzystuje naszą samotność?

Z Pawłem Szczęsnym, o tym dlaczego budujemy relacje ze sztuczną inteligencją, rozmawia Joanna Strzałko
Czytaj więcej

Chatbot nigdy Cię nie zdradzi, zawsze będzie przy Tobie!

Możesz powiedzieć im wszystko. A one nie obrażą się i nie odwrócą od Ciebie. Są cierpliwe, wyrozumiałe, a nawet czułe. Mogą mieć atrakcyjny wygląd, głos i styl. I są dostępne na każde Twoje zawołanie. Witaj w świecie chatbotów AI – stworzonych, by Cię uwieść. 
Czytaj więcej

Ciche konflikty w związkach

Z prof. Konradem Piotrowskim – członkiem Rady Programowej Kongresu i Festiwalu Psychologicznego Re_Mind – rozmawia Klaudia Przyłucka-Janasik
Czytaj więcej

Dlaczego łatwiej nam być czułym dla innych niż dla partnera?

Myśląc o czułości, najczęściej pojawia się skojarzenie: delikatność, troskliwość i empatia. W relacjach wyrażana jest przez subtelne gesty, dotyk czy uważność na drugą osobę. Można powiedzieć, że jest to głęboki wyraz miłości i zaangażowania budujący bliskość, zaufanie, a co za tym idzie – poczucie bezpieczeństwa. Jednak ciekawie jest spojrzeć na czułość także w bardziej techniczny sposób, można nawet powiedzieć diagnostyczny, np. w ujęciu medycznym czy epidemiologicznym będzie to zdolność wykrywania małych zmian. 
Czytaj więcej

Historia dojrzewania do pomagania

Znają się od dziecka, ale zanim zaczęli wspierać innych, musieli najpierw uporządkować własny świat. Przeszli przez biznesowe eksperymenty, zderzenia z rzeczywistością i trudne środowiska, by przekonać się na własnej skórze, że do wewnętrznej równowagi nie da się dojść na skróty. Dziś Filip Stefański i Daniel Knap tworzą eOdNowa – projekt, który powstał z doświadczeń, prób i pytań o to, jak odzyskać poczucie sprawczości i wpływu w świecie pełnym bodźców.
Czytaj więcej

Bóle brzucha i żołądka - domowe i naturalne sposoby

Ból brzucha lub ból żołądka to jedne z najczęściej pojawiających się dolegliwości związanych z układem trawiennym. Może mu towarzyszyć uczucie pełności, nadmiar gazów, nadmierne odbijanie czy ogólny dyskomfort. W wielu sytuacjach powodem tych nieprzyjemnych dolegliwości są ciężkostrawne lub ostre potrawy, szybkie tempo jedzenia lub niedokładne przeżuwanie.
Czytaj więcej