Dawid Krawczyk: „Toksyk”, „narcyz”, „trigger”, „ukochanie wewnętrznego dziecka”. Ma Pani swoje ulubione pojęcie z pop-psychologicznego Instagrama?
dr Joanna Gutral: „Toksyk”. Bo tak naprawdę nie wiadomo, co ono znaczy. Gdybyśmy zapytali dziesięć przypadkowych osób, kim jest właściwie „toksyczna osoba”, dostalibyśmy dziesięć różnych definicji. W internecie „toksykiem” nazywa się często po prostu kogoś, kogo zachowanie nam nie odpowiada. Kogoś, kto postąpił nie tak, jak byśmy chcieli.
Wygodne.
Na pewno, tylko co to właściwie znaczy? Czy „toksyk” to osoba o określonym, powtarzalnym zestawie cech i zachowań? Czy raczej ktoś, kto w naszym odczuciu przekroczył granicę?
Znaczenie jest tak szerokie i tak nieprecyzyjne, że właściwie przestaje cokolwiek wyjaśniać. Bo nie ma nigdzie spisanego zespołu cech toksycznych.
W przeciwieństwie do narcyza. Narcystyczne zaburzenie osobowości całkiem precyzyjnie jest opisane pod kodem 301.81 w Kryteriach diagnostycznych zaburzeń psychicznych DSM-5.
Tylko pytanie, ile ten „narcyz”, którym ludzie obrzucają się w komentarzach pod filmami na TikToku ma wspólnego z opisanym naukowo zaburzeniem osobowości? Mam wrażenie, że raczej stał się etykietą na wszystko, co nas w drugiej osobie drażni. A „narcyzm” to nie jest synonim egoizmu czy bycia trudnym w relacji.
W psychologii mamy opisane też cechy narcystyczne, które nie muszą oznaczać zaburzenia. Ale zgoda, że w przypadku tego pojęcia przynajmniej mamy jakiś punkt odniesienia w nauce, nawet jeśli w popkulturze zostało ono mocno uproszczone.
Podobnie jest zresztą z „wewnętrznym dzieckiem”. W terapii schematu to konkretne pojęcie i element określonego trybu. Natomiast co miałoby oznaczać hasło „Ukochaj swoje wewnętrzne dziecko”, to niestety pozostaje tajemnicą.
W filmie Teściowie 3 jest taka karykaturalna postać psychiatrki, która właśnie tą frazą uspokaja swoją pacjentkę.
Wspaniała scena. Celnie pokazuje pewną popkulturową kalkę. Przyznaję, że się śmiałam, bo dobrze rozpoznaję, skąd to się bierze. Ale miałam też drugą myśl: jeśli ktoś, kto nie ma styczności z terapią lub psychiatrami, uzna, że tak właśnie wyglądają usługi psychiatryczne czy psychoterapeutyczne, to robi się mniej zabawnie. Śmieszne i gorzkie.
POLECAMY
Kiedy słyszy Pani takie słowa poza ekranem – w metrze, na spacerze, może nawet w gabinecie – ma Pani taki odruch, żeby podejść i wytłumaczyć, co ten „narcyz” naprawdę znaczy?
Ostatnio moi studenci poddali mnie takiej próbie, choć chodziło o inne słowo niż „narcyz”. Powiedzieli, że kogoś „można poznać po vibe’ie”. I zamiast się oburzać, zaczęliśmy rozkładać to słowo na czynniki pierwsze. Co to właściwie znaczy w języku
psychologii? Zazwyczaj, to co oni chcieli wyrazić, opisujemy, mówiąc o postawach, stereotypach, mechanizmach postrzegania społecznego.
„Vibe” jest skrótem. W rozmowie towarzyskiej działa nieźle, pozwala szybko się komunikować, ale jeśli zależy nam na jakiejś pogłębionej dyskusji, warto zapytać: co dokładnie mamy na myśli? W gabinecie, w czasie sesji nie możemy zostać przy skrócie. Musimy sprawdzić, co się pod nim kryje, jakie uproszczen...
Dołącz do 50 000+ czytelników, którzy dbają o swoje zdrowie psychiczne
Otrzymuj co miesiąc sprawdzone narzędzia psychologiczne od ekspertów-praktyków. Buduj odporność psychiczną, lepsze relacje i poczucie spełnienia.