Choć żyjemy w czasach kultu indywidualizmu, a hasła w stylu: „Umiesz liczyć, licz na siebie” lub „Stawiaj na siebie
i najpierw Ty” zyskały status życiowego motta oraz prawdy nakazanej w mediach społecznościowych, to jednak psychologia, biologia i ewolucja przypominają nam coś zupełnie innego: człowiek nie przetrwa w pojedynkę.
Autor: Wojciech Kulesza
W USA rośnie ruch odżegnujący się od empatii i nawołujący, by ją porzucić jako hamulcową rozwoju. Elon Musk, do niedawna szara eminencja Białego Domu, nazwał ją fundamentalną słabością cywilizacji zachodniej. Czemu empatia trafiła na czarną listę? Jaki byłby bez niej świat?
Od 20 lat korzystając z mediów społecznościowych, chcąc nie chcąc, uczestniczymy w gigantycznym eksperymencie społecznym i psychologicznym. Brytyjski serial Dojrzewanie boleśnie pokazuje, jaki może mieć to wpływ na nas, a szczególnie na młodych ludzi. Tak zwane media społecznościowe, zamiast łączyć i tworzyć społeczność, ranią, piętnują i izolują, skazując na ciągłe porównywanie się z nieosiągalnymi ideałami. A czasem prowadzą do tragedii... Jak się przed tym chronić?
Czasem szukamy skomplikowanych rozwiązań na ratowanie związków. A okazuje się, że niszczymy bądź budujemy je znacznie prościej. Kochanie... skarbie... Ty draniu... głupku... Wydaje się, że to tylko słowa... Wymykają nam się na co dzień. I nie zdajemy sobie sprawy, że mogą uskrzydlać i rozwijać nas oraz nasze związki, ale mogą też pogrążać i odzierać z godności. Są w stanie zniszczyć kogoś albo uratować mu życie.
Gdy ludzie tupali razem z eksperymentatorem, chętniej zgadzali się zrobić krzywdę kompletnie nieznanej osobie. Nieprzypadkowo we wszystkich totalitaryzmach wymusza się podobny ubiór i gesty – mówi Wojciech Kulesza.
To, co sobie uświadamiamy, wcale nie musi być rzeczywistością. Może po prostu zależeć od tego, co aktualnie robimy i o czym myślimy. Człowiek świadomy może działać gorzej niż przed uświadomieniem, popełniać błędy, z których zdaje sobie sprawę i... wcale niekoniecznie być szczęśliwy.