Dołącz do czytelników
Brak wyników

Psychologia i życie

26 kwietnia 2020

NR 4 (Kwiecień 2020)

Idee, które zniewalają

163

Bardzo silne poglądy zakotwiczają się w mózgu, który w efekcie przejmuje kontrolę nad taką osobą i odrzuca informacje z jej poglądami sprzeczne. W ten sposób traci ona część swojej podmiotowości.

DOROTA KRZEMIONKA: Amerykańskie dzieci poznają psychologię już w szkołach podstawowych, uczą się o eksperymentach Solomona Ascha i Stanleya Milgrama. W polskich szkołach zgłębiają fizjologię człowieka, a z psychologią mają do czynienia, jeśli nauczyciel im coś na jej temat od czasu do czasu przemyci…

POLECAMY

Andrzej Eliasz: To wielki błąd, że polskie szkoły nie uczą tego, jak np. bronić się przed manipulacją, jak nie ulegać żądaniom innych wbrew własnym normom. Nie uczą odpowiedzialności za własne czyny i za innych; nie przygotowują do współpracy z innymi. To nie jest uczenie psychologii, ale umiejętności i zachowań społecznych na podstawie wiedzy z zakresu psychologii. Uznać to można za element przygotowywania uczniów i młodzieży do życia w społeczeństwie. Nasza szkoła na wszystkich szczeblach przygotowuje głównie do zdawania sprawdzianów i egzaminów, a tylko część tej wiedzy okaże się użyteczna w dalszym życiu. W Stanach Zjednoczonych wielkie znaczenie przywiązuje się nie tylko do psychologii, ale też do sztuk wyzwolonych, do których zalicza się współcześnie psychologię i pozostałe nauki społeczne, humanistykę oraz sztukę. Sztuki wyzwolone mają wielki wpływ na rozbudzanie wyobraźni i wrażliwości społecznej. Są one obecne na wielu uniwersytetach. Zajęcia np. z poezji prowadzone są dla menedżerów i stanowią uzupełnienie ich wykształcenia; pozwala to wzbudzić ich wyobraźnię oraz wrażliwość na relacje społeczne. 

Myślę też o nauczycielach. Podczas studiów dostają niewiele wiedzy psychologicznej.

Niestety, na studiach, czy to pedagogicznych, czy też innych, dominują zajęcia z danej dyscypliny. Zajęcia fakultatywne najczęściej wybierane przez studentów dotyczą jakiejś specjalności studiowanej przez nich dyscypliny, znacznie rzadziej decydują się na zajęcia spoza niej. Taka sytuacja odpowiada pracownikom, bo dają zajęcia „swoim”. Powszechny jest brak zrozumienia interdyscyplinarnego charakteru problemów. 
Absolwenci studiów często dopiero w swojej pracy, gdy muszą rozwiązywać realne problemy, które w istocie są interdyscyplinarne, dostrzegają swoje braki i uzupełniają kwalifikacje na studiach podyplomowych. 
Pojawia się coraz silniejsza potrzeba uczenia problemowego, które przygotowuje do patrzenia na złożone problemy z uwzględnieniem wiedzy z zakresu różnych przedmiotów. Problemy rozwiązuje się, czerpiąc wiedzę z różnych dziedzin. Uczy to scalania wiedzy rozproszonej. Olga Tokarczuk w swojej mowie noblowskiej, przesyconej psychologią, opisuje pięknie, jak narracja w literaturze uczy zbierania rozproszonych informacji na jakiś temat i tworzenia z nich całości w umyśle czytelnika. Uczenie problemowe też wymusza zbieranie elementów wiedzy z różnych zakresów, by rozwiązać problem. Takie kształcenie nie tylko sprzyja widzeniu zjawisk w sposób złożony, ale też znacznie łatwiej zapada w umysł. 

Czyli trzeba zatem zmienić metody nauczania, zamiast narzekać, że uczniowie są niezainteresowani?

Benjamin Franklin, wybitny wynalazca i jeden z ojców założycieli Stanów Zjednoczonych, powiedział: „powiedz mi – zapomnę, naucz mnie – zapamiętam, zaangażuj mnie – to się nauczę”. Uczenie problemowe ma wiele walorów angażujących, a zatem uczy. Co więcej, może też osłabić coraz powszechniejsze trudności młodych ludzi z koncentracją uwagi, bo przy rozwiązywaniu problemów analizuje się je z coraz to innej strony, trzeba przenosić uwagę na inny aspekt problemu. Deficyty w utrzymywaniu skupienia na czymś są pochodną długiego przebywania w świecie cyfrowym, w którym dominują bardzo krótkie porcje informacji na dany temat, po których pojawiają się zaraz inne dotyczące czegoś zupełnie nowego. Częsty kontakt z takim zbiorem niepowiązanych treści wzbudza zainteresowanie, ale na krótko. Potem niezbędny jest przeskok do innych treści. Tego typu trening internetowy potrafi przestroić umysł na pracę „na krótkich dystansach”. Dłuższe teksty, wykłady bez przerywników w postaci np. anegdot czy przeskoków do nowych treści nużą tubylców świata cyfrowego, bo są oni nieprzygotowani „do długich dystansów”. Stwarza to poważne problemy w nauczaniu, poczynając od szkoły podstawowej, a kończąc na szkołach wyższych.

Zdanie laika stało się równie ważne, jak zdanie wybitnego eksperta. Nazywam to kulturą rozmytych racji.

 

Poważnym problemem staje się ucieczka młodzieży ze świata realnego. Jak temu przeciwdziałać?

Świat cyfrowy tak mocno pochłania, że jego tubylcom zaczyna on wystarczać. Jednak życie realne istnieje i młodzież musi sobie w nim radzić. Kontakty w mediach społecznościowych wypełniają im w dużym stopniu życie, ale niezbędna jest choćby umiejętność nawiązywania kontaktów z ludźmi w świecie realnym.

Kształcenie musi uwzględniać wyzwania współczesności oraz zmiany mentalności młodzieży, a także dorosłych, gdyż ustawiczne kształcenie będzie coraz powszechniejsze. Pewnym antidotum mogą być sztuki wyzwolone, w tym sztuka w dosłownym znaczeniu tego słowa. Oczywiście literatura piękna pewnie nie będzie powszechnie czytana, ale Olga Tokarczuk w swojej mowie noblowskiej dostrzega szanse w nowych formach sztuki filmowej. Być może presja na wprowadzanie sztuki do podstawowego kanonu nauczania przyjdzie z mało oczekiwanej strony, od najbardziej nowoczesnego przemysłu. Twórcy sukcesu Apple – Steve Jobs i obecnie Tim Cook – uznali, że styk technologii i sztuk wyzwolonych był i nadal jest motorem rozwoju ich firmy, ponieważ umożliwia m.in. odczytywanie intuicji potencjalnych klientów, rozumienie ich potrzeb, estetycznych preferencji, a nawet 
marzeń.

Cofnijmy się o ćwierć wieku. Rok 1996 był szczególny w polskiej psychologii. Powstała Szkoła Wyższa Psychologii Społecznej, dziś Uniwersytet SWPS. Założycielami było trzech profesorów psychologii: Pan, prof. Janusz Reykowski i nieżyjący już prof. Zbigniew Pietrasiński. Jakie były intuicje Panów, gdy zakładaliście uczelnię? 

Przeczuwaliśmy rosnące znaczenie interdyscyplinarności. Dlatego zadbaliśmy, by nasi studenci mieli wiele zajęć fakultatywnych, które pozornie nie są przydatne psychologom, np. zajęcia ze sztuki. Jedna ze specjalności dotyczyła związku psychologii z informatyką. Nasi absolwenci byli pośrednikami między informatykami a użytkownikami, kiedyś istniała między nimi bariera komunikacyjna. Jako pierwsi w Polsce wprowadziliśmy – dzięki współpracy ze znakomitym Instytutem Biologii Doświadczalnej im. Marcelego Nenckiego PAN – specjalność z neurokognitywistyki. Zaczynaliśmy od psychologii, ale dążyliśmy, by nasza uczelnia oferowała inne studia także po to, by studenci mieli szansę „zanurzenia” się w środowisku wielu dyscyplin i mogli wybierać zajęcia na innych kierunkach.

W tym samym 1996 roku Bogdan Białek powołał do życia „Charaktery”, pierwszy magazyn psychologiczny w Polsce…

Który świetnie, na wysokim poziomie, popularyzował wiedzę psychologiczną. Co więcej, redaktor Bogdan Białek wyczuł z redakcją, że nie sposób ograniczać się tylko do psychologii. Nawet w radzie naukowej pisma są specjaliści z różnych obszarów humanistyki i nauk społecznych. „Charaktery” dbają o rozwój kultury intelektualnej i zainteresowań czytelników. Na podstawie dokonań Maxa Webera ukuto zwrot: „Kultura przesądza prawie o wszystkim”, a zespół „Charakterów” wyczuł znaczenie psychologii i humanistyki w kształtowaniu umysłowości czytelników. Wasze teksty sprzyjały podnoszeniu kultury relacji społecznych, w tym odpowiedzialności za własne wybory i poczucie odpowiedzialności za innych. Pamiętajmy, że elementem kultury jest także stosunek do wiedzy i kanonów logiki, a ich znaczenie wycz...

Ten artykuł dostępny jest tylko dla Prenumeratorów.

Sprawdź, co zyskasz, kupując prenumeratę.

Zobacz więcej

Przypisy