Jeśli myślisz o modnej ścianie z rytmem pionowych żłobień, ale drewno w łazience czy kuchni budzi w Tobie obawy, płytki lamele są dokładnie tym kompromisem, który potrafi dać spokój… i zachwyt. Wyglądają jak lamele, a zachowują się jak ceramika: znoszą wilgoć, temperaturę, codzienne użytkowanie i sprzątanie „na szybko”.
Czytaj więcej
Jak mówi Agata Norek: Trauma rozrywa na kawałki. Jej siła rozrzuca fragmenty nas tak daleko, aż czasem wydaje się, że nigdy już siebie nie poskładamy. Proces powrotu jest trudny, ale tylko podjęcie go daje szansę na stworzenie nowego, bardziej dojrzałego i pojemnego Ja.
Czytaj więcej
Od 2004 roku marka Dove realizuje największy na świecie program edukacyjny Dove Self-Esteem, którego celem jest wspieranie dzieci i młodzieży w budowaniu pozytywnej samooceny oraz przekonania o własnej wartości, rozumianej jako pewność siebie i wiara we własne umiejętności. Pogram dotarł już do 137 milionów nastolatków w 153 krajach. W Polsce realizowany jest od 2018 roku, a jego działania objęły już ponad 270 tysięcy młodych osób. Dzięki współpracy z instytucjami, takimi jak Fundacja UNAWEZA Martyny Wojciechowskiej oraz Digital University Jowity Michalskiej, powstały nowe lekcje odpowiadające na aktualne potrzeby nastolatków w Polsce.
Czytaj więcej
Trudności ze zbudowaniem bliskości w związkach zwykle mają początek w dzieciństwie, w domu rodzinnym i nienazywanych wtedy emocjach. W rozmowie z Charakterami Alka Adamowicz, psycholożka i autorka książki „Bliskość”, opowiada o niewidzialnych scenariuszach relacyjnych, które zapisują się w nas, zanim jeszcze nauczymy się je rozpoznawać. Mówi o stylach przywiązania, lęku przed porzuceniem i utratą siebie czy miłości mylonej z kontrolą.
To również wywiad o tym, jak ciało reaguje na emocjonalną samotność, dlaczego intensywność bywa fałszywą obietnicą bliskości i w jaki sposób relacja z samą sobą staje się warunkiem każdej dojrzałej więzi. Zapraszamy do lektury!
W swojej najnowszej książce, zatytułowanej Bliskość, pokazuje Pani, że brak bliskości emocjonalnej wcale nie zaczyna się w związkach, a w dzieciństwie. W jaki sposób nasze pierwsze relacje wpływają na to, jak potem budujemy więzi?
Czytaj więcej
Wydaje się, że słowo trauma przez powszechne używanie straciło wyrazistość i semantyczną treść. Problemem, który określa (a może określał?), zajmują się akademiccy badacze i praktykujący klinicyści. Stało się tak, że tym słowem, w różnym znaczeniu, posługują się pozakliniczni psychoterapeuci, dziennikarze, blogerzy i podkasterzy, a także laicy w codziennych rozmowach o życiu. Może nawet dzieci. Dzieci lubią używać nowo poznane słowa, nawet wówczas, gdy nie znają ich semantycznej treści. Ale potrafią też opisywać trudne zjawiska, nie używając słów, których znaczenia nie rozumieją.
Doktor sztuk plastycznych Anna Poduszyńska opracowała książkowe wydanie Opowieści o kotach, napisanych i zilustrowanych przez siedmiolatka. Przygotowała ją do druku wspólnie z autorem*. Książeczkę otwiera opowieść o zielonym ogonie. Jej bohater, oczywiście kot, jest rudy. Niechęć do rudości skupił na ogonie. Może dlatego że to najdalsza od głowy część ciała kota? Rudego bohatera spotkała przykra przygoda. Wpadł do wiadra z zieloną farbą. Psychologia popularna powiedziałaby, że doznał traumy. Profesjonalista dodałby może, że w katastrofie naturalnej. Nikt kota do zielonej farby nie wrzucał. Ale nic złego mu się nie stało. Tylko ogon zmienił kolor na zielony. Zmiana była wielka. Nic rudego nie kręciło się za nim, z czego był zadowolony. Odkrył też, że biega znacznie szybciej niż przed katastrofą, co skromnie przypisał nie swojej sprawności, a wpływowi zielonego ogona.
Siedmiolatek przedstawił w ten sposób korzyści, jakie można uzyskać dzięki przykremu doświadczeniu.
O możliwości korzystnej zmiany pod wpływem załamania pisał Antoni Kępiński. Dlaczego nie miałoby się to odnosić do kota, zwłaszcza bajkowego? Ale korzyści z traumy, chociaż zajmuje się nimi psychologia akademicka, pozostają problemem ryzykownym. Zbyt przypominają krzywdy, jakich doznają dzieci „dla ich dobra”.
Tu warto przypomnieć, że kot z opowieści siedmiolatka wziął na siebie odpowiedzialność za przykrość, jaka go spotkała, kiedy wpadł do wiadra z farbą. No, może obwinił o to rudy ogon. Ale bajka o tym milczy.
Dr Poduszyńska prócz malarstwa, rzeźby i animacji kultury prowadzi też dom i tworzy nowe potrawy. Warto spróbować jej sosu do makaronu.
SOS DOKTORA SZTUKI
2 szt. dużych ząbków czosnku
1 szt. małej cebuli
6 szt. suszonych pomidorów
100 ml (pół szklanki) oliwek
2 łyżki kaparów
1 szt. cukinii średniej wielkości
100 ml ugotowanej ciecierzycy
3 łyżki oliwy
do smaku sól, pieprz, słodka papryka
200 ml śmietany 36%
Pokroić czosnek w plasterki, cebulę w piórka, pomidory w paseczki, oliwki w plasterki, cukinię w kostki.
Czosnek zrumienić w oliwie, wrzucić jarzyny, doprawić solą, pieprzem i papryką. Smażyć do zeszklenia
cukinii i cebuli. Dodać śmietanę. Podgrzać sos,
nie doprowadzając do wrzenia.
Podawać z makaronem tagliatelle. Osobno podać parmezan utarty lub do tarcia. Można też posypać sos świeżą, posiekaną bazylią.
Czytaj więcej
Zanim jednak o wiośnie, warto się zatrzymać i przypomnieć sobie, co było przed.
Bo przecież wszystko istnieje w połączeniu. Wiosna wyciąga ręce na boki. Do zimy i lata.
Czytaj więcej
„Nie zrobię tego, dopóki się nie wyśpię”. To zdanie słyszę od moich klientów częściej, niż chciałabym. Nie wynika ono z lenistwa ani braku motywacji. Wręcz przeciwnie, osoby z ADHD to często ludzie pełni pomysłów, energii i wewnętrznej potrzeby działania. Problem w tym,
że mózg osoby z ADHD nie chce spać wtedy, gdy jest na to czas. Dla takich osób noc to nie koniec dnia, tylko jego najbardziej kreatywna pora.
Czytaj więcej
Zwykły, szary dzień. Nic wyjątkowego się nie dzieje: rutynowe obowiązki codzienności, gazeta, praca, wiadomości, odebranie dziecka ze szkoły.
Wtem nagle, na koniec dnia, znikąd przychodzi ono – dziwne, ściskające i trudne do określenia uczucie, które gości w sercach, głowach i brzuchach wielu z nas.
Czym ono jest? Skąd się bierze? Jak je nazwać?
A przede wszystkim – jak się od niego uwolnić?
Czytaj więcej
Wakacje, 25 lat temu. Wraz z kuzynem otrzymujemy do rozdysponowania całe 10 zł. Nie mamy wątpliwości, jak wydamy tę sumę. Wracamy do domu z dwiema rzeczami. Jedną trzymamy w ręku z nabożną delikatnością. To nowość z miejscowej wypożyczalni kaset wideo. Jeszcze tego samego dnia obejrzymy ją dwukrotnie, raz za razem. Aż butelka Coli (rarytas!) będzie całkiem pusta.
Czytaj więcej
Od wielu lat koncepcja work-life balance porządkuje nasz sposób myślenia o zdrowym funkcjonowaniu w pracy. Zachęca do wyznaczania granic, oddzielenia ról zawodowych od prywatnych oraz dbania o to, by w ciągu dnia pojawił się też czas poza pracą – czas, który nazywamy „życiem”.
Czytaj więcej
Magdalena: Zbliża się wiosna, choć (tu zakulisowa informacja dla naszych Czytelników) my tworzymy ten dwugłos felietonowy akurat, o ironio, w pierwsze dni kalendarzowej zimy. Ale dla Państwa specjalnie przenosimy się symbolicznie i z nadzieją w miły wiosenny czas. A wiosną latają kolorowe motyle. Te romantyczne także. Zastanówmy się, czy rzeczywiście istnieje jakiś romantyczny lub popkulturowy nakaz, aby wiosną się zakochać?
Robert: Ależ tak. Specyficzny miks biologii, psychologii i kultury. Biologia rzeczywiście daje nam „paliwo”. Ilość światła naturalnego wzrasta, a wraz z nim u części osób poprawia się nastrój, jest energia do działania. Dzień staje się coraz dłuższy i cieplejszy. Istnieje wiele badań neurobiologicznych, które łączą produkcję serotoniny w naszych organizmach z ekspozycją na naturalne światło. Poza tym wiosną „wszystko rodzi się do życia”. To czas „nowych początków”…
Magdalena: …i „nowych rozdziałów”.
Robert: Pełen restart! Ten popularny styl narracji znamy chyba wszyscy. Popkultura wzmacnia przekonania, na przykład takie, że wiosna to sezon na miłość. Ale wspomniałem też na początku o elemencie psychologii. Ona też ma tutaj swój udział. Bo właśnie o te nowe początki toczy się gra. Wiosną nawet te osoby, które zimę spędziły głównie pod kocem, zwykle jednak mają ochotę wyjść.
Magdalena: I wtedy generalnie bardziej chce się chcieć. Świat reklamy nie pozostaje w tyle. Nawet do promowania kosmetyków czy różnych akcji stylowo-urodowych używa się haseł pokrewnych, typu „zakochaj się na wiosnę”, choć po prostu chodzi o nowy szampon czy krem.
Robert: Ale zastanówmy się, co z nakazem wewnętrznym?
Magdalena: Sporo osób, szczególnie w stanie singielskim, uważa, że wiosną już „naprawdę powinni” się zakochać. Zima minęła, było chłodno i szaro, ale w czasie rozbuchanej zielenią i kolorami, ciepłej wiosny należy wejść koniecznie w nowe, piękne relacje. Najlepiej takie najbardziej romantyczne, jak tylko się da. Próbuję przypomnieć sobie siebie sprzed lat i chyba ten swoisty romantyczny nakaz też odczuwałam.
Robert: O takim przymusie opowiadają różne osoby w moim gabinecie. I to bez względu na wiek. Tymczasem z badań, do których dotarłem, wyłania się zgoła inny obraz wchodzenia w relacje czy w ogóle zakochiwania się.
Magdalena: Aj, teraz to ja się boję, że złamiemy parę serc. Niedobrze! Ale trzeba spojrzeć prawdzie w oczy. Nieromantycznie. Czyli nie wiosna gra tu pierwsze skrzypce?
Robert: Oczywiście, trudno jest miarodajnie zmierzyć stan zakochania, więc nie wiemy, ile osób rzeczywiście zakochuje się wiosną, a ile latem czy zimą. Natomiast istnieją różne inne wskaźniki, które są wymowne. Na przykład na Facebooku jest taki wskaźnik jak ,„status związku”, w tym np. „to skomplikowane”, „mąż”, „żona”, „wolny”, „wolna” itd. Sprawdza się więc zmiany owych statusów, ale też aktywność seksualną liczbą badań w kierunku STI (Sexually Transmitted Infections, infekcje przenoszone drogą płciową) czy też sprawdza się okresy, w których zawiera się najwięcej związków małżeńskich. Wiemy na pewno, że śluby bierze się w Polsce głównie między czerwcem a wrześniem, ale to jednak więcej nam mówi o planowaniu ceremonii niż o zakochaniu się.
Magdalena: Nic dziwnego, w czasie wesela powinno być raczej przyjemnie i ciepło, i zielono, i słonecznie. Inaczej ślubuje się w czerwcu czy w sierpniu (a tutaj nawet pojawia się literka „R”, podobno na szczęście), a inaczej w listopadzie. Choć niektórzy wolą oczywiście rozwiązania nieoczywiste.
Robert: Powszechnie wiadomo, że niektórzy są w związkach dość długo, zanim wezmą ślub, ale znam w moim otoczeniu parę, która zdecydowała się na przysięgę małżeńską zaledwie miesiąc po poznaniu. I wtedy wiosna okazuje się już czasem zakochania. Magia?!
Kolejny ciekawy wątek to zachowania seksualne, a dokładnie wskaźniki zdrowia seksualnego, związane z wyższą częstotliwością współżycia i wizytami u specjalistów („Czy aby czegoś nie złapałem(-am)?”). Badania opublikowane w „Journal of The Royal Society of Medicine” sugerują, że warto wdrożyć działania profilaktyczne szczególnie w dwóch okresach: latem oraz (to może być zaskoczeniem dla wielu osób) w okresie Bożego Narodzenia. Dwie pory w ciągu roku. Ciekawy wskaźnik. W badaniach osoby o większej aktywności seksualnej częściej deklarują wykonywanie testów STI/HIV. Choć to wciąż nie jest powszechne*.
Kolejny aspekt to zainteresowanie tematami randkowymi w internecie. Analiza trendów wskazuje tutaj na zimę i wczesne lato.
Magdalena: Nie interesujemy się wiosennymi randkami tak często jak randkami latem czy zimą? To zdumiewające.
Robert: Mowa o analizie trendów randkowych, więc także o wyszukiwaniu treści na ten temat, o logowaniu się na aplikacjach randkowych itd.
Magdalena: Halo, halo, zaraz się okaże, że nikt nie zakochuje się wiosną i że to największy randkowy mit!
Robert: Jest to tak zwany półmit, pop-psychologiczny.
Magdalena: Ale nie deprecjonujmy wiosny. Ptaki śpiewają jak szalone, zieleń nas rozpieszcza swoją intensywnością, słońce zagląda do okien i do oczu. No żyć się chce…
Robert: Większość z nas właśnie wtedy wychodzi częściej z domu, spotyka się ze znajomymi czy uczestniczy w aktywnościach plenerowych. A powtarzalność spotkań i stały kontakt to przyjazne warunki do tworzenia więzi. Jeśli dodamy do tego lepszy nastrój, więcej energii, poprawę humoru (zimą z tym bywa trudniej), otrzymujemy wiele sprzyjających okoliczności. Zimę część osób przeżyło głównie w domu i pod kocem. Niektórzy byli pod tym kocem solo. A wiosną szukają sobie osoby do towarzystwa, bo mają już dość funkcjonowania w pojedynkę. Może pojawić się zatem romantyczna ekspresja i podekscytowanie. Jednak pamiętajmy, że dobra pogoda, więcej światła i lepszy humor często wpływają na zakochanie, ale nie determinują go. Nie jest więc regułą, że zakochujemy się na wiosnę.
Magdalena: Stało się. Obaliliśmy jeden z najbardziej romantycznych mitów. Chyba zaraz uronię łzę.
Robert: A jakie jest największe kłamstwo romantyzmu? Że miłość ma sezon. Nie ma. Za to ma warunki: otwartość, ciekawość, odwagę.
Czytaj więcej
Wybitny pedagog Jesper Juul powiedział kiedyś, że ojcostwo jest często zaproszeniem do osobistej zmiany. Rzeczywiście – ojcostwo to czas głębokiej transformacji, który zmienia wszystkich tych mężczyzn, którzy w sposób świadomy podejmują to wyzwanie. Jest to szczególnie aktualne dziś, gdy model męskości przechodzi ogromną przemianę.
Czytaj więcej