„Rób to, co kochasz, a nie przepracujesz ani jednego dnia w życiu”. To zdanie od lat krążące w motywacyjnych poradnikach stało się współczesnym przepisem na udane życie zawodowe. „Znajdź pracę, która jest pasją, a unikniesz wysiłku, zmęczenia i będziesz cieszyć się nią do końca swoich dni”. To kusząca obietnica, szczególnie na gruncie kultury osiągnięć, w której obecnie żyjemy. Ale czy kiedykolwiek zastanawialiśmy się, ile w tym zdaniu jest prawdy, a ile pułapki, która może prowadzić do wypalenia.
Autor: Bartosz Jakimiec
W końcu nadszedł ten upragniony dzień. Zamykasz laptopa, ustawiasz autoresponder i pojawia się myśl: „Teraz wreszcie odpocznę. Naładuję baterie i wrócę do pracy z nową siłą”.
Znasz te myśli? Brzmi to prosto, ale rzeczywistość często pokazuje, że samo odejście od miejsca pracy jeszcze nie sprawia, że automatycznie się regenerujemy.
Od wielu lat koncepcja work-life balance porządkuje nasz sposób myślenia o zdrowym funkcjonowaniu w pracy. Zachęca do wyznaczania granic, oddzielenia ról zawodowych od prywatnych oraz dbania o to, by w ciągu dnia pojawił się też czas poza pracą – czas, który nazywamy „życiem”.
Czy biznes potrzebuje dobrostanu? To pytanie pada coraz
częściej w kontekście myślenia o skutecznym rozwoju firm.
Od pewnego czasu zauważamy wyraźny trend, zgodnie z którym sukces organizacji nie ogranicza się tylko do jej ekonomicznych wyników, ale również do tego, że ludzie, którzy tam pracują, czują, że dba się o ich potrzeby i zdrowie psychiczne.
„Jak osiągnąć wewnętrzny spokój? Jak mieć spokój w życiu? Jak odnaleźć spokój?” – wystarczy kilka chwil, aby znaleźć podobne frazy w internecie, które pokazują, czego obecnie potrzebujemy. Żyjemy w czasach, które bez wątpienia można określić jako niespokojne.