Magdalena: Zbliża się wiosna, choć (tu zakulisowa informacja dla naszych Czytelników) my tworzymy ten dwugłos felietonowy akurat, o ironio, w pierwsze dni kalendarzowej zimy. Ale dla Państwa specjalnie przenosimy się symbolicznie i z nadzieją w miły wiosenny czas. A wiosną latają kolorowe motyle. Te romantyczne także. Zastanówmy się, czy rzeczywiście istnieje jakiś romantyczny lub popkulturowy nakaz, aby wiosną się zakochać?
POLECAMY
Robert: Ależ tak. Specyficzny miks biologii, psychologii i kultury. Biologia rzeczywiście daje nam „paliwo”. Ilość światła naturalnego wzrasta, a wraz z nim u części osób poprawia się nastrój, jest energia do działania. Dzień staje się coraz dłuższy i cieplejszy. Istnieje wiele badań neurobiologicznych, które łączą produkcję serotoniny w naszych organizmach z ekspozycją na naturalne światło. Poza tym wiosną „wszystko rodzi się do życia”. To czas „nowych początków”…
Magdalena: …i „nowych rozdziałów”.
Robert: Pełen restart! Ten popularny styl narracji znamy chyba wszyscy. Popkultura wzmacnia przekonania, na przykład takie, że wiosna to sezon na miłość. Ale wspomniałem też na początku o elemencie psychologii. Ona też ma tutaj swój udział. Bo właśnie o te nowe początki toczy się gra. Wiosną nawet te osoby, które zimę spędziły głównie pod kocem, zwykle jednak mają ochotę wyjść.
Magdalena: I wtedy generalnie bardziej chce się chcieć. Świat reklamy nie pozostaje w tyle. Nawet do promowania kosmetyków czy różnych akcji stylowo-urodowych używa się haseł pokrewnych, typu „zakochaj się na wiosnę”, choć po prostu chodzi o nowy szampon czy krem.
Robert: Ale zastanówm...
Dołącz do 50 000+ czytelników, którzy dbają o swoje zdrowie psychiczne
Otrzymuj co miesiąc sprawdzone narzędzia psychologiczne od ekspertów-praktyków. Buduj odporność psychiczną, lepsze relacje i poczucie spełnienia.