Słyszeliśmy o tym filmie wiele dobrego. Opowiadał prawdziwą historię niezwykłego matematyka, którego mózg oscyluje między geniuszem a iluzją. Piękny umysł w reżyserii Rona Howarda z Russelem Crowe w roli głównej budził w nas ogromny głód poznania, nawet jeśli nasze własne (bardziej niewinne niż piękne) umysły nie były jeszcze dostatecznie gotowe na zrozumienie każdej składowej tej historii. W tamto słoneczne lato najbardziej interesują nas wytwory choroby, z którą mierzy się główny bohater, John Nash. I nie za bardzo zdajemy sobie sprawę z wagi pozornie zwykłej sceny, w której ten wybitny matematyk – będący wówczas jeszcze studentem – wpada na swój najbardziej odkrywczy pomysł. Pomysł, za który wiele lat później Bank Szwecji uhonoruje go Nagrodą Nobla.
POLECAMY
Blondynka tańczy sama
W przywołanej scenie widzimy piątkę młodzieńców – doktorantów Uniwersytetu Princeton, którzy u schyłku lat 40. XX wieku spędzają wieczór w lokalnym barze. Jednym z nich jest John Nash, którego zdecydowanie bardziej niż szklanka pochłaniają własne notatki. Nagle do lokalu wchodzi olśniewająca piękność w towarzystwie zdecydowanie skromniej wystrojonych koleżanek. Młodzi matematycy – jak jeden mąż – wlepiają swój wzrok w kobietę, przypominając przy okazji złotą maksymę ojca ekonomii klasycznej Adama Smitha, który przekonywał, że w warunkach konkurowania indywidualna ambicja służy dobru ogółu. Jeden z bohaterów kwituje to z szelmowskim uśmiechem: „Każdy z was musi radzić sobie sam. Przegrani będą musieli zadowolić się jej koleżankami”. Podczas gdy panowie przechwalają się swoimi zaletami, typując samych siebie jako potencjalnych zwycięzców, Nash coraz bardziej zatapia się w swoich myślach i w pewnym momencie obrazoburczo stwierdza: „Teoria Adama Smitha wymaga rewizji”. Takie słowa w ustach matematyka brzmią równie wywrotowo, jak odrzucenie Trójcy Świętej przez teologa. „Jeśli wszyscy wystartujemy do blondynki – tłumaczy Nash – przeszkodzimy sobie nawzajem i żaden z nas jej nie zdobędzie. Gdy potem uderzymy do jej koleżanek, zignorują nas, bo nikt nie lubi być wybierany w zastępstwie. Ale jeśli żaden nie wystartuje do blondynki, nie wejdziemy sobie w drogę. I nie urazimy pozostałych dziewczyn. Dzięki temu wszyscy wygramy”. W ten oto sposób filmowy John Nash wpada na pomysł obalający dogmat ekonomii. Odnajduje dowód na to, że Adam Smith mylił się, ponieważ jego zdaniem najlepszy rezultat zbiorowość osiąga wówczas, gdy każdy z jej członków robi wszystko, co dla niego najlepsze. Największą korzyść grupa odnosi bowiem wtedy, kiedy każda z tworzących ją osób robi to, co jednocześnie najlepsze dla niej i dla grupy. Niepozorny spójnik „i”
jest tu fundamentalny. Mimo że sama scena w barze jest najpewniej filmową fikcją, to ukazana w niej teoria jest prawdziwa. I to za nią, zmagający się ze schizofrenią John Nash, odbierze Nagrodę Nobla po ponad
40 latach od swoich odkryć.
Kiedy strata boli
Jeśli i Ty, Czytelniku, należysz do większości populacji, która podczas nauki szkolnej doświadczyła tego, co nazywamy lękiem przed matematyką, to najpewniej zdziwi Cię fakt, że rozważania dotyczące tańca z blondynką… są ujęte w dziale tej siejącej postrach dziedziny naukowej. Dział ten nosi nazwę teorii gier i na nasze (uczniów i dawnych uczniów) nieszczęście, nie ma go wśród zagadnień nauczanych w szkole. Tymczasem to właśnie w jego zakresie od niemal 30 lat prowa...
Dołącz do 50 000+ czytelników, którzy dbają o swoje zdrowie psychiczne
Otrzymuj co miesiąc sprawdzone narzędzia psychologiczne od ekspertów-praktyków. Buduj odporność psychiczną, lepsze relacje i poczucie spełnienia.