To właśnie o godz. 16:25 (przed Teleexpresem i wciąż młodą telenowelą Klan) na kanale RTL7 – rozpoczęto w 2001 r. emisję kanadyjskiego serialu dla młodzieży zatytułowanego Czy boisz się ciemności? (Are you afraid of the dark?). Krótko po tym, jak pełen książek i zeszytów plecak wylądował w kącie, a na stole pojawił się obiad, można było przenieść się do krainy grozy. Stałymi bohaterami serialu byli nastolatkowie spotykający się o zmroku przy ognisku i opowiadający sobie mrożące krew w żyłach historie. W każdym odcinku opowieść snuł kto inny. Po kilku zdaniach delikatnego wprowadzenia bohater wypowiadał magiczną formułę: „Opowieść o…”, po czym dorzucał do ognia garść białego proszku wzniecającego na chwilę płomień. Następnie przenosiliśmy się z kręgu przyjaciół w samo serce opowiadanej historyjki. A w tych opowieściach pojawiała się cała plejada postaci rodem ze śmieszno-strasznych horrorów: klauni, duchy, domy, w których straszy.
POLECAMY
Opowieść w podróży
Mimo że serial Czy boisz się ciemności? adresowany był do młodzieży, to w swej koncepcji odwzorowywał coś bardzo pierwotnego, co znajdujemy u początków wielu kultur. Mowa o szczególnej roli narratora. Tego, który gromadzi wokół siebie innych, gotowych podążać za jego głosem niczym wąż za dźwiękiem fletu. Kulturowa funkcja „opowiadacza” (pieśniarza, gawędziarza, deklamatora) zapisana jest nieodłącznie w dziejach naszej cywilizacji. W starożytnej Grecji – najznakomitszym przedstawicielem tej grupy był Homer, jeden z wędrownych pieśniarzy, których Hellenowie nazywali aojdami. W Afryce Zachodniej byli (i są) to grioci przechowujący w swych narracjach pamięć o rodach, wydarzeniach czy regułach codziennego życia. Kraje celtyckie miały swoich bardów, Skandynawowie zasłynęli ze skaldów, zaś w Azji Środkowej odnajdujemy aszików. Nie ulega więc wątpliwości, że narracje to potęga. Zapisują się z łatwością w naszych szlakach neuronalnych, a przez swą strukturę i zabarwienie emocjonalne stają się możliwe do szybkiego odtworzenia. Nie musimy każdego dnia powracać do zasłyszanej opowieści, aby przy okazji spotkań towarzyskich wyciągać ją niczym królika z kapelusza.
Narracje kryją w sobie moc znacznie wykraczającą poza film, teatr, literaturę czy… miejskie legendy. „Opowiadanie historii splata wrażenia, uczucia, myśli i działania w sposób organizujący świat wewnętrzny i zewnętrzny” – pisał Louis Cozolino w swoim przełomowym dziele Neuronauka w psychoterapii i dodawał – „Te autobiograficzne wspomnienia są jądrem naszego poczucia historii, świadomości związków z innymi oraz poczucia tożsamości w przestrzeni fizycznej. Mowa przybliża i integruje różnorodne sieci przetwarzania w różnych częściach mózgu”.
W nauce współczesnej możemy spotkać się ze stwierdzeniem, iż mózg jest organem predykcyjnym (przewidującym), który sam w sobie funkcjonuje jak narrator. Nieustannie bowiem konstruuje hipotezy o świecie, które następnie aktualizuje w świetle napływających danych.
Boha
...Dołącz do 50 000+ czytelników, którzy dbają o swoje zdrowie psychiczne
Otrzymuj co miesiąc sprawdzone narzędzia psychologiczne od ekspertów-praktyków. Buduj odporność psychiczną, lepsze relacje i poczucie spełnienia.