Siła kobiecych więzi

Krąg jest wspierającą przestrzenią społeczną, osobistą i duchową. Jest czymś naturalnym, opartym na autentyczności i otwartości. W kręgu pogłębiamy kontakt ze sobą i uczymy się pełniej wchodzić w kontakt z innymi. W nim dzielimy się i przyjmujemy. Odnajdujemy odwagę i własną moc.
Czytaj więcej

Krajobraz emocjonalny

Większość emocji powstaje pod wpływem bodźców, które naruszają interesy i plany jednostki. Kiedy ktoś nas obrazi, odczuwamy złość, kiedy widzimy zagrożenie, przeżywamy strach, a na widok cuchnącego, zepsutego mięsa pojawia się wstręt. Emocje pojawiają się niemal natychmiast i słabną z chwilą, kiedy z pola widzenia znika wywołujący je bodziec. Opisane zależności dotyczą emocji prostych. Nieco inaczej przedstawia się sprawa w wypadku emocji wtórnych. Poprzedzone są one analizą jakiegoś zdarzenia lub sytuacji, powstają wolno i wolno też słabną. Można też w jakimś stopniu je kontrolować. Weźmy pod uwagę takie emocje jak zawiść czy duma. Ta pierwsza pojawia się w sytuacji, kiedy jakaś osoba osiąga lub posiada pewne dobra, o których sądzimy, że należałyby się one nam. Duma występuje wtedy, kiedy odnosimy jakieś sukcesy. Jest ona tym większa, im trudniejsze było osiągnięcie jakiegoś sukcesu. Dłuższe trwanie emocje wtórne zawdzięczają między innymi temu, że podtrzymują je nasze myśli, np. na temat sukcesów czy doznanych krzywd.  Emocje odczuwamy też w innych sytuacjach. Podczas lektury romansu czujemy swego rodzaju błogość, kiedy jakiś związek zostaje nawiązany. Czytając kryminał, możemy z kolei niepokoić się, kiedy dzielny detektyw zbliża się do rozwiązania zagadki, a przestępca zdaje sobie z tego sprawę i nastaje na jego życie. Fikcyjni bohaterowie przeżywają emocje, które stają się także naszym udziałem. Dzięki rezonansowi emocjonalnemu są one słabsze niż emocje przeżywane pod wpływem aktualnych bodźców. Rezonans emocjonalny staje się znacznie silniejszy, kiedy widzimy rzeczywistą osobę znajdującą się w niebezpieczeństwie albo kiedy ktoś lub coś uniemożliwia jej osiągnięcie jakiegoś celu. Psychologowie mówią tu o zjawisku empatii albo też o zbliżonym zjawisku, które określa się mianem zakażenia emocjonalnego.  Zjawisko zakażenia emocjonalnego może przyjmować duże rozmiary. Christakis i Fowler opisują epidemie śmiechu. W trakcie jednej z nich, która wybuchła w pewnej szkole w Tanzanii, początkowo trzy uczennice zanosiły się niepohamowanym śmiechem. Potem ataki śmiechu objęły coraz większą liczbę osób i szkołę trzeba było zamknąć. Dzieci rozjechały się do swoich domów rodzinnych i tam „infekowały” śmiechem innych. Lekarze poszukiwali przyczyn tego zjawiska, ale nie udało się im wykryć żadnych dysfunkcji psychicznych i somatycznych. Jak ktoś żartobliwie zauważył, ta epidemia nie spowodowała żadnego przypadku śmiertelnego. Warunkiem zarażenia się śmiechem był bezpośredni kontakt z osobą śmiejącą się. Zjawisko zaraźliwości śmiechu wykorzystywane jest przez twórców sitcomów. Wybuchy „śmiechu z puszki” mają spowodować, że przedstawiane na filmach sytuacje będą wydawały się śmieszniejsze niż są. Złośliwcy twierdzą, że śmiech z puszki dostarcza informacji na temat tego, które epizody są śmieszne. Warto też odnotować, że w wypadku filmów kinowych nie wykorzystuje się analogicznego zabiegu. W kinie nie rozpraszają nas różne bodźce, które są obecne podczas oglądania filmu w TV.  Niemieccy badacze von Scheve i Ismer zwracają uwagę na jeszcze jeden mechanizm, dzięki któremu ludzie reagują w podobny sposób na różne sytuacje. Ich zdaniem ludzie zakorzenieni są w pewnej kulturze i to sprawia, że w podobny sposób oceniają różne sytuacje, co z kolei prowadzi do przeżywania podobnych emocji. W takim przypadku nie jest już konieczny kontakt twarzą w twarz, a wystarczy poczucie identyfikacji z pewną grupą. Niekiedy można mówić o „kulturze emocjonalnej”: jej efektem może być specjalne uwrażliwienie na określoną grupę informacji. W krajach otoczonych przez wrogich sąsiadów może pojawiać się kultura strachu. W innych przypadkach może wystąpić kultura pogardy, kiedy inne grupy traktowane są z wyższością. Wtedy łatwo dostrzega się nieokrzesanie czy wręcz barbarzyństwo innych. 
Czytaj więcej

Miłość i seks z zespołem Aspergera w tle – jak zbudować satysfakcjonujący związek?

Zbudowanie szczęśliwego, harmonijnego związku, opartego na miłości, w którym oboje partnerzy czerpią satysfakcję z życia seksualnego…, to bez wątpienia marzenie większości ludzi na świecie. Jednak nie aż tak wielu, zarówno tych z diagnozą zespołu Aspergera (ZA), jak i bez niej, ma szansę na jego realizację.
Czytaj więcej

Wysoka samoocena lekarstwem na wszystko? - Mity i nonsensy psychologii

Wokół samooceny narosło tak wiele przesądów i nieporozumień, że walka z nimi jest donkiszoterią. Niestety, część winy za to ponoszą nie tylko domorośli coache i motywacyjni mówcy, ale też psychologowie z prawdziwego zdarzenia.
Czytaj więcej

Wymyślanie siebie

Marzyciele czują i zachowują się tak, jak gdyby zdobyli już to, na czym im zależy. I dlatego nie starają się zbyt mocno, aby zdarzyło się to naprawdę.
Czytaj więcej

Walizka - Co czują osoby, które uciekają przed wojną?

Jak spakować całe życie w 20 minut? Doświadczyła tego Nataliia, która dwunastego dnia wojny opuściła swoich bliskich oraz ukochany Czernichów, na który spadały rosyjskie bomby. Czy tam wróci? – Trudno mi o tym mówić tu i teraz. Przecież w Ukrainie nadal toczy się wojna i nie wiem, co się jeszcze wydarzy. Boję się też tego, co tam zastanę.
Czytaj więcej

Na szerokich wodach możliwości - Jak nauczyć się rozmawiać z wewnętrznym Superkrytyki...

Droga przez życie jest sumą naszych doświadczeń i stawianych nam wymagań. Nie zapominajmy jednak, że warto, aby składały się na nią również nasze wartości i cele, do których sami pragniemy dążyć. Jak zwalczyć wewnętrznego Superkrytyka i wyjść z więzienia, które stworzył z gromadzonych wobec nas oczekiwań?
Czytaj więcej

Jak odnaleźć się w wolności

Chcemy być wolni, cenimy autonomię, a jednak jesteśmy w stanie z niej zrezygnować. Co tak naprawdę się za tym kryje i jak rozumiemy naszą potrzebę wolności?
Czytaj więcej

Marzenia o skrzydłach czy strach przed lataniem, czyli wyzwania wolności

Wszystko, czego w życiu doświadczamy, buduje naszą wewnętrzną wolność, odwagę, a także kształtuje naszą dorosłość. Będziemy prawdziwie wolni, jeśli staniemy po swojej stronie i damy się prowadzić pragnieniom. Jak się nie zgubić?
Czytaj więcej

Pochwała śpiewających psów

Siedzieli na kanapie, trzymając smartfona. Zaśmiewali się do łez, razem, co od razu wzbudziło moją czujność. Moi synowie przeżywają bowiem czas wzajemnej irytacji, działają na siebie jak czerwona płachta. Kiedy opuszczają swoje pokoje i zjawiają się przy stole, wchodzę w rolę sędziego bokserskiego, który musi zdążyć z interwencją, zanim zawodnicy przejdą od przepisowej wymiany ciosów do prób nokautu bez zachowania zasad ludzkiej przyzwoitości. Młodszy syn, wciąż mniejszy i lżejszy, nadrabia złośliwością, szybkością uników i aktorstwem.  Starszy wygrywa we wszystkim.  Czytałam w książkach: ten etap przejdzie. Jeśli nie za rok, to może za pięć lat. Trzymam za siebie kciuki. Tym bardziej więc zaciekawiło mnie, co może łączyć wczesnego i późnego nastolatka w czasie, kiedy wspólne siedzenie na kanapie jest sytuacją skrajnie niebezpieczną dla każdego z nich, kanapy i naszego domu. Ich rozmowa to stepowanie na polu minowym. Nie wiesz, kiedy wylatujesz w powietrze. Zajrzałam im przez ramię. Oglądali Tik Toka, połączył ich pies w typie shiba inu. Tych z państwa, którzy nie są specjalistami w dziedzinie kynologii, uspokajam. Shiba inu to ten pies, którego najczęściej widzicie w internecie, jest bohaterem memów i filmików, ponieważ ktoś napisał, że robi ludzkie miny i zgodziły się z nim trzy miliardy internautów. Shiba wygląda jak pluszowa zabawka. Ruda albo biała. Być może nie ma białych shiba inu i biała wersja psa z memów jest zwykłym szpicem. Mniejsza z tym, nie dajmy się zwariować dyktaturze faktów*. Tym razem pies z Tik Toka wyszczekiwał znane melodie, głównie tematy filmowe. Z Gwiezdnych Wojen, Indiany Jonesa, Piratów z Karaibów i Parku Jurajskiego, tyle rozpoznałam.  Wyszczekiwał zmutowanym elektronicznie głosem, fałszował niemiłosiernie i robił miny. Razem z moimi synami oglądało go dwa miliony widzów. Najśmieszniejszy polski kabaret może dziś pomarzyć o takiej widowni. Młodszy syn powiedział, że lepszy od śpiewającego jest pies wybekujący, a starszy, że znajdzie psa, który puszcza bąki do melodii z Doktora Who. W pierwszej chwili pomyślałam o porażce wychowawczej, bezsensownej inwestycji w zajęcia dodatkowe, lektury, wyjścia do kina i teatru Guliwer. Coś poszło nie tak, być może trzeba było pozostać przy drewnianym liczydle zamiast oddawać dzieciom używane smartfony. Kiedy tak oddawałam się samobiczowaniu, spojrzałam na roześmiane do rozpuku dzieci, które teraz oglądały gadające koty.  Był to długi kwadrans czystej radości, po którym zgodnie poszli pograć w piłkę. Ponieważ z ogródka nie słychać było odgłosów walki, mogłam wrócić do przeglądania własnego Facebooka. Było o zbrodniach wojennych, inflacji, drożyźnie, zapaści gospodarczej i katastrofie klimatycznej. Następnie o wirusie i rekordowej liczbie utonięć.  Postanowiłam sprawdzić, co nowego u shiba inu.  * Żartowałam. 
Czytaj więcej

Recenzja książki: Joe Harkness „Ptakoterapia. Jak przyroda uratowała mi życie”

Książka Joe Harknesasa „Ptakoterapia” to dzieło napisane w doskonały sposób. Bardzo przystępne, a jednocześnie bardzo precyzyjnie wyważone, zawierające wiele różnorodnych treści podanych w optymalnych proporcjach. Jest więc to książka bardzo osobista, odkrywająca cierpienie psychiczne i samobójcze poczynienia Autora, ale nie ekshibicjonistyczna. Autor opisuje swoje problemy życiowe i zaburzenia psychiczne których doświadcza, jednak wyłącznie w takim zakresie, który pozwalana na uzasadnienie stwierdzenia zawartego w podtytule książki, :„ Jak przyroda uratowała mi życie”.  Jest książka o tematyce psychiatrycznej, a więc opowiadająca o problemach i zaburzeniach psychicznych, ale nie jest przeładowana treściami należącymi do domeny psychiatrycznej. Te treści dotyczące zdrowia psychicznego które zawiera, podane są w sposób wartościowy i wiarygodny.  Jest to książka o przyrodzie, kontakcie z naturą i  pozytywnym wpływie tego kontaktu na zdrowie psychiczne, a także jak wspomniano wyżej jej ratującym życie znaczeniu. Ale opisy przyrody są w doskonałej proporcji z innymi jej treściami i nie przytłaczają. Raczej zapraszają do wyjścia z domu i doświadczenia tego samego, co przeżył i co sugestywnie opisuje Autor. Jest to książka o ptakach (jak można się domyślić spoglądając na tytuł i okładkę) , opisy spotkań z którymi są żywe, barwne i wciągające. I głęboko autentyczne, nie w sensie formalnym, lecz w sensie przeżywania kontaktu z nimi całym sobą, we wszystkich wymiarach istnienia: zmysłowym, emocjonalnym, poznawczym, estetycznym, społecznym. Jednakże  Autor nie zanudza nadmiarowymi szczegółami o upierzeniu, głosach, biologii, wędrówkach czy innych atlasowo-encyklopedycznych  szczegółach dotyczących ptaków. Sięgając po „Ptakoterapię” dowiemy się o ptakach bardzo wiele, ale nie będziemy tą wiedzą znudzeni. W jakimś stopniu jest to książka geograficzna, opisująca hrabstwo Norfolk, a w jakimś stopniu jest to nawet praktyczny poradnik obserwatora ptaków, przydatny dla tych osób które chciałby się wybrać na obserwacje akurat na obszarze tego hrabstwa.  Do tego napisana jest w sposób żywy, wciągający i pięknym językiem. Same zalety. Jednak jedna rzecz jest najważniejsza w ‘Ptakoterapii” Harknessa. To książka głęboko prawdziwa i oryginalna. Zawiera myśli, spostrzeżenia, snuje opowieść która jest nowatorska, której nikt wcześniej nie opowiedział w taki sposób, nawet jeśli obserwacja ptaków wielu osobom w historii ludzkości  przynosiła pociechę i ulgę w cierpieniu. Autor „Ptakoterapii” sformułował treści oczywiste i odkrywcze zarazem. A to jest wielką sztuką. Nowatorstwo i oryginalność podane w precyzyjnie skonstruowanej formie – to niezwykłe połączenie atutów książki Harknessa. Od czego by więc tu zacząć te kilka zdań na temat „Ptakoterapii”? Może od odpowiedzi na pytanie, czy ważne jest zobaczenie jak największej ilości gatunków ptaków, czy kontemplacja ich obecności, nawet tych gatunków, które nie są szczególnie rzadko spotykane. Będzie to jednocześnie odpowiedź na pytanie: na czym polega ptakoterapia? Na  tak zadane pytanie odpowiada Autor przywołując swoje doświadczenie z „ptasiarzami” , czyli tymi obserwatorami, których celem jest zobaczenie jak największej ilości gatunków ptaków, w jak najkrótszym czasie, sporządzenie list życiowych i rocznych, podróżne na drugi koniec kraju w celu zobaczenia rzadkiego gatunku. Harkness pisze w tym kontekście „ Szanuję efekty tego rodzaju aktywności – podróżne w nowe miejsca, spotykanie znajomych twarzy i przyjazna rywalizacji na pewno dobrze robią zaangażowanym osobom”. Jednak […] postanowiłem cieszyć się obserwacją ptaków tak, jak chcę, a nie dla liczb. Chciałem poczuć łączność z naturą na swoim poziomie. To właśnie ostatnia kategoria miłośników przyrody wskazanych we wspomnianym już kanadyjskim badaniu, czyli osoby nastawione na wdzięczność i docenianie otoczenia. Cieszą się spokojem, poczuciem przynależności i znajomością tematu, którym się pasjonują, a także doceniają odczuwalne skutki zmniejszenia stresu. Do tej właśnie kategorii należę. Chciałabym aby moja pasja była dla mnie źródłem spokoju i relaksu. Od tamtej pory tak do tego podchodzę”. Zacytowany fragment opisuje zarówno metodę jak i cele ptakoterapii. Ta metoda to spokojne spotkania z ptakami, uważność, cieszenie się, nie gonienie za wynikiem, kontemplowanie, docenianie i wdzięczność.  Cele to zmniejszenie poziomu odczuwanego stresu, osiągnięcie spokoju i relaksu. Pozwala to odpowiedzieć na jeszcze jedno pytanie, mianowicie czy pasja dotyczącą ptaków (pasja, a nie zajmowanie się obserwacją) może mieć negatywne skutki? A jeśli taki pasjonat przejedzie kilkaset kilometrów i nie zobaczy upragnionego, rzadkiego gatunku? Czy będzie to pozytywnie wpływało na zdrowie psychiczne? Harkness odpowiada: „Myślę, że tego rodzaju problem może pojawić się u każdego obserwatora, który zajmuje się ptakami tylko po to, żeby dopisać kolejny gatunek do swojej listy. Obserwowanie ptaków pod presją odhaczania ich  może według mnie być szkodliwe dla zdrowia psychicznego”. Tak więc uprawiona w pewien określony sposób obserwacja ptaków może mieć pozytywny wpływ na zdrowie psychiczne, dając relaks, spokój i odstresowując. Czy tylko? Wymiarów w jaki ptakoterapia wpływ na zdrowie psychiczne  jest bardzo wiele. Harkness metodycznie, w kolejnych rozdziałach opisuje każdy z tych wymiarów. Zmniejszenie poziomu lęku, poprawa nastroju, zwiększenie tolerancji stresu, „koło ratunkowe” w sytuacji kryzysu psychicznego, walory emocjonalne, poznawcze, estetyczne, społeczne, naukowe ( w znaczeniu nauki obywatelskiej). To wszystko i wiele innych wymiarów opisane jest w omawianej książce w sposób wiarygodny, wywarzony, a jednocześnie pełny. W tym omówieniu chciałbym się jednak skupić, jako psychiatra, na ścisłe wybranych aspektach dotyczących zdrowia psychicznego.  Harkness wskazuje w „PtakoterapIi” odwołując się do osobistych doświadczeń: „Zacząłem zdawać sobie sprawę, że kiedy spędzam czas na świeżym powietrzu sam ze sobą, doświadczając kontaktu z przyroda i ptakami w bardzo osobisty i intymny sposób, czułem się odprężony jak nigdy wcześniej. Oddychałem wolniej, zamykałem umysł przed zmartwieniami i natrętnymi myślami”. Zacytuję w tym momencie  jeszcze dwa fragmenty książki, odnoszące się do bezpośredniego wpływu ptakoterapii na zdrowie psychiczne, które pokazują w sposób szczególnie wyrazisty jej siłę oddziaływania na psychikę. Autor dzieli się spostrzeżeniem, dotyczącym początków swojego zainteresowania ptakami: „ Bardziej na poważnie zainteresowałam się obserwacja ptaków w 2014. Zacząłem zdawać sobie sprawę z tego, jak dobrze się czuję, kiedy oddaje się nowej pasji. Moje zmartwienia rozmywały się i traciły na znaczeniu. Kiedy przeżywałem stres i zwalczałem go, spędzając czas na świeżym powietrzu i obserwując ptaki – odfruwał w dal jak one, niesiony podmuchami wiatru. Zauważyłem osłabienie niektórych objawów – złego nastroju i braku motywacji – a także pojawienie się stanu ekscytacji i czegoś, co nazwałbym ‘ultrapoztywnością’. Po prostu czułem się wtedy o wiele lepiej.” I drugi cytat, dotyczący, także bezpośredniego wpływu na zdrowie psychiczne: […] podczas przyglądania się stadu ptaków rozwiewają się zmartwienia. Rozpraszające aspekty świata zewnętrznego zostają poza ograniczonym polem widzenia lornetki. Jedyny przedmiot, na którym skupiasz uwagę, jest w pewnym sensie zamknięty między soczewkami, a cała reszta schodzi na dalszy plan i się rozpływa. Umysł może odpocząć, myśli błądzą, gdzie chcąc, a wszystko to w bezpiecznej strefie odizolowanej od zakłóceń wzrokowych i umysłowych”.  Nie chodzi tu przy tym o ucieczkę od własnych problemów życiowych i psychologicznych - zaprzeczanie, uciekanie, nie dostrzeganie i inne dezadaptacyjne postawy i zachowania. Harkness pisze wyraźnie w cytowanym fragmencie, że umysł odpoczywa, a z własnych doświadczeń zajęć z ptakoterapii, które prowadziłem, wiem na podstawie relacji ich uczestników, że po takich zajęciach mogli podejść do problemów „na świeżo”, z większym dystansem, spojrzeć na nie w innym świetle. I bardziej efektywnie je rozwiązywać. Umysł który „przestawił’ nawet na chwilę swoje funkcjonowanie „na inne tory”, albo innymi słowy „spojrzał na problemy z lotu ptaka”,  potrafi odnaleźć rozwiązania kwestii, które poprzednio wydawały się nierozwiązywalnie zapętlone.    Kończąc chciałbym odpowiedzieć na jeszcze jedno pytanie, które mogłoby zostać zadane Cóż może pomóc obserwowanie ptaków w czasach w jakich żyjemy? Pandemia, wojna, kryzys, inflacja, niepewność przyszłości. Otóż może. Harkness pokazuje w swojej książce jak ważne były wspomnienia dotyczące ptaków i kontakt z nimi na polu walki dla żołnierzy I Wojny Światowej: „wskazuje na to, o czym dowiedziałam się już w szkole, że żołnierze piszący listy z frontu często opisywali, jaką pociechą i otuchą napełniają ich ptaki i ich śpiew. A  skowronek i jego kaskadowa, energetyczna melodia symbolizowały ucieczkę i rodzinne strony”. To znaczenie kontaktu z ptakami jako nośnika poczucie bezpieczeństwa i stałości odnotowałem w badaniu które przeprowadziłem już w trakcie pandemii COVID-19. Jak żołnierzom I Wojny Światowej, tak i osobom zamkniętym w okowach restrykcji sanitarnych ptaki niosły przesłanie że świat trwa i nie zginał ostatecznie. Oddając na koniec po raz ostatni głos Harknesowi, odnotować można że poczucie stałości, bezpieczeństwa i przewidywalności może mieć znaczenie stabilizujące samopoczucie, zarówno w niepewnych czasach jak i w niestabilnym świecie własnych emocji osób z problemami natury psychicznej: „Powtarzające się odwiedziny wytwarzają poczucie stałości i wewnętrznego bezpieczeństwa – te dwie kwestie regularnie pojawiają się na sesjach terapeutycznych. Świadomość, że ptaki przebywają w moim ogrodzie, nawet kiedy mnie tam nie ma, jest bardzo uspakajająca”. „Właśnie dzięki temu przyroda i obserwacja ptaków mogą być źródłem stabilności. W życiu osoby zmagającej się na co dzień z problemami ze zdrowiem psychicznym tego rodzaju stałe zjawiska  mają szansę stać się punktem zaczepienia w teraźniejszości  i podstawą funkcjonowania”. To tylko kilka z wielu ciekawych i praktycznie przydatnych tematów, jakie pojawiają się na stronach „Ptakoterapii”. Jako psychiatra i osoba prowadząca zajęcia z ornitologii terapeutycznej ( to inna nazwa ptakoterapii) wybrałem te wątki, które są najbliższe psychiatrii i odnoszą się do polepszenia stanu zdrowia psychicznego. Ale lista tematów które mogą zaciekawić w Harknesaa jest znacznie dłuższa, jak to już zaznaczyłem wyżej, w pierwszych akapitach tej recenzji. Zachęcam do lektury tej niezwykłej książki i do spotkania z jej Autorem.
Czytaj więcej

Akademia Arteterapii. Od praktyków dla praktyków

Od praktyków dla praktyków Podręcznik arteterapii wraz ze scenariuszami zajęć Anna Sikorska, Katarzyna Góralczyk, Monika Ostrowska-Cichy, Anna Wangin Dmyterko
Czytaj więcej