Trauma relacyjna i jej konsekwencje, czyli o relacjach, które oduczają nas bliskości

Zdrowe relacje są nam niezbędne, abyśmy mogli nabywać psychologiczną odporność i zadbać o swój dobrostan. Co jednak, jeśli zagrożenie, z którym się mierzymy, pochodzi od drugiego człowieka? Czym jest trauma relacyjna i jak wyjść z przemocowej relacji?
Czytaj więcej

Zmagania z kryzysem

Każdy z nas ma własne metody radzenia sobie z sytuacjami kryzysowymi. Trzymamy się ich, bo kiedyś wykorzystaliśmy je z powodzeniem. To jednak, co pomogło nam w określonym momencie, może zupełnie się nie sprawdzić przy innych zdarzeniach. Co wtedy zrobić, jak sobie pomóc, jakich rozwiązań szukać?
Czytaj więcej

Jak nie pogrążyć się w niemocy?

Jak nie pogrążyć się w rozpaczy, słysząc o cierpieniu ludzi za naszą wschodnią granicą? Możemy zrobić niewiele albo właśnie bardzo wiele. Po prostu musimy opowiedzieć się po stronie skrzywdzonych poprzez aktywne działanie. Potrzebujemy do tego mądrego, czującego serca i odwagi, byśmy mogli wesprzeć tych, którzy cierpią, a także okazać się ludźmi, za których się uważamy.
Czytaj więcej

Być w MENSA, czyli czar inteligencji

Od lat zadaję studentom to samo pytanie: „Czy jest na sali ktoś, kto chciałby być mniej inteligentny, niż jest?”. Nie udało mi się spotkać takiej osoby. Na czym polega magia inteligencji? Czy jej posiadanie zapewnia sukces życiowy? Raczej wątpliwe. Na pewno zaś przyczynia się do nierówności.
Czytaj więcej

Mózg w szponach gniewu

Dzięki mózgowi doświadczamy całej palety stanów emocjonalnych, które popychają nas ku różnorodnym działaniom. Jedną z emocji, które najsilniej wpływają na nasze zachowanie, jest gniew.
Czytaj więcej

Nie jesteśmy bogami - o poczuciu winy rodziców dzieci z niepełnosprawnościami

Nie ma chyba rodzica dziecka z niepełnosprawnością, którego nie męczą wyrzuty sumienia i narastające poczucie bycia gorszym niż inni rodzice. Bez końca każdy z nich zmaga się z pytaniami bez odpowiedzi: „Co mogłam zrobić inaczej?”, „Jak mogłem nie wiedzieć, że…”, „Dlaczego nie przewidziałem, nie zdążyłam…?”. Jak zatrzymać galop takich myśli? Jak odpuścić sobie i uwolnić się od poczucia winy?
Czytaj więcej

Szczęście na miarę przekonań

Wierzymy, że wielka miłość, atrakcyjna praca albo duże pieniądze uczynią nas szczęśliwymi. Nie zawsze i nie na długo. Tak naprawdę liczą się nie fakty, lecz nasze przekonania i związane z nimi zachowania. A wśród nich wiara w człowieka. To ona sprawia, że ufamy ludziom, czujemy się z nimi związani i szczęśliwsi.
Czytaj więcej

Poliamoria, czyli niewierność kontrolowana

Wchodzenie w związki otwarte zaczyna być zjawiskiem powszednim i akceptowanym społecznie. Coraz częściej poliamorii doświadczają osoby młode, rozpoczynające doświadczenia seksualne, jednak można się spotkać z poliamorią również w relacjach z długim stażem małżeńskim. Co się za nią kryje i dlaczego decydujemy się na otwarcie związku?
Czytaj więcej

Związek chroni, jeśli jest dobry. O tym, jak pandemia przetestowała nasze związki i ż...

Dorota Krzemionka: Z badań Pana Profesora wynika, że największym obciążeniem związanym z pandemią, na równi z obawami finansowymi, była izolacja społeczna. Jesteśmy stworzeni do bycia w relacjach i jeśli są one ograniczane, prowadzi to do kryzysu psychicznego? Zbigniew Izdebski: Obciążeń związanych z COVID-19 było i nadal jest wiele. Nic dziwnego, że wpłynęły one na zdrowie psychiczne. Co trzecia osoba po dwóch latach pandemii ujawnia oznaki kryzysu psychicznego. Ale rzeczywiście wśród obciążeń związanych z pandemią 45% badanych Polaków wskazało na izolację społeczną, trudno im było znieść zamknięcie w czterech ścianach. A im osoby młodsze, tym ciężej to przeżywają.   To ciekawe, bo na początku pandemii najbardziej martwiliśmy się o seniorów. Z punktu widzenia epidemiologicznego ta grupa ludzi była szczególnie narażona na zachorowanie. Natomiast wyniki wskazują, że ludzie starsi lepiej sobie z tą sytuacją poradzili. Być może już wcześniej doświadczali w swoim życiu samotności i izolacji, zatem nie tak wiele się w ich życiu zmieniło. Najgorzej zaś pandemię znieśli młodzi ludzie, między 18. a 29. rokiem życia. W tej grupie wskaźniki zdrowia psychicznego są najbardziej niepokojące.   W młodości bowiem relacje z innymi są szczególnie ważne… Tak, ta faza życia jest niewątpliwie nastawiona na kontakty społeczne – w szkole, na studiach, na imprezach czy w klubach. Ta możliwość została młodym ludziom w dużej mierze odebrana. Poza tym, jeśli popatrzymy na system wartości Polaków, to w różnych badaniach widzimy, że rodzina zajmuje pierwsze, ewentualnie drugie miejsce. Nic dziwnego, że jak wynika z badań, kryzys psychiczny nasilał się w okresie świąt, gdy zwykle spotykamy się z rodziną, a to w czasach pandemii było utrudnione. Najbardziej dotyczyło to właśnie osób młodych. Nawet gdy spotykaliśmy się z innymi ludźmi, ograniczaliśmy się do dotknięcia łokciem. Nie można się było przytulić. To było przykre? Rzeczywiście 34% Polaków boleśnie odczuło brak dotyku. Znaczenie fizycznej bliskości widać już było we wcześniejszych badaniach, na przykład w tych z 2017 r. 61% badanych – zarówno kobiet, jak i mężczyzn – stwierdziło, że przytulanie, bliskość cielesna i dotyk jest dla nich ważniejsza niż stosunek seksualny. Bliskie związki – jak wynika z badań Pana Profesora – chronią przed kryzysem psychicznym, również tym związanym z pandemią.  Pod warunkiem że naprawdę są one bliskie. Ważne jest, jak oceniamy nasz związek. Wyraźnie widać to w wynikach. Wśród tych badanych, którzy bezpiecznie czują się w swoim związku, 70% dobrze sobie radziło w czasie pandemii, podczas gdy wśród tych, którzy nisko ocenili swój związek, takich osób jest już 47%. Związek jest czynnikiem chroniącym przed kryzysami, ale tylko wtedy, gdy jest dobry! Bo nie jest sztuką być w związku, ale niewątpliwą sztuką jest tworzenie dobrego związku. Dobrego, czyli takiego, w którym rozumiemy się i okazujemy sobie czułość. Czy nasze relacje też padły ofiarą pandemii? Związki ucierpiały w ciągu ostatnich dwóch lat i to bardzo. Wprawdzie 67% Polaków nadal dobrze ocenia swoje związki, ale to o 9 punktów procentowych mniej niż w okresie przed pandemią. Z kolei o 6 punktów procentowych wzrosła liczba tych, którzy oceniają swoje relacje jako złe i bardzo złe. Częściej dotyczy to ludzi młodych, nieznacznie częściej kobiet niż mężczyzn. Dlaczego? Myślę, że pandemia była czasem, który skłonił, a w zasadzie zmusił wiele par, by przyjrzały się swoim związkom. Już wcześniej często nie działo się w nich dobrze. Powodem są rozbudzone aspiracje ekonomiczne i konsumpcyjne. Aby je zaspokoić, pracujemy coraz więcej, nierzadko na dwóch etatach. Myślę, że to nie pozostaje bez wpływu na kondycję związku. Relacje z bliskimi nierzadko schodzą na plan dalszy, brakuje na nie czasu. Przed pandemią często nie dostrzegliśmy tego; związek jakoś trwał i nie zastanawialiśmy się, jak się w nim czujemy. Aż przyszła pandemia, nastąpił lockdown. Pracowaliśmy zdalnie, przez większość czasu partnerzy przebywali razem ze sobą, często na małej przestrzeni. Nic dziwnego, że do głosu dochodziły niezałatwione wcześniej sprawy, nierozwiązane konflikty. A jednak co piąta osoba stwierdziła, że ich związek podczas pandemii się umocnił. Wzmocnił się u tych, których wcześniej łączyły dobre relacje. Podczas pandemii mieli dla siebie więcej czasu i możliwości bycia razem. Natomiast u tych partnerów, między którymi już wcześniej działo się źle, pandemia nasiliła kryzys. Wcześniej, nawet jeśli rano się pokłócili, potem wychodzili do pracy, tam mogli odreagować emocje. Wracali do domu już w innym nastroju. Teraz nierzadko oboje pracują w domu, do tego trzeba zająć się dziećmi, które też zostają w domu, zdalnie się uczą. Wszystko się zagęszcza i spiętrza. Niektórzy tego nadmiaru życia rodzinnego nie wytrzymują. Widzimy to w gabinetach. Wiele osób dochodzi do wniosku: czas na rozwód albo przynajmniej na separację, choć nigdy wcześniej nie myśleli o rozstaniu. Bo żyli obok siebie, równolegle. Także w sensie dosłownym, około 10% Polaków żyje bądź żyło kiedykolwiek w związkach równoległych, czyli prócz męża czy żony ma jeszcze kogoś innego „na boku”. Podczas pandemii liczba takich osób wzrosła do 12%. Wiele z nich stwierdza, że nie chce już tak dalej żyć, że muszą dokonać wyboru. I często ten wybór nie oznacza pozostania przy małżonku. Wygrywa relacja równoległa. Wcześniej nie mieli odwagi na rozstanie, poprawiali sobie samopoczucie byciem w związku równoległym. Niektórzy z nich nie znajdują dziś powodów, by ciągnąć dalej związek małżeński. Chcą zmiany, pragną szczęścia. Nieraz płaczą w gabinecie, uświadamiając sobie, ile lat zmarnowali w związku, który ich nie sycił, bo nie mieli odwagi, by z niego wyjść. Teraz często dochodzą do wniosku: „chcę wyjść z tego związku”, i to wcale nie oznacza, że chcą związać się z kimś innym.  Ale nie chcą być już dłużej w tym związku, w którym są.  Żyjemy coraz dłużej i myślę, że ogromną sztuką będzie zarówno umiejętność wchodzenia w związek, jak i wychodzenia z niego. Pandemia przetestowała nasze związki, dotyczy to też życia intymnego. Można powiedzieć, że seks jest barometrem zarówno naszej kondycji psychicznej, jak i kondycji związku. Co ten barometr wskazuje? Badania, które od lat robię, pokazują, że między 1997 a 2017 r. o 10 punktów procentowych spadła aktywność seksualna Polaków. Nadal jesteśmy aktywni seksualnie, ale już nie tak, jak dwadzieścia pięć lat temu.  Dlaczego? Na przestrzeni lat zmienił się styl życia. Zmieniły się nasze priorytety. Postawiliśmy na pracę, zarobki, na karierę. W efekcie spadła dzietność w Polsce i to mimo 500+. Coraz częściej kobiety są wykształcone, realizują aspiracje zawodowe i decydują się na jedno dziecko. Albo wyjeżdżają za granicę i tam rodzą dzieci. Liczy się bowiem poczucie bezpieczeństwa finansowego i socjalnego. To dlatego 14% rodaków w czasie pandemii odłożyło swoje plany prokreacyjne na później. Mamy poczucie zagrożenia, niepewności co do jutra. Wiele par obawia się też skutków seksu. Mam na myśli antykoncepcję. Ciągle wiele osób jej nie stosuje, szczególnie tych młodych. Zdumiewające. Jeszcze w 2020 r. systematycznie stosowało antykoncepcję 46% Polaków, teraz jest ich 42%. Co więcej, wzrasta liczba tych, którzy jako sposób zapobiegania niechcianej ciąży wykorzystują stosunek przerywany, przyznaje się do tego prawie co trzecia osoba! Kiedy na kongresach międzynarodowych wśród metod antykoncepcji stosowanych w Polsce wymieniam stosunek przerywany, słyszę: „Przecież to nie jest metoda antykoncepcyjna”. Jako seksuolog doskonale zdaję sobie z tego sprawę, ale jako badacz uwzględniam tę odpowiedź, bo wiem, jak wielu Polaków uznaje stosunek przerywany jako sposób zabezpieczenia się. Co jeszcze, prócz braku poczucia bezpieczeństwa, sprawia, że tracimy ochotę na seks? Okazuje się, że dominującą dziś trudnością w życiu seksualnym jest zmęczenie i stres. Co ciekawe, na zmęczenie narzekają głównie kobiety będące w związku. Są zbyt zmęczone na seks? Rzeczywiście 58% kobiet, które są w związku, wymienia zmęczenie jako przyczynę trudności w odbyciu stosunku seksualnego. Dla porównania ten sam powód podaje tylko 47% mężczyzn żyjących w związku. W pierwszych edycjach populacyjnych badań w 1997 i 2001 r. wśród trudności, jakie zakłócają Polakom współżycie seksualne, na pierwszym miejscu wymieniano lęk przed ciążą, a także lęk przed HIV/AIDS. To się zmieniło, oba lęki zmniejszyły się na przestrzeni ostatnich 20 lat. Natomiast zaczyna dominować właśnie zmęczenie i stres. Nową trudnością, która pojawiła się podczas pandemii, jest obecność dzieci w domu. Wskazuje na nią 38% kobiet i 28% mężczyzn. Nasiliła się też obawa co do niezadowolenia z obrazu własnego ciała. Doświadczają jej szczególnie single, a najbardziej singielki. U mężczyzn zaś ciągle silna jest obawa, że się nie sprawdzą w sytuacji intymnej.  Coraz silniej rośnie liczba mężczyzn, którzy przeżywają taki lęk. Wyraźnie wzrasta on w grupie mężczyzn, którzy żyją w pojedynkę – doświadcza go co trzeci singiel i co piąty mężczyzna, który jest w związku.  Z czego wynika ta męska obawa i dlaczego się nasila? Po pierwsze, panowie coraz częściej sięgają po materiały pornograficzne, podczas pandemii ich oglądalność jeszcze wzrosła. Gdy się napatrzą na pokazywane tam wyczyny, gdy zaczynają porównywać się z aktorami porno, to rodzi się w nich obawa, czy też tak potrafią i czy na pewno sprawdzą się w łóżku. Po drugie, wzrasta świadomość seksualna kobiet. I nie idzie to w parze ze świadomością seksualną mężczyzn. Pacjenci mówią, że ich partnerki coraz więcej wiedzą o seksie, więc oni w łóżku czują się coraz bardziej niepewnie. Tym bardziej że, jak pokazują badania Pana Profesora, kobiety już otwarcie wyrażają swoje oczekiwania co do seksu.  Mówią jasno, czego potrzebują, a czego nie chcą. W artykułowaniu swoich oczekiwań bywają nawet bardziej bezpośrednie niż mężczyźni. Otwierają się na nowe doświadczenia seksualne. A mężczyźni mają poczucie, że wciąż są oceniani. Nie są pewni, czy na przykład gra wstępna była wystarczająco długa, czy kobieta jest już gotowa do podjęcia współżycia, czy stymulują właściwe części jej ciała, i tak dalej. To nie poprawia ich komfortu i sprawności działania. W efekcie dziś po tabletki na zaburzenia erekcji sięgają też ludzie młodzi, przed 29. rokiem życia. Nie chodzi tylko o kwestie fizjologiczne, lecz o bariery psychiczne. Co więcej, niektórzy z młodych mężczyzn nie mają żadnych zaburzeń erekcji, a mimo to stosują leki na zaburzenia erekcji, żeby wypaść super przed dziewczyną. Można by im zasugerować, żeby zamiast łykać tabletki i fantazjować o powiększaniu penisa, więcej dowiedzieli się o seksualności kobiet. Zyskaliby wtedy na pewności siebie. To prawda, lepsza orientacja w seksualności, w tym seksualności kobiet, dałaby im większe poczucie kompetencji, bezpieczeństwa i umiejętności komunikowania się w tej dziedzinie. Ale choć „Charaktery” i inne pisma od lat podejmują tę tematykę i popularyzują wiedzę o relacjach i seksualności, to świadomość tych kwestii rośnie… głównie w grupie kobiet. To one bowiem głównie czytają te pisma. U niektórych, jak pokazują Pana badania, podczas pandemii spadło zainteresowanie seksem. Ale u innych wzrosło. Z czego to wynika? W ciągu tych dwóch lat u niektórych osób doszło do przewartościowania. Relacje w ich związku poprawiły się i wzmocniły. Więcej czasu mogli być razem ze sobą, w efekcie wzrosła także częstotliwość współżycia. Dodatkowo seks pozwalał rozładować stres, który towarzyszył pandemii, a czasem był też sposobem na nudę. To ciekawa kwestia. Nieraz słyszę od pacjentów: Panie doktorze, nie wiem dlaczego, ale cały czas chce mi się seksu. Tyle osób choruje, umiera, a ja wciąż tylko o tym myślę. Czy jestem seksoholikiem? Kiedy przyglądamy się ich życiu, to okazuje się, że dominuje w nim stres. Niektórzy nie potrafią go odróżnić od potrzeby seksualnej, mylą go z pożądaniem. Zestresowani, po współżyciu seksualnym czy po masturbacji, chwilowo czują ulgę. Rozładowują napięcie, ale to związane ze stresem, a nie seksualne. Podczas pandemii zaś różnych stresów nie brakowało. Dlatego ważną kwestią w poradnictwie seksuologicznym jest przyjrzenie się różnym uwarunkowaniom popędu i aktywności seksualnej, a także temu, jak można pracować ze stresem, nauczyć się go rozładowywać inaczej niż przez seks. Jest nadzieja, że wtedy także nasze relacje się polepszą? Kontakty seksualne mogą nie być wtedy już tak częste, ale będziemy się lepiej rozumieć, w efekcie pojawi się poczucie bliskości i bezpieczeństwa w relacji z kimś, z kim czujemy się dobrze. Ludzie nie zawsze muszą często współżyć seksualnie, by czuć się spełnieni. Czasem, jak wspomniałem, ważniejszy dla bliskiej relacji jest dotyk, przytulenie, pogłaskanie, które nie musi od razu prowadzić do seksualnej konsumpcji. Pandemia mimo ograniczeń, a może dzięki nim, pozwoliła przyjrzeć się sobie, także swej seksualności i relacjom… Bardzo mnie to cieszy, 28% badanych mówi, że w czasie pandemii lepiej zrozumiało swoje preferencje i upodobania seksualne. Wreszcie mieli czas, by przyjrzeć się sobie, swoim potrzebom seksualnym. Niektórzy zaczęli wchodzić na różnego rodzaju portale o tematyce erotycznej i towarzyskiej. Rozpoznawali, co im sprawia przyjemność, a czego dotąd byli pozbawieni z powodu psychologicznych barier. Dzięki COVID-19 zaczęli je przełamywać i nie przejmować tym, co inni powiedzą. Narzekamy na pandemię, ale – jak się okazuje – pozwoliła ona na pewne pozytywne zmiany i przewartościowania w naszym życiu. To prawda, 70% badanych stwierdziło, że w czasie pandemii zrozumieli, iż trzeba cieszyć się życiem, każdą jego chwilą. Niemal tyle samo, bo 67% uświadomiło sobie, że należy dbać o zdrowie, a 57% zrozumiało, co jest najważniejsze w życiu. Wiele osób przyjrzało się swoim relacjom. Co drugi badany przyznaje, że dzięki pandemii miał więcej czasu dla najbliższych. Część zrozumiała, że warto urozmaicić seks, jaki mają ze swoim partnerem/partnerką. Inni poczuli, że dotychczasowe życie od imprezy do imprezy nie daje im szczęścia. Przy okazji sprawdzili, jaka jest wartość ich relacji towarzyskich. Gdy zachorowali, nikt do nich nie dzwonił, nie pytał, jak się czują. Poczuli się zapomniani, a jednocześnie zrozumieli, że ich relacje towarzyskie są płytkie. Jeszcze inni poczuli, że nie nadają się do stałego związku, ale zarazem nie chcą rezygnować z seksu. Ludzie dokonywali różnych wyborów, lecz wielu z nich przestało zwlekać, odkładać rozmaite sprawy na później. Pandemia pokazała im, że nie warto tego robić, że trzeba się cieszyć tym, co jest tu i teraz. Myślę, że to ważne dla samorealizacji. Dzięki pandemii zyskaliśmy czas na refleksję o tym, co się dzieje w naszym życiu. 
Czytaj więcej

Czułość dla świata. O tym, że jesteśmy częścią natury, z Joachimem Bauerem rozmawia P...

Miłość do natury, empatia wobec innych ludzi i stan naszego zdrowia są wzajemnie ze sobą powiązane. A kontakt z naturą – jak dowodzą badania – działa jak silny antydepresant, lekarstwo na choroby krążenia i terapia antystresowa.
Czytaj więcej

Przywództwo pełne współczucia. Dlaczego współczesny świat potrzebuje empatycznych lid...

Współczujący lider jest zazwyczaj bardzo szanowany, staje się autorytetem dla pozostałych członków grupy. Wzbudza „zdrowy respekt”, ponieważ stoi na straży wartości i wymaga ich poszanowania. Może modelować pożądane zachowania i z empatią wspierać otoczenie.
Czytaj więcej

Moc komunikatu

Biżuteria jako niewerbalny komunikat przekracza wszelkie granice – zarówno te geograficzne, jak i czasowe. Od wieków pod tym względem nic się nie zmieniło, szczególnie w najodleglejszych zakątkach świata.
Czytaj więcej