Dołącz do czytelników
Brak wyników

Psychologia i życie

19 maja 2022

NR 6 (Czerwiec 2022)

Zmagania z kryzysem

0 246

Każdy z nas ma własne metody radzenia sobie z sytuacjami kryzysowymi. Trzymamy się ich, bo kiedyś wykorzystaliśmy je z powodzeniem. To jednak, co pomogło nam w określonym momencie, może zupełnie się nie sprawdzić przy innych zdarzeniach. Co wtedy zrobić, jak sobie pomóc, jakich rozwiązań szukać?

Od dwóch lat żyjemy, a przynajmniej większość z nas, w chronicznym stresie. Najpierw zaskoczyła nas pandemia, a teraz w napięciu obserwujemy wojnę w Ukrainie. Choć to dwa wydarzenia o zupełnie odmiennym charakterze, to jednak mają pewne wspólne elementy: nagłość, nieprzewidywalność, poczucie utraty kontroli, wrażenie bezsilności, strach przed utratą zdrowia lub życia swojego czy bliskich. Oba wydarzenia zagrażają też ważnym dla ludzi wartościom i zaburzają poczucie bezpieczeństwa oraz równowagi emocjonalnej.
Nic dziwnego, że wielu z nas przeżywa teraz kryzys. To całkiem naturalne odczuwać w obliczu takich wydarzeń strach, lęk czy doświadczać czasowej dezorganizacji. Według psychiatry Ericha Lindeman­na – badacza kryzysu – są to normalne reakcje na niecodzienne, zagrażające doświadczenia. Z kolei zdaniem Burla Gillilanda i Richarda Jamesa na siłę kryzysu wpływa sposób postrzegania jakiegoś zdarzenia lub sytuacji przez przeżywającą go osobę, a więc interpretacja sytuacji jako zagrożenia czy postrzeganie siebie jako kogoś, kto sobie nie poradzi. Pojawia się wtedy przekonanie o własnej niemocy oraz zawodności dotychczasowych sposobów radzenia sobie w trudnych momentach. Rezultatem może być stan „huśtawki emocjonalnej”, czyli momentów nadmiernej aktywności układu nerwowego charakteryzujących się wzmożonym odczuwaniem lęku, atakami paniki lub hipopobudzeniem. 
Na tego rodzaju doznania bardziej narażone są osoby, które w przeszłości doświadczyły już traumatycznych wydarzeń, a ponadto cechują się niską odpornością na stres i skłonnością do nadmiernego reagowania lękiem. Takie osoby dotkliwiej odczuwają codzienny stres, słabiej też sobie z nim radzą. Są również bardziej narażone na zaburzenia nastroju.

Strategie radzenia sobie w sytuacjach kryzysowych

Jedną ze szczególnych cech ludzi jako gatunku jest wykształcenie różnego rodzaju strategii radzenia sobie w kryzysowych sytuacjach. Nie wszystkie te strategie są adaptacyjne. Niektóre przynoszą chwilową ulgę, ale na dłuższą metę mogą pogłębiać problemy z powodu przedłużającego się lęku. Ma on nas mobilizować i pomagać nam w przystosowaniu się do zagrożenia, ale gdy trwa zbyt długo, staje się destrukcyjny. A wtedy sięgamy po szkodliwe strategie, jak choćby unikanie, poddanie się lub zaprzeczanie. 
Oczywiście, to, jak radzimy sobie w obliczu zagrożeń i stresu, jest kwestią indywidualną, zwłaszcza wypracowane sposoby radzenia sobie z emocjami. Kluczowe może okazać się nieocenianie emocji, ich przyjmowanie i akceptowanie. 
Szczególną rolę w strategiach radzenia sobie w zagrażających sytuacjach odgrywają strach i lęk. Strach pojawia się w odpowiedzi na realne zagrożenie dla naszego zdrowia lub życia. Z kolei lęk ma nas przygotować na przewidywane, bardzo prawdopodobne niebezpieczeństwo.
Problem ze strachem i lękiem – podobnie jak z innymi emocjami – pojawia się wówczas, kiedy przeżywamy je zbyt mocno lub zbyt słabo. Wynika to z nieodpowiedniej ich regulacji. Kiedy kontrolujemy emocje za mocno lub za słabo, wówczas tracimy z nimi kontakt. Na nieszczęście, dotyczy to nie tylko tych emocji, których przeżywać nie chcemy, np. złości, strachu czy lęku, ale także emocji pozytywnych, choćby radości. 
Słabe przeżywanie emocji prowadzi do poczucia zamrożenia, odrętwienia. Z kolei zbyt silne przeżywanie strachu czy lęku może przyczynić się do powstania na przykład zaburzeń lękowych czy nawet zespołu stresu pourazowego (PTSD). W badaniu „Zdrowie psychiczne w czasie pandemii COVID–19”, przeprowadzonym przez dr hab. Małgorzatę Dragan z Wydziału Psychologii Uniwersytetu Warszawskiego, aż 37% z grupy 1904 przebadanych Polaków w wieku od 18 do 78 lat opisało u siebie objawy charakterystyczne dla PTSD.

POLECAMY

Strategia pierwsza – uniknąć, zapomnieć...

Jedną ze wspomnianych wcześniej strategii radzenia sobie z lękiem jest unikanie. W pandemii jego objawami było m.in. drastyczne ograniczanie kontaktów społecznych, zaprzestanie korzystania ze służby zdrowia pomimo pojawiających się objawów choroby, unikanie wszystkiego, co może kojarzyć się z wirusem. To ono sprawiło, że mimo zniesienia zakazów i obostrzeń wiele osób postanowiło pozostać w domach, aby uniknąć jakichkolwiek potencjalnych źródeł zakażenia: spotkań z ludźmi, chodzenia do pracy, jeżdżenia środkami komunikacji miejskiej. 
Niekiedy dzieje się również tak, że kiedy unikanie fizyczne nie wchodzi w grę, pozostaje ostatnia deska ratunku, czyli dysocjacja. To zjawisko naturalne, a jednym z jego celów jest ochrona przed nadmiarem bodźców, którego mózg nie daje rady przetworzyć. Łagodna postać dysocjacji może pojawić się wtedy, gdy np. mamy dużo codziennych trosk, takich jak nadmiar obowiązków w domu lub pracy, obserwujemy rosnące koszty utrzymania czy codziennie w drodze do pracy stoimy w kilometrowych korkach. Zdarza się wtedy, że nie pamiętamy, gdzie odłożyliśmy kluczyki do samochodu lub zapominamy o odebraniu dziecka z przedszkola. 
Dzieje się tak, ponieważ układ nerwowy w obliczu zakładanego – choć nie zawsze realnego – zagrożenia funduje nam wyłączenie świadomości. Niektórzy nie pamiętają pierwszych dni pandemii czy wojny w Ukrainie albo pamiętają je, jakby były snem lub filmem. 
Dysocjacja może objawiać się zarówno w sferze fizycznej, jak i psychicznej. W tej pierwszej symptomem będzie choćby poczucie obezwładniającej bezsilności, które wręcz uniemożliwia wykonywanie prostych czynności, takich jak robienie zakupów, przygotowanie posiłków, czy rozmowy. Z kolei w sferze psyche przejawami dysocjacji mogą być m.in. niemożność podejmowania prostych decyzji, problemy ze zrozumieniem prostych informacji, trudności z koncentracją, automatyczne wykonywanie pewnych czynności. 

Zła moc wojny

Wojna jest zjawiskiem o nieporównywalnie większej niż epidemia sile emocjonalnego rażenia. Nie wiadomo, co przyniesie i kiedy się skończy. Stres i zaburzenia emocjonalne, u żołnierzy, mieszkańców terenów dotkniętych wojną czy uciekinierów mogą być o wiele silniejsze niż podczas pandemii. Porównywalne z nimi są jedynie doświadczenia osób z pierwszej linii frontu walki z pandemią. Ci ludzie nie tylko widzieli śmierć, ale również bali się o zdrowie i życie swoje oraz bliskich. Pracownicy służby zdrowia, osoby, które ciężko przechodziły zakażenie koronawirusem albo którym choroba zabrała najbliższych, też mogą...

Ten artykuł dostępny jest tylko dla Prenumeratorów.

Sprawdź, co zyskasz, kupując prenumeratę.

Zobacz więcej

Przypisy