Jaki zapach ma pożądanie?

Żyjemy w świecie wypełnionym zapachami. Swój osobliwy zapach mają święta, miejsca, wydarzenia czy nawet wspomnienia. A jak pachnie seks?
Czytaj więcej

Ale i tak jest cudownie…

Gdy czekam na przystanku tramwajowym, uśmiechają się do mnie z plakatu. Urocza mała dziewczynka i jej prababcia. Mam to szczęście, że znam ich historię i wiem, że ten uśmiech jest szczery. Obie, choć dzieli je tak dużo lat, mają za sobą wiele trudnych doświadczeń. Mimo jednak przeciwności losu, każdy dzień witają z uśmiechem na twarzy.
Czytaj więcej

Wsparcie uczniów w odkrywaniu siebie jest potrzebne

Jakie założenia przyświecały Paniom przy tworzeniu programu Wellbeing? MDż: Tworząc zespół Wellbeing, chcie­liśmy wesprzeć naszych uczniów w peł­nym wyzwań procesie dorastania. Wes­przeć podczas doświadczania zmian, np. systemu edukacyjnego z polskie­go na brytyjski czy podczas dokonywa­nia ważnych wyborów życiowych (np. ścieżki edukacyjnej czy przedmiotów maturalnych). Zdajemy sobie sprawę, że wolność jest wspaniała, ale zarazem może być przytłaczająca. Naszą pracę nazwałabym podarowywaniem uważ­ności. Tworząc w kalendarzu ucznia cotygodniowe, czterdziestominutowe spotkanie, mam wrażenie, że daję mu okazję do spędzenia uważnego, wartoś­ciowego czasu samemu ze sobą. Towa­rzyszę uczniowi w odkrywaniu siebie: nazywaniu dylematów i uczuć, formu­łowaniu celów, szukaniu mocnych stron i zasobów, które pozwolą mu je osiągać.   W jakich obszarach pracujecie Panie w ramach programu? MDż: W skład naszego zespołu wchodzi psycholog edukacyjny, psycholog, pedagog i coach. Mamy wiec do dyspozycji rozmaite narzędzia, za pomocą których wspieramy ucznia Może to być pomoc doraźna i interwen­cja w sytuacji kryzysu. Jesteśmy w szko­le, widzimy ucznia na co dzień. Nasza praca polega na reagowaniu na niepo­kojące sygnały, takie jak pogorszenie koncentracji, utrata motywacji, brak energii, lęk przed interakcjami rówieś­niczymi (np. pracą w grupie) czy niskie poczucie własnej wartości.  Przede wszystkim jednak zachęcamy uczniów do korzystania ze spotkań z zespołem Wellbeing, zanim pojawi się kryzys. Wielu uczniów traktuje te spotkania jako okazję do lepszego po­znania siebie i samorozwoju.  ŁP: Oprócz spotkań indywidualnych z uczniami, proponujemy też webinary psychoedukacyjne dla rodziców. Opowiadamy, czym charakteryzuje się adolescencja, jak zadbać o komunikację z nastolatkiem, jak wesprzeć go w radzeniu sobie ze stresem... Wspieramy także rodziców w szukaniu najlepszych rozwiązań dla ich dzieci. Gdy widzimy taką potrzebę rekomendujemy konsultację na zewnątrz.  W naszym zespole niezwykle ważne  jest budowanie w uczniach i ich rodzicach przekonania, że sięgnięcie po pomoc to nie słabość, lecz wyraz odwagi, troski o siebie i odpowiedzialności.   Zamkniecie szkół, konieczność edukacji zdalnej, izolowania się od rówieśników jest dla uczniów trudnym doświadczeniem. Z jakimi konsekwencjami psychologicznymi dla młodych ludzi wiąże się ta sytuacja ? ŁP:  Z pewnością nastolatkowie i my, dorośli długo będziemy odczuwali skutki pandemii koronawirusa i doświadczenie edukacji zdalnej. Jakie przyniosła ona konsekwencje? Wzrost poczucia osamotnienia wynikający ze znacznego ograniczenia kontaktów rówieśniczych. . Wzrost lęku społecznego wynikający z mniejszych możliwości ćwiczenia interakcji międzyludzkich oraz braku przestrzeni na nawiązywanie głębszych relacji przez wycieczki szkolne czy wyjścia do teatru. Wielu nastolatków czuje się nadal o zagubionych, doświadcza stanów obniżonego nastroju, które mogą przerodzić się w depresję. M.Dż: Ważnym pytaniem jest czy zamknięcie szkół i konieczność okresowej nauki zdalnej odniosła wyłącznie wpływ destrukcyjny? Pracując z nastolatkami z naszej szkoły, słyszymy także od niektórych z nich o ich odkryciach poczynionych w czasie pandemii - nowe hobby, pogłębienie relacji z kimś z rodziny,  książka, która okazała się ważna, a nie byłoby na nią czasu w tradycyjnym modelu szkolnym. Część uczniów odczuwała mniejsze zmęczenie  z powodu braku konieczności dojazdów do szkoły,część odkryła, że łatwiej im się skupić na lekcjach, gdy nie ma wokół kolegów, z niektórych nastolatków praca zdalna zdjęła brzemię porównywania się do innych. Są też tacy, którzy dzięki temu doświadczeniu, bardziej doceniają przyjaźń i rolę relacji rówieśniczych w ich życiu.    Jak rodzice mogą wspierać nastolatka, który zmaga się z trudnymi emocjami i spadkiem motywacji spowodowanym edukacją zdalną? ŁP: My, rodzice, widząc, że dziecku się nie chce, odczuwamy złość i frustrację o to, że zmarnuje swój potencjał. Pró­bujemy kontrolować i naciskać. A im bardziej naciskamy, tym nastolatkowie bardziej bronią swojej autonomii. Praw­da jest taka, że bardzo niewielu nasto­latkom całkowicie brakuje motywacji. Wielu nastolatkom najczęściej braku­je motywacji do robienia rzeczy, któ­re nie mają dla nich znaczenia lub nie są ich priorytetem. Często brakuje im także poczucia własnej wartości i wia­ry we własną sprawczość. Jak można im pomóc? Warto pozytywnie formułować cele. Zamiast powiedzieć: „Jak nie prze­czytasz lektur, to nie zdasz matury”, po­wiedzmy: „Czytając lektury, poszerzasz swoją wiedzę” lub „Gdy przeczytasz lektury, będzie ci łatwiej zdać maturę”. Warto zachęcać do wytrwałości. Wiele osób w młodym wieku dzieli przekona­nie, że można osiągnąć sukces bez wy­siłku. To błędne rozumowanie, prowadzi do tego, że jesteśmy rozczarowani. Wysiłek jest konieczny. Warto doceniać wkład pracy i starania (bo to na nie mamy wpływ), a nie efekty. Warto pomagać nastolatkom w dobrym planowaniu działa i definiowaniu celu. Realistyczne cele zwiększają szanse na osiągnięcie sukcesu.  Jakie inne czynniki są kluczowe dla odniesienia sukcesu i spełnienia w zakresie edukacji? MDż: Wielu współczesnych nastolat­ków jest obciążonych ogromną presją na osiągnięcie w życiu sukcesu. Czym on dla nich jest? Dla wielu nastolatków, z którymi pracujemy, oznacza on świet­ne zdanie matury i wyjechanie na naj­lepszą na świecie uczelnię. W tym miej­scu warto zadać pytanie: najlepszą na świecie czy najlepszą dla ciebie? Dla mnie odniesienie sukcesu i poczucie spełnienia to właśnie poznanie siebie, zdefiniowanie własnych celów, umiejęt­ność rozpoznania i bazowania na swo­ich mocnych stronach, kierowanie się motywacją wewnętrzną i ciekawością. Taki uważny i samoświadomy uczeń potrafi rozpoznawać w sobie czynniki, które sprzyjają procesowi uczenia się, potrafi eliminować czynniki destrukcyj­ne, takie jak telefon na biurku, otwarte w komputerze komunikatory czy aplikacje związane z rozrywką, a przede wszystkim daje sobie prawo do popeł­niania i naprawiania błędów. ŁP: Kluczowym czynnikiem jest to, co nazywamy „growth mindset”. To postawa otwarta na rozwój – przeko­nanie, że dzięki wysiłkowi stajemy się mądrzejsi (a nie, że niektórzy rodzą się mądrzy, inni nie), postawa „jesz­cze tego nie wiem” zamiast: „nie wiem, jestem do niczego”. To nastawienie na zadawanie pytań, szukanie rozwiązań, słuchanie feedbacku nauczyciela, trak­towanie oceny jako informacji zwrot­nej. To otwartość na popełnianie błę­dów i gotowość do ich naprawiania. Poza tym pomagamy uczniom dostrzec ich obszary mocy, np. umiesz zrobić świetną prezentację, dobrze współpra­cujesz w grupie, miałeś świetny po­mysł, jak rozwiązać to zadanie. Uczy­my doceniać się za dokonany postęp, poprawę w funkcjonowaniu w jakimś aspekcie, np. „Kiedyś nie oddawałeś pracy, a teraz piszesz do nauczyciela z prośbą o wytłumaczenie zadania”. Poczucie spełnienia sprawia, że czu­ję się potrzebny i ważny, lepiej znam swoje zasoby i to właśnie tacy ucznio­wie w dorosłym życiu dokonują traf­niejszych wyborów, są radośniejsi.   Pani Marta Dżoga jest autorką słów: „Dążenie do bycia najlepszym na świecie, zamieniamy na dążenie do tego, jak być najlepszym dla siebie oraz jak być najlepszym dla świata”. Dlaczego nie warto starać się być „najlepszym na świecie”? MDż: Chęć bycia “najlepszym na świecie” oznacza dla mnie życie pod ciągłą presją i w stresie, wieczne poczucie niespełnienia i rozczarowania sobą. To bardzo męczące.. Wiele lat temu, jako początkująca mama (z aspiracjami bycia najlepszą, oczywiście), odkryłam sformułowanie Winnicotta „wystarczająco dobra matka”. Jakież to było uwalniające! W byciu “jak najlepszym dla siebie i jak najlepszym dla świata”, jest w moim odczuciu miejsce na przeproszenie i jest miejsce na przebaczenie, a je poprzedza uważność i refleksja. W tym podejściu jest także przyzwolenie na popełnianie błędów, a więc miejsce na rozwój. Jest w nim też coś znacznie więcej niż “ja”. Jest tam drugi człowiek i to nie taki, z którym rywalizuję,  i  którego się obawiam, tylko taki, którego jestem ciekaw i któremu dobrze życzę. Bo jego sukces nie wyklucza mojego. Z jakich dotychczasowych osiągnieć związanych z programem Wellbeing jesteście Panie najbardziej dumne? MDż: Jesteśmy dumne z każdego ucz­nia, który dzięki rozmowom z nami za­dbał o siebie. Utwierdził się w wyborze lub go zmienił, załatwił jakąś sprawę, która mu ciążyła (np. rozwiązał kon­flikt), albo zaczął lepiej definiować swo­je cele i wymagania wobec siebie.  ŁP: Jesteśmy też dumne, że zyskujemy zaufanie coraz większej liczby uczniów naszej szkoły. To nie jest łatwe, by w na­stoletnim wieku dobrowolnie otworzyć się przed obcą osobą.   ŁUCJA PAWLIK  Head of Wellbeing, Akademeia High School – psycholożka ze specjalizacją w klinicznej psychologii społecznej.  dr MARTA DŻOGA  Coach w zespole Wellbeing, Akademeia High School – kulturoznawca i doktor nauk społecznych.  Akademeia High School to międzynarodowe, niepubliczne liceum w Warszawie zorganizowane na wzór uniwersytetu. Misją szkoły jest wspieranie uczniów w ich kompletnym rozwoju, zarówno akademickim jak i osobistym.  Akademeia High School  ul. Ledóchowskiej 2  02-972 Warszawa  www.akademeia.edu.pl
Czytaj więcej

Trening samowspółczucia

Żyjemy w świecie, który narzuca nam, jacy mamy być, co powinniśmy, a czego nie powinniśmy robić,  co wypada, a co nie. Zewsząd docierają do nas komunikaty, że jesteśmy niewystarczająco dobrzy, że powinniśmy się zmienić. W dzieciństwie słyszeliśmy to od rodziców, nauczycieli, rówieśników, rodzeństwa. W szkole, gdzie sprawdzano naszą wiedzę i umiejętności w rozmaitych testach, byliśmy nieustannie oceniani. W naszych zeszytach na czerwono nauczyciel podkreślał błędy, do dziennika wpisywał uwagi. Czuliśmy się przegrani, gdy oblaliśmy egzamin, nie otrzymaliśmy czerwonego paska, nie wybrano nas do szkolnego przedstawienia lub odpadliśmy w konkursie tanecznym. Cała kultura koncentruje się na osiągnięciach, wyścigu, rywalizacji, odrzucaniu słabych i nagradzaniu najlepszych. Uczy nas, że liczy się wyłącznie sukces, doskonałość, a porażka i wady są czymś niepożądanym, dyskryminującym i zawstydzającym. Na emocjonalnej karuzeli. Jak pokonać samokrytycyzm, opanować emocje i zaakceptować siebie dzięki technikom uważności i współczucia     Na emocjonalnej karuzeli. Jak pokonać samokrytycyzm, opanować emocje i zaakceptować siebie dzięki technikom uważności i współczucia https://www.gwp.pl/na-emocjonalnej-karuzeli.html W czym może ci pomóc ta książka? Poznasz ćwiczenia i medytacje z zakresu samowspółczucia, które pozwolą ci zapanować nad emocjonalną karuzelą. Nauczysz się korzystać z tych narzędzi na co dzień, czyniąc z tego naturalną, codzienną praktykę, jak mycie zębów. Poradzisz sobie z bolesnymi uczuciami i trudnymi sprawami w swoim życiu. Zaczniesz traktować siebie z większą życzliwością, mniej surowo i mniej krytycznie. Poprawisz samoocenę i przezwyciężysz niepewność. Polubisz i zaakceptujesz siebie. Wspólne doświadczenie Każdy z nas miewa czasem wrażenie, że jesteśmy gorsi, że czegoś nam brakuje, że nie pasujemy. Przeżywamy w związku z tym wstyd, smutek, a i te emocje mogą spotkać się z krytyką płynącą ze świata zewnętrznego lub naszego wnętrza. W ten sposób znowu otrzymujemy niejako potwierdzenie, że coś jest z nami nie tak. Wszyscy doświadczamy cierpienia związanego z osądzaniem siebie, bez względu na wiek i życiowe doświadczenie. Nie świadczy to, że jesteśmy wadliwi. Wręcz przeciwnie – jest świadectwem tego, że jesteśmy czującymi i wrażliwymi osobami. Po prostu ludźmi. Nawyk samokrytyki Nie mamy wpływu na to, w jaki sposób funkcjonuje nasz mózg, który bywa naprawdę problematyczny. Eksploduje różnego rodzaju uczuciami, fantazjami,  myślami, daje się złapać w pułapkę poczucia zagrożenia, nieustannie analizuje, dokonuje oceny. I poprzez sposób, w jaki działa mózg, wykształcamy nawyk krytykowania siebie. Potrafimy być krytyczni nie tylko wobec swojego ciała czy zachowania, ale także wobec własnych myśli i uczuć. Jako ludzkość funkcjonujemy tak od zarania dziejów, a w okresie adolescencji głos wewnętrznego krytyka staje się zdecydowanie wyraźniejszy. To czas formowania tożsamości, co wiąże się z wielką niepewnością i lękiem przed odrzuceniem. Przeglądamy się w oczach rówieśników z niepokojem. Jak jestem odbierany? Czy się podobam? Czy jestem atrakcyjny, lubiany? Na krytykę ze strony otoczenia reagujemy szczególnie wrażliwie, ponieważ potwierdza ona nasze najgorsze obawy: „A więc naprawdę jestem beznadziejny, nie nadaję się, nie pasuję…”. Bezpieczna więź z rodzicem to fundament poczucia własnej wartości u dziecka. Jeśli opiera się na szacunku, akceptacji, życzliwości, miłości – łatwiej mu będzie przejść przez burzę etapu dorastania. Ogromny wpływ w tym okresie mają na nas jednak nie tylko informacje zwrotne od rodziców, ale także reakcje pozostałych członków rodziny, rówieśników, nauczycieli, trenerów. Jeśli doświadczymy w interakcji z nimi dewaluacji naszej osoby, nasili to z pewnością samokrytykę. Choć w okresie nastoletnim zwątpienie w siebie i niepewność co do własnej wartości są zupełnie naturalne, negatywne informacje zwrotne jeszcze bardziej osłabią poczucie własnej wartości. Pragnienie miłości Koncentracja na samoocenie i osiągnięciach kosztem budowania więzi z innymi jest uważana za jedną z przyczyn wzrostu liczby przypadków depresji i lęku we współczesnym świecie, zwłaszcza wśród młodzieży. Wszyscy pragniemy poczucia przynależności i wspólnoty. Aby cieszyć się poczuciem bezpieczeństwa i doświadczać w życiu dobrostanu, jest to nieodzowne. Chcemy troszczyć się o innych i aby o nas się troszczono, dzielić się, czuć łączność i bliskość z innymi. Dlatego osąd, krytyka, surowa ocena powodują tak silny stres – prowadzą do poczucia izolacji a tym samym lęku, poczucia nieadekwatności, wstydu, niskiej samooceny. Z kolei życzliwość, ciepło, zrozumienie, pomagają nam, kiedy cierpimy. Liczne badania pokazują, że im więcej współczucia okazujemy sobie samym i innym, tym szczęśliwsi jesteśmy, wzrasta nasza satysfakcja z życia i sprężystość psychiczna w obliczu życiowych trudności. Także nasze relacje z innymi ulegają zdecydowanej poprawie. Istnieje wiele definicji współczucia, jedna z nich mówi o tym, że jest to wrażliwość na ból (psychiczny lub fizyczny) odczuwany przez nas i/lub przez innych oraz pragnienie/szczere oddanie, by ów ból złagodzić. A więc z jednej strony jest to życzliwość, delikatność wobec siebie i innych, a z drugiej – aktywne dążenie do poprawy sytuacji. Codzienna praktyka Podstawową przeszkodą w traktowaniu siebie bardziej życzliwie jest przyzwyczajenie naszego umysłu do samokrytyki. Nie jest łatwo go przestawić na wspierające, życzliwe podejście. Aby stało się to możliwe, potrzebujemy sumiennie i konsekwentnie praktykować nową postawę wobec siebie; ćwiczyć swój mózg tak, aby stworzył nowe połączenia neuronalne, odmienne od tych związanych z samokrytyką. Chcąc nauczyć się jakiejkolwiek nowej umiejętności, musimy skupić się na ćwiczeniu i rozwijaniu jej. Towarzyszy temu także rozwój naszego mózgu – dzięki nowym neuronom możliwe jest zrealizowanie naszego zamierzenia. Dokładnie tak samo wygląda trenowanie umiejętności samowspółczucia. Ćwiczenie się w tym buduje nowe szlaki neuronalne, co prowadzi do budowania nowego nawyku. Im wcześniej w swoim życiu rozpoczniemy praktykę i nabierzemy w niej biegłości, tym szybciej będziemy mogli z niej korzystać i cieszyć się efektami. Zaowocuje to z pewnością większym poczuciem bezpieczeństwa, poczuciem własnej wartości, oparcia w sobie, a także lepszymi relacjami z innymi. Trening współczującego umysłu Rozpoczęcie praktyki samowspółczucia już w okresie nastoletnim pozwoli młodym ludziom uchronić siebie przed krzywdą, jaką mogą im przynieść dalsze lata intensywnej samokrytyki. Jest tym istotniejszy dla adolescentów, że właśnie w tym okresie życia jesteśmy szczególnie wrażliwi. Karen Bluth, światowej klasy badaczka zajmująca się wpływem samowspółczucia na młodych ludzi, stworzyła podręcznik dla nastolatków do samodzielnego ćwiczenia się w tej umiejętności. Książka Na emocjonalnej karuzeli, która niedawno pojawiła się na polskim rynku, to przewodnik pozwalający stać się dla samego siebie swoim najlepszym przyjacielem. Pozwala uczyć się łagodności, wyrozumiałości, wsparcia i życzliwości, ale także zaangażowania i odwagi w pracy nad trudnościami. Badania Karen Bluth pokazują, że te nastolatki, które mają więcej współczucia dla samych siebie, radzą sobie lepiej. Są spokojniejsze, mniej zestresowane i przygnębione, a także bardziej zadowolone ze swojego życia niż te, które są wobec siebie surowe. Zawarte w książce praktyki i ćwiczenia mogą być pomocne w procesie rozwijania współczucia wobec samego siebie także u osób dorosłych. Choć na wzburzonych falach życia będzie nam czasem bardzo trudno, dzięki umiejętności samowspółczucia, będziemy potrafili przetrwać nawet największe sztormy – mierząc się z nimi z siłą odwagi i życzliwości. Współczucie wobec wewnętrznego krytyka Prawdziwe współczucie wobec samego siebie to coś więcej niż pocieszające frazy. To podróż do różnych części siebie – miłych, niemiłych, rozzłoszczonych, zdezorientowanych, przestraszonych, opuszczonych – w celu zaprzyjaźnienia się z nimi na najgłębszym poziomie. To także zawarcie pokoju z naszym wewnętrznym krytykiem. Bo samowspółczucie nie jest wybiórcze. Jest postawą obejmującą wszystkie aspekty nas samych, także nasze poczucie porażki, wstyd i samokrytycyzm. To, co jest powszechnie znane jako wewnętrzny krytyk, a co Freud nazywał superego, jest tylko jedną z wielu części osobowości odpowiedzialnych za zapewnienie nam bezpieczeństwa.  Poznając swojego wewnętrznego krytyka, możemy odkryć jego dobre intencje. Desperacko próbuje zmusić nas do jakiegoś pożądanego działania, więc atakuje, myśląc, że to zadziała. Zazwyczaj chce zminimalizować ryzyko zranienia nas lub odrzucenia przez innych. Używa krytyki, by zmotywować do osiągania sukcesów, dobrego wyglądu, zdobycia akceptacji itd. Wierzy, że musi być twardy, aby udało nam się zachować dyscyplinę, abyśmy nie wylądowali w ostatnim szeregu, zgnębieni i wykluczeni. Chce pomóc nam przetrwać w pełnym rywalizacji, brutalnym świecie (w którym – jak przecież nam mówiono – przetrwają tylko najsilniejsi). Dlatego właśnie większość z nas polega na tym szorstkim, surowym wewnętrznym głosie. Każdy ma wewnętrznego krytyka, a większość ludzi ma ich nawet kilku. W toku życia nie nauczyliśmy się po prostu innego sposobu na poprawę naszych wyników czy uniknięcie odrzucenia. Obawiamy się więc, że jeśli odbierzemy ster tej krytycznej części, będziemy pobłażać sobie, popadniemy w zgubny hedonizm albo staniemy się nieznośnie nadwrażliwi.  Współczujące Ja potrafi życzliwie wysłuchać wewnętrznego krytyka, zaciekawić się nim, dowiedzieć się, dlaczego działa w taki sposób, przed czym próbuje nas uchronić. Potrafi też docenić jego starania, uhonorować za tę służbę, a nawet zaprzyjaźnić się z nim i negocjować nowe warunki współpracy, aby nadal pomagał, ale w nieco inny, życzliwszy sposób. Uznając jego dobre intencje, oddajemy przewodnictwo Współczującemu Ja. Słuchamy teraz tego obdarzonego wielkim sercem głosu, którym często posługujemy się w rozmowach z przyjaciółmi – głosu samowspółczucia. Współczucie wobec zranionych części W toku życia odcinaliśmy się od krytykowanych (i w związku z tym zranionych) części siebie w nadziei na akceptację. Części te tkwią w ukrytych miejscach wewnątrz nas, ponieważ wierzymy, że są odrażające. To na ogół nie czyni nas ani lepszymi, ani pewniejszymi siebie, ani bardziej kochającymi ludźmi, tylko odwrotnie: wyczulonymi na odrzucenie, nieufnymi, napiętymi, przestraszonymi. Poznanie i zrozumienie odrzuconych części siebie może mieć głęboko transformującą moc, przywracając nam poczucie własnej wartości i czyniąc bardziej otwartymi na bliskość z innymi. Krytyk wewnętrzny skupia się na deficytach, potępianiu i karaniu. Patrzy w przeszłość i wypomina stare błędy. Przynosi frustrację, pogardę, rozczarowanie, lęk przed porażką, wycofanie. Współczujące Ja zaś koncentruje się na naszych atrybutach, na tym, co zrobiliśmy dobrze, na zauważaniu dobrych intencji i starań. Ale także na rozwoju – rozważa, co jeszcze chcielibyśmy i moglibyśmy poprawić. Podkreśla progres, daje nadzieję, z ufnością spogląda w przyszłość. Towarzyszą mu zachęta, życzliwość. Współczucie wobec siebie nie oznacza oczywiście, że z automatu staniemy się pewni siebie i wolni od lęku. Kiedy jesteśmy w stanie pobudzić wewnętrzne wsparcie, uznajemy to, co aktualnie przeżywamy (np. lęk, złość, smutek czy brak pewności siebie), nie dążąc do tego, by szybko się tego pozbyć. Zdajemy sobie sprawę z własnych trudności i reagujemy na nie ze zrozumieniem. Już samo to przynosi ulgę, rozluźnia napięcie, pomaga osiągnąć dobrostan. Następnie proponujemy sobie jakieś rozwiązania, podejmujemy wspierające dla siebie działania. Jest to zdecydowanie odmienne podejście od osłabiania poczucia własnej wartości poprzez mówienie sobie ostrych, krytycznych rzeczy.  ĆWICZENIE z książki Na emocjonalnej karuzeli WEWNĘTRZNY KRYTYK I WSPÓŁCZUJĄCY GŁOS To ćwiczenie polega na zauważeniu naszej krytycznej części (którą nazwiemy wewnętrznym krytykiem) oraz na znalezieniu i uznaniu współczującej i kochającej części (którą nazwiemy współczującym głosem). Pomoże nam to uciszyć naszego krytyka i kultywować współczucie. Pomyśl przez chwilę o wewnętrznym krytycznym głosie (wewnętrznym krytyku), który nieustannie odzywa się w twojej głowie, mówiąc na przykład: „Źle to zrobiłem!” albo „Jestem idiotką! Dlaczego to zrobiłam?”, albo „Powinnam to wiedzieć! Dlaczego zrobiłam coś tak głupiego?”. Czy uważasz, że wewnętrzny krytyk ma jakiś cel? Jeśli tak, to jaki? Zapisz swoją odpowiedź. ________________________________________________________________________   Niektórzy twierdzą, że celem wewnętrznego krytyka jest zmotywowanie samego siebie, zmuszenie do lepszego działania, unikania krytyki, ograniczenia oczekiwań, tak by nie czuli rozczarowania, oraz do wprawiania innych w lepsze samopoczucie po to, by być bardziej lubianym. Jeśli uważasz, że niektóre z tych powodów występują również u ciebie, możesz zapisać je poniżej. Być może twój wewnętrzny krytyk ma inne cele. Możesz je tu również zapisać. ________________________________________________________________________ Czy myślisz, że twój wewnętrzny krytyk istnieje po to, by cię w pewien sposób chronić? (Zaznacz jedną odpowiedź.)                                     Tak                                         Nie   Jeśli tak, to czy możesz określić, w jaki sposób stara się ciebie chronić? ________________________________________________________________________   Teraz pomyśl o zachowaniu, które pragniesz zmienić – takim, za które ciągle się krytykujesz.  Wybierz raczej zachowanie, które uważasz za niezbyt pomocne, np.: „Za dużo zjadłam”. „Za mało ćwiczę”. „Odkładam odrabianie lekcji na ostatnią chwilę”. „Potrafię być irytująca i niecierpliwa dla moich rodziców i rodzeństwa”.   Teraz zapisz słowa, które zazwyczaj mówisz do siebie wtedy, gdy krytykujesz to zachowanie. Co mówi twój wewnętrzny krytyk, jakim tonem głosu się posługuje? ________________________________________________________________________ Zastanów się przez chwilę, ile cierpienia zadał ci do tej pory twój wewnętrzny krytyk. Opisz to poniżej. ________________________________________________________________________ Postaraj się okazać współczucie samemu sobie, ponieważ trudno jest nieustannie wysłuchiwać takich ostrych słów. Napisz poniżej kilka życzliwych słów skierowanych do siebie, np.: „Przykro mi, że musisz przez tak długi czas słuchać tych słów”, „Jesteś takim dobrym człowiekiem i wiem, że starasz się ze wszystkich sił – i to się liczy” albo „Masz bardzo dobre serce”. Pamiętaj, że tak jak każdy z nas zasługujesz na te życzliwe słowa. ________________________________________________________________________   Teraz zastanów się, czy twój wewnętrzny krytyk stara się w jakiś sposób cię ochronić, nawet jeśli ten proces obejmuje ból? Czy myślisz, że jego pierwotne intencje mogły być dobre?  ________________________________________________________________________  Jeśli tak, napisz, proszę, w jaki sposób wewnętrzny krytyk stara się zapewnić ci bezpieczeństwo, chroniąc cię przed jakimś prawdopodobnym ryzykiem lub niebezpieczeństwem. ________________________________________________________________________   Jeśli nie potrafisz wskazać, w jaki sposób twój wewnętrzny krytyk stara się ci pomóc (niekiedy bywa, że się nie stara), okaż sobie współczucie z powodu cierpienia, którego doświadczyłeś w przeszłości  ze względu na samokrytycyzm. Możesz to zrobić teraz. Nie spiesz się. W tym miejscu możesz zapisać więcej słów. Niech płyną – ze swobodą mów do siebie mnóstwo, mnóstwo, mnóstwo życzliwych słów.  ________________________________________________________________________   Jeśli znalazłeś sposób, w jaki wewnętrzny krytyk być może stara się dbać o twoje bezpieczeństwo, sprawdź, czy potrafisz uznać ten jego wysiłek, zapisując kilka słów podziękowania. Pozwól, by się dowiedział, że nawet jeśli nie pomaga ci w dłuższej perspektywie, to jednak miał dobre intencje i robił, co mógł. Możesz zapisać te słowa poniżej:  ________________________________________________________________________   Teraz, kiedy wysłuchaliśmy już jednej części siebie (wewnętrznego krytyka), jesteśmy gotowi na drugą część. Jest to: bardziej życzliwy i bardziej łagodny głos, część ciebie, która jest mądra, część ciebie, która być może rozpoznaje, że dane zachowanie wyrządza ci krzywdę, część ciebie, która także chce, byś się zmienił, ale z zupełnie innych powodów. Zobaczmy, czy możemy skontaktować się z tym głosem. Jeśli będzie ci wygodniej, połóż dłoń na swoim sercu, odczuwając jej lekki nacisk oraz ciepło w tym miejscu klatki piersiowej.  Teraz pomyśl o zagadnieniu, z którym się zmagasz. Po cichu powiedz do siebie kilka słów lub zdań. Użyj takich, które naprawdę do ciebie przemawiają, które sprawdzają się w twoim przypadku. Oto kilka sugestii:   „Naprawdę mi na tobie zależy; wiem, jak trudno jest czasami być nastolatkiem i radzić sobie z tym wszystkim, z czym masz teraz do czynienia”. „Doświadczasz zmian, które zachodzą w twoim mózgu, ciele i w sposobie podejścia do przyjaciół, rodziny i obowiązków szkolnych”.  „Być nastolatkiem jest naprawdę bardzo, bardzo trudno”. „Chcę, żebyś już więcej nie cierpiał!”.   Jeśli masz problem z wykonaniem tego zadania lub z wymyśleniem zdań, które będą się sprawdzać w twoim przypadku, pomyśl, co mógłby ci powiedzieć twój dobry przyjaciel albo co mógłbyś usłyszeć od twojego domowego zwierzęcia, gdyby umiało mówić. Co powiedziałoby twoje zwierzę, gdyby wiedziało, że z czymś się zmagasz? (Psy naprawdę często wiedzą, że się z czymś borykamy, prawda?). Jakimi słowami by się posłużyło? Być może brzmiałoby to mniej więcej tak: „Zależy mi na tobie i jestem tu, by cię chronić i się tobą opiekować”. „Kocham cię i chcę, żebyś był szczęśliwy”. „Jesteś najlepszy – a ja zawsze będę tu dla ciebie”.   Poniżej możesz napisać list do samego siebie, swobodnie i spontanicznie, w imieniu swojego współczującego Ja/współczującego przyjaciela: ________________________________________________________________________ ________________________________________________________________________ ________________________________________________________________________ ________________________________________________________________________ ________________________________________________________________________ ________________________________________________________________________ ________________________________________________________________________ ________________________________________________________________________
Czytaj więcej

Sekretne życie Grety O.

Cary Fagan Sekretne życie Grety O. Przełożyła: Maria Jaszczurowska premiera: 23 marca Hartley ma trzynaście lat i nieznośną świadomość, że nikt nie zwraca na niego najmniejszej uwagi. Ani starsza siostra, ani młodszy brat, o rodzicach już nie wspominając. Wszystkich zajmuje ucieczka z domu szesnastoletniego Jacksona, najstarszego syna. A co może robić pozostawiony sam sobie nastolatek w takiej dziurze jak miasteczko Whirton? Chyba tylko poszukać szczęścia i jakiejś książki w miejscowej bibliotece, która jak się okazuje może skrywać nieoczywiste skarby. Skąd między książkami wzięła się ręcznie zrobiona kartka? Kto kryje się pod inicjałami „g.o.” i skąd czerpie natchnienie? Stworzył więcej takich pocztówek? I czy rzeczywiście tajemniczy autor jest pokrewną duszą Hartleya, jak wydaje się chłopcu? Odrobinę tajemnicza, ciepła i mądra opowieść obyczajowa dla nastolatków, ilustrowana zabawnymi, pomysłowymi kolażami przywodzi na myśl choćby nieśmiertelne młodzieżówki pióra Małgorzaty Musierowicz.  
Czytaj więcej

Depresja. Terapia poznawczo-behawioralna dzieci i młodzieży

Prezentowana książka to przystępny przewodnik po rozpoznawaniu i terapii depresji u młodych ludzi. Bazując na cieszącym się powodzeniem podręczniku, opracowanym na potrzeby badań naukowych, publikacja ta przedstawia przegląd modelu poznawczo-behawioralnego przeznaczonego do pracy z tą grupą wiekową. Poruszane tematy obejmują kwestie dotyczące sposobu rozpoczynania terapii, angażowania młodych ludzi, wyznaczania celów terapii, a także ocenę i formułowanie zachowań poznawczych, czy rozwiązanie problemów, z którymi mogą spotkać się terapeuci. Książka ta ma stanowić również zachętę dla rodziców i instytucji do wspierania terapii. W publikacji znajdziemy również przykłady konkretnych przypadków i praktyczne wskazówki, które przygotują terapeutę do pracy z młodymi ludźmi. Informacje przedstawione są w czytelnym i praktycznym stylu, co czyni tę książkę odpowiednią dla specjalistów pracujących w placówkach zdrowia psychicznego dzieci i młodzieży, a także dla tych, którzy się szkolą. Może okazać się ona również przydatną lekturą dla osób pracujących w środowiskach świadczących usługi dla dzieci i młodzieży. www.ksiegarnia.difin.pl
Czytaj więcej

„Psychopatologia życia codziennego” – przeczytaj fragment!

W opublikowanej w 1901 roku „Psychopatologii życia codziennego” Freud po raz pierwszy oficjalnie użył terminu „psychoanaliza”. W rozprawie tej zajął się badaniem przejawów nieświadomego życia psychicznego: opisał kluczowe elementy teorii psychoanalitycznej, takie jak nieświadomość i wyparcie. Poniżej prezentujemy jej fragment.
Czytaj więcej

„Miłość to czasownik” – przeczytaj fragment książki!

- Związek potrzebuje ruchu, wysiłku i zaangażowania. Zostawiony sam sobie umiera – przekonuje Olga Kordys-Kozierowska, założycielka Fundacji Sukces Pisany Szminką, autorka książki „Miłość to czasownik. Jak być ze sobą czulej, bliżej, dłużej. I na większym luzie”. Prezentujemy fragment poradnika, który właśnie ukazał się nakładem Wydawnictwa Agora.
Czytaj więcej

Notatnik. Odporność psychiczna.

Przez ostatnie kilka miesięcy, dzięki współpracy Stowarzyszenia „W sieci offline" (Marty Orleckiej i Dagmary Dąbkowskiej) oraz Malwiny Huńczak - psycholog i psychoterapeutki, powstawała wyjątkowa publikacja. „Notatnik. Odporność psychiczna." – elektroniczna książka w 3 częściach, którą napisałyśmy pro bono i udostępniamy bezpłatnie. Nie jest to jednak „zwykła książka", ale ilustrowany notatnik z bardzo konkretnymi narzędziami i wspierającymi ćwiczeniami, które pomagają rozwijać higienę i odporność psychiczną. Pierwszą część książki publikujemy dziś, jako prezent na Dzień Kobiet. Dużo się słyszy: myśl pozytywnie, odpoczywaj regularnie, dbaj o siebie. Tylko... jak to konkretnie robić i co to konkretnie znaczy? Zazwyczaj nikt tego nas nie uczył. Dlatego, korzystając z NVC, psychologii pozytywnej, self-compassion podsumowujemy "jak": jak rozwijać odporność psychiczną i dbać o ogólny dobrostan. Krótko, konkretnie i na temat. I takie w właśnie treści znajdziesz w „Notatniku". Publikacja przypada na tak smutny i trudny czas. Skoro jednak ta książka jest o tym, jak sobie radzić z napięciem, szukać oparcia w sobie, ładować baterie, to tym bardziej wierzymy, że może się przydać właśnie teraz. Bo aby nie zabrakło nam siły na pomaganie innym i aby pomieścić trudne myśli i emocje, potrzebujemy wspierać samych siebie. Notatnik można ściągnąć bezpłatnie. A każdego, kto z niego skorzysta, zachęcamy do wsparcia organizacji: Stowarzyszenie Animo - Odważ się żyć, której celem jest pomoc osobom doświadczającym zaburzeń lękowych, m.in. poprzez prowadzenie telefonu wsparcia (bezpłatna pomoc udzielana przez psychologów). Pamiętaj - pomagając innym, robisz również coś dla siebie, bo pomaganie też poprawia samopoczucie. Życzymy wspaniałych odkryć, doświadczeń i eksperymentowania z Notatnikiem. Część I do ściągnięcia już teraz. A kolejne części niebawem!
Czytaj więcej

Wyrzuty sumienia

Ostatnie wydarzenia zasiały strach i niepokój w ludzkich sercach. Mimo, że konflikty zbrojnie każdego dnia mają miejsce na świecie, to atak Rosjan na Ukrainę wzbudził oburzenie wielu krajów, zwłaszcza państw Europy i członków NATO. Inwazja Putina zauważalnie wpłynęła na życie Polaków, którzy z przejęciem śledzą kolejne kroki dyktatora, zdającego się nie mieć poczucia winy za swoje decyzję, skoro odgraża się on Zachodowi użyciem broni nuklearnej. Naród polski pomaga na wszystkie możliwe sposoby, dzielnie broniącym swojej suwerenności Ukraińcom. Uchodźcy z Ukrainy płaczą przekraczając polską granicę. Są wzruszeni tym, że nie tylko Państwo, ale także osoby prywatne, robią co w ich mocy, by wspomóc walczącym o ukraiński naród i zapewnić dach nad głową matkom z dziećmi, które zostawiły mężów, ojców i synów w kraju, który jest bombardowany przez wroga. Ledwo ucichł strach wywołany pandemią, a już przyszło nam stanąć do kolejnej walki. Ludzie, którzy dłuższy czas byli pozamykani w domach i odizolowani od rodziny i przyjaciół ze względu na COVID-19, nareszcie mają okazje spotkać się w większym gronie z bliskimi, odpocząć, a nawet wyjechać. Mają, ale nie zawsze czują, że to właściwe. Bo jak świętować i objadać się łakociami, gdy za oknem płaczą ludzie? Jak śmiać się w głos i tańczyć, gdy kilkadziesiąt kilometrów dalej umierają dzieci? Jak zapomnieć o wojnie, gdy lada moment szaleniec władający Rosją, może skierować pociski w naszą stronę? Widząc na stronach portali społecznościowych, radosne posty znajomych, czułam zmieszanie. Z jednej strony osoby, które znałam organizowały zbiórki dla ofiar konfliktu zbrojnego, z drugiej zaś, przykuwały moje oczy zdjęcia osób, które spędziły cudowny, beztroski weekend. Jedni zastanawiali się jak jeszcze można pomóc, inni chwalili się najnowszymi nabytkami. Ktoś wrzucił zdjęcie z rodzinnego wyjazdu, a ktoś inny z charytatywnego koncertu. Wydawnictwa nadal promowały swoich autorów, a kosmetyczki oferowały nowe upiększające zabiegi. Mogłam wybrać co chce czytać: radosne posty ukazujące niezmieniony ostatnim zaistniałym konfliktem zbrojnym świat lub przerażające doniesienia z Ukrainy. Mogłam, ale nie chciałam wybierać. Wyrzuty sumienia dopadły mnie, gdy spędziłam cudowny wieczór w gronie przyjaciół. Opowiadaliśmy sobie czego nauczyły się nasze pociechy, śpiewaliśmy piosenki i zajadaliśmy się tatarem z łososia, popijając go lampką ulubionego wina. Zapomniałam, że sąsiedzi przyjęli pod swój dach ukraińską rodzinę, zapomniałam, że mama zatankowała do pełna bak samochodu, bojąc się, że na stacjach benzynowych zabraknie paliwa. Czułam, że nie mam prawa być zadowolona i szczęśliwa, gdy dyktator Putin grozi światu bronią nuklearną. Jednak czy faktycznie nie mogę odłożyć na bok zmartwień i cieszyć się z bliskimi tym co jest tu i teraz? Czy mam moralny obowiązek łączyć się w bólu z cierpiącą Ukrainą? Czy mam zamartwiać się całymi dniami, czymś co nie jest ode mnie zależne? We wszystkim ważny jest zdrowy rozsądek i dystans do panującej sytuacji! Nerwy i narastający strach nikomu nie pomogą walczyć ze złem panującym na świecie. Ważne jest by śledzić rozwój wydarzeń, mieć plan awaryjny i działać zgodnie ze swoim sumieniem. Jeśli ktoś czuje, że chce pomóc Ukraińcom ‒ niech pomaga. Jeśli ktoś odczuwa potrzebę zdystansowania się do sytuacji ‒ droga wolna. Nikt nie ma prawa narzucać nam co mamy robić, a tym samym mówić nam, co wypada, a co nie. Gdyby nagle każdy zaczął panikować, wypłacać oszczędności i uciekać z Polski ‒ kraju, który podkreślmy, że nie jest objęty wojną, powstałaby chaos. Patrząc z innej strony: gdyby ludzie zaprzestali przejmowania się obecną sytuacją i zaniechali pomocy potrzebującym ‒ wiele osób znalazłoby się w bardzo trudnej sytuacji. Są ludzie, którzy żyją normalnie, ale spakowali walizki, gotowi w razie potrzeby opuścić swoje domy. Są tacy, co zaangażowali się w pomoc charytatywną i wzięli urlopy od pracy. Część osób postanowiła wyjechać do rodziny, inni rozpoczęli kurs tańca. Wszystkie te zachowania są poprawne! Każdy ma prawo przeżywać ten trudny czas, na swój sposób. Jesteśmy różnymi ludźmi, o odmiennych zasobach energetycznych i finansowych. Jedni mają silniejszą psychikę, inni szybko popadają w depresję i stany lękowe. Część z nas ma możliwości pomóc Ukraińcom, inni nie. „Każdy żyje jak umie” ‒ pisał Andrzej Mularczyk i niech ta dewiza przyświeca nam w najbliższych dniach.
Czytaj więcej

W ogóle mnie nie słuchasz! Czyli co nam umyka i dlaczego to takie ważne – przeczytaj ...

Jesteśmy samotni jak nigdy wcześniej, mimo rozwoju techniki, która ułatwia i przyspiesza komunikację. Krótkie, powierzchowne przekazy niemal całkowicie wyparły z życia codziennego rozmowę. Doprowadziły do stworzenia pozbawionego znaczenia szumu, z którego trudno wyłowić istotne informacje. Uczymy się, jak dobierać słowa, by zagłuszyć wypowiedzi innych, jak prowadzić bezustanną autopromocję i zawsze, ale to zawsze stawiać na swoim. Za wszelką cenę mamy być widoczni i słyszani. Kate Murphy z uwagą, skrupulatnością i ciekawością zgłębia naukowe strony procesu słuchania – fizjologiczną, psychologiczną i społeczną. Odnosząc się do licznych badań i przeprowadzając wywiady z zawodowymi słuchaczami – radiowcem, sprzedawcą mebli czy księdzem spowiednikiem – poszukuje przyczyny zatracania tej ważnej umiejętności. Pokazuje, jak duże znaczenie ma poświęcanie komuś czasu i uwagi. Dowodzi, że obecny kryzys komunikacyjny doprowadził do epidemii samotności, a izolacja społeczna jest dla nas tak szkodliwa jak alkoholizm i przyczynia się do rozwoju zbierającej coraz większe żniwo depresji. Pobierz fragment książki tutaj Informacje szczegółowe o książce: Data premiery: 23 lutego 2022 Oprawa: twarda Format: 145x210 Liczba stron: 304 Link do strony, gdzie można kupić książkę: https://marginesy.com.pl/sklep/produkt/133485/w-ogole-mnie-nie-sluchasz?idcat=0
Czytaj więcej