Mózg, seks i nagrody

Seks jest czasochłonny, wymaga mnóstwa wysiłku, pochłania morze energii. Daje jednak taką dawkę przyjemności, że wszystkie te wady tracą znaczenie.
Czytaj więcej

Lepiej późno niż wcześniej

Kiedyś Woody Allen stwierdził, że spoglądając w niebo, widzimy gwiazdy, które w tej chwili mogą wyglądać inaczej albo po prostu już ich nie ma. Światło tych gwiazd biegnie do nas latami, zatem Kosmos widzimy ze znacznym opóźnieniem. To opóźnienie – choć nie tak duże – dotyczy także najbliższych nam ciał niebieskich: Słońca i Księżyca. Dodatkowe opóźnienie w kontakcie ze światem wynika z działania naszej psychiki. Choć wydaje się nam, że rozmaite procesy psychiczne pojawiają się w sposób natychmiastowy, to jednak tak nie jest. Na przykład badania nad pamięcią semantyczną wykazały, że weryfikacja prawdziwości zdania „Pies jest psem” zabiera około 400 ms (0,4 s). Jeszcze dłużej trwa określenie prawdziwości zdania „Pies jest zwierzęciem”. Zadania takie wydają się trywialne i zdziwienie budzi to, że nasz umysł potrzebuje aż tyle czasu na podjęcie decyzji. Czy można skrócić ten czas? Pewną nadzieję dają nam badania nad torowaniem (ang. priming). Torowanie polega na tym, że jeśli uprzedzimy kogoś, że za chwilę pojawi się jakiś bodziec (z góry nie wiadomo jaki), to jego rozpoznanie przebiega szybciej. Odwołajmy się do przykładu. Najpierw pokazujemy słowo „masło”, potem ono znika, a po chwili słowo „bułka”. Wtedy czas potrzebny na rozpoznanie skraca się. Zysk czasowy jest znacznie mniejszy, kiedy słowo „bułka” zostanie poprzedzone słowem „rzodkiewka”. W tym ostatnim przypadku związek między pierwszym i drugim słowem jest słabszy, natomiast bułka i masło silnie się nam kojarzą. Badania wykazały także, iż w niektórych sytuacjach bodziec całkowicie niezwiązany ze słowem bułka również pomaga – ekspozycja „xxx” sprawia, że nieco szybciej rozpoznajemy słowo oznaczające ten gatunek pieczywa w porównaniu z sytuacją, kiedy takich sygnałów nie ma. Priming pozwala nastroić się na odbiór pewnych bodźców i najsilniejszy jest wówczas, kiedy bodziec poprzedzający powiązany jest z następnym. Torowanie pozwala częściowo zmniejszyć negatywne skutki tego, że zwykle reagujemy z opóźnieniem. Jeśli przeczytaliśmy artykuł o pożarach lasów, to później łatwiej dostrzegamy płomyki ognia w mijanym zagajniku. Podobnie może działać tablica mówiąca o konieczności alarmowania straży pożarnej w wypadku pojawienia się ognia. Co się dzieje, kiedy dociera sygnał o grożącym niebezpieczeństwie? Odbieramy alerty o burzach, huraganach wysyłane przez Rządowe Centrum Bezpieczeństwa. Zapewne to centrum albo, ogólniej rzecz biorąc, władze odbierały alerty o kolejnych fazach pandemii. Efekt torowania powinien sprawić, że mogłyby się przygotować na to, co może się stać. Tymczasem zamiast efektu torowania pojawiło się zjawisko przeciwstawne: wprawdzie informowano o istnieniu strategii walki z pandemią, ale nigdy nie została ona ujawniona ani wprowadzona w życie. A może mamy tu do czynienia ze zjawiskiem prokrastynacji, czyli odkładaniem na później. Kiedy zbliża się termin oddawania prac semestralnych, studenci przygotowują je w możliwym ostatnim terminie. W wypadku pandemii nie wiemy, kiedy pojawi się „ostatni możliwy termin” na podjęcie zdecydowanych działań. Nota bene ten termin wykazuje dziwną tendencję do przesuwania się w czasie. W rezultacie reakcje mające na celu zwalczanie pandemii robią wrażenie spóźnionych albo trudno zrozumiałych. Wprawdzie prokrastynacja została opisana w odniesieniu do funkcjonowania jednostek i znamy jej niektóre wyznaczniki, to być może występuje ona w działaniach zbiorowości. Jednak wtedy te wyznaczniki mogą być zupełnie odmienne. Na przykład, ludzie mówią, że odkładają wszystko na ostatnią chwilę, ponieważ wtedy czują się wystarczająco zmotywowani do podjęcia działania. Podobnego wyjaśnienia nie usłyszymy ze strony władz, które zresztą zaprzeczają istnieniu prokrastynacji w odniesieniu do swoich działań. To zresztą duża sztuka prokrastynować, nie prokrastynując.  
Czytaj więcej

Błędne koło traumy

Dzieci i wnuki tych, którzy cudem ocaleli z zagłady lub kataklizmów, też cierpią. Jak obiekt radioaktywny doświadczenie traumy promieniuje na kolejne pokolenia. Promieniuje w sposób nieuchwytny. Bo ci, którzy przeżyli traumę, nie potrafią o niej mówić, przepracować żałoby z nią związanej. A ich milczenie może w takim samym stopniu obciążać dziecko, jak relacjonowanie mu swych utrat. Tak czy inaczej, następstwa traumy wpływają na psychikę kolejnych pokoleń. Jak to możliwe?
Czytaj więcej

Skąpani w hormonie miłości

Kojarzy się z porodem i karmieniem piersią. Jednak działanie tego niezwykłego hormonu nie kończy się na sali porodowej. Oksytocyna przez całe życie wpływa na nasze emocje, niesie ukojenie, uspokaja, a przede wszystkim pozwala budować dobre relacje.
Czytaj więcej

Dzieci za wcześnie dorosłe

Standardowo w rodzinach rozwiązywaniem problemów zajmują się rodzice, którzy wspólnie szukają dróg wyjścia z kryzysu. W rodzinach dysfunkcyjnych dorośli często nie mają oporów przed obarczaniem dzieci taką odpowiedzialnością. Traktują ich jak swoich powierników albo wmawiają im, że tylko one są w stanie załagodzić kryzys.
Czytaj więcej

W co wierzą ci, którzy nie wierzą w nic

Element wiary pojawia się tam, gdzie brakuje odpowiedzi na ważne pytania. Również takie, na które dziś (a może nigdy) nie zdołamy odpowiedzieć w sposób niepodważalny i ostateczny. Na przykład: Skąd zło, ból i cierpienie? Jak (dobrze) żyć? Co czeka nas po śmierci? Wszystkie one wymuszają jakąś wiarę. Bez niej mielibyśmy poczucie totalnego chaosu i przerażającej niepewności.
Czytaj więcej

Mamy w sobie wszystko. O kobiecej mądrości i wierze w siebie z Katarzyną Grocholą roz...

Im bardziej pragniemy i potrafimy kochać, tym bardziej otwieramy się na przeżywanie odrzucenia czy zranienie. Możemy oczywiście zamknąć się w pancernym domku i wtedy nie będą mieć do nas dostępu smutek czy głębsze emocje. Ale czy warto?
Czytaj więcej

Nie-miłość, czyli kto nie potrafi kochać i dlaczego?

Chyba niemożliwe byłoby znaleźć kogoś, kto nie chciałby być kochany i samemu kochać. Tyle tylko, że zaskakująco często mylimy miłość z… No właśnie, z czym? I dlaczego w ogóle ją mylimy?
Czytaj więcej

Opowieści miłosne, czyli jak się dobrze związać

Czasami przychodzą do mnie pary z tym pytaniem: Czy to jest miłość, co nas łączy? Czy my się jeszcze kochamy? Tak jakby odpowiedź mogła płynąć z zewnątrz, jakby ktoś poza nimi mógł to wiedzieć. Pogoń za miłością przypomina wtedy próbę znalezienia świętego Graala – to uczucie ma spełnić wiele kryteriów, byśmy mogli uznać, że to właśnie jest miłość.
Czytaj więcej

Jak wygląda perfekcyjna jesień życia?

W katalogach biur podróży ma postać szczupłego emeryta w białym swetrze obejmującego dojrzałą blondynkę bez nadwagi na tle ciepłego morza przed zachodem słońca. W wersji krajowej emeryt ma rybacki kapelusik i łowi nad mazurskim jeziorem. Perfekcyjną jesień planujemy spędzić w podróży, ponieważ podróże do przyjemnych miejsc uważamy za relaksującą nagrodę po codziennej harówie. Ponieważ podróże są czasochłonne, odkładamy je na później. Na razie przebieramy nogami w karuzelach dla ludzkich chomików i marząc, pedałujemy.  Podróże mają oczywiście długą historię, można nawet powiedzieć, że kluczową dla cywilizacji. Podróżowało się, żeby znaleźć pożywienie, podbić sąsiada, odbyć krucjatę, leczenie lub edukację. Zwykle jednak jeździli nieliczni, najczęściej: uprzywilejowani.  Podróże dla przyjemności na masową skalę zaczęły się oczywiście wraz z powstaniem mas, które miały trochę wolnego czasu i pieniędzy. Powiedzmy, że pod koniec XIX wieku, choć jeszcze nie dla mieszkańców naszych okolic. Ważną książkę podróżniczą z klasą robotniczą w roli głównej napisał Anglik Jerome K. Jerome. Trzech panów w łódce i ich pies może popłynąć w kilkudniową podróż z Londynu do Oxfordu, ponieważ ma urlop i odłożoną gotówkę.  Do dalekich krajów zaczęto podróżować po przekopaniu Kanału Sueskiego. Nagle wszędzie było bliżej. Podróże na masową skalę od początku budziły kontrowersje, jako niepotrzebne, nieprofesjonalne, płytkie i źle odbyte. Józef Conrad Korzeniowski, podróżnik głęboki, który każdą podróż zamieniał na powieść perłę, narzekał, że nuworysze jeżdżą bez pojęcia, a najgorsze, że opisują swoje przygody, nie przeżywszy niczego szczególnego. Próbują potem wydać swoje pełne notesy, dziwiąc się, że budzą politowanie i pogardę.  Trzeba przyznać, że niewiele się zmieniło, zwłaszcza na lepsze. Ludzkość uporczywie przemieszcza się po świecie, jak gdyby życie stacjonarne uwierało i groziło śmiercią. Przystaje czasem przed zabytkami z folderu i gapi się na ruiny Pompei, Bramę Brandenburską, Colosseum lub Łuk Triumfalny. Uświadamia sobie, że powinna mieć wzniosłe doznanie, ale nie może go wykrzesać.  W związku z tym robi zdjęcia i jedzie jeszcze dalej w poszukiwaniu wzniosłych doznań. Zdjęcia zapchają jej pamięć komórki i nigdy ich nie obejrzy. Czasem, w kraju mniej szczęśliwym, napatrzy się na ulicy na ludzką biedę. Będzie jej przykro, więc odetchnie, przekraczając próg klimatyzowanego hotelu.  W końcu zorientuje się, że niemal wszędzie już była, i poczuje niedosyt i frustrację. Jeśli będzie Elonem Muskiem, zacznie myśleć o podróży na księżyc.  W świetle powyższych niedogodności, kontrowersji i zagrożeń chciałabym Państwa namawiać na podróże, wyjazdy, wypady, spacery, wycieczki, wczasy, aktywne weekendy, grille na działce za miastem. W białych swetrach i wytartych dresach. Póki jeszcze stać nas na bilet na tramwaj lub pociąg i póki mamy siłę. Poza tym, przykro mi, starość może wcale nie nadejść. 
Czytaj więcej

Jak wzmocnić osłabioną fryzurę. Sprawdź te kosmetyki do pielęgnacji włosów

Regularne farbowanie, częsta stylizacja oraz długotrwały stres źle wpływa na kondycję pukli. Zauważyłaś, że Twoje włosy wypadają garściami, są matowe oraz znacznie szybciej się rozdwajają? Zacznij działać i zregeneruj pasma.
Czytaj więcej

Bez piór jestem nikim

Wyobraźmy sobie osobę pewną siebie, przebojową i umiejącą postawić na swoim. Kogoś, kto lubi dominować. Sprawnie realizuje swoje cele, posuwając się niekiedy do manipulacji czy wymuszania czegoś na innych. Taka osoba łatwo odnajdzie się w polityce, mediach, wybije się w korporacyjnych strukturach. Może też zdominować swoich bliskich, jawiąc się jako bezkompromisowa głowa rodziny. Czy ktoś taki może nieść w sobie poczucie własnej wadliwości? Okazuje się, że tak.
Czytaj więcej