Pierwszy krok w stronę innych powinniśmy poprzedzić krokiem ku sobie. Mosty porozumienia z innymi możemy stawiać jedynie na solidnym fundamencie samoświadomości, empatii i szacunku do samych siebie.
Czytaj więcej
Tchnąca siłą i nadzieją wizja tego, jak odnaleźć zagubione więzi międzyludzkie oraz zaleczyć kaleczące nas podziały.
Czytaj więcej
Pandemia zmieniła nasze życie i edukację. Sprawiła też, że uświadomiliśmy sobie, jak wiele dzieci potrzebuje wsparcia psychologicznego. Co zrobić, jeśli widzimy, że nasze dziecko potrzebuje pomocy? Jak rozmawiać z uczniami, którzy na co dzień doświadczają traumy? Wielu z nas zadaje sobie to pytanie, a odpowiedzi możemy szukać w nowym projekcie Wydawnictwa MAC Edukacja.
Czytaj więcej
Depresja. Terapia poznawczo-behawioralna dzieci i młodzieży
Prezentowana książka to przystępny przewodnik po rozpoznawaniu i terapii depresji u młodych ludzi. Bazując na cieszącym się powodzeniem podręczniku, opracowanym na potrzeby badań naukowych, publikacja ta przedstawia przegląd modelu poznawczo-behawioralnego przeznaczonego do pracy z tą grupą wiekową. Poruszane tematy obejmują kwestie dotyczące sposobu rozpoczynania terapii, angażowania młodych ludzi, wyznaczania celów terapii, a także ocenę i formułowanie zachowań poznawczych, czy rozwiązanie problemów, z którymi mogą spotkać się terapeuci. Książka ta ma stanowić również zachętę dla rodziców i instytucji do wspierania terapii. W publikacji znajdziemy również przykłady konkretnych przypadków i praktyczne wskazówki, które przygotują terapeutę do pracy z młodymi ludźmi.
Informacje przedstawione są w czytelnym i praktycznym stylu, co czyni tę książkę odpowiednią dla specjalistów pracujących w placówkach zdrowia psychicznego dzieci i młodzieży, a także dla tych, którzy się szkolą. Może okazać się ona również przydatną lekturą dla osób pracujących w środowiskach świadczących usługi dla dzieci i młodzieży.
https://ksiegarnia.difin.pl/depresja-terapia-poznawczo-behawioralna-dzieci-i-mlodziezy
Autodestruktywność dzieci i młodzieży
Celem książki jest przedstawienie zachowań ryzykownych współczesnej młodzieży oraz społeczno-kulturowych, osobowościowych i fizjologicznych determinant rozwijania autodestruktywności w różnej postaci.
Czas adolescencji, zarówno z uwagi na przemiany biologiczne, jak i psychospołeczne, związane z formowaniem tożsamości, jest okresem ryzyka dla rozwijania niekorzystnych zachowań. Jednocześnie, im wcześniej pojawiają się problemy w funkcjonowaniu jednostki, tym większe ryzyko rozwojowe stanowią, bowiem modyfikują zarówno aktualne funkcjonowanie, jak i dalszy przebieg rozwoju, zdrowie somatyczne oraz psychiczne. Tym samym niezwykle istotne jest podejmowanie działań mających na celu sprawne wychwycenie niepokojących sygnałów i uruchomienie działań pomocowych.
Oryginalność książki stanowi zebranie najbardziej istotnych zachowań autodestrukcyjnych w jednej pozycji, udokumentowanie obowiązujących stanowisk teoretycznych najnowszymi badaniami, a także spojrzenie na nie okiem ekspertów: neuropsychologa, edukatora–psychoprofilaktyka, psychiatry, psychoterapeuty, socjologa i teologa.
https://ksiegarnia.difin.pl/autodestruktywnosc-dzieci-i-mlodziezy
Otyłość dziecięca z perspektywy dzieci i rodziców. Aspekt behawioralny, emocjonalny, poznawczy
Otyłość należy do chorób cywilizacyjnych, a liczba osób nią dotkniętych z roku na rok wciąż wzrasta. Postęp cywilizacyjny i techniczny sprzyja rozwojowi otyłości. Szczególnie niepokojący jest fakt, że zaburzenie to coraz częściej występuje u najmłodszych członków społeczeństwa – dzieci i młodzieży. W Polsce, wśród dzieci w wieku szkolnym, na nadwagę i otyłość cierpi co piąty chłopiec i co siódma dziewczynka. Z tych statystyk widać, że otyłość dzieci i młodzieży staje się wyzwaniem nie tylko dla zdrowia publicznego, ale i samych młodych ludzi i ich rodzin.
W prezentowanej książce przedstawiono podstawowe informacje związane z diagnozą i badaniami otyłości dziecięcej, ze szczególnym skupieniem się na aspektach związanych z funkcjonowaniem psychologicznym. Zaprezentowano także badania własne w tym zakresie, które uwzględniają diadyczną perspektywę (dziecko – rodzic) postrzegania problemu otyłości dziecięcej. Ostatni rozdział poświęcony został wybranym strategiom prewencyjnym i interwencyjnym u dzieci i młodzieży z nadmierną masą ciała w Polsce i na świecie.
https://ksiegarnia.difin.pl/otylosc-dziecieca-z-perspektywy-dzieci-i-rodzicow-aspekt-behawioralny-emocjonalny-poznawczy
Czytaj więcej
Bycie świadomym. To jedna z cech, którą przypisuje się ludziom. Jak jednak powstaje świadomość? Skąd się biorą nasze odczucia, emocje, potrzeby i myśli? Czy jako jedyni na tym świecie posiadamy te umiejętności? Na te pytania w swojej książce Odczuwanie i poznawanie. Jak powstają świadome umysły? odpowiada Antonio Damasio – jeden z najbardziej cenionych badaczy, który zajmuje się ludzkim umysłem.
Książka odpowiada na pytania w jaki sposób powstaje ludzka świadomość, jak procesy biologiczne, psychologiczne i neuronalne łączą się i odpowiadają za powstawanie określonych emocji, odruchów, myśli i zachowań. Autor doskonale wyjaśnia różnicę między procesami poznawczymi i emocjonalnymi a samą świadomością, uczulając na to, że każdy z nas w sposób indywidualny odbiera otaczającą nas rzeczywistość.
Odczuwanie i poznawanie. Jak powstają świadome umysły? zachęca również do rozważań nad tym czy ludzie, jako jedyne istoty mogą być świadome, jak kwestia świadomości rozumiana jest w kontekście sztucznej inteligencji i czy w ogóle w takim przypadku możemy o niej mówić.
Myślę, że to ciekawa pozycja dla wszystkich tych, którzy chcą się zagłębić w procesy odpowiedzialne za powstawanie naszych myśli, tego co głębiej kryje się w ludzkiej psychice oraz znaleźć odpowiedź na pytanie jak funkcjonuje człowiek w tak różnorodnej rzeczywistości.
Czytaj więcej
Lubisz budzić się i zasypiać w przyjemnym otoczeniu, pachnącym wanilią, różą czy świeżym praniem? A może chcesz stworzyć romantyczną atmosferę na wieczór? Koniecznie wypróbuj aromatyzer SHARP.
Czytaj więcej
Książka popularnej i cenionej psycholożki, która w swojej pracy pomogła tysiącom kobiet.
Czytaj więcej
Numer 1 listy bestsellerów „New York Timesa”. Dajcie się porwać nowym przygodom Willi – panującej nad pierwotnymi mocami natury, nastoletniej leśnej czarownicy.
Czytaj więcej
Jako rodzice chcemy pomagać dzieciom rozwijać swoje talenty i predyspozycje, aby mogły wieść życie pełne poczucia spełnienia i satysfakcji. W tym artykule zastanowimy się nad tym, jak można wspierać dziecko w tym procesie.
Czytaj więcej
Wszyscy pewnie znają bajkę o Królewnie Śnieżce. Zatem pewnie wszyscy wiedzą, że była wyjątkowo piękna. Ciemnowłosa, o śnieżnobiałej cerze i żywych rumieńcach. To nie jest słowiańska bajka, więc trudno spodziewać się, by jej uroda wyrażała się włosami jak len i brzoskwiniową płcią. Tak, tak, w dawniej polszczyźnie tak właśnie nazywano cerę. Urodę Śnieżki można określić jako niesłowiańską.
Wszyscy wiedzą też, że piękna królewna musiała uciekać przed śmiercią grożącą jej z rąk królowej macochy. Bezbronna błąkała się po lesie. Miała szczęście, że natknęła się na mały domek, w którym akurat nikogo nie było. Ale było sucho i ciepło, a na stole znalazła niedojedzone śniadanie. Była zmęczona, zziębnięta, głodna i spragniona. Napiła się, pożywiła i ułożyła do snu w jednym z małych łóżeczek. Nie wiemy, czy nie pytała o pozwolenie, bo taka jest kultura królewien, czy dlatego, że ani ojciec, ani macocha nie zadbali o jej maniery. Może po prostu dlatego, że w domku nie było nikogo, do kogo mogłaby się zwrócić.
Domek okazał się siedzibą społeczności krasnoludków – robotników. Wróciwszy po pracy do domu, krasnale zauważyły ślady naruszenia ich prywatności. Nawet w sypialni, gdzie w jednym z łóżek spała – o zgrozo – dziewczyna. Krasnoludki tworzące społeczność mieszkającą w domku były mężczyznami. Cóż zrobiły w tej kłopotliwej sytuacji? Jak stawiły jej czoła? Otóż zapytały, skąd się wzięła w głębokim lesie i dlaczego wtargnęła do ich spokojnego i bezpiecznego, chociaż nie całkiem posprzątanego domu. Dowiedziały się, że leśniczy, który na rozkaz królowej miał ją zabić, nie zrobił tego i dał jej szansę ucieczki przed represjami władczyni. Tak stała się uchodźcą. A będąc uchodźcą, naruszyła spokój społeczności krasnoludków.
Krasnale nie wyrzuciły Śnieżki ze swojego cichego, spokojnego domku, w którym panował swojski bałagan. Nie wypchnęły jej do królewskiego lasu. Przyjęły ją u siebie. Ale to bajka. Pokochały królewnę-uchodźczynię. Tak jest w bajce.
Śnieżka gotowała dla nich i utrzymywała w domku porządek. Czy to było wykorzystywanie? Królewna służącą? Krasnale nie pozwoliły jej też rozmawiać z obcymi. Oczywiście zabroniły jej przyjmować w domku kogokolwiek. Uzasadniały te zakazy troską o bezpieczeństwo uchodźczyni. W stosunkach międzyludzkich ograniczenia wolności często są uzasadniane dbałością o dobro ubezwłasnowolnianych. Ale w bajce obawy bywają trafne i kontakt ze staruszką, rzekomą sprzedawczynią grzebieni i jabłek źle się dla Śnieżki skończył. Umarła. Nie całkiem jednak, bo przecież to bajka.
Ani bracia Grimm, którzy zapisali tę bajkę, ani twórcy animowanego filmu w wytwórni Disneya nie wyjaśnili, jak królewna doszła do umiejętności prowadzenia domu. Skąd wiedziała, jak utrzymać czystość? Słać łóżka? Gotować? Pewnie sądzili, co i dziś zdarza się niektórym, że są to wrodzone cnoty niewieście. Ale to przecież także bajka.
Właściwie każdy może niespodziewanie znaleźć się w sytuacji wymagającej sięgnięcia do umiejętności takich, jak słanie łóżka, zamiatanie czy ugotowanie zupy. Na przykład pomidorowej.
ZUPA POMIDOROWA
1/2 kg dojrzałych pomidorów
1 cebula
2 spore marchewki
1 pietruszka
1 ostra papryczka
1 jajko
4 łyżki mąki
1/2 łyżki miodu
4–5 łyżek śmietany
1 gałązka świeżej bazylii
do smaku sól
Pomidory sparzyć wrzątkiem, obrać ze skórki, pokroić i zagotować. W zimie można użyć jedną puszkę pomidorów w sosie, już obranych ze skórki. Jarzyny obrać i ugotować
do miękkości w osolonej wodzie. Wyjąć jarzyny z wywaru. Marchewkę i cebulę dodać do pomidorów. Wrzucić papryczkę i całość zmiksować. Z jajka i mąki utrzeć w garnuszku gładkie, lejące się ciasto. Odstawić na kwadrans. Doprowadzić wywar
do wrzenia i wąskim strumieniem wlewać ciasto, delikatnie mieszając, żeby lane kluseczki nie przywarły do dna. Wlać pulpę pomidorową, dodać trochę wody, jeśli zupa jest zbyt gęsta. Doprawić solą i miodem. Włożyć na wierzch bazylię, przykryć i podgrzać. Usunąć bazylię. Śmietanę dodawać, podając zupę.
Czytaj więcej
Koledzy z pracy śmiali się ze mnie. Twierdzili, że nie mogę się tak na wszystko zgadzać. Przyznałem im rację. Tym bardziej że od dawna skrycie podziwiałem niepokorne postawy, jakie reprezentowali. W zespole mamy: antyklerykała, antyfeministę, antyaborcjonistę, antynatalistę, antysemitę, naturalnie antyszczepionkowca, a nawet antykapitalistę, co było szalenie odważne, biorąc pod uwagę profil działalności firmy (lobbing na rzecz dużych graczy rynkowych).
Postanowiłem, że wreszcie wymyślę sobie porządne anty-coś. Całą noc przewracałem się w łóżku, oczywiście ostrożnie, by nie zakłócać snu małżonki, ale nic spektakularnie buntowniczego nie przyszło mi do głowy. Dopiero rano, przy smarowaniu bułki masłem wpadłem na pomysł. Zostanę antyśniadaniowcem! Aż krzyknąłem z radości, po cichu, wiadomo, żeby nie niepokoić sąsiadów.
Śniadanie jest opresyjne z kilku względów. Po pierwsze atakuje nas codziennie, z nużącą i denerwującą regularnością. Po drugie zabiera czas i to podwójnie, gdyż najpierw trwonimy ten najcenniejszy nasz kapitał na przygotowanie śniadania, a potem na jego spożywanie. Porzuciłem rozkrojoną bułkę, masło, pomidora i wyszedłem do pracy bez śniadania. Dobra, przyznaję, posprzątałem po sobie, wszak nie zostałem antyporządnialsem, tylko antyśniadaniowcem.
W drodze do pracy upajało mnie poczucie absolutnej wolności. W autobusie mruczałem nawet pod nosem: PRECZ ZE ŚNIADANIOWĄ DYKTATURĄ! ŚNIADANIE DO KOSZA! ŚMIERĆ DRUGIEMU ŚNIADANIU! Choć trochę niepokoił mnie radykalizm ostatniego hasła, ogólnie rzecz ujmując, byłem zachwycony swoją nową postawą.
Pozostawała kwestia pokazania owej postawy kolegom z pracy. Oralna eksplikacja nie wchodziła w rachubę, prawdziwy rewolucjonista nie gada, tylko działa! Kiedy o 10:30 koledzy z pracy rozpakowali swoje kanapki, zdjęli pokrywki z pudełek, odkręcili słoiczki, ja ostentacyjnie NIE JADŁEM śniadania. Niestety nikt nie zwrócił na to uwagi, nawet gdy podszedłem do antysemity, który zajadał swe chrupkie pieczywo bez zakwasu (po zakwasie ma gazy) i całym sobą okazywałem pogardę zjawisku śniadania.
Nie było wyjścia, musiałem wygłosić manifest. Mówiłem długo i namiętnie głosem spokojnym, acz pewnym. Zacząłem od mocnych, niepodważalnych argumentów, odwołałem się do dwudziestowiecznej filozofii, potem do krytyków ponowoczesności, użyłem argumentum ad auditorem, ad vanitatem, a nawet ad misericordiam, przemowę swą wieńcząc płomiennym wezwaniem do powszechnego buntu przeciw śniadaniowej tyranii.
Gdy skończyłem, pozwoliłem kropli potu spłynąć po czole, rozejrzałem się po niemych twarzach kolegów, cisza aż dźwięczała w uszach. A potem rozległy się oklaski, pierwszy klaskał antykapitalista, po chwili dołączył antysemita, potem antynatalista, antyaborcjonista nie tylko bił brawo, ale i gwizdał w zachwycie, antyfeminista wiwatował, a antyszczepionkowiec uronił łzę. Tylko antyklerykał stał nieporuszony. Wszyscy spojrzeliśmy na niego. Po mrożącej krew w żyłach chwili kiwnął głową i poszedł kserować odezwę.
Czytaj więcej