Dołącz do czytelników
Brak wyników

Style życia

12 stycznia 2022

NR 2 (Luty 2022)

Antyśniadaniowiec

0 666

Koledzy z pracy śmiali się ze mnie. Twierdzili, że nie mogę się tak na wszystko zgadzać. Przyznałem im rację. Tym bardziej że od dawna skrycie podziwiałem niepokorne postawy, jakie reprezentowali. W zespole mamy: antyklerykała, antyfeministę, antyaborcjonistę, antynatalistę, antysemitę, naturalnie antyszczepionkowca, a nawet antykapitalistę, co było szalenie odważne, biorąc pod uwagę profil działalności firmy (lobbing na rzecz dużych graczy rynkowych).
Postanowiłem, że wreszcie wymyślę sobie porządne anty-coś. Całą noc przewracałem się w łóżku, oczywiście ostrożnie, by nie zakłócać snu małżonki, ale nic spektakularnie buntowniczego nie przyszło mi do głowy. Dopiero rano, przy smarowaniu bułki masłem wpadłem na pomysł. Zostanę antyśniadaniowcem! Aż krzyknąłem z radości, po cichu, wiadomo, żeby nie niepokoić sąsiadów. 
Śniadanie jest opresyjne z kilku względów. Po pierwsze atakuje nas codziennie, z nużącą i denerwującą regularnością. Po drugie zabiera czas i to podwójnie, gdyż najpierw trwonimy ten najcenniejszy nasz kapitał na przygotowanie śniadania, a potem na jego spożywanie. Porzuciłem rozkrojoną bułkę, masło, pomidora i wyszedłem do pracy bez śniadania. Dobra, przyznaję, posprzątałem po sobie, wszak nie zostałem antyporządnialsem, tylko antyśniadaniowcem.
W drodze do pracy upajało mnie poczucie absolutnej wolności. W autobusie mruczałem nawet pod nosem: PRECZ ZE ŚNIADANIOWĄ DYKTATURĄ! ŚNIADANIE DO KOSZA! ŚMIERĆ DRUGIEMU ŚNIADANIU! Choć trochę niepokoił mnie radykalizm ostatniego hasła, ogólnie rzecz ujmując, byłem zachwycony swoją nową postawą. 
Pozostawała kwestia...

Ten artykuł dostępny jest tylko dla Prenumeratorów.

Sprawdź, co zyskasz, kupując prenumeratę.

Zobacz więcej

Przypisy