Dołącz do czytelników
Brak wyników

Psychologia i życie

15 marca 2022

Jaki zapach ma pożądanie?

0 690

Żyjemy w świecie wypełnionym zapachami. Swój osobliwy zapach mają święta, miejsca, wydarzenia czy nawet wspomnienia. A jak pachnie seks?

Węch wydaje się najbardziej niedocenianym ze zmysłów. Jak wielkie jest jego znaczenie, wiedzą ci, którzy go utracili – co ostatnimi czasy zdarza się częściej niż dotychczas, z racji symptomów i powikłań po COVID-19. Przyzwyczajeni do kontroli czujemy się zupełni zbici z tropu, kiedy tracimy ten bardzo pierwotny i głęboki element naszej osobistej nawigacji pozwalającej odnaleźć się w realiach zewnętrznego świata. Zaprasza nas to do refleksji nad kluczowymi, ludzkimi uwarunkowaniami pochowanymi gdzieś w strukturach organizmu, ukrytymi przed naszą kontrolą czy nawet świadomością, które jednak na tyle wpływają na życie, że tworzą jego silne podstawy już od pierwszych dni.

Uważa się, że to właśnie dzięki zmysłowi powonienia, bardzo silnie rozwiniętemu u noworodków są one w stanie rozpoznać swoją matkę, a zapach wydzielany przez gruczoły sutkowe jest jednym ze stymulantów mających znaczenie przy inicjowaniu odruchu ssania matczynej piersi. Poczucie bezpieczeństwa towarzyszące wtulonemu w matkę i zanurzonemu w jej zapach podczas karmienia dziecku, oddaje bardzo symbolicznie podstawową funkcję, jaką niesie dla nas zmysł powonienia – czyli funkcje protekcyjną. Bez względu na to, czy ta ochrona ma dotyczyć nieświeżego pożywienia, zapachu spalenizny, gdy wchodzimy do jakiegoś pomieszczenia, toksyn czy chorób – pierwsza informacja, którą niesie dla nas węch, związana jest z ostrzeżeniem przed kontaktem z danym bodźcem lub zaproszeniem do interakcji. Po przekroczeniu tej granicy rozpościera się przed nami całe królestwo aromatycznych doznań, gdzie poszczególne zapachy wpływają na nasz nastrój, poziom energii, chęć do działania, zdolności intelektualne oraz – co w tym artykule będzie interesowało nas najbardziej – ochotę na bliskość fizyczną i podniecenie seksualne.

Lubię Twój zapach

Naturalne jest dla nas to, czy partner nam się podoba wizualnie, jako, że zmysł wzroku jest u ludzi (nie tylko u mężczyzn, jak to się powszechnie uważa) zmysłem dominującym. Dzieje się tak dlatego, że pozwala on ocenić dany bodziec z największej odległości. Im jesteśmy z kimś bliżej fizycznie, tym bardziej aktywizowane są pozostałe zmysły – słuch, zapach, dotyk i smak.

Na każdym etapie tej intymnej drogi nasze wyczulone detektory badają ostrożnie partnera, przekazując informację prosto do naszego ciała, często bez udziału świadomości. Natomiast ciało reaguje adekwatnie – pojawia się zainteresowanie, otwartość czy wręcz budzące się podniecenie, albo przeciwnie – coś nam w drugiej osobie nie pasuje, odsuwamy się, sami czasem nie wiedząc dlaczego. Wydaje się, że bodźce wzrokowe są najbardziej istotne na początku, kiedy odbywa się wstępna selekcja partnerów. Natomiast znacznie większe znaczenie z punktu widzenia naszej biologii ma to, jak nasze zmysły reagują na partnera w bliższej interakcji. I jak potencjalnie mamy większą przestrzeń do zaakceptowania wyglądu osoby, z którą pragniemy się związać, tak zapach partnera może być przeszkodą nie do pokonania.

Świat naukowy od lat interesuje się tymi zagadnieniami. Badania i eksperymenty zazwyczaj polegały na wąchaniu koszulek noszonych przez grupy mężczyzn i kobiet i analizowaniu znaczenia takich czynników, jak faza cyklu u kobiet i jej wpływ na atrakcyjność w oczach mężczyzn oraz poziom testosteronu u mężczyzn i odbiór ich atrakcyjności zapachowej w oczach, czy raczej – w nozdrzach – kobiet. Powtarzające się wnioski nie zaskakują i jednoznacznie wskazują na to, że kobiety w czasie owulacji pachną znacznie bardziej zachęcająco dla panów, natomiast mężczyźni z wyższym poziomem testosteronu wydają się bardziej atrakcyjni paniom. Co ciekawe – ustalono również inną istotną zmienną, jaką jest poziom odmienności genetycznej, który miał dodatnią korelację z postrzeganiem partnera jako atrakcyjnego. Wydaje się to logicznie spójne z podejściem zakładającym, że potomstwo zrodzone ze związków o większej rozpiętości genetycznej jest zdrowsze. Natura wspiera więc tego typu rozwiązania. Warto zaznaczyć, przyglądając się relacjom z osobami innej rasy, że atrakcyjność tej odmienności też ma swoje granice. Tak jak bodźce wzrokowe mogą działać na nas niezwykle stymulująco, gdy widzimy piękne męskie ciało w odcieniu mlecznej czekolady i wiele białych kobiet ma takie fantazje, jednak gdy dochodzi do bliskości fizycznej, zdarza się, że właśnie węch informuje nas o tym, że partner pachnie dla nas zbyt intensywnie. Nie należy zapominać, że fantazje - fantazjami, ale przyzwyczajeni do pewnego repertuaru zapachowego swojej własnej rasy możemy być nieprzyjemnie zaskoczeni tym, że inny kolor skóry ma też inny zapach i osoby o ciemnej skórze zazwyczaj pachną silniej, co nie dla każdego jest atrakcyjne i podniecające, a czasem wręcz nie do zaakceptowania.
 


Kotwice zapachowe

Wracając do badań z udziałem koszulek, zespół kanadyjskich naukowców z Uniwersytetu Kolumbii Brytyjskiej w Vancouver w 2020 r. przeprowadził eksperyment, w wyniku którego okazało się, że zapach potu partnera wpływa na obniżenie kortyzolu u kobiet. Kortyzol nazywany „hormonem stresu” produkowany jest przez nadnercza i wydziela się w znacznych ilościach w sytuacjach napięcia emocjonalnego i zdenerwowania. Okazuje się, że możemy zastosować domową aromaterapię i zanurzyć nos w koszulkę ukochanego, aby uspokoić się i poczuć bezpiecznie. Wiele kobiet intuicyjnie stosuje taką metodę, nosząc używane ubrania partnera i argumentując ten fakt tym, że lubią czuć na sobie jego zapach. Może więc to istotna przesłanka mówiąca o tym, dlaczego to dla nich takie przyjemne.

Sytuacja z powyższego eksperymentu przywołuje na myśl zjawisko, które nazywamy kotwicami zapachowymi. Kotwice to pewne sytuacje lub stany emocjonalne, które zapadają w naszą pamięć w powiązaniu z jakimkolwiek zmysłem, to nie musi być zapach. W sposób zupełnie naturalny mamy w swoim repertuarze wspomnień sytuacje, które zakotwiczone są jakimś zmysłowym doznaniem. Radość uruchamiająca się na zapach kompotu z suszonych śliwek w święta, tęsknota za kimś ukochanym na dźwięk romantycznej, „naszej” piosenki, poczucie bezpieczeństwa i miłości, gdy rozpływa nam się w ustach kawałek babcinego sernika.

Podobnie może działać zapach potu ukochanej osoby, przenosząc nas automatycznie do sytuacji, kiedy zazwyczaj go czujemy, czyli np. leżąc wtuleni w siebie w łóżku.

Co to są feromony?

Jak jesteśmy z zapachami w łóżku, nie sposób nie wspomnieć o feromonach, które są zupełnie inną grupą substancji wonnych. Prawie nie mają zapachu, a przynajmniej świadomie jest on bardzo nieznacznie odczuwalny. Feromony są jak żołnierze wyszkoleni do zadań specjalnych, a mianowicie do komunikacji wewnątrzgatunkowej opartej na zapachu. Przez wielu uważane są za najstarszy sposób komunikacji między żywymi organizmami. To naturalnie występujące semiochemiczne (informacyjne) związki zapachowe u roślin, zwierząt i ludzi. Ich nazwa pochodzi od greki phero – przekazywać i hormon – zmuszać do działania.

Adolf Butenandt, niemiecki biochemik, jako pierwszy wyizolował w 1959 r. substancję lotną u jedwabników, potem nazwaną feromonem, która potrafi zwabić samca do samicy z odległości nawet 11 km. Od tego czasu odkryto feromony u przeszło 1500 zwierząt.

Warto zaznaczyć, że feromony – jako substancje odpowiedzialne za przekazywanie informacji za pośrednictwem zapachu – dzielą się na wiele grup związanych z różnymi obszarami naszego funkcjonowania. Feromony płciowe stanowią tylko jedną z nich.

U ludzi organem odpowiedzialnym za odbiór i interpretację bodźców zapachowych jest dość słabo rozwinięty narząd przylemieszowy znajdujący się w nosie. Jego stymulacja aerozolami wywołuje reakcje fizjologiczne, które są kontrolowane przez autonomiczny układ nerwowy i oś podwzgórze-przysadka, czyli struktury, które funkcjonują poza naszą świadomością. Choć nasze codzienne życie wydaje się zdominowane głównie przez bodźce wzrokowe i słuchowe, nie należy zapominać o ogromie docierających do nas sygnałów, które trafiają bezpośrednio do naszej podświadomości.

Człowiek jest złożonym organizmem, w którym wszystkie systemy są ze sobą spójne i na różnych poziomach pozostaje w bezustannej komunikacji z otoczeniem. Kiedy jesteśmy szczęśliwi, czujemy się pełni energii, nasz umysł wypełniają pozytywne myśli, ciało jest zrelaksowane, czujemy się bezpieczni, tryskamy energią i wysyłamy inną informację zapachową niż wtedy, kiedy jesteśmy np. zestresowani lub źli.

Nawet jeśli nie zdajemy sobie z tego sprawy, koncentrując naszą uwagę na innych, bardziej uświadomionych bodźcach, komunikacja zapachowa ze środowiskiem wokół nas trwa nieprzerwanie. Odczytujemy sygnały płynące z zewnątrz oraz wysyłamy informacje o naszym stanie fizycznym i emocjonalnym. Powoduje to, że jesteśmy dużo bardziej zharmonizowani, przede wszystkim z otaczającymi nas ludźmi, niż nam się to wydaje. Najlepszym przykładem jest występowanie tzw. synchronii menstruacyjnej odkrytej na przełomie lat sześćdziesiątych i siedemdziesiątych przez amerykańską psycholog Marthę McClintock. Poddała ona kilkumiesięcznej obserwacji 135 studentek mieszkających w tym samym akademiku. Poprosiła je o skrupulatne notowanie dat występowania miesiączki i stwierdziła, że z miesiąca na miesiąc cykle kobiet coraz bardziej się synchronizowały. Choć już wcześniej podobną zgodność cykli samic obserwowano u myszy czy małp, opublikowanie wyników badań w 1971 r. w amerykańskim magazynie naukowym „Nature”, które dotyczyły tym razem ludzi, było przełomowe i wzbudziło ogromne zainteresowanie wśród wielu badaczy.

Bez względu na to, czy świadomie zdajemy sobie z tego sprawę, czy nie, całe nasze życie zanurzone jest w zapachach. Towarzyszą nam od najwcześniejszych dni po ostatnie godziny. Informują otoczenie, co przeżywamy, odczuwamy, czego pragniemy i co nam dolega. Inaczej pachną niemowlęta, małe dzieci, nastolatki, dojrzałe kobiety i mężczyźni oraz starsi ludzie. Swój osobliwy zapach mają święta, miejsca, wydarzenia czy nawet wspomnienia. A jak pachnie seks? Dla niektórych spoconymi, rozgrzanymi ciałami, dla innych ulubionymi perfumami kochanki czy kochanka, a dla jeszcze innych – zapachem świec, zmysłowym olejkiem do masażu lub starą kanapą na strychu u babci, gdzie miał miejsce ich pierwszy raz. A jaki ma zapach dla Was?

Przypisy