Jak nie pogrążyć się w niemocy?

Psychologia i życie

Jak nie pogrążyć się w rozpaczy, słysząc o cierpieniu ludzi za naszą wschodnią granicą? Możemy zrobić niewiele albo właśnie bardzo wiele. Po prostu musimy opowiedzieć się po stronie skrzywdzonych poprzez aktywne działanie. Potrzebujemy do tego mądrego, czującego serca i odwagi, byśmy mogli wesprzeć tych, którzy cierpią, a także okazać się ludźmi, za których się uważamy.

Wydawało się, że będziemy pokoleniem, które nie doświadczy wojny. Choć w cywilizowanym świecie, z jakim utożsamiamy Europę, wydawało się, że barbarzyństwo, jakie towarzyszy wojnie, nie ma prawa się zdarzyć. Niestety, podczas napaści Rosji na Ukrainę staliśmy się świadkami potwornej przemocy, jakiej dopuszcza się człowiek wobec człowieka. Słuchając relacji z Buczy czy Irpienia, można odnieść wrażenie, że metody wykorzystywane do tego, by ludzie niszczyli ludzi, pozostają uniwersalne i nie zmieniły się od drugiej wojny światowej (a może od początku świata), choć po tamtym okrucieństwie wydawało się, że nic podobnego więcej nie może się zdarzyć.
Niestety, jak powiedział Czesław Miłosz: „Granica pomiędzy cywilizacją i barbarzyństwem jest bardzo cienka i niewiele potrzeba, żeby mogła zostać przekroczona”. To właśnie dzieje się na naszych oczach. Obok bezsilnej wściekłości, buntu i bezradności, a także strachu o nasze własne bezpieczeństwo, z którymi próbujemy sobie wszyscy radzić, musimy także odpowiedzieć na pytanie, jakie stanowisko zamierzamy zająć wobec Zła. Celowo piszę je wielką literą, bo skala tego Zła jest bez precedensu i nie możemy udawać, że ono nas nie dotyczy tylko dlatego, że dzieje się za naszą granicą, dzieje się naszym sąsiadom. Są to tacy sami ludzie, jak my, a ich życie obróciła w pył pełna paranoi i destrukcji postawa innego narodu i jego przywódcy. Lata starań, troski o codzienne sprawy, które budują bezpieczeństwo, wiele wyzwań i wyrzeczeń zrujnowane zostały w jednej chwili. Zniszczone są nie tylko wsie i miasta, ale przede wszystkim podstawowe poczucie bezpieczeństwa ludzi, którzy żyją w strachu niepewni własnego losu i swoich bliskich. 
Pomagając na Dworcu Zachodnim, podawałam zupę i ukochane „blincziki”, czyli zrolowane naleśniczki, wielu dzie...

Ten artykuł dostępny jest tylko dla Prenumeratorów.

Tylko w ten weekend kupisz prenumeratę 20% TANIEJ

Zobacz więcej

POLECAMY

Przypisy