Dołącz do czytelników
Brak wyników

Na temat

18 maja 2022

NR 6 (Czerwiec 2022)

Związek chroni, jeśli jest dobry. O tym, jak pandemia przetestowała nasze związki i życie intymne, z profesorem Zbigniewem Izdebskim rozmawia Dorota Krzemionka

0 140

Dorota Krzemionka: Z badań Pana Profesora wynika, że największym obciążeniem związanym z pandemią, na równi z obawami finansowymi, była izolacja społeczna. Jesteśmy stworzeni do bycia w relacjach i jeśli są one ograniczane, prowadzi to do kryzysu psychicznego?
Zbigniew Izdebski:
Obciążeń związanych z COVID-19 było i nadal jest wiele. Nic dziwnego, że wpłynęły one na zdrowie psychiczne. Co trzecia osoba po dwóch latach pandemii ujawnia oznaki kryzysu psychicznego. Ale rzeczywiście wśród obciążeń związanych z pandemią 45% badanych Polaków wskazało na izolację społeczną, trudno im było znieść zamknięcie w czterech ścianach. A im osoby młodsze, tym ciężej to przeżywają.
 
To ciekawe, bo na początku pandemii najbardziej martwiliśmy się o seniorów.
Z punktu widzenia epidemiologicznego ta grupa ludzi była szczególnie narażona na zachorowanie. Natomiast wyniki wskazują, że ludzie starsi lepiej sobie z tą sytuacją poradzili. Być może już wcześniej doświadczali w swoim życiu samotności i izolacji, zatem nie tak wiele się w ich życiu zmieniło. Najgorzej zaś pandemię znieśli młodzi ludzie, między 18. a 29. rokiem życia. W tej grupie wskaźniki zdrowia psychicznego są najbardziej niepokojące.
 
W młodości bowiem relacje z innymi są szczególnie ważne…
Tak, ta faza życia jest niewątpliwie nastawiona na kontakty społeczne – w szkole, na studiach, na imprezach czy w klubach. Ta możliwość została młodym ludziom w dużej mierze odebrana. Poza tym, jeśli popatrzymy na system wartości Polaków, to w różnych badaniach widzimy, że rodzina zajmuje pierwsze, ewentualnie drugie miejsce. Nic dziwnego, że jak wynika z badań, kryzys psychiczny nasilał się w okresie świąt, gdy zwykle spotykamy się z rodziną, a to w czasach pandemii było utrudnione. Najbardziej dotyczyło to właśnie osób młodych.

Nawet gdy spotykaliśmy się z innymi ludźmi, ograniczaliśmy się do dotknięcia łokciem. Nie można się było przytulić. To było przykre?
Rzeczywiście 34% Polaków boleśnie odczuło brak dotyku. Znaczenie fizycznej bliskości widać już było we wcześniejszych badaniach, na przykład w tych z 2017 r. 61% badanych – zarówno kobiet, jak i mężczyzn – stwierdziło, że przytulanie, bliskość cielesna i dotyk jest dla nich ważniejsza niż stosunek seksualny.

POLECAMY

Bliskie związki – jak wynika z badań Pana Profesora – chronią przed kryzysem psychicznym, również tym związanym z pandemią. 
Pod warunkiem że naprawdę są one bliskie. Ważne jest, jak oceniamy nasz związek. Wyraźnie widać to w wynikach. Wśród tych badanych, którzy bezpiecznie czują się w swoim związku, 70% dobrze sobie radziło w czasie pandemii, podczas gdy wśród tych, którzy nisko ocenili swój związek, takich osób jest już 47%. Związek jest czynnikiem chroniącym przed kryzysami, ale tylko wtedy, gdy jest dobry! Bo nie jest sztuką być w związku, ale niewątpliwą sztuką jest tworzenie dobrego związku.

Dobrego, czyli takiego, w którym rozumiemy się i okazujemy sobie czułość. Czy nasze relacje też padły ofiarą pandemii?
Związki ucierpiały w ciągu ostatnich dwóch lat i to bardzo. Wprawdzie 67% Polaków nadal dobrze ocenia swoje związki, ale to o 9 punktów procentowych mniej niż w okresie przed pandemią. Z kolei o 6 punktów procentowych wzrosła liczba tych, którzy oceniają swoje relacje jako złe i bardzo złe. Częściej dotyczy to ludzi młodych, nieznacznie częściej kobiet niż mężczyzn.

Dlaczego?
Myślę, że pandemia była czasem, który skłonił, a w zasadzie zmusił wiele par, by przyjrzały się swoim związkom. Już wcześniej często nie działo się w nich dobrze. Powodem są rozbudzone aspiracje ekonomiczne i konsumpcyjne. Aby je zaspokoić, pracujemy coraz więcej, nierzadko na dwóch etatach. Myślę, że to nie pozostaje bez wpływu na kondycję związku. Relacje z bliskimi nierzadko schodzą na plan dalszy, brakuje na nie czasu. Przed pandemią często nie dostrzegliśmy tego; związek jakoś trwał i nie zastanawialiśmy się, jak się w nim czujemy. Aż przyszła pandemia, nastąpił lockdown. Pracowaliśmy zdalnie, przez większość czasu partnerzy przebywali razem ze sobą, często na małej przestrzeni. Nic dziwnego, że do głosu dochodziły niezałatwione wcześniej sprawy, nierozwiązane konflikty.

A jednak co piąta osoba stwierdziła, że ich związek podczas pandemii się umocnił.
Wzmocnił się u tych, których wcześniej łączyły dobre relacje. Podczas pandemii mieli dla siebie więcej czasu i możliwości bycia razem. Natomiast u tych partnerów, między którymi już wcześniej działo się źle, pandemia nasiliła kryzys. Wcześniej, nawet jeśli rano się pokłócili, potem wychodzili do pracy, tam mogli odreagować emocje. Wracali do domu już w innym nastroju. Teraz nierzadko oboje pracują w domu, do tego trzeba zająć się dziećmi, które też zostają w domu, zdalnie się uczą. Wszystko się zagęszcza i spiętrza. Niektórzy tego nadmiaru życia rodzinnego nie wytrzymują. Widzimy to w gabinetach. Wiele osób dochodzi do wniosku: czas na rozwód albo przynajmniej na separację, choć nigdy wcześniej nie myśleli o rozstaniu.

Bo żyli obok siebie, równolegle.
Także w sensie dosłownym, około 10% Polaków żyje bądź żyło kiedykolwiek w związkach równoległych, czyli prócz męża czy żony ma jeszcze kogoś innego „na boku”. Podczas pandemii liczba takich osób wzrosła do 12%. Wiele z nich stwierdza, że nie chce już tak dalej żyć, że muszą dokonać wyboru. I często ten wybór nie oznacza pozostania przy małżonku. Wygrywa relacja równoległa. Wcześniej nie mieli odwagi na rozstanie, poprawiali sobie samopoczucie byciem w związku równoległym. Niektórzy z nich nie znajdują dziś powodów, by ciągnąć dalej związek małżeński. Chcą zmiany, pragną szczęścia. Nieraz płaczą w gabinecie, uświadamiając sobie, ile lat zmarnowali w związku, który ich nie sycił, bo nie mieli odwagi, by z niego wyjść. Teraz często dochodzą do wniosku: „chcę wyjść z tego związku”, i to wcale nie oznacza, że chcą związać się z kimś innym. 

Ale nie chcą być już dłużej w tym związku, w którym są. 
Żyjemy coraz dłużej i myślę, że ogromną sztuką będzie zarówno umiejętność wchodzenia w związek, jak i wychodzenia z niego.

Pandemia przetestowała nasze związki, dotyczy to też życia intymnego. Można powiedzieć, że seks jest barometrem zarówno naszej kondycji psychicznej, jak i kondycji związku. Co ten barometr wskazuje?
Badania, które od lat robię, pokazują, że między 1997 a 2017 r. o 10 punktów procentowych spadła aktywność seksualna Polaków. Nadal jesteśmy aktywni seksualnie, ale już nie tak, jak dwadzieścia pięć lat temu. 

Dlaczego?
Na przestrzeni lat zmienił się styl życia. Zmieniły się nasze priorytety. Postawiliśmy na pracę, zarobki, na karierę. W efekcie spadła dzietność w Polsce i to mimo 500+. Coraz częściej kobiety są wykształcone, realizują aspiracje zawodowe i decydują się na jedno dziecko. Albo wyjeżdżają za granicę i tam rodzą dzieci. Liczy się bowiem poczucie bezpieczeństwa finansowego i socjalnego. To dlatego 14% rodaków w czasie pandemii odłożyło swoje plany prokreacyjne na później. Mamy poczucie zagrożenia, niepewności co do jutra. Wiele par obawia się też skutków seksu. Mam na myśli antykoncepcję.

Ciągle wiele osób jej nie stosuje, szczególnie tych młodych. Zdumiewające.
Jeszcze w 2020 r. systematycznie stosowało antykoncepcję 46% Polaków, teraz jest ich 42%. Co więcej, wzrasta liczba tych, którzy jako sposób zapobiegania niechcianej ciąży wykorzystują stosunek przerywany, przyznaje się do tego prawie co trzecia osoba! Kiedy na kongresach międzynarodowych wśród metod antykoncepcji stosowanych w Polsce wymieniam stosunek przerywany, słyszę: „Przecież to nie jest metoda antykoncepcyjna”. Jako seksuolog doskonale zdaję sobie z tego sprawę, ale jako badacz uwzględniam tę odpowiedź, bo wiem, jak wielu Polaków uznaje stosunek przerywany jako sposób zabezpieczenia się.

Co jeszcze, prócz braku poczucia bezpieczeństwa, sprawia, że tracimy ochotę na seks?
Okazuje się, że dominującą dziś trudnością w życiu seksualnym jest zmęczenie i stres.

Co ciekawe, na zmę...

Ten artykuł dostępny jest tylko dla Prenumeratorów.

Sprawdź, co zyskasz, kupując prenumeratę.

Zobacz więcej

Przypisy