Jest 23:30. Światło zgaszone, ciało zmęczone, dzień formalnie zamknięty. I wtedy nagle wraca wiadomość, której nie wysłaliśmy, zdanie urwane w połowie rozmowy, decyzja odkładana od trzech tygodni. Wszystko to w ciągu dnia nie miało do nas dostępu, a o tej porze ma. Nic się nie wydarzyło, nikt nie zadzwonił, żaden bodziec nie przypomniał. A jednak przez następne pół godziny myśli krążą wokół tej samej sprawy, jakby czekały na ciąg dalszy, który nie nadszedł. Dlaczego sprawa, której nie dokończyliśmy, wraca do nas uporczywie, dopóki jej nie zamkniemy?
Autor: Natasza Chmielewska-Mazurek
Dlaczego łatwiej jest opowiedzieć o swoich problemach obcej osobie w gabinecie niż najbliższemu przyjacielowi lub członkowi rodziny? To pytanie od lat wzbudza społeczną ciekawość i fascynację, ale i sporo kontrowersji. Psychoterapia często bywa postrzegana jako bezpieczna przestrzeń, w której można pozwolić sobie na szeroko rozumianą słabość. Mimo to niemal każdy proces rozpoczyna się od mierzenia się z maskami i mechanizmami obronnymi.