Dołącz do czytelników
Brak wyników

Psychologia i życie

19 maja 2022

NR 6 (Czerwiec 2022)

Mózg w szponach gniewu

0 192

Dzięki mózgowi doświadczamy całej palety stanów emocjonalnych, które popychają nas ku różnorodnym działaniom. Jedną z emocji, które najsilniej wpływają na nasze zachowanie, jest gniew.

„Załóżmy, że Biblia to dzieło historyczne – zaczął profesor. – Czy zatem Adam i Ewa mogli być ludźmi?”. W sali zapanowała cisza. Był wtorkowy wieczór. Za oknem późna jesień zgasiła wszystkie światła. Patrzyliśmy po sobie, wyczuwając lekką prowokację. Wreszcie ktoś nieśmiało odpowiedział: „Byli ludźmi, tyle że wciąż jedynymi”. Profesor uśmiechnął się, by po chwili odsłonić karty: „Otóż nie. Nie mogli być ludźmi. Bo ludzie jako organizmy żywe czują złość, lęk, przyjemność, kłócą się, godzą, zgadzają i nie zgadzają. Adam i Ewa, żyjąc w Edenie, nie doświadczali emocji. Nie mogli być więc ludźmi”.

Przeraźliwie (nie)doskonali

Tamten wykład na studiach kognitywistycznych trwale zapisał się w mojej pamięci. Takie ujęcie pierwszych rodziców przywiodło mi na myśl wiersz Żeby tylko nie anioł, autorstwa bliskiego mi poety Zbigniewa Herberta. W utworze tym podmiot liryczny przekonuje, iż „Na nic wiekuisty wypoczynek na łonie powietrza, w cieniu żółtej glorii, wśród mamrotania dwuwymiarowych chórów”, a także sugeruje: „Trzeba wstąpić w kamień, w drzewo, w wodę, w szpary furty. Lepiej być skrzypieniem podłogi niż przeraźliwie przeźroczystą doskonałością”. Zdaje się, że obraz ludzi bez grzechu jest właśnie przykładem „przeraźliwie przeźroczystej doskonałości”. Czegoś, co raczej stanowi antynomię bycia człowiekiem. A więc również antynomię istoty posiadającej mózg.
Dzięki mózgowi bowiem doświadczamy całej palety stanów emocjonalnych i uczuć, które niejednokrotnie popychają nas ku mniej lub bardziej roztropnym działaniom. Jedną z emocji, które najsilniej wpływają na nasze zachowanie, jest gniew (w tym artykule będziemy traktować go jako synonim złości). Według Paula Ekmana gniew/złość stanowi jedną z sześciu (lub według późniejszych ustaleń badacza siedmiu) emocji uniwersalnych, obecnych we wszystkich kulturach świata i w podobny sposób wyrażanych. To właśnie gniew jest nieodłącznym elementem konfliktów. Pojawia się zwykle jako rodzaj reakcji na doznaną krzywdę, a następnie – jeśli konflikt przeradza się w długotrwałą walkę – złość rozpala umysły wszystkich uczestników sporu, skutecznie odraczając rozejm.

POLECAMY

Gniewać się po królewsku

Powracając do biblijnej pary – na pierwszy rzut oka wydaje się, że mielibyśmy im czego zazdrościć. Nie czuć złości, lęku, smutku – czyż nie do tego tak często (niekiedy daremnie) dążymy, chcąc zaprowadzić w swoim wnętrzu spokój i harmonię? Zapewne tak. Szczęśliwie jednak próby zapanowania nad własnymi emocjami nie oznaczają ich definitywnego wyeliminowania. Ten, kto nie czułby ani gniewu, ani strachu, niewątpliwie stałby się łatwym pożywieniem dla zwierząt zamieszkujących sawannę (ojczyznę gatunku homo sapiens). Emocje, które określamy czasem mianem negatywnych, pełnią istotną ewolucyjnie rolę. Dzięki reakcji lękowej potrafimy w porę uniknąć niebezpieczeństwa, a dzięki gniewowi jesteśmy w stanie sprzeciwić się temu, co uznajemy za złe. Gniew miał zapewne jeszcze jedną istotną ewolucyjnie funkcję. Pozwalał decydować o tym, kto przewodzi grupie. Jakkolwiek więc współcześnie złość uznajemy za przejaw nieokrzesania, gdy mowa o naszych dalekich przodkach – mogła to być emocja intronizująca pierwszych władców.
Gniew odegrał zatem niezwykle istotną rolę z punktu widzenia ewolucji społecznej. Pozwolił nam – istotom tworzącym coraz bardziej zwarte wspólnoty – strzec wartości, które uznaliśmy za kluczowe dla naszego przetrwania poprzez napiętnowanie postaw w nie godzących. Złość pozwala nam jednoznacznie zamanifestować swoją dezaprobatę dla postaw czy wydarzeń, które uważamy za niewłaściwe. Owa manifestacja następuje na wielu płaszczyznach, poczynając od wyrazu twarzy (analogicznie do odsłaniania przez zwierzęta kłów), poprzez słowa, którymi wyrażamy swoje zdanie (co może czasem przypominać zwierzęce warczenie), a na zachowaniu kończąc („rzucenie się na kogoś z pazurami”). U jej źródła leżą procesy mózgowe, którym przy wykorzystaniu zaawansowanych technologii obrazujących możemy dziś przyglądać się z bliska.

Mózgowa droga na skróty 

Źródła gniewu – podobnie jak źródła innych emocji – mogą mieć pochodzenie dwojakie: z naszego wnętrza lub z otoczenia. Jeśli bowiem powrócimy myślą do sytuacji, w których doznaliśmy krzywdy lub też wyobrazimy sobie taką ewentualność, dojdzie do pojawienia się przynajmniej lekkiego uczucia złości. Kiedy jednak zostaniemy bezpośrednio zaatakowani (źródło zewnętrzne), gniew niemal natychmiast zawładnie naszym organizmem. 
Jak przekonuje dr Nelly Alia-Klein wraz z zespołem w znakomitej metaanalizie badań nad mózgowymi podstawami gniewu (na łamach „Neuroscience and Biobehavioral Reviews” w 2020 r.), doświadczenie tej emocji na poziomie reakcji układu nerwowego bardzo przypomina opisaną przez Josepha LeDoux krótką drogę przetwarzania informacji o zagrożeniu. Droga ta wiedzie od narządów zmysłowych przez wzgórze (stację przekaźnikową mózgu), ciało migdałowate (ośrodek reakcji alarmowej) oraz podwzgórze (powiązane ściśle z układem dokrewnym), uruchamiając autonomiczną odpowiedź organizmu znaną jako fight or flight (walcz lub uciekaj). Równolegle informacja o potencjalnym zagrożeniu odbywa nieco dłuższą podróż, trafiając ze wzgórza do kory mózgowej, która jako część świadoma mózgu może naszą pierwotną reakcję wzmocnić (gdy uznamy, że zagrożenie jest prawdziwe) lub wygasić (gdy okaże się, że to fałszywy alarm). Krótko mówiąc – złość, podobnie jak strach, mobilizuje organizm do działania w trosce o nasze przetrwanie.

Złość złapana w sieć

Samo pojawienie się gniewu ma zwykle charakter epizodyczny (szybkie pojawienie się i stosunkowo krótkie występowanie). Nieco metaforycznie porównujemy wybuch gniewu do rażenia piorunem. Tym, co przeżywanie gniewu utrwala, jest częste powracanie myślą do sytuacji problemowej (tzw. ruminacje). Dzięki zdolności naszego mózgu do odtwarzania wydarzeń minionych wraz z towarzyszącymi im emocjami możemy w laboratorium przyjrzeć się z bliska rozgniewanemu mózgowi. 
Inny sposób na zbadanie mózgowych podstaw gniewu polega na wywołaniu go w czasie rzeczywistym, na przykład poprzez zaangażowanie osób badanych w grę, w której celowo zostaje wyrządzona im swego rodzaju niesprawiedliwość. Dzięki tego rodzaju eksperymentom udało się zidentyfikować rolę trzech kluczowych sieci neuronalnych, które odpowiadają za detekcję zagrożeń zewnętrznych, spokojną refleksję oraz interakcje z otoczeniem. Noszą one kolejno nazwy: sieci istotności (Salience Network, SN), sieci domyślnej (Default Mode System, DMN) oraz sieci wykonawczej (Central Executive Network, CEN). 
W skład sieci istotności, której zadaniem jest wykrywanie zagrażających bodźców zewnętrznych, wchodzą takie ośrodki mózgowe, jak kora przedniego zakrętu obręczy, przednia część wyspy, a także przednia kora przedczołowa. Ośrodki te współpracują z rejonami podkorowymi, wśród których wymienić należy wzgórze, ciało migdałowate oraz pień mózgu. Podczas doświadczania gniewu u badanych zaobserwowano aktywność przedniej części wyspy, wzgórza oraz ciała migdałowatego. Jak twierdzą badacze, taka aktywność przyspiesza reakcję autonomiczną organizmu (podobną do reakcji walki lub ucieczki) oraz ułatwia interocepcję (odczucia płynące z wnętrza organizmu). Co szczególnie zaciekawiło uczonych, w badaniach nad przestępcami stosującymi przemoc sieć istotności nie wykazywała większej aktywności, kiedy mieli przypomnieć sobie sytuację wywołującą złość. Być może więc wynika to z przekonania o swojej dominującej roli w świecie, który z łatwością mogą sobie podporządkować.
Druga sieć – zwana siecią domyślną – wydaje się z pozoru niezaangażowana w doświadczanie gniewu, skoro aktywuje się w sytuacji, gdy czujemy się bezpieczni i nie niepokoją nas bodźce zewnętrzne. W jej skład wchodzą m.in. przedklinek, kora tylnego zakrętu obręczy, grzbietowo-przyśrodkowa kora przedczołowa or...

Ten artykuł dostępny jest tylko dla Prenumeratorów.

Sprawdź, co zyskasz, kupując prenumeratę.

Zobacz więcej

Przypisy