Dołącz do czytelników
Brak wyników

Na temat

20 lipca 2022

NR 8 (Sierpień 2022)

Marzenia o skrzydłach czy strach przed lataniem, czyli wyzwania wolności

0 111

Wszystko, czego w życiu doświadczamy, buduje naszą wewnętrzną wolność, odwagę, a także kształtuje naszą dorosłość. Będziemy prawdziwie wolni, jeśli staniemy po swojej stronie i damy się prowadzić pragnieniom. Jak się nie zgubić?

Wokół pachnie wakacjami, otwartą przestrzenią dla niczym nieskrępowanych myśli i uczuć, niebem pełnym gwiazd nad głową, leżeniem na hamaku, pływaniem bez końca w dzikich jeziorach. A ja siadam do pisania o wolności, co okazuje się wyjątkową udręką. Koniec roku szkolnego, do którego docieram zwykle ostatkiem sił, jest niekończącym się pasmem obowiązków: prac semestralnych, grafików, faktur i rachunków do zapłacenia, niezbędnych przeglądów samochodu, rezerwacji, planów na przyszły rok i podsumowań.

Czy na tej nieustannie kręcącej się karuzeli jest w ogóle miejsce dla wolności? Czy odkąd staliśmy się dorośli, przestrzeń na niczym nieskrępowane radosne i spontaniczne bycie nie uległa znacznemu skurczeniu? Mam czasem wrażenie, że istnieje tylko odpowiedzialność i wynikające z niej nigdy niekończące się pasmo obowiązków, od których nie ma ucieczki i które wypełniają w dużym stopniu mój dzień. Dzień, który nigdy się nie powtórzy i który mija bezpowrotnie. 

POLECAMY

Małe ucieczki

Któż z nas nie marzył czasem, żeby rzucić wszystko i wyjechać gdzieś bardzo daleko, gdzie nie jest nas w stanie dosięgnąć dotychczasowe życie i jego prozaiczne problemy. Marzenie o ucieczce, o wyrwaniu się wreszcie ze wszystkich powinności pewnie towarzyszy wielu z nas. Mogłabym być prawdziwie wolna, mieć wspaniałe życie, gdyby tylko…

Czy można doświadczać prawdziwej wolności i szczęścia w tym życiu, które prowadzimy? Czy wolność jest określonym układem zewnętrznych warunków, czy też stanem umysłu? Czy jeśli zastąpimy w naszym języku słowo „muszę” słowem „chcę” i zaczniemy w większym niż dotychczas stopniu uświadamiać sobie, że to, jak wygląda nasze życie, jest sumą dokonywanych przez nas wyborów i tylko my jesteśmy za nie odpowiedzialni, wtedy nasz obszar wolności na skutek tego się poszerzy? Wolność jest zadaniem, jest wyzwaniem, przed którym stajemy. I czymś, czego się uczymy.

Oczywiście małe ucieczki od czasu do czasu – długie wakacje, wypady nad morze zimą, dzikie miejsca na Warmii i niespodziewane wycieczki do Kazimierza – to wszystko są małe wolności i małe przyjemności, których bardzo potrzebujemy. Dają oddech i siłę, pozwalają nam wrócić wyposażonym w potrzebne zasoby. Jednak nie możemy traktować wolności jako możliwości ucieczki od wszystkiego tego, za co na co dzień odpowiadamy i czuć się wolni tylko wtedy, kiedy jesteśmy daleko... Daleko od naszego życia. 

Po swojej stronie

Jak więc budować wolność w sobie, jak się jej uczyć? Wydaje mi się, że prawdziwa wolność jest w nas wtedy, kiedy stajemy po swojej stronie i dajemy się prowadzić naszym prawdziwym pragnieniom. Zwykle jednak to się wiąże z jakimś kosztem, który zmuszeni jesteśmy ponieść. Słynne już słowa prezydenta Joe Bidena, że wolność nie jest nam dana na zawsze, lecz jest czymś, o co codziennie musimy walczyć, w tym samym stopniu odnoszą się do demokracji, jak i do naszej wolności wewnętrznej. 

Codzienność jest wypadkową decyzji, które odbywają się w granicach naszej wolności oraz tego, jak ją pojmujemy. Nasze poglądy i przekonania wyznaczają granice naszej wolności. Czy nie jest tak, że czasem spędzamy dni, tygodnie, a może lata uwięzieni w swoich urazach albo pomniejszających nasze możliwości myślach na własny temat? Czy nie odbierają nam one odwagi do realizowania naszych prawdziwych pragnień i marzeń, a w efekcie do życia takiego, jakiego naprawdę chcemy, i stawania się tym, kim naprawdę jesteśmy? Ile razy ze strachu wycofujemy się z miejsc, w których mogliśmy się wiele nauczyć. Nie wiem jak Wy, ale ja mam takie doświadczenia w swoim życiu, z niektórymi z nich wiąże się do dziś dotkliwe poczucie straty. Okazje mijają, życie toczy się dalej pełne bezpowrotnych strat. Oczywiście możemy poczekać na następną wznoszącą falę, jeśli jednak zawsze wybieramy to, co bezpieczne i niczego nie tracimy, nie jesteśmy w stanie niczego się nauczyć. W gruncie rzeczy spędzamy życie utknięci.

Diament powstaje pod ciśnieniem

Określa nas nie tylko to, co wybieramy, ale także to, co odrzucamy, na co się nie godzimy i to być może mówi o nas więcej. Wykuwamy nasze życie czasem w dramatyczny sposób, dokonując wyborów, z których się ono wyłania. Myślę, że wolność jest jedną z najbardziej osobistych, intymnych spraw i dlatego jestem daleka, by kogoś pouczać w kwestiach, które dla mnie samej są wielkim wyzwaniem. Wolność jest czymś, z czym się zmagam, o co walczę i czasem tę walkę wygrywam, a czasem przegrywam. 

Mam też osobiste doświadczenie: kiedy zostałam mamą autystycznego chłopca, mogłam przekonać się, czym jest ekstremalne ograniczenie wolności. Wiele razy walczyłam o przetrwanie i z trudem utrzymywałam się na powierzchni. Dzisiaj przestrzeń mojej wolności osobistej poszerzyła się niesamowicie, ale jest to konsekwencją setek czy tysięcy decyzji, których skutków nie byłam pewna, nie byłam ich w stanie przewidzieć, a jakaś ich część na pewno była błędna, ale mimo wszystko podejmowałam je, by walczyć o miłość i wolność. Dla mnie to są sprawy, o które warto walczyć. 

Myślę o tym jako o szeregu kształtujących mnie doświadczeń, które w dużym stopniu zadecydowały o tym, kim jestem. W mojej ulubionej książce Bez początku, bez końca… jej autor, Roshi Kwong zatytułował jeden z rozdziałów „Diament powstaje pod ciśnieniem”. Stwarza je zarówno praktyka medytacyjna, jak i samo nasze życie. Błądzenie i odnajdywanie się, popełnianie błędów i ich poprawianie, zadawanie pytań i poszukiwanie odpowiedzi, podejmowanie ryzyka i szukanie bezpieczeństwa – to ścieżki naszych poszukiwań i droga ku wolności, do stawania się wolnym. Wolność jest wyzwaniem i zadaniem, przed którym stajemy.
 


Taniec na linie, czyli lekcje wolności

Gdy jesteśmy dziećmi, nasza wolność czy raczej podstawowa autonomia wyraża się poprzez dokonywanie ograniczonych wyborów. Ale nawet wtedy instynktownie czujemy, że jest ktoś potężniejszy od nas: nasi rodzice, którzy chronią nas przed konsekwencjami wyborów, niezależnie od tego, jakie będą. Później uczymy się, że rodzice nie są wszechmocni; ich siły i możliwości są ograniczone. Zarazem na własnej skórze możemy odczuć konsekwencje naszych wyborów. Mierzymy się z tym, pokonuje nas to i przewraca, a zarazem mobilizuje, by się podnieść. Z każdego takiego doświadczenia ostatecznie wychodzimy silniejsi i bardziej świadomi naszych granic i wartości, ale także ograniczeń, jakie nakłada rzeczywistość. Nawe...

Ten artykuł dostępny jest tylko dla Prenumeratorów.

Sprawdź, co zyskasz, kupując prenumeratę.

Zobacz więcej

Przypisy