Zaproszenie na Ogólnopolski Kongres Psychologów i Psychoterapeutów | 11-12.10.2024 r.

Dołącz do Ogólnopolskiego Kongresu Psychologów i Psychoterapeutów: Ewolucja Intymności Data: 11-12 października 2024 r. Miejsce: Airport Okęcie / Online Temat: Jak kształtuje się seksualność różnych pokoleń? Zapraszamy serdecznie na niezwykłe wydarzenie, które zgromadzi czołowych specjalistów w dziedzinie psychologii i psychoterapii, aby wspólnie zgłębić ewolucję intymności i seksualności wśród różnych generacji. Ogólnopolski Kongres Psychologów i Psychoterapeutów to doskonała okazja do zdobycia najnowszej wiedzy, wymiany doświadczeń oraz rozwoju zawodowego.
Czytaj więcej

Psychologia w sprzedaży nieruchomości

Wydaje się, że nie ma lepszego przykładu decyzji, którą trzeba podjąć rozumem, niż inwestycja w nieruchomości. W praktyce jednak okazuje się, że emocje wpływają na niemal każdy etap tego ważnego przedsięwzięcia. Dyktują nam wybór agencji pośrednictwa, przyciągają do konkretnej oferty i decydują o tym, jakie wrażenie pozostanie w nas po oględzinach konkretnego lokum. Doskonale wiedzą o tym marketingowcy, którzy o emocjach klienta myślą nie tylko podczas działań wizerunkowych. Jest to też ważne w przypadku każdej oferty, z którą pragną do niego dotrzeć.
Czytaj więcej

Dlaczego w wielu zawodach przeprowadza się testy psychologiczne?

W wielu zawodach, od służb ratunkowych po finanse, testy psychologiczne pełnią kluczową rolę. Umożliwiają one pracodawcom dokładne ocenianie kompetencji kandydatów, zarządzanie ryzykiem oraz zapewnianie bezpieczeństwa. Zobacz, dlaczego psychotesty stały się nieodłącznym elementem procesu zatrudnienia w różnych branżach.
Czytaj więcej

Jak odnaleźć swoją duszę? O szkatułkowej powieści Przysłona

Główna bohaterka, Emilia, rozpoczyna pracę jako opiekunka, sprzątaczka starszej Francuski, Juliette. Zostawia polską wieś, babkę i ojca, wylatuje do Paryża. Gdy przyjeżdża w odwiedziny do domu i pokazuje babci zdjęcie Juliette, okazuje się, że z pracodawczynią może Emilię łączyć znacznie więcej niż relacje zawodowe… Przesłona mogłaby być opisana jako kolejna książka o szukaniu tożsamości, ucieczce ze wsi do miasta i o próbie zostawienia za sobą przeszłości. Jest jednak w tej historii coś, co sprawia, że opis ten jest niewystarczający. To powieść wielowymiarowa, podzielona na dwie części – historię Emilii, która dzieje się tu i teraz, oraz historię Stefki – jej prababki żyjącej w czasach drugiej wojny światowej. Części te różnią się od siebie dynamiką, sposobem prowadzenia narracji, rytmem. Łączy je tajemnica, którą może rozwiązać tylko Emilia.  Każda z bohaterek pierwszej części jest pogubiona, nie do końca potrafi odnaleźć się w rzeczywistości. Każda od czegoś ucieka. Emilia – w pracę, jej przyjaciółka Beata – w imprezowanie. Natomiast babka Emilii ucieka w przeszłość, nie zgadzając się na zmiany postępujące w rodzinnej wsi (tu autorka nie szczędzi nam komicznych opisów, np. gdy babka mówi: „Jeszcze wczoraj im myszy po talerzach srały, a dziś tylko zmywarka i zmywarka”).  Jadwiga Malina jest wielokrotnie nagradzaną poetką. Nic więc dziwnego, że jej proza jest czuła, gdzieniegdzie pełna metafor, poetycka, w innych momentach dosadna, konkretna. Bo jak inaczej pisać o Zagładzie? Jak inaczej przedstawić strach towarzyszący ukrywaniu małej, żydowskiej dziewczynki?  „Czy ty wiesz, jak łatwo zgubić duszę?” – Emilia, niezależnie od tego, gdzie przebywa, zawsze słyszy głos babki. „Czemu muzyka w słuchawkach nie odgradza? Czemu znów ma przed oczami dom? Kawałki słońca na ścianie”. Czy przestanie się przed tym bronić i odnajdzie w przeszłości fundamenty, by budować własną przyszłość?  To książka, która ma wiele szufladek. Namalowana akwarelkami, wycięta z małych obrazków. Zapadająca w pamięć.   
Czytaj więcej

Tęcza

W irlandzkich bajkach Leprechauny znają miejsca, w których ukryte są kociołki pełne złota. Podobno są na końcu tęczy. Złoty skarb jest nieosiągalny, bo do końca tęczy dojść nie można. Złoto w tych ludowych opowieściach to coś, czemu przypisuje się wartość i czego się pragnie. Tęcza obrazuje dążenie do nieosiągalnego celu. Z perspektywy pragmatyzmu podążanie tą drogą jest daremnym trudem. Takim jak wysiłki Tantala albo praca Syzyfa nałożone na nich w Tartarze jako kara za obrazę bogów olimpijskich. Są przecież i inne podejścia do tego problemu, gdzie wartość ma sama droga do celu. Znaczenie ma przy tym motywacja. To znaczy treść tego, co skłania człowieka do podjęcia trudu dążenia do ideału.  Leprechauny płacą też złotem za usługi, ale to złoto znika, kiedy trafia do kieszeni odbiorcy. Tak jak złoto ukradzionego księżyca w bajce Kornela Makuszyńskiego. Irlandzka bajka mówi, że to czary, a Makuszyński odwołuje się do naturalnego biegu rzeczy. Księżyc na niebie znika co cztery tygodnie. Tak jak naturalną koleją rzeczy tęcza pojawia się po deszczu i znika, gdy ciepło słońca osuszy powietrze.  Każdy uczeń szkoły podstawowej nabywa tej przyrodniczej wiedzy. Uczy się też, że tęcza jest widmem. Tworzą ją fale elektromagnetyczne o długościach, na które reaguje ludzka siatkówka. W spektrum tych fal wyróżnia się siedem kolorów. Na ogół, bo można wyróżnić ich więcej. Nie są ostro od siebie oddzielone, a przechodzą łagodnie jeden w drugi, nieskończoną liczbą barw, a właściwie długości fal, bo umysł ludzki nie zna dla nich nazw i świadomie ich nie odróżnia. Ta ciągłość barw to właśnie widmo, czyli spektrum. W psychopatologii od dawna podejście identyfikujące jednostki chorobowe ściera się z podejściem dostrzegającym spektralną ciągłość cech psychicznych ludzi. To drugie podejście od pół wieku zdominowało myślenie o rozwoju dzieci i praktykę pomocy w przypadkach dostrzegalnych trudności rozwoju. Pojęcie spektrum autyzmu stało się tak popularne, że przesłoniło inne problemy psychopatologii dziecięcej. Nawet ADHD.  Tęcza, niezależnie od tego, czy nazwiemy ją spektrum, czy widmem, obrazuje brak wyraźnych granic między składającymi się na nią barwami. Jest całością, tworzoną przez różnorodność. Tak opisuje społeczność pod wierzbami Keneth Grahame w O czym szumią wierzby. Tworzące ją zwierzęta mają indywidualność, a są wspólnotą różnorodności. Zatem czy najbardziej różniący się od innych Ropuch jest wariatem (to znaczy odmieńcem)? Dziś raczej zapytano by, czy jest chory umysłowo? A może posłużono by się słowem psychopata. Mało prawdopodobne, aby skorzystano z profesjonalnego zwrotu: „zaburzenia psychiczne i zachowania”. Sami profesjonaliści odbierają ten termin jako nieprecyzyjny i niewygodny.  Spektrum tęczy różni się od różnorodności indywidualnej członków ludzkiej społeczności tym, że żadna z barw nie wybija się nad inne. A Ropuch i owszem. Jak ludzie. Wróćmy jednak do odmienności irlandzkiej kuchni i spróbujmy colcannon – dania tak swojskiego, a tak odmiennego.  COLCANNON 1 kg ziemniaków 1 pęczek szpinaku, jarmużu lub kapusty  1 pęczek zielonej cebulki 100 ml śmietany 10 dag masła sól, pieprz, kolendra – do smaku Ziemniaki ugotować w łupinach, obrać i utłuc ze śmietaną i połową masła. Szpinak sparzyć i posiekać. Jarmuż lub kapustę trzeba ugotować do miękkości, obrać z grubych włókien i posiekać. Posiekać zieloną część cebuli. Wymieszać. Doprawić solą, pieprzem i mieloną kolendrą. Polać całość roztopioną resztą masła. Jeść na ciepło.  
Czytaj więcej

Doświadczenie wypalenia u dzieci w wymiarze presji i stresu

Coraz częściej mówi się o wypaleniu zawodowym osób dorosłych z wieloletnim stażem zawodowym. Jednak okazuje się, że doświadczenie wypalenia dotyka również młodsze osoby, w tym nastolatki. Jaka jest przyczyna pojawienia się tego zjawiska psychologicznego u uczniów szkół podstawowych i ponadpodstawowych? Na czym polega syndrom wypalenia szkolnego u dzieci?
Czytaj więcej

Silna rodzina – pokoleniowy przełom w relacjach młodzieży z najbliższymi

Wyobraźmy sobie świat, w którym nastolatkowie się nie buntują. Trudno uwierzyć? Tymczasem wyraźnie na to wskazują wyniki badań, które Instytut Badawczy IPC przeprowadził wśród uczniów starszych klas szkół średnich na zlecenie Politechniki Wrocławskiej. Dla współczesnej młodzieży rodzina stała się najważniejszym elementem życia – aż 80,4% badanych określiła ją jako fundamentalną wartość. Co więcej, niemal dwie trzecie uczniów traktuje członków rodziny jako swoje główne źródło wsparcia. Sprawdźmy, co się kryje za tym zaskakującym trendem.
Czytaj więcej

Kiedy cisza w związku staje się trująca?

Chwilowa cisza w związku może być dobra dla pary pod jednym warunkiem: obie strony godzą się na nią i są świadome tego, że tymczasowo oddalają się od siebie, by złapać dystans i ostatecznie wzajemnie lepiej się zrozumieć. Natomiast sytuacja, w której jedno z partnerów zaczyna regularnie milczeć i nie dąży do tego, żeby wytłumaczyć drugiej stronie, co się stało, stanowi już formę manipulacji.
Czytaj więcej

ZPŁNNRMLN

Nie chciałem (no może trochę chciałem) wyjść na osobę (właściwie bardzo chciałem), która nadmiernie się nad sobą użala (sprawdziłem, nie było jednak takiej jednostki chorobowej), ale ludzie mieli różne zaburzenia, a ja nic!  Przebadałem się gruntownie. Nie miałem anoreksji ani bulimii, podobnie z dystymią czy cyklotymią, zero dwubiegunówki. Przy okazji wizyty u psychiatry zapytałem nawet nieśmiało, czy moje szukanie w sobie choroby można by podciągnąć chociaż pod hipochondrię, ale lekarz wtedy już naprawdę się wkurzył: „JEST PAN ZUPEŁNIE NORMALNY!”.  Druzgocąca diagnoza. Przynajmniej dla mnie. Nie wiecie, jakie to straszne być zupełnie normalną osobą w świecie, w którym każdy coś ma. Przez chwilę liczyłem na depresję z powodu braku jakiegokolwiek zaburzenia, ale też nie. Czułem się, mimo wszystko, dość dobrze. Nawet bardzo dobrze. I wtedy przyszło olśnienie.  To było na imprezie firmowej. Staliśmy sobie w kręgu, każdy coś tam wyciągał zza pazuchy, a to ADHD dziecka, a to własne, inny mówił o DAMP, ktoś miał CD, a ja jak ten kołek. Ludzie zaczęli na mnie spoglądać podejrzliwie, spociłem się jak mysz. Mysz na kołku. Nagle jakiś błysk w głowie i mówię: ZPŁNNRMLN. Że jak!? Powtarzam więc grzecznie: ZPŁNNRMLN, dwa „n” w środku. A co to takiego? A szkoda gadać…  Tak się wyłgałem wtedy, bo nie wiedziałem jeszcze, jaką strategię obrać, potem to sobie opracowałem. Gdy ktoś mnie pytał, mówiłem, że to skrót od: ZuPeŁNie NoRMaLNy. Ludzie się z początku śmiali, biorąc to za żart, lecz wkrótce przestawało im być do śmiechu.  Mówiłem im, wyobraź sobie, że rodzisz się w zwyczajnej, dobrze funkcjonującej rodzinie, masz zwyczajne, bezpieczne dzieciństwo, szkołę nie taką złą, paru oddanych przyjaciół, potem idziesz do dość przyjemnej pracy, zakładasz rodzinę, okazuje się, że to całkiem fajna rodzina i żyjesz sobie spokojnie, codziennie doceniając to wszystko, co masz, i ciesząc się każdą chwilą swojego całkowicie normalnego życia… Wielu moim rozmówcom uśmieszek gasł już przy „paru oddanych przyjaciołach”, a potem tylko płacz i zgrzytanie zębami.  Nie byłem pewien, czy to, co potem widziałem w oczach ludzi, to na pewno współczucie, może było to coś dalekiego od współczucia, ale nie przeszkadzało mi to. Miałem swoją jednostkę i dobrze mi z tym było. Do niedawna. Ostatnio trochę się martwię, że ją stracę. No, może nie tyle trochę…  Dobra, przyznam się bez bicia: od rana towarzyszy mi obawa, właściwie to lęk, że przestanę być ZPŁNNRMLN. Może nawet nie lęk, a zwykły strach. Może nawet już nie taki zwykły? Nie wiem, boję się iść do lekarza, bo naprawdę lubię swoją jednostkę i nie chciałbym jej stracić. Tym bardziej że to naprawdę bardzo, bardzo rzadka jednostka. Na razie kupiłem ziołowe suplementy uspokajające, chodzę na jogę i staram się pielęgnować moje ZPŁNNRMLN.  Nie wiem, czy bez niego będę potrafił jeszcze żyć. 
Czytaj więcej

Praktyki uważnego dotyku

Uważny dotyk Usiądź wygodnie, zamknij oczy. Zauważ, jak siedzisz, w jaki sposób Twoje ciało styka się z podłożem. Zwróć uwagę na swój oddech. Nie poprawiaj go. Niech będzie taki, jaki jest. Po prostu oddychaj, obserwuj, nie oceniaj. Po kilku oddechach, nadal pozostając z zamkniętymi oczami, złóż przed sobą dłonie. Poczuj, jak dotykają się wzajemnie. Powoli zacznij pocierać dłonią o dłoń. Najpierw bardzo delikatnie, powoli. Zauważaj wszelkie wrażenia, jakie odczuwasz przy takim ruchu. Następnie zacznij pocierać mocniej i szybciej, bardziej zdecydowanie. Nadal zauważaj, co się wydarza i jakie teraz odbierasz doznania. Po około pięciu spokojnych, dłuższych wdechach i wydechach przestań pocierać dłonie i przyłóż je do swoich policzków. Pozwól sobie pobyć z tym przez chwilę. Oddychaj spokojnie i zauważ, jakie to jest uczucie, jakie wrażenie z ciała odczuwasz w takim geście i czym on dla Ciebie jest. Przytulamy – oddychamy Praktyka zalecana do wykonania (zwłaszcza na początku) z kimś bliskim. Jest prosta i często wywołuje na koniec salwę śmiechu, ale może być też bardzo niekomfortowa, jeśli jedna ze stron ma jakąś blokadę przed pozostaniem w uścisku przez dłuższą chwilę. Na początku, stojąc naprzeciw siebie, po prostu się przytulcie. Tak jak się witasz z najlepszym przyjacielem.  Zostańcie w tym uścisku przez chwilę, pogłębiając oddech. Oddychajcie spokojnie. Poczujcie, jak oddychacie i jak pod wpływem oddechu poruszają się Wasze ciała – klatka piersiowa, brzuch.  Spróbujcie pogłębić i jednocześnie zsynchronizować oddechy tak, żeby nawzajem wyraźnie poczuć, że oddychacie w ten sam sposób. Zostańcie w takiej pozycji przez chwilę, obserwując, jakie to jest doznanie.  Możecie również wypróbować wersję, którą uwielbiam wykonywać szczególnie z moimi dwiema przyjaciółkami (uśmiecham się w tej chwili do L. i K.) – na koniec przytulania zacznijcie razem kręcić biodrami, jakby Wasze ciała były jedną częścią. Zwykle w ten właśnie sposób, lekko i z humorem, kończymy nasze uważne przytulanie, a chwilę później wybuchamy śmiechem. Zwykłe, a jednak niezwykłe, kiedy uważne Peeling pod prysznicem albo masaż z użyciem rękawicy do masażu nie jest niczym niezwykłym. Ale tak jak większość czynności, możesz wykonywać je w pośpiechu, na totalnym automacie, jako kolejne z wielu zadań, albo możesz dać sobie trochę więcej czasu i zrobić to zupełnie inaczej.  Masując, bądź w kontakcie z tym, jaką część ciała dotykasz w danym momencie. Nie spiesz się. Dostrzegaj swoje doznania, przywołując jednocześnie wdzięczność dla tej części ciała, która jest masowana. Daj sobie czas na taki kontakt i dopiero po chwili przejdź do kolejnej. Na koniec zauważ swoje ciało jako całość, jako niezwykły twór, o którym często zapominasz w codziennej gonitwie.  Ciekawość dziecka Wyobraź sobie, że jesteś niemowlakiem, który siedząc, bawi się swoją stopą, po raz pierwszy z uwagą przyglądając się, czym ona jest. Skup się najpierw na jednej stopie. Dotykaj z zaciekawieniem każdego jej fragmentu. Wykonuj delikatne ruchy kciukami, masując podeszwę stopy, obserwując jednocześnie, jak jest zbudowana i jakie doznania w poszczególnych jej miejscach odbierasz. Wzbudź w sobie szczere zaciekawienie. Nie spiesz się. Daj sobie tyle czasu, ile potrzebujesz, a następnie powtórz to samo z drugą stopą. Tak jakbyś widział ją pierwszy raz.  W innej wersji tego ćwiczenia podtrzymuj swoje zaciekawienie stopą, wyłączając jeden ze zmysłów, jakim jest wzrok. Tak więc zamknij oczy i sprawdź, jak to jest odczuwać swoją stopę wyłącznie przez dotyk. O czym byś opowiedział komuś? Co tym razem Cię zadziwia, gdy eksplorujesz swoje stopy miejsce po miejscu? Czy czujesz inną niż w pierwszej wersji ćwiczenia jakość tego dotyku? Z czułością do siebie W praktyce self-compassion uczymy się m.in. życzliwości i czułości do siebie. Oznacza to nie tylko dobre słowo, życzliwe intencje, ale także uważność na własne potrzeby i przeżywane emocje. Szczególnie ważne jest stworzenie sobie pewnego rodzaju kotwicy na trudne chwile. Taką kotwicą może być jakiś szczególny gest, np. objęcie siebie ramionami, głaskanie dłoni, przytrzymanie dłoni na policzkach albo czuły buziak w swoje ramię. A wszystko to dokładnie z taką samą intencją, z jaką zwracasz się do najbliższych Ci osób. 
Czytaj więcej

Niczym Feniks z popiołów. Jak odzyskać energię po wypaleniu zawodowym?

Na początku jest wielki zapał, ambitne plany, idealistyczne wyobrażenie własnej roli w miejscu pracy. Mówi się, że „aby się wypalić, trzeba płonąć” – duże zaangażowanie to kluczowy element w procesie wypalenia zawodowego  (ang. burnout). Z jednej strony osoby narażone na wypalenie napędza oczekiwanie, że ich wysiłek zostanie doceniony. Z drugiej strony pracodawcy chętnie korzystają z energii ambitnych pracowników, delegując na nich coraz więcej wyzwań. Chcąc sprostać rosnącym oczekiwaniom, ci pracują coraz więcej, zaniedbując inne ważne obszary życia: zdrowie, relacje społeczne, zainteresowania, pasje osobiste. Wraz z psychofizyczną eksploatacją pojawiają się frustracja, bezsilność, a nawet uczucie pustki.  Badania Instytutu Gallupa z 2021 r. pokazują, że 74% badanych pracowników doświadczyło wypalenia. Tak było po pandemii. Zmienność współczesnego świata, nakładające się kryzysy (wojna, inflacja, zmiany klimatyczne, zagrożenia nowymi technologiami), nurty postpandemicznych zjawisk (jak Great Resignation czy Quiet Quitting) wyznaczają wciąż nową dynamikę adaptacji i radzenia sobie. Wspólnym mianownikiem jest duże zmęczenie i spadek zaangażowania w miejscach pracy. Uczucie wyczerpania, wycofywanie się, dystans do tematów zawodowych, obojętność wobec klientów – to tylko niektóre objawy, które można zaobserwować, kiedy motywacja z wysokiego poziomu przechodzi w stan deficytu. Jak odzyskać energię, poczucie sprawczości i satysfakcję, kiedy siedzimy w popiołach? Od czego zacząć?  Odzyskać energię w pięciu krokach Krok 1. Zauważyć problem  Burnout to podstępny proces, trwa długo i można przyzwyczaić się do pogarszającego się funkcjonowania. Ważne jest, aby dostrzec swoją sytuację. Warto zaufać swojemu ciału, które wyraźnie sygnalizuje stan przeciążenia – dużym napięciem, bólami głowy czy pleców. Pomocne są techniki uważności i mindfulness. Skanowanie ciała czy medytacja oparta na obserwacji oddechu pozwalają zatrzymać się i skontaktować się z chwilą obecną, ze swoimi emocjami, z ciałem. Czasem osoba doświadczająca kryzysu wypalenia otrzymuje sygnały z otoczenia – od współpracowników czy bliskich zaniepokojonych zmianą w jej zachowaniu. Szukanie wsparcia w kryzysie nie jest oznaką słabości, tylko mądrości.  Krok 2. Zrozumieć, co się dzieje  Wypalenie intuicyjnie można pomylić z uczuciem znudzenia, ze stresem, z „zardzewieniem”, a nawet z depresją. Wiele objawów jest podobnych, jednak przyczyny są inne i metody zdrowienia będą już wymagały odmiennych strategii. Profesjonalne narzędzia pomiaru wypalenia zawodowego badają głębokość i najważniejsze komponenty kryzysu. Diagnoza pozwala określić krytyczne dla osoby obszary wypalania, co ułatwia stworzenie skutecznego planu odnowy.  Krok 3. Przywrócić równowagę Osoby wypalone chcą odzyskać sprawczość i poczucie wpływu. Mają silną potrzebę na nowo decydować o sobie, zamiast dalszego biernego adaptowania się do szkodliwej sytuacji. Z powodu ograniczonych zasobów trudno im jednak pójść do przodu. Co więcej, działania ukierunkowane na rozwój i osiąganie kolejnych celów mogą pogłębić poczucie bezradności i obniżyć samoocenę. W tai-chi jest taka zasada: najpierw stabilność, potem mobilność. Stabilność to zakorzenienie, moc pochodząca z ciała i zaufanie do siebie, do swoich mocnych stron i intuicji. W praktyce oznacza to zatrzymanie, przyjrzenie się własnym potrzebom, potencjałowi i stylowi działania. Jest to także etap zadbania o dobry sen, zdrowe jedzenie, rekreację.  Krok 4. Zadbać o wewnętrzne zasoby Długotrwała praca ponad możliwości drenuje zasoby mentalne, psychiczne i fizyczne. W opisach osób, które doświadczyły wypalenia, często pojawia się słowo „brak”: brak energii, brak motywacji, brak czasu, brak siły, brak poczucia własnej wartości, brak pomysłów, brak sensu. W procesie odnowy jedną z ważniejszych rzeczy jest odzyskanie sił witalnych. To praca polegająca na strategicznym wzmocnieniu zdrowia i kondycji, umiejętności bieżącego odpoczywania i regeneracji. Symptomatyczne dla wypalenia jest porzucanie zajęć rekreacyjnych czy hobbistycznych, które kiedyś sprawiały ogromną radość. W procesie odnowy może nastąpić powrót do pasji i innych zajęć dających satysfakcję.  Krok 5. Odzyskać kontrolę i „self” w relacji z organizacją Okres wytężonej pracy często sprawia, że człowiek „redukuje się” do wykonywanego zawodu. Silna identyfikacja z miejscem pracy oraz umiejscowienie centrum swojej tożsamości w obszarze związanym z karierą sprzyjają zatarciu granic i wejściu w zależnościową, dysfunkcyjną relację „ja – firma”. Dzieje się tak kosztem innych życiowych obszarów: zdrowia i kondycji psychofizycznej, relacji, duchowości, które sprzyjają rozwojowi osobistemu i dają poczucie sensu. Odzyskiwanie kontroli to szukanie sposobu na przywrócenie spójności w tych aspektach, które uległy rozchwianiu (obciążenie pracą, poczucie sprawczości, sprawiedliwego traktowania, uznania, wspólnoty, osiowe wartości), przez robienie tego, na co ma się osobisty wpływ.  Przywracanie dobrostanu u osób wypalonych jest procesem. Składa się z codziennych czynności i wyborów. Odpowiedzialność za ten proces jest współdzielona: rozwiązania systemowe są po stronie pracodawcy, sprzyjające nawyki i rytuały – po stronie jednostki. U wszystkich ważna jest świadomość, bo mówimy o jakości życia społecznego.  Medytacja – kotwica oddechowa Proszę, znajdź sobie ciche i spokojne miejsce. Miejsce, w którym nikt nie będzie Ci przeszkadzał. Miejsce, w którym możesz się zrelaksować. Twoje bezpieczne miejsce.  Usiądź w wygodnej dla siebie pozycji, na krześle, na podłodze. Zamknij oczy. I doświadczaj tego, jakie dźwięki do Ciebie docierają. Jakie odczucia z zewnątrz docierają do Twojego ciała. Czy jest zimno, czy ciepło? Jak się czujesz w tej pozycji? Może chcesz jeszcze coś zmienić? Możesz to zrobić teraz. Zauważ, jak się czujesz w zewnętrznym świecie. Jak się czuje Twoje ciało, jaki masz oddech? Czy czujesz komfort, czy dyskomfort? Wszystko zauważaj, ale nic nie zmieniaj. Akceptuj. Jest tak, jak jest. Na teraz. Teraz, wyobraź sobie, że jesteś statkiem. Jesteś statkiem, który płynie przez morza, oceany. Tak jak w życiu. Raz jest sztorm, raz lekka fala, a raz spokojna woda. Płyniesz swoim statkiem. Przez swoje życie, jak statek płynie przez wodę. Ale każdy statek, tak jak i Ty, potrzebuje się czasami zatrzymać. Zatrzymać się, aby zobaczyć, co się dzieje dookoła. Zdystansować się, zaobserwować. Zatrzymać po to, aby wziąć wdech i wydech. Wyobraź sobie teraz w swojej wyobraźni kotwicę. Kotwicę – Twoją indywidualną kotwicę. Może być ona jak prawdziwa kotwica, ale może być też Twoja. Zwizualizowana na teraz. Kiedy już masz w swojej wyobraźni kotwicę, proszę, weź trzy głębokie wdechy. I wraz z nimi, wdechami i wydechami, wprowadź swoją kotwicę oddechową do swojego wnętrza. Czyli tak jak statek zarzuca kotwicę na dno oceanu, aby się zatrzymać, tak i Ty zarzuć swoją oddechową kotwicę do swojego wnętrza, aby się zatrzymać.  Kiedy już przez wdech i wydech, jesteś w swoim wewnętrznym świecie, zacznij teraz obserwować, doświadczać, jak się czujesz. Co u Ciebie słychać w Twoim wewnętrznym świecie. Bo tak jak ocean na powierzchni i tak jak ocean na dnie, to zupełnie dwa inne światy. I tak samo jest u Ciebie. Zarówno na zewnątrz, jak i wewnątrz to mogą być zupełnie dwa inne światy. Zauważ, jaki jest teraz Twój oddech, jak się czuje Twoje ciało? Czy jest komfort, czy dyskomfort? Czy odczuwasz wewnątrz emocje, uczucia? Poobserwuj swoje myśli. Cały czas bądź w roli obserwatora. Nie oceniaj, nie zmieniaj. Z życzliwą uwagą akceptuj. Jak się teraz czujesz? Co słychać w Twoim wewnętrznym świecie? Bardzo rzadko tam zaglądasz – być może dzisiaj pierwszy raz albo pierwszy raz od dawna. A to jest tak bardzo ważne, żeby zajrzeć do swojego wnętrza i tak naprawdę zobaczyć, co u mnie słychać, jak się czuję, jak się mam? Zajrzyj. Doświadczaj, obserwuj. Jeszcze raz przeskanuj swój wewnętrzny świat, swoje ciało, od stóp do głowy, od głowy do stóp. Zaobserwuj swój oddech.  Przez trzy głębokie wdechy i wydechy wyciągnij swoją kotwicę oddechową. Głęboki wdech i wydech. Wdech i wydech. Głęboki wdech i wydech. Zachowaj swoją kotwicę, aby zawsze pamiętać o tym, że możesz z niej korzystać w każdej chwili. Poobserwuj teraz, jak czujesz się znowu w zewnętrznym świecie. Jakie docierają do Ciebie odgłosy, odczucia, doświadczenie. Jak czuje się Twoje ciało. I płyń dalej w swoim życiu, w swoim indywidualnym rejsie, zachowując indywidualną kotwicę oddechową na przyszłość, w pamięci, wiedząc, że zawsze możesz z niej skorzystać.  Anna Stencelewicz
Czytaj więcej

Czy mamy w sobie przestrzeń na odczuwanie pustki?

Naturą życia jest ruch, wyłanianie się, doświadczanie, zmiana. W polu naszej uwagi zawsze jest „coś”, co możemy zaobserwować. Widzimy, słyszymy, czujemy – odbieramy świat zmysłami i w ten sposób doświadczamy życia.
Czytaj więcej