Dzisiaj boimy się potrzebować. Uciekamy się do najprostszego rozwiązania, które ma nas odbarczyć z przeżywania dylematów, ma wyklarować i uprościć świat, szczególnie ten relacyjny, który wymaga od nas sporo zaangażowania, emocjonalnych inwestycji, umiejętności radzenia sobie z różnymi – również tymi mniej przyjemnymi przeżyciami i emocjami. Wolimy zaprzeczyć temu, że inni są nam potrzebni.
Czytaj więcej
Połączenie jogi twarzy z emocjonalną analizą zmarszczek da najlepsze efekty anty-aging. Jakie ćwiczenia będą skuteczne?
Czytaj więcej
Medytacja miłującej dobroci, życzliwości i szczęścia
Usiądź prosto. Poświęć chwilę temu, by znaleźć wygodną pozycję i się zrelaksować. Przymknij lub zamknij oczy, jak Ci jest wygodnie. Zauważ, jakie są teraz Twoje myśli. Śledź je przez chwilę, a potem pozwól im odpłynąć. Pozwól, żeby przeszły przez Twoją głowę, ale nie zatrzymuj się na nich.
Teraz przenieś swoją uwagę na oddech, zauważ, jaki on jest, czy daje Ci spokój, czy daje Ci rozluźnienie. Daj sobie chwilę, aby podążać z uwagą za ruchem oddechu w ciele. Wdech, wydech, wdech, wydech.
Teraz przenieś swoją uwagę do serca. Możesz położyć dłoń na sercu, skup się na jego rytmie. Daj sobie chwilę, aby go poczuć. Przypomnij sobie teraz moment życzliwości, troski, niesienia pomocy komuś, taki moment bycia życzliwym i przyjaznym w stosunku do drugiej osoby. I kiedy teraz o tym myślisz, czujesz ciepło w środku, uczucia, łagodność, życzliwość. Pozwól sobie odczuwać to wszystko, co teraz do Ciebie przychodzi. Pozwól, aby te uczucia, wszystko w Tobie się teraz pojawiło. Zapamiętaj to, co czujesz teraz w środku, to, co teraz do Ciebie przychodzi, gdy jesteś miły i życzliwy dla innych osób, gdy wspominasz sytuację, kiedy byłeś miły i życzliwy dla innych. Te uczucia są cieplutkie, dają ukojenie, spokój, a Ty dajesz je innym wraz z życzliwością.
Daj je komuś, kogo znasz najlepiej i jesteś z tym kimś najbliżej, najdłużej, zawsze. Chodzi o Ciebie, możesz dać te przyjemne uczucia sobie. Cała troska i ciepło, życzliwość, cała przyjaźń, akceptacja, daj to wszystko sobie i powiedz do siebie łagodnie: Życzę sobie wiele radości, bezpieczeństwa, zdrowia, zdolności bycia życzliwym, zdolności bycia przyjaznym względem siebie i innych. Możesz powtarzać sobie te zdania dokładnie tak samo albo własnymi słowami, tak często, jak tylko będziesz potrzebować. Dzięki tym zdaniom możesz poczuć w środku łagodność, życzliwość do samego siebie, i Twoje serce się otworzy.
Sprawdź teraz rytm swojego serca, wróć na chwilę do oddechu – jaki jest teraz, a jaki był na początku.
Teraz pomyśl o kimś, kto jest albo był Ci bliski. O kimś, kogo znasz, ale też o kimś, kogo możesz znać słabo. O kimś, kto żyje albo nie żyje. O kimś, kto był dla Ciebie miły. O kimś, kto Cię rozumiał, kto sprawiał, że czułeś się mile, przyjemnie. Nie zastanawiaj się nad tym długo. Życz tej osobie, by wróciło do niej ciepło, życzliwość, wypowiadając następujące zdania: Życzę Ci wiele radości. Życzę Ci bezpieczeństwa. Życzę Ci zdrowia. Życzę Ci zdolności bycia życzliwym. Życzę Ci zdolności bycia przyjaznym względem siebie i innych.
Wróć na chwilę do swojego oddechu. Sprawdź jego rytm. Sprawdź rytm swojego serca. Daj sobie chwilę. Weź głębszy wdech i wydech. Teraz idziemy dalej. Życz wszystkim ludziom na tym świecie, tym, których znasz, których nie znasz, tym, którzy są dla Ciebie neutralni, tym, którzy są dla Ciebie bliscy, ale też tym, z którymi może masz jakieś kłótnie, spory. I całym ich rodzinom, krewnym, życz im wszystkim z otwartym sercem, żeby byli naprawdę szczęśliwi, żeby byli bezpieczni, żeby byli zdrowi, żeby potrafili być życzliwi i żeby potrafili być przyjaźni dla siebie i innych. Znowu wróć na chwilę do swojego oddechu, do rytmu serca. Sprawdzaj, doświadczaj, obserwuj.
Wróć jeszcze raz do siebie i życz sobie z głębi serca, skupiając całą swoją uwagę na swoim sercu. Żebym był naprawdę szczęśliwy. Żebym był bezpieczny i wolny do bycia tym, kim jestem. Żebym był życzliwy i przyjazny dla siebie i innych. I żebym był zdrowy jak najdłużej. Pozostań chwilę z tymi słowami do siebie, ale też do wszystkich innych, którym dzisiaj, teraz, podczas tej medytacji wysłałeś miłującą dobroć, życzliwość i szczęście. Pozostań chwilę w refleksji.
Zauważ, jaki jest Twój oddech. Sprawdź rytm serca. Poobserwuj. Weź głęboki wdech i wydech. I jeszcze raz. Pozwól, aby każdy wydech rozluźnił Cię jeszcze bardziej. Wdech i wydech. Życzliwość jest w Tobie i w innych. Jest wrodzona. Jest w naszej naturze. Różne wydarzenia w życiu sprawiają, że życzliwość wydaje się mniej widoczna i słabiej wyczuwalna. Ale zawsze jest w nas. Trzeba tylko o niej pamiętać i znów ją poczuć. I zawsze życzyć sobie i innym tego, co najlepsze.
Medytacja – uwalnianie emocji
Usiądź prosto albo połóż się wygodnie. Możesz zamknąć albo przymknąć oczy. Sprawdź, co zauważasz w swoim ciele, w swoim oddechu, w swoich myślach i uczuciach. Sprawdź, jak się czujesz i co słychać w Twoim wewnętrznym świecie. Nie musisz niczego zmieniać, nie musisz na nic reagować, po prostu zauważ, doświadcz, zobacz.
Proszę, skieruj teraz swoją uwagę na oddech. Zobacz dokładnie, gdzie czujesz go najbardziej, czy w brzuchu, czy w klatce piersiowej. Sprawdź, jaki jest Twój oddech. Szybki, wolny? Zauważ, czy daje Ci spokój. Wdech, wydech. Wdech, wydech. Wdech, wydech.
Jeśli po chwili czujesz, że uspokajasz się coraz bardziej i bardziej, proszę, pomyśl teraz o sytuacji, która przyniosła Ci nieprzyjemne uczucia. Proszę, żeby to była sytuacja, która wydarzyła się niedawno. I teraz, kiedy o niej myślisz, możesz poczuć to nieprzyjemne uczucie, napięcie, dyskomfort. Niech to będzie taka sytuacja, która wywołała w Twoim ciele nieprzyjemne napięcie. Teraz, kiedy myślisz o tej sytuacji, poczuj w ciele napięcie myśli, emocje. I zaobserwuj, gdzie najbardziej czujesz napięcie, w brzuchu, w żołądku, w sercu? Zaobserwuj, jakie są Twoje myśli, kiedy przywołujesz tę sytuację, jakie są Twoje uczucia. Nic nie musisz zmieniać, nie musisz reagować, cały czas obserwuj. Nie uciekaj, nie musisz się niczego bać.
Postaraj się zbliżyć do tego uczucia. Przenieś swoją uwagę bliżej i bliżej. Na tyle, ile chcesz, i na tyle, ile możesz sobie pozwolić. Pomyśl, że to uczucie jest Twoim przyjacielem, i chcesz dobrze je poznać, dobrze zrozumieć uczucie i miejsce, w którym się objawia. Gdyby zostało narysowane, jak by wyglądało to uczucie, napięcie, dyskomfort, czy ono jest duże i obejmuje całe Twoje ciało, czy raczej małe? Czy ono porusza się przez całe ciało, czy zajmuje tylko określoną część? Skieruj swoją uwagę, obserwuj, doświadczaj. Postaraj się zbliżyć jeszcze bardziej do tego uczucia, oczywiście na tyle, ile możesz, ile sobie pozwalasz. Kiedy do niego się zbliżysz, zauważ, jak czuje się ten obszar w Twoim ciele. Nawiąż kontakt z tym uczuciem, napięciem, dyskomfortem. Teraz. Zobacz, zauważ, czy jest ciągle takie jak przed chwilą, czy może się zmieniło.
Proszę Cię, podejdź jeszcze bliżej do tego uczucia dyskomfortu, napięcia w Twoim ciele. Na tyle, ile sobie pozwalasz, i na tyle, ile możesz. I powiedz do niego po cichu: Jest OK. Jestem blisko. Nie musisz się zmieniać. Nie boję się Ciebie. Jesteś w porządku, taki, jaki jesteś. Akceptuję Ciebie takim, jaki jesteś. Nie odepchnę Cię. Możesz powiedzieć też coś od siebie lub powtórzyć te słowa do dyskomfortu, uczucia, napięcia w Twoim ciele: Jest OK. Cokolwiek dzieje się, jestem blisko. Nie musisz się zmieniać. Akceptuję Ciebie takim, jaki jesteś. Jesteś w porządku, taki, jaki jesteś. Nie boję się Ciebie. Nie odepchnę Cię. Pozwól, aby te słowa wybrzmiały. Daj sobie chwilę. Skieruj oddech do tego miejsca, do tego napięcia, uczucia, dyskomfortu.
Jak będziesz gotowy, weź trzy głębokie wdechy. I przy każdym wydechu zwizualizuj sobie, że to uczucie, napięcie, ten dyskomfort wychodzi z Twojego ciała w postaci dymu czy pary. Czyli odpuszczasz, uwalniasz to uczucie, napięcie, ten dyskomfort, te emocje z Twojego ciała. Z tego miejsca, w którym najbardziej to czujesz. Daj temu uczuciu, napięciu, tej emocji, powietrza, przestrzeni. Puść, poddaj, uwolnij ze swojego ciała ten dyskomfort. Spokój i uwaga, oddech i uwaga. Uwolnij całe napięcie z Twojego ciała.
Na koniec możesz powoli otworzyć oczy, przeciągnąć się. I możesz wracać do tego ćwiczenia wtedy, kiedy będziesz czuć nieprzyjemne napięcie. Przyjazna uwaga na dane uczucie i uwolnienie, odpuszczenie napięcia czy dyskomfortu z ciała zawsze pomaga.
Medytacja myśli i emocji
Proszę, wyobraź sobie pokój. Może to być Twój pokój z Twojego domu, może to być pokój, który Ci się marzy, jest w Twojej głowie, w Twoich marzeniach. Wyobraź go sobie ze wszystkimi szczegółami. Jaki kolor mają ściany, jakie są meble i gdzie stoją, jaka jest podłoga? Co chcesz, żeby znalazło się w tym pokoju? Wszystko przywołaj do swojej wyobraźni. Ja proszę Cię, aby w Twoim pokoju na jednej ścianie znajdowało się otwarte okno, a na przeciwnej ścianie – otwarte drzwi. Reszta należy do Ciebie. Wyobraź sobie swój pokój. Pokój, w którym poczujesz się bezpiecznie, spokojnie.
Kiedy już masz w swojej wyobraźni zaprojektowany własny pokój, stań pośrodku Twojego pokoju, rozejrzyj się dookoła i unieś się pod sufit. Unieś się pod sufit i z góry obserwuj swój pokój. Jeszcze raz zapamiętaj, jak on wygląda. Gdzie wszystko stoi.
Proszę, przywołaj do swojej pamięci sytuację, która wywołała w Tobie nieprzyjemne uczucia. Niech to będzie świeża sytuacja, nie jakaś bardzo dawna. Sytuacja, w której Twoje emocje, uczucia były nieprzyjemne. I dzięki temu, że teraz przywołasz tę sytuację do swojej pamięci, możesz odczuć, poczuć te nieprzyjemne uczucia, emocje. I o to właśnie Cię proszę. Będąc pod sufitem, obserwując pokój z góry, przywołaj sytuację z nieprzyjemnymi uczuciami, która wydarzyła się w Twoim życiu.
Teraz, proszę, wyobraź sobie, że przez okno, otwarte okno w Twoim pokoju, wchodzą wszystkie emocje związane z tą sytuacją. A Ty tylko obserwujesz spod sufitu. Nic do nich nie mówisz, nie schodzisz do nich. Tylko obserwujesz, co Twoje emocje dotyczące tej sytuacji robią w Twoim pokoju. Zaobserwuj, jak wchodzą: czy razem, czy pojedynczo, biegną czy idą i co robią w Twoim pokoju? Siedzą, biegają, bałaganią? Cały czas obserwuj Twoje emocje w Twoim pokoju. Jesteś obserwatorem spod sufitu. Cały czas obserwuj, co się dzieje w Twoim pokoju. Teraz, proszę, wyobraź sobie, jak wszystkie Twoje emocje wychodzą przez drzwi, a Ty tak samo obserwujesz, czy biegną, czy idą, czy wychodzą razem, czy osobno. Obserwujesz, jak emocje opuszczają Twój pokój.
Teraz do Twojego pokoju przez okno wchodzą wszystkie Twoje myśli związane z tą sytuacją. I tak samo zaobserwuj, czy wchodzą razem, czy pojedynczo, biegną czy idą i co robią w Twoim pokoju. Jak wyglądają myśli? Czy tak samo jak emocje, czy inaczej? Możesz nawet nadać im nazwę, imię. Cały czas jesteś obserwatorem spod sufitu – nic nie mówisz, nie robisz. Obserwujesz, co się dzieje w Twoim pokoju.
Co robiły emocje i co robią teraz myśli? Porządek po emocjach czy bałagan? Siedzą, biegają, stoją? Wszystko obserwuj. Obserwujesz wszystkie myśli i uczucia, które dotyczą tej sytuacji, która wywołała w Tobie nieprzyjemne myśli i emocje. Teraz proszę Cię, żeby wszystkie Twoje myśli opuściły pokój przez drzwi, tak samo jak emocje, a Ty obserwujesz: czy wychodzą razem, czy pojedynczo, biegną czy idą, opuszczają Twój pokój?
Spójrz jeszcze raz spod sufitu na pokój. Jaki był na początku? Jaki jest teraz? Zaobserwuj, jak wygląda, co się zmieniło bądź co się nie zmieniło. Zejdź na podłogę, stań na środku, rozejrzyj się jeszcze raz dookoła i otwórz oczy. Medytacja dobiegła końca.
Czytaj więcej
Kto jest tytułowym potworem? To pytanie będzie nam towarzyszyć podczas całego seansu. Dzieciak znęcający się nad szkolnym kolegą, a może na odwrót – to jego ofiara okaże się prześladowcą? Potworami mogą być też nadmiernie roszczeniowi i nadopiekuńczy rodzice, a także doprowadzeni do ostateczności nauczyciele. Albo dyrektorka szkoły, dla której liczy się przede wszystkim dobre imię kierowanej przez nią placówki. W filmie Monster Hirokazu Koreedy oglądamy te same zdarzenia z wielu perspektyw, choć nie po to, by za każdym razem zmieniać zdanie, ale żeby zobaczyć, jak bardzo nieuchwytna bywa prawda. Zwłaszcza gdy każda ze stron coś skrzętnie ukrywa lub coś przegapia. I prawie każda nosi w sobie głębokie zranienie.
W filmie japońskiego reżysera piątoklasista o imieniu Minato skarży się w domu, że nauczyciel użył przeciwko niemu przemocy fizycznej. Jego matka, owdowiała przed wieloma laty, rozpętuje awanturę, nie mając pojęcia, co doprowadziło do rzeczonego incydentu. Scenariusz Yûji Sakamoto, nagrodzony na festiwalu w Cannes, raz po raz misternie zapętla akcję. Scena pożaru, która otwiera tę opowieść, będzie powracać jeszcze kilkakrotnie, za każdym razem dostarczając nowej wiedzy na temat jego okoliczności. A pojedynczy, chłopięcy but uchwycony w kadrze zaraz na początku filmu odnajdzie swoją parę kilka scen później, cała zaś fabularna rozsypanka ułoży się dopiero w finale. Albowiem Monster to ten rodzaj kina, które mimo pozornej prostoty nieustannie wyrzuca nas ze strefy komfortu, każąc kwestionować to, co widzimy i myślimy.
Koreeda opowiada o różnych odcieniach kłamstwa, za którym stoi zwykle czyjś bolesny wstyd albo poczucie winy. Swoją tajemnicę ma na przykład pani dyrektor: niedawno straciła wnuka w wypadku samochodowym i wiele wskazuje na to, że mogła mieć w tym swój udział. Pewnie dlatego osobiście i tak zawzięcie próbuje doczyścić na kolanach szkolną podłogę. Matka Minato, chociaż bez wątpienia syn stał się dla niej całym światem, wstydzi się, że nie jest wystarczająco dobra w podwójnej roli rodzica. A chłopcy, z których jeden być może znęcał się nad drugim, mają do ukrycia jeszcze więcej, lecz zdają sobie sprawę, że ten, kto odstaje od grupy, będzie niczym ów „człowiek z wszczepionym mózgiem świni” – takie porównanie wraca w filmie niczym refren, będąc synonimem samotności i napiętnowania.
Najważniejsze jednak, że twórca Złodziejaszków czy Baby Brokera i tym razem staje w obronie wszystkich swoich niedoskonałych bohaterów, tych małych i tych dużych. Kiedy pada z ekranu zdanie: „Szczęście to coś, co może mieć każdy”, przenieść je można na całą sieć międzyludzkich powiązań przedstawionych w tym świetnym filmie. Bo największymi potworami nie są tu konkretni ludzie, ale ich – i zarazem nasze – uprzedzenia czy podejrzenia.
Czytaj więcej
Kojarzona często z heroizmem, bohaterskimi wyczynami, pełnymi poświęceń, z narażaniem życia, natomiast rzadko dostrzegana w codziennym działaniu, w pozornie drobnych sprawach. A to właśnie tam toczy się najczęściej prawdziwe zmaganie z lękiem, walka o życie, jakim pragniemy żyć: autentyczne, pełne witalności, zgodne z wartościami i uznające wrażliwość jako niezwykle cenną i potrzebną cechę.
Czytaj więcej
Kłótnie zawsze były, są i będą między nastolatkami a rodzicami. Czasami dotyczą mało znaczących problemów, ale również tych bardziej poważnych. Ktoś by pomyślał: „różnica pokoleń”. Zapewne tak, w większym lub mniejszym stopniu. Świat pędzi na równi z czasem. Biegną równolegle. Zaraz za nimi są małolaty, które najlepiej znają trendy i to one są na czasie.
Czytaj więcej
„Słowa mają moc”. „Nie da się cofnąć wypowiedzianego słowa”. „Słowem można zranić”. „Słuchaj, co mówię”. Pewnie można by przytaczać więcej podobnych powiedzeń, które większość z nas słyszała. Słowa mogą przekazywać prawdę. Mogą również zakrzywiać rzeczywistość – nie tylko przez celowe kłamstwo, ale przede wszystkim za sprawą mechanizmów obronnych. Ich rozbrajanie jest zadaniem psychoterapii.
Czytaj więcej
W zabieganym życiu, w dążeniu po więcej, szybciej i lepiej zatraciliśmy gdzieś umiejętność cieszenia się chwilą. A szkoda, bo wszystko, co ważne, dzieje się tu i teraz. Uważny stan umysłu pozwala nie wracać do przeszłości i nie zamartwiać się przyszłością. Zamiast strachu pojawia się ciekawość, otwartość i życzliwość bez oceniania. Techniki uważności – jak dowodzą badania – wpływają na działanie naszego mózgu. Co zmienia się w uważnym mózgu?
Czytaj więcej
Współczesna nauka stopniowo odkrywa to, co było oczywiste dla naszych przodków – jesteśmy jednością z otaczającą nas przyrodą. Kontakt z nią zaspokaja nasze potrzeby i zapewnia dobrostan, jest warunkiem naszego przeżycia. Dlaczego więc nie ufamy naturze, oddzielamy się od niej, od siebie i innych ludzi? Jak przekroczyć to oddzielenie, które stało się przekleństwem cywilizowanego człowieka?
Czytaj więcej
Dorastanie i rozwijanie się w rodzinie z problemem alkoholowym ma determinujący wpływ na całe dorosłe życie. W konsekwencji relacje społeczne Dorosłych Dzieci Alkoholików (DDA) są złożone i trudne dla wszystkich stron. Dotyczą funkcjonowania na płaszczyznach społecznych, zawodowych lub rodzinnych.
Czytaj więcej
Ostatnio przeglądałem wyniki badań jednej z ogólnopolskiej sondażowni na temat rozpowszechnienia przemocy w naszym kraju. W badaniu zadawano pytania na temat przemocy w najbliższej okolicy oraz w Polsce. Wyniki były jednoznaczne. Jako przykład podajmy rozkład odpowiedzi na pytanie o powszechność zjawiska przemocy. 1% badanych twierdził, że przemoc jest zjawiskiem powszechnym, występuje niemal w każdej rodzinie w najbliższej okolicy, natomiast w odniesieniu do przemocy w całym kraju analogiczny procent był pięciokrotnie wyższy. Podobne wyniki występowały w odniesieniu do innych natężeń przemocy – zawsze wyniki dla całej Polski były mniej korzystne niż dla najbliższej okolicy. Co takiego sprawia, że własną okolicę traktujemy jako „lepszą” od reszty kraju? Zjawisko to miało charakter ogólnopolski – występowało zarówno w województwie małopolskim, jak i w pomorskim. Oczywiście matematycznie takie zjawisko jest niemożliwe.
To oznacza, że problem tkwi gdzie indziej – związany jest zapewne z różnymi kryteriami oceny zjawisk występujących obok nas i w całej Polsce, bo kiedy myślimy w kontekście kraju, rozmaite zjawiska interpretujemy za pomocą schematów. Schematy pokazują, że w państwie robi się coraz bardziej niebezpiecznie. Takie poglądy rozpowszechniane są przez media. Interesują się one w większym stopniu danymi o wydźwięku negatywnym niż pozytywnym. Dane negatywne wydają się bardziej interesujące i pobudzają silniejszą aktywność atrybucyjną nastawioną na wykrycie przyczyn jakiegoś stanu rzeczy. Kto interesuje się losami rodzin żyjących zgodnie i szczęśliwie? Zapewne są to tylko scenarzyści różnych seriali. Nawet w przypadku takich rodzin w scenariuszach pojawiają się wątki wskazujące na różne problemy, np. długi któregoś z członków rodziny itp. Jednak odbiorcy wolą seriale przedstawiające rodziny głęboko skonfliktowane. Natomiast myśląc o najbliższej okolicy, sięgamy do osobistych wspomnień dotyczących konkretnych zdarzeń. Tu już nie działają schematy, a raczej ujawnia się wiedza dotycząca różnych zjawisk. Zjawiska negatywne pojawiają się rzadko, są zazwyczaj głęboko ukrywane przed wzrokiem obcych.
Inne wyjaśnienie opisanej asymetrii może odwoływać się do działania przymiotnika „moje(-a)”. To, co jest moje, zyskuje niemal natychmiast pozytywną ocenę emocjonalną. Moja okolica, moje miasto czy moja wieś to coś, co dobrze znam i co nie stanowi żadnego zagrożenia. Chodzę po moich ulicach, wchodzę niekiedy do mojego lasu, mijam dobrze znane wiadukty. To wszystko sprawia, że czuję się tam bezpiecznie. Natomiast nieco inaczej wygląda sprawa, kiedy znajdę się w nieznanej okolicy. Tu wszystko jest nowe, nie jestem pewien, czy gdzieś nie czai się niebezpieczeństwo. To może wzbudzać lęk i niepokój. Dodajmy, że ludzie różnią się zakresem tego, co uznają za swoje. Są osoby, które za swoje uznają tylko własne mieszkanie, drudzy najbliższe otoczenie, inni zaś na przykład Wielkopolskę czy Pomorze. Odpowiednio do tego mogą też odczuwać to, co się dzieje w „moim” sąsiedztwie.
Bardzo ciekawa historia pojawia się wtedy, kiedy w najbliższej okolicy pojawią się zdarzenia niebezpieczne, którym nie można zaprzeczyć – a więc sytuacja przeciwna do tego, o czym była mowa na początku rozważań. Czy wtedy również będzie występowała tendencja do pozytywnego traktowania najbliższego sąsiedztwa i negatywnej oceny tego, co się dzieje w Polsce? Tu już znamy negatywne zdarzenie i trudno je interpretować poprzez ogólne schematy. Taka sytuacja miała ostatnio miejsce w Gdyni i w Poznaniu – w krótkim odstępie czasu zostały zamordowane kilkuletnie dzieci. Zapewne w różnych miejscach kraju występują podobne sytuacje. Początkowo mieszkańcy tych okolic rzeczywiście czują się mniej bezpiecznie, ale w miarę upływu czasu wracają do dawnych sposobów oceniania tego, co dzieje się wokół nich i gdzieś daleko. Być może stają się bardziej wrażliwi na odgłosy kłótni sąsiadów, na podejrzane zachowania różnych osób. Niestety ta specyficzna wrażliwość jest ujawniana dopiero po fakcie...
Czytaj więcej
Im mniej jako dorośli potrzebujemy od siebie nawzajem, tym więcej robimy miejsca na bezinteresowną, prawdziwą miłość, czyli związek dwóch autonomicznych osób. A pełnym jej wyrazem jest z pozoru paradoksalne wyznanie: „Kocham Cię, bo niczego od Ciebie nie potrzebuję”.
Czytaj więcej