Kiedy warto wybrać się do psychiatry?

Wielu z nas w pewnym momencie życia staje przed trudnym pytaniem: "Czy potrzebuję pomocy specjalisty?" Zdrowie psychiczne, podobnie jak fizyczne, wymaga troski i uwagi. W obliczu problemów emocjonalnych i psychicznych warto wiedzieć, kiedy zwrócić się do psychiatry, a kiedy do psychologa. Oba te zawody, choć często mylone, mają różne zakresy kompetencji i specjalizacje, które mogą być kluczowe w procesie zdrowienia.
Czytaj więcej

Gadżety reklamowe dla psychologa - jak budować więź z klientami?

W biznesie budowanie trwałych relacji z klientami jest absolutnie kluczowe. Mogłoby się wydawać, że gadżety reklamowe są zarezerwowane wyłącznie dla firm komercyjnych, aczkolwiek również specjaliści tacy jak psycholodzy mogą skorzystać z ich potencjału. Właściwie dobrane gadżety mogą nie tylko polepszyć relacje z klientami, ale również zbudować bardzo pozytywny wizerunek danego gabinetu.
Czytaj więcej

Historia perfum – od starożytności po współczesność

Perfumy towarzyszą ludzkości od tysięcy lat, a ich historia jest nierozerwalnie związana z rozwojem cywilizacji. Pierwsze wzmianki o używaniu pachnących substancji pochodzą już z czasów starożytnego Egiptu, gdzie olejki zapachowe były używane zarówno do celów rytualnych, jak i codziennego użytku. Egipcjanie wierzyli, że zapach ma magiczne właściwości, zdolne do nawiązywania kontaktu z bogami. W Mezopotamii i Indiach perfumy również odgrywały ważną rolę, zarówno w religijnych obrzędach, jak i w życiu codziennym, podkreślając status społeczny ich użytkowników.
Czytaj więcej

Zadziwiające fakty ze świata sportu i dietetyki. Jak poprawić swoją kondycję i dobros...

Zastanawiasz się, jak poprawić swoją kondycję fizyczną i właściwie zadbać o swoje ciało? Odkryj zadziwiające fakty ze świata sportu oraz dietetyki, które mogą odmienić Twoje podejście do aktywności fizycznej i zdrowego odżywiania. Dowiedz się, jak małe zmiany mogą przynieść wielkie efekty!
Czytaj więcej

Wpływ witamin na zdrowie i wygląd cery – poradnik dla każdej kobiety

Na stan cery każdej kobiety wpływają m.in. czynniki zewnętrzne, codzienna pielęgnacja oraz dieta. Prawidłowo zbilansowany plan posiłków powinien uwzględniać obecność witamin, które dobrze wpływają na kondycję i wygląd skóry. Sprawdź, jakich składników odżywczych nie może zabraknąć  twoim jadłospisie, by utrzymać piękną i zadbaną cerę.
Czytaj więcej

„Separacja. Lęk i złość” - John Bowlby

Jest to drugi tom cyklu brytyjskiego psychiatry i psychoanalityka Johna Bowlby’ego „Przywiązanie i strata” na temat znaczenia relacji rodzicielskiej dla zdrowia psychicznego. Teorie przedstawione w serii wciąż są aktualne i mają znaczący wpływ na współczesną psychoanalizę i psychologię.
Czytaj więcej

Dziennik kuracjusza – zabawny mikrokosmos uzdrowisk

Kąpiele solankowe, integracyjne gry typu bingo oraz karaoke, zorganizowane ćwiczenia w basenie, czarny rynek wejściówek na wieczorki taneczne, dni odliczane przez blistry tabletek… Wspaniały mikrokosmos sanatoriów w książce Dziennik kuracjusza Wojciecha Bociańskiego (wyd. Wydałem) wciągnie czytelnika bez reszty!  Bociański pisze bardzo błyskotliwie, zajmująco, zabawnie, czasem punktując wszystkie niedociągnięcia ośrodka w Wieńcu-Zdroju, innym razem będąc po prostu wnikliwym obserwatorem, który de facto z pobytów w uzdrowisku jest całkiem zadowolony.  A czytelnik/czytelniczka cieszy się, gdy poznaje zasady działające w tym miejscu: na przykład to, że „w stołach” są tylko łyżki, że kuracjusze z ZUS-u traktowani są lepiej niż „plebejusze z NFZ-u” (np. mają częściej zmienianą pościel), a z radiowęzła groźny głos notorycznie przypomina o zakazie przynoszenia grzybów z lasu, gdyż grozi to zarobaczeniem ośrodka.  Wspaniałe są rozdziały o niedwuznacznych żartach podczas zajęć (gdy prowadząca przypomina o tym, że miażdżyca to nie moment, w którym „mężczyzna siada i brzuch miażdży mu jaja”), piękne są także minisceny rozmów głównego bohatera z Majorem, a także obserwacją zachowań Karola, zwanego „samozwańczym Rzecznikiem Praw Kuracjusza”.  Nie brak też mrugnięcia okiem do fanów internetowych postów. Czytamy: „Jak wam ktoś powie, że z sanatorium nie można uciec, to nie wierzcie. Można, tylko trzeba wrócić w sobotę na zabiegi. Na tym polega odpowiedzialność”. Do mojego uzusu dodaję powiedzonko z książki: „Codzienna dilemata – kawa czi herbata”, a Wam polecam lekturę. Rozrywka: 10/10! Czy na sanatoria czas ma swój wpływ? W końcu w delikatesach „U Agniesi” pojawił się hummus i piwa kraftowe… Co się dzieje w pokojach, gdy zapada zmrok? Czy między Panem Ząbkiem a Panią Ewą zakwitł romans? Dowiedzcie się sami! 
Czytaj więcej

Dawno, dawno temu

Bajki zaczynają się często od podkreślenia, że wydarzenia, o których będzie mowa, toczyły się w odległych czasach i miejscach. „Za siedmioma górami, za siedmioma lasami…” jako miara znacznej odległości jest śmiesznym anachronizmem, kiedy każdy może polecieć na Cypr albo do Andaluzji na weekend, nie mając na podorędziu latającego dywanika. „Dawno, dawno temu” znaczy dla każdego coś innego. „Dawno, dawno” – to tyle, że wydarzyło się, zanim słuchacz zaczął pamiętać, co się z nim i dookoła niego dzieje. Ściślej – wcześniej niż miały miejsce wydarzenia tworzące indywidualną pamięć autobiograficzną człowieka.  Otóż dawno, dawno temu ucieczki z domu przytrafiały się często dzieciom, zwłaszcza płci męskiej. Trafiły nie tylko do podręczników psychiatrii dziecięcej jako objaw choroby umysłowej, ale i do bajek. Hans Christian Andersen opisał ucieczkę Kaja, Mark Twain – Tomka, a Kornel Makuszyński – Jacka i Placka. W O czym szumią wierzby Keneth Grahame zamieścił opowiadanie o uciekającej rodzicom małej Wydrze. Mała, uciekająca Wydra jest w opowiadaniu, jak się łatwo domyślić, płci męskiej. Opis jej ucieczek, podobnie jak opis zmartwienia i zachowania taty Wydry, odpowiada opisom z początków psychiatrii dziecięcej. Kret – główny dorosły bohater tych opowiadań – też oddalił się od swojego domu i długo tam nie wracał zajęty nowymi sprawami. Ale był dorosły i nie miał rodziny. Nikt się o niego nie troszczył, do czasu gdy zaprzyjaźnił się z Piżmakiem. Kiedy zdarzyło się, że tata Wydra oddalił się od Piżmaka zimą, przyjaciele pospieszyli z ekspedycją ratunkową, zwłaszcza że rozpętała się zamieć. Obaj, Kret i Piżmak, chcąc pomóc strapionemu tacie Wydrze, ruszyli na poszukiwanie uciekiniera. Wybrali się łodzią na rzekę, kierując się upodobaniem wydr do wody. O świcie odnaleźli małego na wyspie. Wschodzącemu słońcu towarzyszyła przejmująca muzyka. Grał na instrumencie dętym postawny mężczyzna, a między jego udami spał mały uciekinier. W obraz wiktoriańskiej Anglii wkracza w ten sposób grecka mitologia. Grahame wskrzesił bożka Pana, jedynego boga, który – według Plutarcha – umarł. Kret i Piżmak obudzili małego Wydrę i zawieźli zmartwionemu ojcu. Pan zniknął w świetle słońca.  Ta bajkowa historia nie mogłaby się tak skończyć dzisiaj. Odnalazłszy dziecko pod opieką Pana (lub innego patrona swobody seksualnej) należałoby zgłosić odpowiednim władzom zawiadomienie o „domniemaniu popełnienia przestępstwa innej czynności seksualnej wobec nieletniego oraz podejrzenia nieadekwatności opieki rodzicielskiej”. Dziecko nie jest przecież zdolne do wyrażenia zgody na sen między udami dorosłego mężczyzny. Wiktoriańska moralność znana jest z pruderyjności. Opowiadanie Grahame’a jest zatem wyrazem aprobaty domniemywania dobra, a dezaprobaty dla apriorycznego przesądzania o złu.  Grecka kuchnia nie zachowała antycznych tradycji. Może z wyjątkiem kultu oliwek i tłuczenia oliwy oraz uprawy winorośli i fermentacji ich soku na wino. Placek ze szpinakiem pewnie nie przywoła Pana, ale warto go spróbować.  PLACEK ZE SZPINAKIEM – SPANAKOPITA 20 dag szpinaku 10 dag sera feta 2 jajka 10 dag suszonych pomidorów 6 arkuszy ciasta filo 100 ml oliwy pieprz, oregano Szpinak wypłukać starannie. Mokry włożyć do garnka i postawić na małym ogniu, żeby zmiękł. Posiekać w paseczki. Mrożony – rozmrozić i posiekać. Ser pokroić w kostkę. Można użyć tłustego twarogu, który trzeba posolić. Pomidory pokroić. Wymieszać ser, szpinak i pomidory z jajkami. Dodać łyżkę oregano i pieprz do smaku. Formę do pieczenia, najlepiej kwadratową lub prostokątną, posmarować oliwą. Ułożyć kolejno trzy kawałki ciasta, każdy smarując oliwą. Wyłożyć nadzienie i przykryć następnymi kawałkami ciasta, też smarując oliwą. Ciasto można zawijać, dopasowując je do formy. Ostatni kawałek ciasta też posmarować oliwą. Piec w temperaturze 200oC 30 min na złoty kolor. Jeść na ciepło.  
Czytaj więcej

Jak uważność zmienia naszą codzienność?

Praktyka uważnej akceptacji pomaga żyć świadomie, dążyć do samorealizacji, w jak największym stopniu podążać za swoimi wartościami i zaspokajać potrzeby.
Czytaj więcej

Jak ADHD wpływa na życie kobiet?

Ola Deryło: W książce My kobiety z ADHD przedstawia Pani historie jedenastu kobiet, które mimo różnorodnych doświadczeń łączy wspólny temat ADHD. Opisanie tak osobistych i zróżnicowanych przeżyć z pewnością stanowiło duże wyzwanie. Co było dla Pani najtrudniejsze w trakcie pisania tej książki? Ola Pflumio: Historie zawarte w książce powstały na podstawie rozmów, które przeprowadziłam wcześniej w ramach podcastu Atypowe, w którym od dwóch lat dyskutuję z osobami, które podobnie do mnie otrzymały diagnozę ADHD w dorosłości. Najtrudniejszym zadaniem był dla mnie wybór takich rozmów, które mogłyby wejść do książki i – z jednej strony – opowiedzieć indywidualne i bardzo osobiste historie, a z drugiej – dać czytelnikom wystarczająco różnorodny obraz kobiecego ADHD oraz doświadczeń z nim związanych. Coraz częściej mówi się o tym, że ADHD to tak naprawdę spektrum różnych objawów i prawda jest taka, że każdy z nas doświadcza go na inne sposoby. Mamy różne trudności i różne mocne strony, dorastaliśmy w różnych środowiskach, dlatego bardzo zależało mi na pokazaniu tej różnorodności.  Czy któraś z historii zawartych w książce szczególnie Panią poruszyła i dlaczego?  Jedną z takich historii, które najprawdopodobniej zostaną ze mną na długo, jest ta opowiedziana przez Agatę Ossowską, której nieleczone i niezaopiekowane ADHD doprowadziło do tego, że ostatecznie wpadła w uzależnienie, które dzisiaj, między innymi dzięki odpowiedniej farmakoterapii ADHD, skutecznie leczy. Agata była jedną z pierwszych kobiet, które zgłosiły się do mnie, żeby o sobie opowiedzieć, bo – jak sama mówi – ma poczucie misji związane z szerzeniem świadomości dotyczącej problemu, który wciąż jest słabo diagnozowany, oraz pragnienie odpowiedniego wsparcia osób zmagających się z tym zaburzeniem. Podziwiam Agatę za odwagę i wiem, że jej historia zainspirowała co najmniej kilka osób do tego, żeby przyjrzeć się swoim trudnościom i podjąć leczenie. Wydaje się, że kulturowe stereotypy odgrywają znaczącą rolę w opóźnieniu diagnozy ADHD u kobiet. Mimo rosnącej świadomości na temat ADHD u dorosłych wciąż jest ono najczęściej utożsamiane z nadpobudliwym chłopcem w szkole. Jakie inne czynniki mogą powodować, że kobiety otrzymują tę diagnozę, jak Pani pisze – średnio 30 lat później? Myślę, że najważniejszym czynnikiem jest nadal niewystarczający brak wiedzy, zarówno wśród społeczeństwa, jak i specjalistów. Kiedy myślimy o ADHD, to najczęściej myślimy o aspekcie nadpobudliwości ruchowej i impulsywności, a nie zdajemy sobie sprawy z tego, co znajduje się pod wierzchołkiem tej góry lodowej. Nawet w Stanach, gdzie temat jest badany i opisywany od wielu lat, o kobietach w kontekście ADHD mówi się od niedawna. W związku z tym większość materiałów oraz kryteriów diagnostycznych powstało na podstawie badań przeprowadzanych na chłopcach i mężczyznach. To się na szczęście bardzo dynamicznie zmienia i w ciągu ostatnich kilku lat przeprowadzono znacznie więcej badań niż w poprzednich dekadach, ale jeszcze trochę czasu minie, zanim ta wiedza przeniknie do świadomości publicznej. Myślę, że ADHD przechodzi podobną drogę, jak wcześniej depresja, i im częściej będziemy o nim rozmawiać, tym bardziej zwiększy się świadomość, co sprawi, że więcej dziewczynek i kobiet otrzyma wsparcie, którego potrzebuje.  Oczywiście stereotypy związane z postrzeganiem roli kobiety w społeczeństwie również nie pomagają. Wychowuje się nas na grzeczne i posłuszne, w związku z czym szybko uczymy się maskować nasze objawy, żeby spełniać oczekiwania innych. Dlatego też wiele z nich kierujemy do wewnątrz i nasze ADHD rzadziej „widać”. To też jedna z tych rzeczy, które zdarza nam się słyszeć od znajomych lub członków rodziny, którzy dowiadują się o naszej diagnozie. „Nie widać po Tobie” – to hasło, które niemal każda z nas usłyszała przynajmniej raz w życiu. W kontekście kulturowych stereotypów, jak przejawia się ADHD u dorosłych kobiet i mężczyzn? Jakie są główne różnice w objawach między płciami oraz czy ADHD jest częstsze u którejś z nich? U kobiet znacznie częściej obserwuje się podtyp ADHD nazywany „nieuważnym” i w dużym skrócie można u nas zaobserwować trudności z koncentracją uwagi, łatwość w rozpraszaniu się czy dużą przerzutność uwagi, roztargnienie czy zapominanie. Wiele objawów jest skierowanych raczej „do wewnątrz” niż „na zewnątrz”, w związku z tym są one po prostu nieco mniej widoczne. Nawet aspekt nadpobudliwości przejawia się u nas raczej niepokojem wewnętrznym czy natłokiem myśli niż nadmierną ruchliwością. Dziewczynki i kobiety z ADHD mogą też na przykład „odpływać” myślami, bujać w obłokach czy gubić wątek w rozmowie. Bywamy także gadatliwe i częściej mamy tendencję do raczej subtelniejszych oznak nadpobudliwości ruchowej, np. bawienie się jakimś przedmiotem czy włosami, niż chodzenie po pomieszczeniu i przeszkadzanie innym. U kobiet nawet impulsywność może się objawiać bardziej subtelnie, bo w postaci impulsywnych zakupów, które mogą być przypisywane próżności. Jakie są główne sygnały alarmowe, które powinny skłonić kobiety oraz rodziców swoich dzieci do rozważenia diagnostyki w kierunku ADHD i poszukiwania profesjonalnej pomocy? W przypadku kobiet warto przyjrzeć się historii poprzednich diagnoz psychiatrycznych, jeśli takie się już pojawiały. Kiedy mamy do czynienia z depresją lub zaburzeniami lękowymi, które wracają mimo leczenia farmakologicznego i terapii, to warto przyjrzeć się temu, czy przypadkiem pod nimi nie skrywa się coś więcej. Moje rozmówczynie są najlepszym dowodem na to, że droga do diagnozy dorosłych kobiet najczęściej prowadzi właśnie przez wcześniejsze diagnozy jednego lub obydwu tych zaburzeń. Kolejną kwestią są trudności z regulacją emocji. Co prawda, dysregulacja emocji nie jest jeszcze oficjalnym kryterium diagnostycznym, ale coraz częściej w środowisku specjalistów zajmujących się tym tematem mówi się o konieczności jej włączenia, bo niejednokrotnie stanowi oś wielu trudności. Dodatkowo, warto zwracać uwagę na takie kwestie, jak trudności w zarządzaniu uwagą, zwłaszcza przy wykonywaniu zadań, które nie są interesujące lub przyjemne, prokrastynację sprawiająca, że wiele zadań odkładanych jest na ostatnią chwilę, problemy z pamięcią roboczą i w ogóle trudności w zakresie funkcji wykonawczych, takich jak planowanie, realizowanie planów czy podejmowanie decyzji. Oczywiście to nasilenie objawów i stopień, w jakim wpływają na nasze codzienne funkcjonowanie, decydują o tym, czy już możemy mówić o ADHD, czy nie, dlatego zawsze należy swoje wątpliwości zgłosić specjaliście. Zastanawia mnie sam moment otrzymania prawidłowej diagnozy. Jakie emocje towarzyszyły Pani, gdy dowiedziała się o ADHD? Czy była to ulga z powodu zrozumienia wcześniejszych trudności, poczucie odpuszczenia, akceptacji czy może pojawiły się inne uczucia? To, co przeżywałam tuż przed diagnozą, czyli w trakcie odkrywania tego, że mogę mieć ADHD, w jej trakcie oraz tuż po niej, było bardzo charakterystyczne dla wielu osób zdiagnozowanych w dorosłości. Najpierw byłam w fazie wyparcia, bo to przecież niemożliwe, że ja, dorosła kobieta, mogę mieć ADHD. Następnie przyszedł etap żałoby za życiem, którego nie miałam, a które mogłabym mieć, gdyby tylko ktoś wcześniej odkrył i nazwał moje trudności. To był niezwykle trudny moment i te myśli wracały do mnie przez pierwszych kilka miesięcy. A potem przyszła ulga, bo wreszcie mogłam nazwać coś, czego długo nie rozumiałam, a co sprawiało, że czułam się gorsza i niewystarczająca. Okazało się, że to wcale nie jest tak, że jestem leniwa i że niewystarczająco się staram, tylko po prostu mam trochę inaczej okablowany mózg i muszę nieco inaczej dostosować środowisko do swoich potrzeb. To często sprawia, że już sama diagnoza wystarczy wielu kobietom do tego, żeby spojrzeć na siebie z większą łagodnością i zrozumieniem, a ta samoakceptacja to najtrudniejszy kawałek pracy nad sobą, jaki przychodzi nam wykonać już po diagnozie. To niezwykle istotny moment, powiedziałabym nawet, że przełomowy i niezbędny do tego, żeby lepiej sobie radzić. Życie z ADHD bez wątpienia wiąże się z wieloma wyzwaniami, takimi jak odgrywanie ról społecznych, relacje interpersonalne oraz relacje z samym sobą. W jednym z rozdziałów Hania Sywula opisuje swoje doświadczenia z ADHD, stwierdzając: „To nie jest moja supermoc”. Jednakże dla niektórych kobiet ADHD może być źródłem mocnych stron, takich jak kreatywność czy charyzma. Czy uważa Pani, że funkcjonowanie z ADHD może być swego rodzaju „supermocą”? Jakie pozytywne aspekty mogą wynikać z życia z ADHD? Nie przepadam za mówieniem o ADHD jak o „supermocy”, bo ta zakłada pewnego rodzaju nadludzkość. Trudno też mówić o „supermocy”, kiedy wiemy, że biologicznie osoby z ADHD mają na przykład większą predyspozycję do depresji. Ale prawda jest taka, że w zależności od środowiska ADHD może być zarówno źródłem trudności, jak i mocnych stron. W coachingu ADHD skupiamy się na tym drugim, jednocześnie oczywiście nie ignorując wyzwań. Trudno jest jednak zbudować trwałe i pozytywne zmiany na negatywnym doświadczeniu oraz negatywnym obrazie siebie, dlatego tak ważne jest dotarcie do tego, co dobrego może nam nasze ADHD dawać. Osoby z ADHD często są niezwykle empatyczne, mają fantastyczną intuicję, są ciekawe świata, szybko się uczą rzeczy, które są dla nich interesujące, są kreatywne, pracowite i świetnie pracują pod presją.  Popularyzowanie wiedzy o ADHD wśród neuroatypowych kobiet jest dla Pani niezwykle ważne, czego dowodem jest zarówno ta książka, jak i Pani podcast Atypowe. Na zakończenie chciałabym zapytać, jakie przesłanie chciałaby Pani przekazać społeczeństwu na temat ADHD? To moje ulubione pytanie i sama zawsze zadaję je osobom, które zapraszam do podcastu. Chciałabym, żeby za jakiś czas każdy już wiedział, że ADHD to żadna nowa moda ani też wymówka na lenistwo czy brak wychowania, a zaburzenie neurorozwojowe, które bywa źródłem wielu trudności i cierpienia, zwłaszcza w sytuacjach, kiedy brak jest akceptacji na inność i różnorodność. Bardzo bliski jest mi koncept neuroróżnorodności mówiący o tym, że ludzie mają po prostu różne mózgi, co nie oznacza, że ktoś jest pod tym względem lepszy, a ktoś inny gorszy. Jesteśmy po prostu różni, co sprawia, że możemy od siebie czerpać nawzajem. Dlatego zamiast wprowadzać binarny podział na to, co normalne, a co nie, lepiej przyjrzyjmy się temu, czego możemy się od siebie nawzajem uczyć. 
Czytaj więcej

Karuzela lęku

Aż się złoszczę, że muszę napisać ten felieton. Bo to mogłam być ja. Też jestem kobietą i czyjąś podwładną. 24 maja 2022 r. wydawnictwo Ringier Axel Springer Polska w trybie natychmiastowym rozwiązało umowę z Tomaszem Lisem, naczelnym „Newsweeka”. Nie podano przyczyn, Lis też milczał. Wkrótce pojawiły się medialne doniesienia, że może chodzić o mobbing lub inne niepożądane zachowania. Miesiąc później Wirtualna Polska opublikowała tekst, a w nim: „Doprowadzanie pracowników do ataków paniki, poniżanie, wulgarne, seksistowskie odzywki, atmosfera przesiąknięta chamstwem – to zarzuty pracowników wobec Tomasza Lisa”. Tomasz Lis wszystkiemu zaprzeczył. Już wtedy mówiło się w środowisku, że bezpośrednią przyczyną odejścia nie są zarzuty mobbingu. Oficjalnie powód poznaliśmy 22 maja br.  Bo po artykule WP Prokuratura Okręgowa w Warszawie wszczęła dochodzenie w sprawie „uporczywego i złośliwego naruszania praw pracowniczych oraz naruszenia nietykalności cielesnej”. Ślimaczyło się blisko dwa lata, aż dopełzło do umorzenia. I przedawnienia.  Z postanowienia o umorzeniu, które opisał teraz Szymon Jadczak z WP, wynika, że Lis stracił funkcję tuż po zgłoszeniu przez jedną z kobiet. Miał pójść za nią „przyspieszonym krokiem, złapać za twarz, przycisnąć do ściany i pocałować w policzek, mimo że próbowała się wyrwać”. Sześć dni później Lisa w RASP już nie było. Inne kobiety opowiedziały potem śledczym: „próbował pocałować w usta, zaprosił makijażystkę do swojej sypialni, innej włożył palce przez dziury w jej spodniach –  na wysokości ud”. W ogóle „sprawiał kłopoty wszystkim koleżankom”, zaangażowanym w produkcję cotygodniowego programu  „Świat_pl”, publikowanego na Onet.pl i Newsweek.pl. Choć sytuacje miały podtekst seksualny i dotyczyły zależności służbowej, dla prokuratury to naruszenie nietykalności cielesnej, a nie molestowanie. Tego typu przestępstwo przedawnia się po roku od popełnienia, stało się to w maju 2023 r. Wszyscy w ten sposób zachowujący się mężczyźni właśnie się dowiedzieli, że może wpychanie paluchów pod czyjeś spodnie nie jest OK, ale jeśli sprawę uda się przeciągnąć, nic im nie grozi.  Różne badania pokazują, że molestowanie seksualne to najczęściej akt dominacji i nadużywania władzy. Nie chodzi o atrakcyjność, podniecające jest sprawowanie kontroli. Tacy mężczyźni, nierzadko wpływowi, na odmowę reagują złością, usprawiedliwiają swoją agresję, często są narcyzami. Mają seksistowskie skłonności, są przeciwni równości płci. Otaczają się osobami, które nie kwestionują ich postaw i im pomagają. Ale to nie tylko to. Władza zmienia człowieka. Najczęściej na gorsze. Wraz ze wzrostem pozycji mniej liczymy się z ludźmi, trudniej o empatię. Jak pokazał raport Polskiego Towarzystwa Prawa Antydyskryminacyjnego (2022), Polki są molestowane w szkole, w pracy, w trakcie korzystania z usług lub pomocy specjalistycznej. Większość przypadków pozostaje niezgłoszona.  Po doświadczeniu przemocy seksualnej nie da się tak po prostu dalej iść. Lista konsekwencji może być długa, karuzela lęku kręcić przez lata. W sprawie Tomasza Lisa zawiedli wszyscy. Ale najbardziej system sprawiedliwości.  
Czytaj więcej

Jak poradzić sobie z powrotem codzienności po wakacjach?

Powroty z wakacji w większości kojarzą się nam z nostalgią, smutkiem za beztroskim czasem i napięciem związanym z powrotem do codzienności. Czy tego typu myślenie nam służy? I czy jest w ogóle słuszne?
Czytaj więcej