Spacer po spokój. Jak natura pomaga radzić sobie ze stresem.

Nie trzeba być naukowcem, żeby zauważyć, że po spacerze w lesie człowiek czuje się lepiej. Cisza, zieleń, zapachy drzew, śpiew ptaków – to wszystko pomaga się wyciszyć, uporządkować myśli i nabrać dystansu. To nie przypadek. Coraz więcej badań potwierdza, że kontakt z przyrodą realnie pomaga w radzeniu sobie ze stresem i psychicznym przeciążeniem. W świecie, który nie przestaje przyspieszać, coraz więcej osób czuje się przeciążonych, wypalonych, przytłoczonych nadmiarem bodźców i obowiązków. Codzienność pełna jest dźwięków, ekranów, wiadomości, które nie pozwalają odpocząć, bo nawet gdy fizycznie się zatrzymujemy, głowa nadal pracuje. W takim stanie trudno znaleźć przestrzeń na oddech, regenerację i spokój. Rozwiązanie, którego często nie dostrzegamy, bywa zaskakująco proste i bardzo bliskie. Wystarczy wyjść z domu, zostawić na chwilę technologię, wejść między drzewa. Las, łąka, park, jezioro – natura nie wymaga od nas niczego, nie ocenia, nie narzuca tempa. Po prostu jest. A my, zanurzeni w jej rytmie, zaczynamy powoli się uspokajać. Już po kilkunastu minutach spaceru w lesie wiele osób czuje, że oddycha głębiej, myśli się porządkują, a napięcie w ciele ustępuje. To doświadczenie znane intuicyjnie od pokoleń, dziś potwierdza to również nauka: kontakt z naturą realnie obniża poziom stresu, wspiera układ nerwowy, poprawia nastrój i koncentrację. To nic nadzwyczajnego, to po prostu biologia. Nasze ciała i umysły ewoluowały w środowisku naturalnym przez tysiące lat. Miejski krajobraz to stosunkowo nowe doświadczenie. Dlatego właśnie przebywanie wśród zieleni działa tak regenerująco. To powrót do pierwotnych warunków, w których możemy na nowo poczuć się bezpiecznie i u siebie. Właśnie na tym skupia się projekt „Zaopiekowani w stresie – natura jako źródło zdrowia psychicznego”, który prowadzi Fundacja Instytut Psychologii Stresu. To nie jest spontaniczna akcja, w której wszystko kończy się na ulotce lub spotkaniach online. Jego celem jest nauczyć jak realnie korzystać z kontaktu z przyrodą, by lepiej radzić sobie z napięciem, przebodźcowaniem i trudnymi emocjami. Z tej wiedzy skorzystało już 225 osób z województwa łódzkiego i mazowieckiego podczas bezpłatnych warsztatów i spacerów terapeutycznych. Dodatkowo 18 wolontariuszy z różnych części Polski – m.in. ze Szczecina, Wrocławia, Warszawy, Lublina, Łodzi i Legnicy – przeszło szkolenie na przewodników leśnych metodą „Łączność z Naturą” i prowadzi własne spacery w swoich miejscowościach. Wkrótce dołączy do nich kolejne 12 osób, które zamknie szkolenie do końca 2025 roku. Natura nie rozwiąże wszystkiego, ale robi różnicę Kontakt z przyrodą nie zastąpi terapii, nie rozwiąże trudnych sytuacji w relacjach, nie zatrzyma problemów zawodowych ani nie cofnie przeszłości, ale może sprawić, że łatwiej będzie się z tym wszystkim mierzyć. Może dodać sił, przywrócić spokój, rozluźnić ciało, pozwolić złapać oddech. Wśród drzew nie znikają nasze wyzwania, ale często zmienia się ich ciężar. To, co w czterech ścianach wydawało się przytłaczające, na spacerze po lesie może stać się trochę lżejsze. Myśli się porządkują, oddech się pogłębia, napięcia puszczają, a umysł, oderwany od ekranów i napięcia, może wreszcie odpocząć. W przyrodzie nie chodzi o ucieczkę, ale o odzyskanie szerszej perspektywy. Kiedy patrzymy na rytm drzew, które rosną powoli, na światło przesączające się przez liście, na trawy poruszane wiatrem – nasz własny niepokój zaczyna odpadać i naturalnie czujemy spokój. Natura działa jak miękka poduszka pod ostrymi krawędziami codzienności. Nie zmienia faktów, ale zmienia nasze nastawienie. Daje chwilę zatrzymania, przestrzeń na refleksję, a to często pierwszy krok do realnej zmiany, tej, która zaczyna się od środka. Dlatego warto z tego korzystać. Nawet jeśli nie mamy siły na więcej. Wystarczy mały krok taki jak wyjście na spacer, siedzenie pod drzewem, otwarcie okna, posłuchanie ptaków. To nie rozwiąże wszystkiego, ale może zrobić różnicę. Las nie odpowie na pytania, które nas dręczą – ale może pomóc je lepiej zrozumieć. Nie powie, co robić – ale może sprawić, że usłyszymy siebie. Tego wewnętrzny głos, który w codziennym hałasie jest często zagłuszony. I to właśnie wtedy, w ciszy lasu, pojawia się pierwsza ulga. Nie mówimy, że natura rozwiązuje wszystko, bo życie jest zbyt złożone, by istniały takie proste lekarstwa, ale mówimy, że kontakt z przyrodą robi różnicę – bo pozwala się zatrzymać, poczuć grunt pod nogami, odzyskać choć odrobinę spokoju. A to właśnie ta drobna różnica wystarcza, by ruszyć dalej. „Natura nie rozwiązuje naszych problemów, ale pomaga nam wrócić do siebie – a to często pierwszy krok do ich rozwiązania.” — Jon Kabat-Zinn Dobrze wiemy, że w codziennym biegu łatwo zapomnieć, że nasze ciało i głowa potrzebują oddechu. Projekt realizowany przez Fundację Instytut Psychologii Stresu o tym przypomina w praktyczny sposób. Na stronie www.lacznoscznatura.pl można znaleźć nie tylko artykuły i badania, ale też konkretne narzędzia: jak przeprowadzić spacer terapeutyczny, jak zacząć medytację na łonie natury, jak pracować z młodzieżą w plenerze. Są też quizy, podcasty, filmy i gotowe scenariusze zajęć. Nie chodzi o to, żeby przeprowadzać się do lasu. Wystarczy, żeby częściej wychodzić na zewnątrz, zatrzymać się na chwilę, rozejrzeć się, wsłuchać w otoczenie. Już 15 minut takiego kontaktu dziennie robi różnicę. To prostsze niż się wydaje. Jeśli chcemy na dłużej być w lesie, możemy skorzystać z przestrzeni fundacji, jaką daje Ośrodek Edukacyjno-Terapeutyczny Cisza położony w środku lasu. Las działa jak lek Las wpływa na nas niczym lek, ponieważ oddziałuje jednocześnie na ciało, umysł i emocje. Fundacja zbiera dane, które pokazują, że takie działania naprawdę pomagają. W projekcie „Jurta w lesie – odnowa i odstresowanie”, który trwał od lutego do listopada 2024 roku, wzięło udział 261 osób. Zorganizowano 6 spacerów terapeutycznych i 23 warsztaty. Celem było pokazanie, czym jest stres i jak sobie z nim radzić w praktyce. W innym projekcie – „Walory turystyczne województwa łódzkiego sprzyjające relaksowi i redukcji stresu” – udział wzięły 52 osoby. Po warsztatach większość z nich przyznała, że dzięki spacerom po lesie, łące czy parku lepiej radzą sobie z napięciem i mają lepszy nastrój. W sumie, w ciągu ostatnich dwóch lat, z działań Fundacji skorzystało już ponad 530 osób, korzystając ze wsparcia lasu w redukcji stresu. Uczestnicy potwierdzają, że las działa jak lek, bo harmonizuje pracę całego organizmu – obniża stres, poprawia nastrój, wspiera odporność i serce. To naturalny sposób na odzyskanie równowagi, bez skutków ubocznych. Fakty mówią same za siebie. Spacer po lesie to samo zdrowie:  Redukuje poziom stresu Obecność w lesie obniża poziom kortyzolu (hormonu stresu). Już 15–20 minut w lesie powoduje spadek napięcia mięśniowego i zwolnienie tętna. Zieleń oraz naturalne dźwięki (szum liści, śpiew ptaków) działają kojąco na układ nerwowy. Kontakt z zielenią, drzewami, dźwiękami natury (np. śpiew ptaków, szum liści) działa jak naturalny środek wyciszający. Mózg przestawia się z trybu „walki lub ucieczki” na tryb regeneracji i obecności w tu i teraz. To pomaga odzyskać jasność myślenia i zmniejsza napięcie emocjonalne. Wzmacnia układ odpornościowy Drzewa wydzielają fitoncydy – naturalne związki chemiczne, które mają działanie przeciwbakteryjne i przeciwgrzybicze. Wdychanie ich zwiększa liczbę komórek NK (natural killers) w organizmie, które zwalczają wirusy i komórki nowotworowe. Świeże, czyste powietrze poprawia funkcjonowanie układu oddechowego. Poprawia nastrój i koncentrację Kontakt z naturą zmniejsza ryzyko zaburzeń lękowych. Obecność w lesie sprzyja produkcji serotoniny i endorfin – tzw. hormonów szczęścia. Przebywanie wśród drzew pomaga odzyskać zdolność skupienia uwagi, tzw. teoria regeneracji uwagi (Attention Restoration Theory) autorstwa Rachel i Stephena Kaplanów mówi, że naturalne otoczenie pozwala nam się zresetować. W lesie nie jesteśmy bombardowani bodźcami takimi, jak w mieście – mózg może „odpocząć” i lepiej się regenerować. To wspiera kreatywność, zdolność rozwiązywania problemów i efektywność poznawczą. Obniża ciśnienie krwi i wspiera serce Spacer w lesie działa podobnie jak łagodny trening – uspokaja rytm serca, poprawia krążenie i elastyczność naczyń krwionośnych. Regularny kontakt z naturą obniża ryzyko chorób sercowo-naczyniowych. Reguluje sen i przeciwdziała depresji i wypaleniu Przebywanie w naturalnym świetle w ciągu dnia stabilizuje rytm dobowy. Cisza i brak bodźców ekranowych pomagają lepiej się wyspać i odpocząć. Regularne przebywanie w naturze, szczególnie w ciszy i samotności lub w ramach wspólnych spacerów terapeutycznych, może wspomagać leczenie depresji i przeciwdziałać wypaleniu zawodowemu. Daje poczucie więzi i sensu Kontakt z lasem przypomina, że jesteśmy częścią większego ekosystemu. To redukuje poczucie izolacji i poprawia dobrostan psychiczny. Obcowanie z przyrodą może wywołać efekt podobny do medytacji – głębsze poczucie spokoju i obecności w „tu i teraz”. Las daje poczucie zakorzenienia, ciągłości i przynależności do natury. Dla wielu osób jest to źródło duchowego ukojenia – momentu zatrzymania, oddechu i refleksji. To działa szczególnie terapeutycznie w czasach pośpiechu i rozproszenia. Las nie zastąpi terapii ani leków, jeśli są potrzebne – ale może być silnym wsparciem. Działa jak naturalny, dostępny bez recepty lek na codzienny stres, napięcie i psychiczne przeciążenie. Co dalej w projekcie? W 2026 roku planowane są kolejne warsztaty, tym razem dla 100 uczestników. Na zakończenie projektu odbędzie się Kongres Zaopiekowani w Stresie, który zostanie zorganizowany na terenie Ośrodka Cisza (w woj. mazowieckim). W programie znajdą się wystąpienia specjalistów, koncerty i różne aktywności na świeżym powietrzu. Wszystko poświęcone świadomemu życiu w kontakcie z naturą. To jednak nie koniec. W 2027 roku powstanie raport, który podsumuje wpływ świadomego kontaktu z przyrodą na zdrowie psychiczne. Obejmie co najmniej 300 osób, które wzięły udział w kolejnych działaniach Fundacji. Wnioski z wcześniejszych raportów są jednoznaczne – natura to nie moda, tylko konkretne i skuteczne narzędzie profilaktyki antystresowej. Od czego zacząć? Nie musisz na nic czekać. Możesz zacząć już dziś. Zamknij laptopa, wyjdź do lasu albo do parku, przestaw telefon w tryb samolotowy lub zostaw go w domu, nie słuchaj muzyki, nie dzwoń do nikogo. Po prostu idź. Po chwili, zatrzymaj się na trochę. Rozejrzyj się, powąchaj powietrze, posłuchaj, co się dzieje wokół. Zobacz, jak się czujesz. A potem zrób to znowu jutro i pojutrze. Jeśli chcesz dowiedzieć się więcej albo dołączyć do działań Fundacji, wejdź na www.lacznoscznatura.pl. Znajdziesz tam wszystko, co potrzebne, żeby zacząć swoją własną drogę do spokoju, w zgodzie z naturą.   Agnieszka Czubak – Prezes Fundacji Instytut Psychologii Stresu Sebastian Zboiński – Wiceprezes Fundacji Instytut Psychologii Stresu
Czytaj więcej

Myślisz, że stoicyzm jest nieporęczny? Też tak myślałam. Moje pamiętniki z Holidaya

W jaki sposób coś, co jest nudne, przestarzałe i nieadekwatne, ma wpłynąć na moje postrzeganie świata? Marek Aureliusz, Gandhi, Pascal — obawiałam się, że pomimo filologicznego wykształcenia mój umysł, ostrzeliwany komunikatami z mediów społecznościowych, wyczerpie limit uwagi po pięciu minutach.
Czytaj więcej

Idealna kompozycja składników w kremie, który skutecznie zawalczy z cerą naczynkową? ...

Czy popękane naczynka na twarzy same znikną? Czy cerę naczynkową można „cofnąć”? To jedne z najczęstszych pytań, które zadają sobie osoby zmagające się ze skórą, która nadmiernie się czerwieni i która powoduje okresowo dodatkowe problemy, takie jak popękane, widoczne pajączki na twarzy oraz rozlane czerwone plamy. Pytania te stają się alarmujące, gdy obserwujemy, że rumień staje się utrwalony, a same pajączki nie znikają. A w dodatku, są widoczne pod makijażem.
Czytaj więcej

Zaćma zabiera samodzielność. Operacja ją przywraca

Kiedy wzrok zaczyna zawodzić, każdy dzień staje się wyzwaniem. Liter w książce nie da się już odczytać, twarze bliskich zamieniają się w rozmazane kontury, a gotowanie czy wyjście po zakupy budzi obawę przed potknięciem lub oparzeniem. Zaćma stopniowo odbiera nie tylko ostrość widzenia, ale też samodzielność i poczucie bezpieczeństwa. Dobra wiadomość jest taka, że można to odwrócić.
Czytaj więcej

Nauka pływania – jak oswajać malucha z wodą?

Twoje dziecko niepewnie wchodzi do wody albo niechętnie pozwala na zmoczenie twarzy? To zupełnie naturalne. Pierwszy kontakt z wodą może być dla malucha nowym i czasem nieco stresującym doświadczeniem. Dlatego tak ważne jest, by początki przebiegały spokojnie, z wyczuciem i dużą dawką wsparcia. Podpowiadamy, jak krok po kroku pomóc dziecku poczuć się w wodzie pewnie i bezpiecznie.
Czytaj więcej

Marzenie o lataniu

Baśnie z tysiąca i jednej nocy są najbardziej znane z obfitości treści erotycznych. Chociaż nie są to jedyne treści, jakie ten zbiór opowieści z różnych stron świata islamskiego zawiera, w każdej unosi się stereotyp męskiego szowinizmu i bystrej inteligencji kobiet w dążeniu do zaspokajania swoich potrzeb. Bogaty jest obraz, jakim baśnie opisują relacje społeczne, obyczaje i stosunki między grupami etnicznymi i światem religijnym Bliskiego Wschodu. W znacznej ich części pojawiają się baśniowe stwory: dżiny i dżnije, ifryty i ifrytije, czarnoksiężnicy i czarnoksiężniczki – bo te stworzenia, podobnie jak ludzie, mają płeć. Dżiny i dżinie – niezależnie od płci – unoszą ludzi (znacznie częściej mężczyzn) w powietrze i przenoszą ich z miejsca na miejsce w mgnieniu oka.  W Baśniach obecne jest zatem marzenie człowieka o lataniu. Jest też przedmiot nieożywiony służący podobnemu celowi. Dywan, kobierzec, który pozwala na lot nawet razem z wierzchowcem. Jak widać, marzenie o lataniu towarzyszyło ludzkości, zanim Freud zinterpretował latanie jako symbol uniesienia erotycznego wyrażonego w marzeniu sennym. Z rozwojem techniki i konsumpcji latanie stało się dostępne. Pierwsze balony – śmiałkom. Pierwsze samoloty również. Potem ludziom bogatym. W tym stuleciu – każdy może lecieć tanimi liniami za cenę obiadu. Nie ma natomiast w Baśniach urządzeń unoszących się w powietrzu i posłusznych woli człowieka, który –  pozostając na ziemi – może kierować ich lotem. Są dżiny – nie ma dronów. Cóż mają wspólnego drony z pragnieniem latania? Na pozór nic. To nie człowiek pokonuje siłę, z jaką przyciąga go kula ziemska. Nie uwalnia się od gruntu, nie korzysta z wyimaginowanej swobody. Deleguje tę przyjemność na posłuszne mu urządzenie techniczne, nad którym ma władzę.  A władza skłania posiadających ją (nawet, gdy jest to tylko złudzenie) do niszczenia tych i tego, co zagraża jej utratą. Dla demonstrowania siły. Bo daje wrażenie, że można sobie na to pozwolić. Dlatego częściej słyszymy o dronach przenoszących bomby niż żywność i lekarstwa.  Dżiny dostarczały też ludziom, którym służyły, potrawy, jakich sobie zażyczyli. Niestety drony nie przynoszą jedzenia. Pożywny barszcz pochodzi z ziemi radomskiej.  BARSZCZ RADOMSKI BOGDY I JANUSZA O. 1/2 kg wędzonej kiełbasy lub żeberek (obsmażonych) 1/2 główki kapusty  1/2 litra białego barszczu 2/3 ziarna ziela angielskiego 1 szt. liścia laurowego 5 ziaren pieprzu do smaku    sól 200 ml śmietany 22% Pokroić kiełbasę i gotować ją 10–15 min w osolonej wodzie. Wrzucić do niej poszatkowaną kapustę. Dodać przyprawy. Gotować, aż kapusta będzie miękka, ale nie rozgotowana. Wlać barszcz do uzyskania pożądanej kwasoty. Można, jeśli się chce, wzmocnić zawiesistość, dodać też mąkę żytnią z dna butelki. Zagotować, wyłączyć ogień i dodać śmietanę. Podać z ziemniakami omaszczonymi skwarkami lub usmażoną cebulką.  
Czytaj więcej

Innego końca nie będzie

Są filmy, którym nie wystarcza samo opowiadanie historii – wdzierają się pod powieki niczym pustynny piach, dzięki czemu żyją w nas intensywniej i dłużej. Dlatego Sirāt nie próbuje być pocztówką z wakacji w Maroku ani wspomnieniem z ekscytującej imprezy techno. Od pierwszych kadrów zostajemy wrzuceni w saharyjski rave, lecz jego transowy rytm pulsuje jakby gdzieś obok. Albo pobrzmiewa obsesyjnie w głowie filmowego bohatera, który krąży wyobcowany między podrygującymi imprezowiczami. Oto bowiem Luis (w tej roli Sergi López) wraz z synkiem i psem poszukuje na marokańskiej pustyni swojej zaginionej córki. Z czasem to indywidualne doświadczenie zamienia się we wspaniale rozegraną apokaliptyczną opowieść. O końcu, który nadejdzie, choć przecież niezauważalnie, zagłuszany przez różnego rodzaju bity, zaczyna się już teraz.  Czego szukała Mar na odciętej od świata imprezie z dudniącą pośród nagich skał muzyką elektroniczną? Domyślamy się, patrząc na rozwibrowany tłum, że jakiejś ucieczki. Jednakże hiszpański reżyser Óliver Laxe dawkuje wszelkie informacje. Podążając za Luisem i grupką przypadkowo spotkanych uczestników rave`u, próbuje skręcić w boczną odnogę czasu. Bo zewnętrzny świat właśnie stanął w ogniu. Kiedy wojsko rozpędza imprezę, bohaterowie ruszają na południe, ku granicy z Mauretanią, gdzie będą mogli swobodnie bawić się dalej, a Luis ma nadzieję odnaleźć swoje dziecko. Ale ucieczki nie ma. Rzeczywistość dopadnie ich prędzej, niż by się mogli tego spodziewać. Długa, najeżona niebezpieczeństwami droga przez pustynię staje się motorem gęstej akcji i zarazem metaforą. To, co spotyka Luisa i jego towarzyszy, przynosi ze sobą pytania, do czego zmierza nasz świat i co pozostaje, gdy zakończy się mniej lub bardziej udana zabawa.  Sirāt różni się jednak od filmów czy seriali science-fiction opowiadających o „ostatnich ludziach”. Przede wszystkim tym, w jaki sposób prowadzi swego widza przez marokańskie pustkowia i przez pustynniejący pejzaż wewnętrzny swoich bohaterów. Niby zredukowany do czystej walki o przetrwanie, ale jednocześnie otwarty na kwestie naj­istotniejsze. Podpowiedzią może być tytuł filmu, oznaczający w islamie most wiodący do raju, lecz zawieszony nad piekłem, a do tego wąski niczym włos. I nawet bez tych religijnych odniesień opowieść Laxe`a trzyma nas do samego końca na ostrzu noża. Bez zbędnych słów, za pomocą bardzo sugestywnych obrazów i dźwięków portretuje „nagiego” człowieka. W obliczu wielkiej osobistej straty i nieubłaganych sił natury. Wobec politycznych zawirowań, wyczerpania zasobów, cywilizacyjnych napięć. A przede wszystkim w spotkaniu z drugim człowiekiem. To rozgrzane, rozgorączkowane kino, pokazując sytua­cje graniczne, samo przypomina doświadczenie graniczne. Daleko bardziej niż niejeden muzyczno-taneczny trans z udziałem psychoaktywnych substancji.  „SIRĀT” – reż. Óliver Laxe. Prod. Hiszpania/Francja 2025. Dystryb. Stowarzyszenie Nowe Horyzonty. W kinach od 19 września.
Czytaj więcej

W rytmie jesieni. O uważności, spowolnieniu i zgodzie na siebie

Jesień przychodzi do mnie trochę nieproszona, a jednak jej obecność niezmiennie mnie cieszy. Jest jak dawno niewidziana przyjaciółka, z którą można po prostu usiąść i rozmawiać, jakbyśmy widziały się wczoraj. W chłodnym powietrzu poranków i w bladym świetle późnych popołudni odnajduję coś znajomego – spowolnienie, które moje ciało i umysł zna od lat.
Czytaj więcej

Czy naprawdę powinnam? O powinnościach w odczuwaniu emocji i zachowaniach w konkretny...

Dlaczego pojawiają się w nas oczekiwania co do konkretnych uczuć, że teraz powinnam czuć smutek, a nie czuję, powinnam się śmiać, a się nie śmieję, tylko np. płaczę. Co się dzieje, kiedy próbujemy przeformułować w sobie swoje emocje, odczucia?
Czytaj więcej

Krajobraz uczuć, krajobraz po stracie. Dlaczego utrata miejsca tak boli?

Otworzyłam przyciężkie drzwi, wzięłam klucz z recepcji, przeszłam przez mały korytarzyk, skręciłam w lewo i weszłam po schodach. Mogłam wjechać windą, bo to jednak czwarte piętro, ale chyba chciałam raz jeszcze wspiąć się po tych drewnianych, nieco skrzypiących stopniach, przesunąć dłonią po wypolerowanej od dotyku poręczy.
Czytaj więcej

Kiedy mózg zostaje sam

„Minął rok od mojego ostatniego wpisu na Facebooku. Byłem całkowicie zanurzony w mrocznych wydarzeniach mojego życia. Około rok temu dowiedzieliśmy się, że Marilyn (moja żona od 65 lat) choruje na nowotwór krwi” – tak rozpoczynał się wpis Irvina Yaloma, jednego z największych współczesnych psychoterapeutów, opublikowany w mediach społecznościowych na progu pandemii, w marcu 2020 r. Yalom postanowił podzielić się ze światem niezwykłym pomysłem, który zdecydowali się zrealizować z żoną w obliczu jej nadchodzącej śmierci, czyniąc wiekopomny użytek z bogactwa swoich umysłów.
Czytaj więcej

Jak odejść z pracy na dobre?

Agata wiedziała, że przed nią jest trudna decyzja. Być może najtrudniejsza w jej dotychczasowym, poukładanym „w kostkę”, przewidywalnym życiu. Wiedziała również, że nikt jej za nią nie podejmie, choć rozpaczliwie wypatrywała od świata znaków potwierdzenia „na tak” lub „na nie”. A przecież wiedziała dobrze, że tylko ona sama może wziąć za nią odpowiedzialność.
Czytaj więcej