Już niebawem kolejna konferencja #byckobietaonotour

Rezerwujcie 01.04 w kalendarzu! Spotykamy się w Starym Browarze w Poznaniu. Trzeba tam być.
Czytaj więcej

Czym jest i co może nam dać ajurweda?

Szybkie tempo życia, wysoki (choć często nawet nieuświadamiany) poziom stresu to praktycznie nieodłączne elementy życia każdego dorosłego człowieka. Ilość wyzwań, jakie stawia przed nami codzienność, sprawia, że trudno wyjść z szalonego pędu i nawet odpoczywamy w pośpiechu. Co gorsze, czasem okazuje się, że zupełnie nie umiemy naprawdę się zrelaksować, pobyć z bliskimi i z samym sobą w spokoju, a w efekcie jest to powód kolejnych nerwów. Takie wystawienie się na chroniczne napięcie powoduje przede wszystkim zaburzenie naszej równowagi emocjonalnej, ale także jest źródłem szeregu chorób fizycznych. Chcąc wyrwać się z takiego kręgu zabiegania i stresu, coraz częściej sięgamy po takie sposoby jak joga czy medytacja, które pozwalają wyciszyć się, znaleźć spokój, ale też samego siebie. A jeśli dotyka nas choroba, szukamy nie tylko leku, ale i jej powodu…
Czytaj więcej

Sweter damski zawsze modny. Pomysły na wiosenny look

Swetry damskie to wyjątkowo praktyczny element garderoby, który warto mieć pod ręką również wiosną. Odpowiednio wystylizowany może stać się bazą stylowego outfitu. Z czym zestawiać swetry, by nie wyglądały nudno, lecz atrakcyjnie? Poznaj najpopularniejsze modele i sprawdź, jak nosić je wiosną.
Czytaj więcej

Z szacunkiem o emocjach młodego widza. 5 mądrych filmów wspierających rozwój dziecka

W poprzednim artykule z naszego cyklu o edukacji filmowej pisaliśmy o tym, dlaczego kino jest tak wartościowym narzędziem dydaktycznym i wychowawczym. W tym tekście damy gotową podpowiedź, po które filmy z Akademii Filmowej Multikina szczególnie warto sięgnąć i jak przy ich pomocy rozmawiać z dziećmi na ważne tematy. Każdy z nich w dostosowany do wieku odbiorców sposób oswaja trudne emocje oraz sytuacje.
Czytaj więcej

Dramat wojenny, ekranizacja książki Chmielarza i film muzyczny premierowo w Multikin...

Wyczekując przyjścia wiosny warto wybrać się do kina i miło spędzić czas z rodziną lub z przyjaciółmi podczas filmowego seansu. W marcu na widzów będą czekały między innymi polskie produkcje: „Filip”, „Pokolenie Ikea”, „Zadra” czy „Wyrwa”. Ponadto premierę mają: wyjątkowa animacja „Szczęście Mikołajka”, „Shazam! Gniew Bogów” oraz „John Wick 4”. Szczegółowy repertuar jest dostępny na stronie www.multikino.pl.
Czytaj więcej

Zguba

Świat piętnastoletniej Marianny zaczyna rozpadać się na kawałki. Odsuwają się od niej koleżanki z klasy, dorośli rozczarowują, rodzina przestaje być oparciem. I nawet dla ukochanej psiny Frajdy w nowym życiu dziewczyny nie ma miejsca.  Dorośli zawsze mają do załatwienia trudne do sprecyzowania sprawy. Gdy zapada zmrok, rozmawiają przyciszonym głosem, a o poranku krzątają się, dzwonią, wychodzą do pracy, do innych dorosłych, gubiąc coś po drodze. No właśnie, co takiego? W małym mieszkaniu, zawalonym starymi rachunkami za prąd, kopertami z banku, zeszytami od polskiego domownicy zaczynają gubić czułość i uważność. Rozmijają się ze sobą, ze swoimi lękami i bólem. Milczą, a cisza oddala ich od siebie coraz bardziej.  Zguba to kameralna opowieść o trzech pokoleniach kobiet i rolach społecznych, w które wchodzą – trochę bezwiednie, trochę niechcący. Elegancka, kochająca swoją pracę seniorka Alicja wchodzi w rolę babci. Opiekuje się wnukami, prasuje koszule swojego syna, pożycza na naprawę samochodu. Jej synowa Hanna, uwikłana w nieszczęśliwe małżeństwo, bierze na siebie ciężar błędów męża, nie dostając nic w zamian. Tęskni za byciem zauważoną. Marianna zaś marzy o dniu, w którym będzie mogła decydować sama o sobie. A także o tym, by żyć w świecie, w którym dorośli potrafią rozmawiać z dziećmi wprost. O tym, że chomik nie wyjechał na wakacje, tylko zdechł. O tym, że pobyt w Anglii, do której rodzice wyjechali, by zarabiać pieniądze, się przedłużył. Piętnastolatka jest reprezentantką młodego pokolenia. Przepełniona melancholią i buntem, o oczach, w których „odbijał się nastrój pierwszych jesiennych dni, kiedy człowiek na poły oszukuje się, że jeszcze będzie ciepło, ale tak naprawdę już wie, że to, co najlepsze, dawno się skończyło”. To ona ma szansę na zbudowanie codzienności, w której gubi się coraz mniej rzeczy.  Jak pisze Joanna Bator, autorka książki przedstawia „rodzinny świat rzeczy utraconych na zawsze i tych możliwych do odzyskania”. Piękna, czuła powieść Szostak sprawia, że mamy ochotę zrobić wszystko, by w pędzie nie zgubić tego, co naprawdę ważne.   
Czytaj więcej

Gablotka

Ktoś bez zgody administracji umieścił w gablotce na klatce schodowej wiersz. Napisany ręcznie, na zwykłej kartce z zeszytu. Coś o życiu podobnym do owsianki, że takie brejowate, zimne i tylko cukier jest ratunkiem. A przecież bez zgody administracji nie można w gablotce umieszczać ogłoszeń! Chyba że była zgoda?... Dzwonię do administracji, okazuje się, że żadnej zgody nie było i że mogę sobie wiersz zdjąć, jak mi przeszkadza. To już się zagotowałem: jak to zdjąć, skoro wiersz jest w środku, za szybą, proszę pani, za szybą! I konsternacja, bo jak to możliwe, skoro kluczyk do gablotki ma tylko administracja i ochrona.  No to lecę do ochrony, ale ochrona nic nie wie. I jeszcze mi mówi, że wiersz jak wiersz, dość zabawny, choć do owsianki można dodać rodzynek, a gablotkę to nawet spinką do włosów da się otworzyć. Ale mnie nie było do śmiechu. Kazałem to zdjąć i lepiej pilnować gablotki.  Na drugi dzień znowu wiersz. O gołębiach wygnanych z balkonu, że niby jak ci uchodźcy, a przecież to ptaki pokoju. Te agresywne lotne szczury? Dobre sobie. Dzwonię do administracji, obiecują zająć się sprawą, to wiem, że się nie zajmą. Idę do ochrony, przecież mamy na osiedlu monitoring, jednak kamera obejmuje wejście do klatki, ale nie gablotkę.  Muszę wziąć sprawy w swoje ręce.  Ale najpierw mnie trafiło, nie powiem – jak grom z jasnego nieba. Owsianka? Gołębie? Przecież wczoraj jadłem owsiankę, a z gołębiami na balkonie walczę od tygodnia. Czyli ktoś mnie obserwuje! Najpewniej przez okna, o co nietrudno, bo na sąsiedniej działce deweloper zbudował blok, okno w okno z naszym.  Przez resztę dnia obserwowałem sąsiadów, ale nic podejrzanego nie zauważyłem. Może to jednak ktoś nie stamtąd? Potrzebowałem prowokacji: jeśli zrobię coś dziwnego, a następnego dnia pojawi się o tym wiersz, to będę miał dowód i krąg podejrzanych się zawęzi. Ustawiłem stół do prasowania przy oknie i przez dwie godziny prasowałem gazetę.  Następnego dnia w gablotce wisiał wiersz o psich kupach, które są jak chodnikowe kwiaty: sratki, srakonie, sróże i tak dalej. Ewidentna zmyłka, komuś się wydaje, że jest sprytny. Ale ja też nie w ciemię bity. Kupiłem kamerkę z noktowizją, małą, poręczną, w kształcie długopisu. Ustawiłem ją w szparze własnej skrzynki na listy. A w domu, przy oknie robiłem przysiady i pajacyki w stroju kąpielowym żony.  I trafiłem! Rano w gablotce wisiał wiersz o żelazku, które chce wygładzić wiadomości ze świata, a litery śmierdzą jak przypalone ludzkie mięso. Miałem też nagranie, dość niewyraźne, ale jednak: o 23:37 ktoś przyklęknął przy gablotce i wyjętą z włosów spinką grzebał w zamku. Zamek ustąpił i kartka z kolejnym wierszem trafiła do gablotki. Następnie ten ktoś obrócił się ku kamerze.  Siedzę przy komputerze, a zimny pot spływa mi po karku. Czuję, jak żona wpatruje się w ten kark i słyszę, jak jej długopis szura po kartce w zeszycie. Szur, szur, szur. 
Czytaj więcej

Rewolucja

Dwa tysiące dwudziesty trzeci dopiero się zaczął, a ja już mam bohaterki roku. Wielu powie, ale jak to, dziewięć miesięcy nam zostało, wiele może się wydarzyć, ba, z pewnością się wydarzy, a tu takie podsumowanie? A jednak.  Zanim wyjawię, kto otrzymuje ten tytuł, przyznam, że długo zastanawiałam się, jakim tekstem się z Państwem przywitać. O czym opowiedzieć, jak się ukłonić? Premierowy felieton to trochę jak pierwsza książka – debiutuje się tylko raz w życiu. Głos może jeszcze nieustawiony, bardziej początek drogi, pole eksperymentu, ale też moment, kiedy mówi się rzeczy dla siebie najistotniejsze. W dodatku, jeśli tekst nie przyniesie niczego nowego, autorka lub autor przepadli. Tyle się dziś pisze i wydaje, po co dawać drugą szansę? Myślę, o czym napisać, kiedy pika mój telefon. Aplikacja „Wyborczej” zawiadamia o tekście Violetty Szostak. Pracownice Centrum Praw Kobiet, najstarszej polskiej instytucji działającej na rzecz kobiet, oskarżają swoją szefową o mobbing. Przecieram oczy, artykuł nie znika. Paskudna atmosfera, poniżające uwagi, wpychanie w poczucie niższości. Wyzywanie od „idiotek”, przemoc ekonomiczna. Zmowa milczenia. I to nie tylko w instytucji, ale też wokół niej, bo zaczyna się już mówić, że ważne i znane feministki mówiły osobom, które chciały robić staż czy wolontariat w Centrum: „Nie idź tam, tam jest mobbing”. Czy sytuacja w CPK mnie dziwi? Nie. W każdym środowisku znajdują się ludzie nadmiernie kontrolujący, głodni władzy, niepotrafiący przyznać się do błędu. Ale nie w każdym miejscu radzi się osobom cierpiącym, by „dla dobra sprawy” przemilczeć przemoc. Taki emocjonalny szantaż potrafi być niezwykle skuteczny. Obserwujemy to w niejednym kręgu, choćby w Kościele czy w mediach, co pokazała sprawa Tomasza Lisa. Zauważamy także w wielu rodzinach. „Brudy pierzemy w domu” – to najbardziej powszechny knebel narzucany kobietom. Rozumiejąc, jak trudno o siebie zawalczyć i że ta walka to końcowy etap zdrowienia, z każdym kolejnym zdaniem o Centrum Praw Kobiet coraz szerzej otwieram oczy. Autorka rozmawia z kilkunastoma osobami i aż sześć z nich wypowiada się z prawdziwą odwagą, bo z imienia i nazwiska. Jedne już odeszły, inne jeszcze pracują. Wiem z reporterskiego doświadczenia, jak trudno o taką postawę, dlatego dla mnie to Bohaterki. Przełamały ponad dwudziestoletnią zmowę milczenia i zrobiły to z otwartą przyłbicą. Nie umniejszam przy tym relacjom pozostałych osób. Wiem, jak duży lęk towarzyszy takim procesom. Obawa, która następnie przemienia się w siłę. Bo przeciwstawienie się oprawcy przywraca utracone poczucie wartości. Ale nie tylko to. Trzeba ujawniać przemoc – to jedyna droga do zmiany. Żeby się od czegoś uwolnić, musimy najpierw zacząć o tym mówić. Niewiele jest rzeczy tak ważnych jak zdrowie psychiczne. A przemoc, w tym mobbing, to zdrowie niszczy, w skrajnych przypadkach bezpowrotnie. Takich sytuacji będzie więcej i dotkną wielu środowisk. Kończy się epoka tyrani i zamiatania pod dywan. A temu procesowi, nie bez przyczyny, przewodzą kobiety. 
Czytaj więcej

Poligamiczny królewicz

Poligamia jest formą życia rodzinnego. Była lub jest obecna w wielu kulturach. Oczywiście, jak wszystko na świecie, rozmaite są także postaci wielożeństwa. Łączy je jedynie to, że rodzinę tworzy zawsze jeden mąż i więcej niż jedna żona. Na ogół równocześnie. Mężczyzna jest głową rodziny, a pozycja i rola żon jest niejednakowa w różnych kulturach. Czasem jest żona główna, której podporządkowane są inne, a ich funkcje w rodzinie są niejednakowe. Czasem – przynajmniej w nakazie religijnym – pozycje i role żon mają być jednakowe. W kulturze Zachodu, która wprowadziła nakaz monogamii, pojawiła się też poligamia seryjna. Kolejne żony tworzą z mężem rodzinę na jakiś czas.  Poliandria, czyli rodziny z jedną żoną i więcej niż jednym mężem w jednym czasie, też są znane. Jest to jednak wzór życia rodzinnego nieporównanie rzadszy. Z wyjątkiem poliandrii seryjnej. W bajce Leonarda Neugera Królewicz i jego żony tytułowy książę jest poligamistą klasycznym. Ale wzór relacji między żonami nie jest przedmiotem narracji. Jasne jest jedynie, że jedna z żon ma głos i korzysta z niego, tocząc przykrą dla męża mowę, pełną wyrzutów. Można się domyślać, że czuje się niedoceniana. O poczuciu niedoceniania u innych żon nic nie wiadomo. Za to królewicz tak, i to bardzo. Narrator bajki nie ukrywa przed czytelnikami niedoli królewicza poligamisty. Jednakże niedola ta nie wynika z gderania jednej żony (albo większej ich liczby). Jest bezpośrednio powiązana z rolą społeczną związaną z płcią (gender), jaka przypada temu księciu. Chociaż nie jest wykluczone, że jest to rola płciowa każdego typowego księcia. Jej istotnym rysem jest ratowanie z opresji, w szczególności ratowanie z opresji dziewic. Wydobywanie ich z paszcz smoków, budzenie ze stuletniego snu, wydostawanie z wież umieszczonych na szklanej górze – to są jego stałe zadania. Każdą uratowaną poślubia.  A przecież, wydawałoby się, sytuacja się zmienia. Kobiety odzyskały podmiotowość, prawo głosu (bierne i czynne). Okazało się, że nie trzeba ich wcale ratować, bo same nieźle potrafią podołać przeciwnościom. W innej bajce, tym razem filmowej, Meghan Markle obraziło nawet publiczne ubolewanie jej ukochanego księcia nad tym, że nie obronił jej przed atakami prasy. Obraziło do tego stopnia, że zerwała z nim stosunki i wyrzuciła z domu! Chociaż nie na zawsze. Bajka Neugera ma i drugie dno. Nie ze wszystkich opresji można się wydobyć samodzielnie. Niezależnie od tego, jaka komu przypadła rola płciowa. Doświadczył tego bohater bajki, kiedy zły los spuścił na niego postać paskudnej żaby. Gdyby nie spotkał dziewicy, która pocałowała go mimo jego wstrętnej, żabiej postaci, nie wróciłby do swoich królewskich kształtów i wypełniania zadań. Oczywiście całująca żabę panienka została jego żoną. Pojął ją z wdzięczności. Ma się rozumieć, że odzyskawszy pełnię książęcości, wrócił do ratowania, „a żon mu przybywało”. Nic o szczęściu, jakie daje udane życie rodzinne. Tylko błędne koło: ratunek potrzebującej dziewicy – małżeństwo – utrapienie – nowy ratunek. Może królewicz byłby mniej udręczony, gdyby wybrał model poligamii seryjnej? To się zdarzało w historii monarchii, na przykład angielskiemu Henrykowi VIII Tudorowi. Dlatego sięgniemy do kuchni angielskiej  ANGIELSKA ZUPA CEBULOWA 1/2 l bulionu na osobę 1 szt. cebuli średniej wielkości 1 kromka białego chleba toastowego 1 plaster sera cheddar masło Bulion powinien być z wołowiny, ale wegetarianie mogą użyć warzywnego. Cebulę pokroić w półplasterki (grubość około 2 mm). Usmażyć w rondlu, na maśle, do zrumienienia. Zalać bulionem. Chleb posmarować masłem z obu stron, ułożyć na blasze. Na chlebie położyć plasterek sera. Zrumienić w piekarniku.  Upieczone grzanki wyłożyć na głęboki talerz. Po jednej. Zalać zupą. Sól, pieprz i inne przyprawy powinny być na stole, aby każdy mógł doprawić zupę po swojemu.   
Czytaj więcej

„Miłość Mindfulness” – przeczytaj fragment książki!

Zbyt często codzienny pośpiech, obowiązki rodzicielskie i zobowiązania rodzinne przesłaniają związek. Świadome tworzenie długoterminowych, kwitnących związków wymaga konkretnych umiejętności, które można w sobie wykształcić. Zachęcają do tego doświadczeni terapeuci Craig i Debbie Lambert w swojej książce „Miłość Mindfulness. Jak w 52 tygodnie stworzyć prawdziwą więź, świetnie się przy tym bawiąc”. Poniżej prezentujemy jej fragment.
Czytaj więcej

Co nam daje smakowanie codzienności?

Podobno życie jest jak butelka dobrego wina: niektórym wystarcza lektura etykiety na butelce, inni wolą jej zawartość – chcą poczuć zapach i smak. Każdy dzień celebrować jak wino, nawet jeśli nieźle dostało się w kość... Takie doświadczanie swojego życia jest warunkiem rozwoju osobistego, przekonują psychologowie. I dodają: kto nie potrafi celebrować chwil, ten nie potrafi celebrować siebie i innych ludzi.
Czytaj więcej

Jak cisza wspiera nasze zdrowie?

Mindfulness – uważność kojarzy nam się często z ciszą. Z chwilami, kiedy kładziemy się wygodnie na kanapie, w jakimś spokojnym miejscu, zamykamy oczy i kierujemy uwagę na nasze ciało i zmysły, w procesie bycia świadomym chwili obecnej. Towarzyszy nam czasami głos przewodnika z YouTube lub delikatna muzyka w tle. Co się wtedy z nami właściwie dzieje z perspektywy psychologicznej i jakie znaczenie ma cisza? Jak przygotować się do skanowania ciała – popularnej, formalnej praktyki mindfulness – i czego spodziewać się w trakcie?
Czytaj więcej