Przed każdą wywiadówką przeżywam męki. Na myśl o zbliżającym się terminie zaczynam czuć się fatalnie i najchętniej poszłabym wtedy na zwolnienie. Niektórzy rodzice są w porządku, ale większość przychodzi do szkoły z pretensjami i wszystko ma nam za złe. Gdy staję z nimi oko w oko, serce kołacze mi jak oszalałe. Nie mam z kim o tym pogadać, a sama jakoś nie potrafię poradzić sobie z tym problemem. Aneta G., nauczycielka z Zielonej Góry
Autor: Redakcja
Spotkanie nauczyciela z rodzicami jest przyczyną stresu nie tylko dla uczniów, którzy mają coś na sumieniu; stresują się również nauczyciele, są bowiem przez rodziców poddawani wnikliwej ocenie – w końcu uczą i wychowują ich dzieci. Siły są nierówne, nauczyciel jest tylko jeden, a rodziców wielu. Wychowawcy często są zaskakiwani pytaniami, których w ogóle się nie spodziewają, a muszą się do nich ustosunkować. Wielu nauczycieli traktuje wywiadówki jako bardzo przykry obowiązek, a gdy przytrafi się trudna klasa, postawa roszczeniowa rodziców bądź jawny konflikt, zebrania stają się koszmarem.
Bardzo często już w połowie roku szkolnego uczeń i jego rodzice dowiadują się o zagrożeniu powtarzaniem klasy. Bagaż uczuć związanych z taką informacją jest przerażający i trudny do udźwignięcia.
Czasem nauczyciel pierwszy może się zorientować, że jego uczennica cierpi z powodu anoreksji lub bulimii. Jeśli będzie postępował rozważnie, jeśli potrafi zachęcić dziewczynkę do szczerej rozmowy, jeśli wreszcie będzie umiał przekonać rodziców, że ich córka wymaga specjalistycznej pomocy - może stać się kimś bardzo ważnym w procesie leczenia, a nawet może przyczynić się do wyleczenia.
Młodzieżowa prostytucja, obniżający się wiek inicjacji narkotykowej czy „dzieci ulicy” to jedynie niektóre negatywne skutki transformacji społeczno-gospodarczej, coraz bardziej widoczne w polskiej rzeczywistości. Te zjawiska - marginalizowane i nieakceptowane społecznie - dotyczą również bardzo młodych osób. Wymagają one szczególnej uwagi i pomocy, specjalnie do nich kierowanej i dostosowanej. Jedną z najskuteczniejszych form takiej pomocy jest streetworking.
Najlepsze wyniki w nauce osiągają neurotyczni introwertycy, a najgorsze - nieneurotyczni ekstrawertycy. Można łatwo wyobrazić sobie takie postacie: pierwsza to zamknięty, trzymający się z boku, pełen obaw i napięcia okularnik-prymus, a druga to uczeń otwarty, może nawet piastujący funkcję przewodniczącego samorządu szkolnego, ale jego świadectwo raczej nie obfituje w dobre oceny.
Choć wszyscy uczymy się przez całe życie, to jednak każdy z nas ma swój własny styl uczenia. W szkole niezmiernie ważne jest, żeby nauczyciel potrafił rozpoznać style uczenia się swoich uczniów i tak prowadzić zajęcia, aby każdy z jego podopiecznych maksymalnie na nich skorzystał. To trudne, ale absolutnie możliwe.
W poprzednich częściach omówiliśmy trzy rodzaje deficytów występujących u przewlekle agresywnych uczniów, pokazaliśmy też, co mogą zrobić, żeby radzić sobie ze swoją agresją. Teraz proponujemy Trening Kontroli Złości, a więc podpowiemy, czego nie robić, żeby agresja nie zaczęła dominować w zachowaniu.
Postać świętego Ignacego z Loyoli, założyciela Zakonu Jezuitów, kojarzy się wielu osobom z Ćwiczeniami Duchowymi i z historią kontrreformacji. Warto jednak pamiętać, że Ignacy Loyola i podążający jego śladami jezuici założyli wiele szkół, w których wypracowali spójny system wychowawczy i model nauczania oparty na dynamice modlitwy.
Jeżeli szkoła ma przygotowywać do życia we współczesnym i przyszłym (dla nas, nauczycieli, już nieosiągalnym) świecie, to musimy inaczej uczyć. Czynności nauczyciela typu: przekazać, utrwalić, sprawdzić stopień opanowania wiedzy, powinny stać się reliktem przeszłości. Jak wychować człowieka kreatywnego, realizującego twórczy styl życia? W tym zadaniu sceną staje się nonkonformizm edukacyjny, a głównymi aktorami – i to się nie zmienia – uczeń i nauczyciel.
Jeżeli obserwujesz u siebie emocjonalne wyjałowienie... Gdy gnębią cię pesymistyczne myśli... Gdy ograniczasz kontakty z innymi lub deprecjonujesz innych, widzisz tylko ich wady, a może czujesz niechęć albo zaczynasz obojętnieć... Jeżeli wątpisz we własne możliwości i myślisz: nie nadaję się do niczego, jestem beznadziejna/beznadziejny - to najpewniej już dotknęło cię wypalenie zawodowe.
Bardzo często trudności szkolne pojawiają się niejako przy okazji innych problemów przeżywanych przez dziecko. Dlatego skuteczną pomoc musi poprzedzić wnikliwe rozważenie: co tak naprawdę się dzieje z dzieckiem? Niepowodzenie w nauce to proces, w którym należy odkryć zarówno przyczyny, jak i mechanizm podtrzymujący. Bez tej wiedzy i zrozumienia niemożliwa jest skuteczna pomoc.