Dzieci pochodzące z rodzin bezradnych społecznie są zanied-bywane i pozostawiane same sobie. Różnią się od rówieśników z "normalnych" domów - nie znają wielu słów używanych przez kolegów i nauczycieli, nie potrafią czytać, pisać, liczyć. Czują się gorsze. Nierzadko są zawstydzane, ośmieszane, przeżywają wiele upokorzeń. Próbują zwracać na siebie uwagę agresją i zachowaniami destrukcyjnymi. Jak pomóc dzieciom z syndromem wyuczonej bezradności - piszą Marek Grondas i Marek Liciński, Roman Pomianowski oraz Jolanta Szaban.
Autor: Redakcja
Troska nauczyciela o równorzędną pozycję dziecka z domu dziecka z pewnością wyjdzie na dobre wszystkim. Nie jest to zadanie łatwe i wymaga od nauczyciela dobrej woli, zdolności obserwacyjnych, zwielokrotnionej uwagi, przemyślanych działań, stosowania jak najwięcej nagród i wzmocnień oraz mądrego stawiania granic. Ważne też, by w kontakcie z dzieckiem poszukującym emocjonalnej bliskości nie zranić go, nie odrzucić, nie odsunąć od siebie.
Maciek wybił szybę w klasie. "O Boże! Czemu on jest taki agresywny? Zasłużył na obniżenie oceny ze sprawowania!" - myśli nauczyciel i szuka szybkich rozwiązań problemu. Ale czy skutecznych? Nie. Dobre rozwiązania potrzebują czasu i empatycznego kontaktu z uczniem, rodzącego się z pytania "Co Maciek właściwie teraz czuje?".
Od czasu badań przeprowadzonych w latach 70. minionego stulecia przez norweskiego psychologa prof. Dana Olweusa, o przemocy dzieci wobec dzieci napisano dziesiątki artykułów i książek. Temat pojawia się w mediach coraz częściej, w następstwie przerażających samobójstw zaszczutych uczniów. Pomimo że stworzono liczne programy przeciwdziałania przemocy w szkole, wciąż się ona nasila.
Jeżeli wiedza szkolna okazuje się w życiu bezużyteczna, trudno wymagać od ucznia, żeby z pasją ją zgłębiał. Jeżeli w szkole dominuje rutyna i schematyczność, trudno o rozwijanie aktywności poznawczej ucznia. Jeżeli dostaje on w szkole komunikat, że ważne jest uzyskanie określonego celu, a nieważna droga jego osiągnięcia, to nie dziwmy się, że ściąga czy korzysta z cudzych prac.
Nauczyciele, księża, trenerzy sportowi, przyjaciele rodziny, a także osobnicy krążący w pobliżu szkół i innych dziecięcych skupisk. Szukają kontaktów z dziećmi. Starają się zdobyć najpierw ich zaufanie, wykorzystując łatwowierność i brak doświadczenia życiowego. Następnie nakłaniają do różnego rodzaju „zabaw” seksualnych.
Uczeń zdolny to wyzwanie, któremu nie każdy pedagog potrafi stawić czoło. Nauczyciele przyłapani na błędzie często źle się czują i nie wiedzą, jak takie dziecko uczyć. Dr Justyna Dobrołowicz podpowiada, jak pracować ze zdolnym uczniem i podaje kilka zasad pomocnych we wspomaganiu rozwoju jego zdolności i zainteresowań.
„Rozmawiają o nas w pokoju nauczycielskim, ale nie z nami. Dla nas nikt nie ma czasu”. W szkole często dochodzi do zdarzeń, które dostarczają dzieciom i młodzieży silnych, często bardzo dotkliwych przeżyć. Taka sytuacja ma miejsce, gdy uczeń pada ofiarą agresji swoich rówieśników. Doznaje wtedy ośmieszenia, poniżenia i odtrącenia. Odczuwa lęk, przerażenie i bezsilność. A najgorsze, że swoją krzywdę i wynikające z niej cierpienie często przeżywa w poczuciu bezradności, osamotnienia i opuszczenia. Szkoła nie może pozostać obojętna na takie sytuacje. Autorka dzieli się wynikami swoich badań nad agresją rówieśniczą i radzi, jakie postępowanie zaradcze powinna podjąć szkoła.
Komputery stały się nieodłączną częścią rzeczywistości, narzędziem służącym pracy, rozrywce, a także nauce. Oczywistym wydaje się, że w szkole powinny pełnić znaczącą rolę, wspierając nauczyciela w procesie dydaktycznym. Czy rzeczywiście? A jeśli tak - w jakim zakresie? Czy podłączony do światowej sieci komputer, zapewniający uczniowi dostęp do rzetelnej wiedzy i szczegółowych informacji, odsunie w cień nauczyciela?
Stosowanie kar - zwłaszcza w dziedzinie wychowania i terapii - stało się przedmiotem szerokiej dyskusji. Czy kara zawsze jest czymś złym? Kiedy jej wymierzenie znajduje usprawiedliwienie? Czy karanie mamy w genach? Jak się okazuje, nie ma jednoznacznych odpowiedzi na te pytania, a ludzkie działania w zakresie stosowania kar wciąż dalekie są od ideału.
Trudno wyobrazić sobie współczesną teorię wychowania bez dorobku Jeana Piageta. Ten znakomity uczony pokazał nowy kierunek myślenia o rozwoju dzieci. Przekonał naukowców i wychowawców, że dzieci wcale nie są „małymi dorosłymi”. Przeciwnie - są samodzielne i niepowtarzalne. Głównym osiągnięciem Piageta była oryginalna teoria rozwoju intelektualnego, która pomaga zrozumieć, w jaki sposób dzieci konstruują wiedzę oraz jaki wpływ na ich rozwój ma życie uczuciowe i aktywność społeczna.
Wbrew pozorom na przerwie nauczyciel może się zrelaksować. Może się zrelaksować nawet w czasie lekcji - i to tak, że mało kto to zauważy. Wystarczy skoncentrować się na dwie-trzy minuty i skorzystać z przedstawionych niżej propozycji.