Ile razy zdarzyło Ci się „grzebać” w pamięci w poszukiwaniu ważnej informacji, a ta drwiła sobie z Ciebie tym bardziej, im silniej się starałeś? Ile też razy zaskoczyła Cię jakimś wspomnieniem lub olśnieniem? Wróciłeś w miejsca z dzieciństwa, zobaczyłeś stare widoki, poczułeś dawne zapachy.
Dział: Wstęp
Gdy rozpoczynaliśmy w Lublinie akcję "Podzielmy się wiedzą", zastanawiałam się, skąd ja wezmę tylu wolontariuszy do pracy z uczniami, którzy mają problemy z nauką? Czy uda nam się przekonać dzieci i ich rodziców, że one też mają prawo do sukcesu? Okazało się jednak, że przy odrobinie zaangażowania i wysiłku z obu stron możliwe jest zdobywanie - krok po kroku - szczytów!
Uczeń, który akceptuje siebie, chętniej się uczy, lepiej współpracuje z rówieśnikami i jest mniej agresywny. Samoakceptacji dziecko uczy się nie tylko w domu, ale również w szkole - pod warunkiem, że trafi na nauczyciela, który lubi... siebie. Jeśli nauczyciel nie potrafi zaakceptować siebie, nie będzie w stanie stworzyć dobrych relacji z uczniem i pomóc mu w budowaniu poczucia własnej wartości.
Uczniowie są dla nas najważniejsi, traktujemy ich podmiotowo - zapewniają nauczyciele i dyrektorzy szkół podczas wizytacji kuratorów. Ale codzienne szkolne życie przeczy tym oficjalnym deklaracjom. Czego uczeń może się dowiedzieć w szkole o sobie? Że bardziej liczy się wygoda pań sprzątających niż jego samopoczucie...
Jestem wychowawczynią piątej klasy. Jednym z moich podopiecznych jest Arek, z którym trudno sobie poradzić. Arek nawet nie jest złym uczniem, ale na prawie każdej lekcji są do niego jakieś uwagi: gada, śmieje się, przedrzeźnia, nie pracuje, chodzi po klasie. Żadne rozmowy, upomnienia nie pomagają. Poprosiłam więc na rozmowę rodziców. Przyszła mama, w spotkaniu uczestniczył też Arek. Przedstawiłam - moim zdaniem bardzo oględnie – problem, mówiąc, że chciałabym wspólnie z rodzicami i chłopcem wypracować jakiś sposób postępowania. No i wtedy, ku mojemu zdziwieniu, matka Arka zaczęła krzyczeć na niego, że już ma go dosyć, że jest bandytą i najchętniej by się go pozbyła. Dzieciak patrzył na nią oczami pełnymi łez, w pewnej chwili zerwał się i wybiegł z klasy. Zupełnie nie wiedziałam, jak się zachować. Próbowałam coś tłumaczyć, ale ona mnie nie słuchała, ciągle narzekała na syna, a wychodząc, powiedziała: "Ja już na niego nie mam siły. Róbcie z nim, co chcecie". No i co teraz powinnam zrobić?
Polskie szkoły segregują uczniów. W jednej klasie lądują potomkowie biznesmenów, naukowców, VIP-ów. W drugiej zaś dzieci osób bezrobotnych, bez matury, z gorszych dzielnic. Dlaczego dyrektorzy i nauczyciele tworzą klasy objęte tak ostrą selekcją? Czy dzieci z zamożnych rodzin są genetycznie obdarzone innymi zdolnościami niż ich rówieśnicy z "przeciętnych" rodzin?
Mowa jest bardzo silnie związana z myśleniem. Im później się wykształci, tym bardziej opóźnia się rozwój myślenia i funkcjonowania dziecka. Mowa warunkuje również zachowania społeczne, a jej deficyty zaburzają rozwój kontaktów z otoczeniem. Dlatego tak ważna jest jak najwcześniejsza terapia dzieci z alalią.
Często bagatelizujemy dziecięcą depresję. Dziecko nie potrafi swoich doznań wyrazić słowami, nie mówi: "jestem przygnębiony, chce mi się płakać, boję się śmierci". Ale to, że dzieci nie mówią, nie znaczy, że nie przeżywają. Czasami depresję dziecka łatwiej jest dostrzec nauczycielom niż rodzicom - mówi Boris Cyrulnik.
Rozmowa z pedagogiem i seksuologiem, międzynarodowym autorytetem w dziedzinie pedagogiki seksualnej, prof. Zbigniewem Izdebskim
Klasa gimnazjalna to specyficzne miejsce. Uczniowie spotykają się w nim nie tylko po to, by zdobywać wiedzę, ale także by kształtować swoje społeczne umiejętności. W tym czasie procesy grupowe przybierają na sile, wyłaniają się klasowi liderzy i kozły ofiarne, budzą się uprzedzenia, powstają wewnętrzne podziały. Toteż rola nauczyciela gimnazjum niesie ze sobą wiele wyzwań, wymaga delikatności i umiejętnej obserwacji. Zdolność dostrzegania pewnych zjawisk grupowych i sprawność pracy z zespołem klasowym to kluczowe umiejętności nauczycieli pracujących w gimnazjum.
Dziwisz się, że twój uczeń opuszcza coraz więcej zajęć, staje się arogancki i nie wykazuje zainteresowania nauką. Przypuszczasz, że zażywa narkotyki. Zaczynasz zastanawiać się dlaczego. Nie wiesz, jak możesz mu pomóc. Wzywasz więc rodziców na wywiadówkę i mówisz: ?Podejrzewam, że Piotrek bierze narkotyki?. W odpowiedzi słyszysz: "To niemożliwe, nasz Piotruś? Nigdy nie mieliśmy z nim problemów. Jak może go pani tak obwiniać"?. Co robić w takiej sytuacji?
Szkoła została przez urzędników oświatowych skazana nie tylko na „papierową edukację”, ale i na „papierowe wychowanie”. W kształceniu i doskonaleniu nauczycieli postawiono na ilość, a nie na jakość. Wszyscy owładnięci zostali obsesją rozmaitych rankingów, które mają jakoby decydować o jakości kształcenia. Uczniowie i rodzice nadal są zainteresowani głównie odpowiedzią na pytanie: „Co będzie na egzaminie?”. Szerzy się plaga korepetycji, które mają pomóc w pokonaniu kolejnego szczebla „szkolnej kariery”. Co się dzieje z reformą polskiej edukacji?