Uzależnienie odebrało mi wolną wolę

Wolna wola to nic innego jak zdolność człowieka do podejmowania decyzji w sposób autonomiczny i dla niego zrozumiały. Uzależnieni nie posiadają możliwości decydowania o sobie, ponieważ podejmowane przez nich decyzje tak naprawdę nie należą już do nich, tylko do nałogu, któremu się poddali.
Czytaj więcej

Koty

Dziś kilka słów na temat komunikacji. Pretekstem do zajęcia się tym tematem jest ostatnia zaraza, która dotknęła koty. W chwili obecnej, tj. na początku lipca, wiemy, że w większości przypadków odpowiedzialny jest wirus ptasiej grypy A/H5N1. Właściciele kotów znają środki ostrożności, jakie trzeba przedsięwziąć, by uniknąć zakażenia zwierzęcia. Mam tu na myśli niedopuszczanie do kontaktów kotów z ptakami, a więc zakaz wypuszczania ich na zewnątrz, w tym na balkony czy tarasy, dezynfekcję obuwia po każdym pobycie na dworze, dezynfekcję rąk itd. Zakaz dotyczy też podawania kotom surowego mięsa drobiu, a być może także innych rodzajów mięsa. Tyle wiemy w tej chwili. Pojawia się jednak pytanie, jakimi drogami szerzy się to zakażenie. Początkowo winę przypisywano mewom, gdyż chorowały głównie koty mieszkające nad morzem, ale potem okazało się, że choroba dotykała koty mieszkające w innych częściach Polski. Oficjalne komunikaty mówią tylko o przypadkach zakażenia wirusem ptasiej grypy, ale nie wiadomo, w jaki sposób wirus ten zaczął atakować koty. Na świecie były pojedyncze przypadki ataku tego wirusa na koty. Czyżby zatem w naszym kraju działał jakiś nieznany czynnik, który spowodował liczne zakażenia u mruczków? W naszym kraju żyje kilka milionów kotów, a pewną część stanowią te, które mają swoich właścicieli i które nie opuszczają mieszkań. Właściciele poczuli silny strach, kiedy okazało się, że większość zakażonych kotów umiera w krótkim czasie. Skrzyknęli się na Facebooku i powstało kilka grup zajmujących się tajemniczą chorobą. Grupy te po pierwsze rejestrują nowe przypadki, a po drugie starają się znaleźć czynniki, które są odpowiedzialne za kolejne zakażenia. Śledztwa prowadzone przez te grupy są niezależne od oficjalnych ośrodków, wyniki publikowane są w sieci i są uważnie śledzone przez wszystkich „kociarzy”. Zgodnie z wynikami tych śledztw początkowo przypuszczano, że do zakażenia dochodzi w sytuacji spożycia surowego mięsa drobiu. Potem zaczęto poszukiwać odpowiedzi na pytanie, skąd to zakażenie pochodzi. Podejrzenia wskazują, że może to być związane z karmieniem drobiu zbożem technicznym pochodzącym z Ukrainy. Rozumowanie takie ma jednak słaby punkt: przecież ubój drobiu podlega kontroli sanitarnej i w związku z tym szanse zakażenia tą drogą są stosunkowo niewielkie. Zapewne większość Czytelników, którzy posiadają koty, zna te koncepcje. Piszę o nich dlatego, że pojawiają się tu zjawiska związane z konsekwencjami nieoczekiwanych zdarzeń. Po pierwsze choroby dotykają tylko niewielką grupę kotów i szanse zakażenia własnego kota są niewielkie. Po drugie część potocznych wyjaśnień jest trudna do sprawdzenia. Na przykład wyjaśnienie dotyczące związku między technicznym zbożem z Ukrainy a chorobami kotów odwołuje się do słabego działania inspekcji weterynaryjnej. Ludzie „wiedzą”, że kontrola weterynaryjna w Polsce bywa dziurawa, że władze nie chcą informować o skażeniu mięsa drobiowego itd. Można powiedzieć, że dotychczasowe informowanie przez czynniki oficjalne sprzyja formułowaniu teorii spiskowych.  Badania nad teoriami spiskowymi wskazują, że bardzo często są one próbą poznawczego opanowania sytuacji, która zawiera nieoczekiwane elementy. To, co się działo w ostatnich tygodniach, wskazuje na znaczenie szybkich dróg komunikacji internetowej. Część wyjaśnień, które ludzie formułowali, mogła mieć charakter teorii spiskowych. Sprzyjał temu nie tylko specyficzny sposób komunikowania oficjalnych władz, lecz także fakt, że ludzie potrafią szybko przekazywać ważne wiadomości niezależnie od czynników oficjalnych. Co więcej, w internecie każdy głos jest tak samo ważny i niektóre wyjaśnienia zyskują wielu zwolenników, choć niekoniecznie są do końca prawdziwe.   
Czytaj więcej

Własne miejsce w świecie jako wyzwanie dzisiejszego mężczyzny?

Od ostatnich kilkudziesięciu lat psychologiczny świat słusznie twierdzi, że tym, co może uzdrowić większość kobiet i dziewcząt, to odzyskanie siły i odnalezienie swojego głosu. Mężczyznom ten głos dany był od wieków a priori. Dzisiaj go tracimy. Bo stare zaczyna nam ciążyć, patriarchat zaczyna się kruszyć, a w jego miejsce nie ma jeszcze nowej wizji. Trochę więc po omacku, popełniając błędy, z ciężarem naszych ojców w sercach wchodzimy w nieznane.
Czytaj więcej

I co teraz? Gdy wszystko traci na znaczeniu

Ciało Michała pokryte jest barwnymi tatuażami. Wśród nich są łacińskie sentencje: „Per aspera ad astra” (Przez cierpienie do gwiazd) i „Alea iacta est” (Kości zostały rzucone). Jest także angielskie „Immortality” (Nieśmiertelność). Doskonale oddają to, co mu się przydarzyło. Ale o tym za chwilę.
Czytaj więcej

Kochliwość. Czy to coś pomiędzy monogamią a poliamorią?

Większość ludzi dobrze wspomina pierwsze tygodnie stanu zakochania. Opisują uczucie „motyli w brzuchu” czy totalnej ekscytacji. Co na prawdę znaczy „kochliwość”? Czy mamy takie rozpoznanie w psychologii lub seksuologii? Czy możemy to zdiagnozować? Czy jest to zjawisko pozytywne czy wręcz przeciwnie? Jaki jest mechanizm częstego zakochiwania się? Czy jest ono tożsame z poliamorią?
Czytaj więcej

Jak to jest być w zgodzie ze sobą?

O tym, jak odnajdywać równowagę w pracy, życiu i w relacjach – rozmawiają Edyta Żmuda, Lidia Kazen i Kasia Kucewicz
Czytaj więcej

Mózg nastolatka - Burza myśli i emocji

Proszę na chwilę zamknąć oczy i wyobrazić sobie wielki plac budowy z intensywnością różnorodnych działań na nim podejmowanych, dynamiką zmian, szybkością przekształceń. To tak, jakbyśmy znaleźli się w mózgu nastolatka, dlatego żeby wiedzieć, jak z nim rozmawiać, musimy przede wszystkim wiedzieć i zrozumieć, z jaką wewnętrzną rewolucją ten młody człowiek na co dzień się zmaga.
Czytaj więcej

Co to znaczy być rodzicem dzisiaj?

Rady, uwagi i komentarze, zewnętrzne głosy i ciche lub głośne oceny. Nieustannie wzrastające standardy i coraz nowsze definicje rodzicielstwa. Presja, której rodzicom tak trudno dziś sprostać, wiąże się z ryzykiem utraty autorytetu, zatrzymania się pomiędzy wyrażaniem akceptacji a ukierunkowaniem na zmianę.
Czytaj więcej

Odwaga w relacji - Klucz do zaufania i bliskości

Wielu osobom łatwiej przychodzi skok na bungee czy podjęcie ryzyka w życiu zawodowym niż zdjęcie maski i pełne otwarcie się na drugiego człowieka. Tymczasem odwaga w związku, choć wymaga trudu i wspólnej pracy, ma moc scalać, uzdrawiać i budować, nadając relacji głęboki smak oraz nową jakość.
Czytaj więcej

Enola Holmes, czyli nastolatka o nadzwyczajnej charyzmie

Określana także jako „kobieta Sherlock”. Bohaterka z pewnością wielowymiarowa, która w każdym z kolejnych tomów cyklu zmaga się nie tylko ze skomplikowanymi zagadkami detektywistycznymi, ale przede wszystkim z XIX-wieczną Anglią i jej zasadami.
Czytaj więcej

Dożywotka

W grudniu 1996 r. trójka maturzystów zapukała do mieszkania w bloku na warszawskim Tarchominie. Otworzyła Jolanta B., księgowa małej firmy, której biuro znajdowało się w tym właśnie mieszkaniu. Osa, Yogi i Gołąb, wcześniej niekarani, przypuszczali, że znajdą gotówkę. Chcieli mieć lepsze ubrania, więcej pieniędzy, nudzili się, mówili potem, że pili piwo. Wiedzieli, że będą musieli obezwładnić ofiarę, zabrali kij bejsbolowy, podstawowe wyposażenie przestępcze tamtych czasów.  Nie jest pewne, w którym momencie zdecydowali, że zabiją. Kilkadziesiąt minut później Jolanta nie żyła. Miesiąc później aresztowano całą trójkę, a media oszalały. Wśród zabójców była młoda kobieta. Monika O.: piękna, młoda, mało emocjonalna. Nie kobieta właściwie, tylko potwór. Na sali sądowej nie wnikano dogłębnie, kto katował ofiarę, czyj był pomysł, by zabić. Jak to możliwe, że do tej zbrodni doszło? Obecność kobiety w roli nieprzystającej do świątobliwego wzorca opiekunki domowego ogniska wystarczyła, by zbrodnia zyskała status nadzwyczajnej, a ona – herszta bandy. Szwagier ofiary, Krzysztof O., zorganizował kampanię medialną, po której rodzinie Moniki O. grożono śmiercią.  Osa, Yogi i Gołąb dostali dożywocie. Gdyby zabójstwa dokonała trójka nastoletnich mężczyzn bez przeszłości kryminalnej, wyrok prawdopodobnie nie byłby tak surowy. Monika O. była pierwszą nastolatką, pierwszą kobietą z wyrokiem dożywocia. Kiedy zapadał, nie było w mediach refleksji, czy ma sens i czy jest sprawiedliwy. Zginęła młoda kobieta, poświęcono życie prawdopodobnej sprawczyni i jej towarzyszy. Pytanie o wyrok i życie Moniki O. zadała Lidia Ostałowska, reporterka „Dużego Formatu” w osiemnastym roku odsiadki osadzonej. Nie umniejszała potworności zbrodni, ale miała przeświadczenie, że Monikę spotkała niesprawiedliwość. Odwiedzała ją i rozmawiała, prawdopodobnie ratując jej życie, osadzona w tym czasie nie widziała sensu w dalszym życiu w celi. Tam też była bestią. Tak ją traktowali współosadzeni i strażnicy. Krzysztof O., człowiek, który na Monikę wydał wyrok jeszcze przed procesem, okazał się sutenerem, odbywał karę za handel dziećmi.  Lidia Ostałowska umarła w 2018 r., dwa lata później sprawę Moniki przejął reporter Wojciech Tochman. Przyjaźnił się z Lidką, wiedział, jak ważna była dla niej historia Moniki. Teraz Tochman zadał pytanie: Czym kierował się sąd, zasądzając karę? Czy nie widział szans na poprawę oskarżonych? Nie brał pod uwagę resocjalizacji? Nie rozumiał, że bestie mordują w horrorach, morderstwa popełniają ludzie? Dlaczego płeć oskarżonej grała tak ważną rolę? Czy kara dożywocia ma sens?  Kiedy Tochman pracował nad swoją książką, po dwudziestu siedmiu latach więzienia sąd zdecydował, że Monika O. wyjdzie na przedterminowe warunkowe zwolnienie. Tochman uważa, że za to, co zrobiła dwadzieścia siedem lat temu, już dawno zapłaciła: i państwu, i społeczeństwu. W Polsce potrzebna jest dogłębna debata nad karą dożywocia. Tochman obawia się, że nie ma na nią szans. Na razie Monika mierzy się z wolnością, której nie zna. Czy nie za późno? Wojciech Tochman: Historia na śmierć i życie. Wydawnictwo Literackie 2023.  
Czytaj więcej

Chcesz mieć rację czy relację?

Wzorce naszych zachowań często są nieuświadomione i nie zdajemy sobie sprawy z ich istnienia. Dopóki jednak pozostaną poza naszą świadomością, nasz sposób przeżywania rzeczywistości będzie naszą przysłowiową „racją”, którą za wszelką cenę będziemy chcieli obronić. Taki sposób przeżywania siebie skutkuje częstymi konfliktami, przybiera postać walki i bardzo utrudnia a nawet uniemożliwia zbudowanie jakiejkolwiek relacji.
Czytaj więcej