Macierzyństwo zbliża mnie z mamą z przeszłości, gdy byłam dzieckiem, ale w relacji dorosłej czasem oddala, a w zasadzie buduje nową jakość tej relacji, gdzie nadal jestem córką, ale zarazem już matką, a matka nadal jest matką, ale już mnie dorosłej. Powstają granice i punkty niezgody, których nie było wcześniej. Jakość tej relacji się zmienia, ale staje się mi coraz droższa.
Dział: Artykuły - Spis treści
Urodzenie dziewczynki stanowi dla matki moment otwarcia starych ran, uświadamiania sobie, „czego sama nie otrzymałam jako córka?”, ale i nadzieję, że uda się to zrekompensować, naprawić wobec nowego pokolenia. Warto pamiętać, że najczęściej matka CHCE BYĆ DOBRA. Jeśli nie jest, to między innymi dlatego, że na jej własnej drodze dorastania nie miała wystarczającego zrozumienia i wsparcia.
Gromadzenie i powiększanie wiedzy nie zmniejsza ani obecności mitów, ani ich powszechności. Pytań przybywa i mitów też. Wiedzy przybywa, ale mity pozostają. Dlaczego?
Teoretycznie wszyscy wiemy, jak się komunikować. To jedna z pierwszych umiejętności, których uczymy się w dzieciństwie. Rozmawiamy od najmłodszych lat z rodzicami, rodzeństwem, przyjaciółmi, ale czy potrafimy się porozumieć?
Żyjemy w czasach, kiedy wystarczy kilka sekund, aby nawiązać kontakt z osobą będącą po drugiej stronie globu. Odpowiedź na większość nurtujących pytań możemy znaleźć z pomocą wyszukiwarki w kilka minut. Dzięki mediom społecznościowym jesteśmy w stanie podczas kolacji, w pracy czy, oglądając serial, zaktualizować wiedzę o tym, co się dzieje aktualnie u naszych przyjaciół, a nawet dalszych znajomych. Żyjemy szybko, codziennie mierząc się z wyzwaniami ze świata realnego i wirtualnego.
Zastanawiam się, jak to jest, że wciąż tak niewiele wiemy o ludzkim ciele. Z jednej strony szczegółowo znamy jego budowę. Z drugiej – kiedy przyjdzie z niego korzystać, wielu z nas traktuje je jak taksówkę dla głowy, którą trzeba zabrać na kolejne spotkania wpisane w kalendarz.
Z mądrością jest trochę jak z natchnieniem. Rozpoznaje się ją post hoc, ale trudno jest przewidzieć, co będzie mądre w danej sytuacji. Mało jest tych, których uznajemy za mądrych. Częściej mówimy o niemądrości i ludziach mądrością nieskalanych. Ale o czym w istocie wtedy mówimy?
Wyobraź sobie, że jedziesz do dużego, znanego miasta i świadomie nie planujesz zwiedzania najważniejszych jego atrakcji, nie chcesz skierować swoich kroków tam, gdzie zdecydowana większość turystów. Tak więc wyobraź sobie, że kiedy jesteś w Paryżu, nie wchodzisz na Wieżę Eiffla, nie idziesz do Luwru, nie płyniesz Sekwaną.
Patrzę na siebie oczami Ignasia. Nie życzyłby sobie, bym się poddała. Hasłem dnia jest więc dla mnie: „Mamo, ogarnij się!”. I choć jest to czasem niezwykle trudne, robię to dla niego. I dla córki. Dom Dusz to mój wektor, taka nitka do kłębka, po której wędruję. Miejsce, gdzie dusza – moja i innych osób po okrutnej stracie – może doświadczyć ukojenia.
Słowa wypowiadane i pisane mogą mieć olbrzymią moc. Przynoszą uśmiech na naszej twarzy, ale również sprawiają, że pojawią się w nas trudne uczucia. Są w stanie pomagać nam w życiu, ale też nas ranić. Nie jesteśmy w stanie przejść przez życie bez doświadczenia zranienia. To oczywiste, że często szukamy sposobów, by poradzić sobie w momentach, gdy słowa skierowane przez kogoś do nas sprawiają nam ból. Czy istnieje uniwersalny trening na bolesne słowa?
Kiedy nastolatek wkracza w dorosłość wiele zyskuje, ale także wiele traci. Życie staje się bardziej skomplikowane, bo okazuje się, że pomiędzy „lubię” i „nie lubię” jest jeszcze, wielka jak ocean, przestrzeń emocji i postaw.