Zazwyczaj zaczyna się tak samo, widzimy w nim rycerza na białym koniu lub w niej ideał piękna, wrażliwości, ostoję, rozwiązanie problemów. Pierwszy rok, dwa, trzy – płonie namiętność, hormony buzują, każde spotkanie daje nam poczucie szczęścia, wszystko na początku relacji dzieje się naturalnie, spontanicznie. Czujemy tzw. miłosny odlot.
Dział: Artykuły - Spis treści
Jeśli miałaś/miałeś okazję doświadczyć bycia w kręgu, to prawdopodobnie masz świadomość, jakie jakości są dla Ciebie w tej przestrzeni szczególnie ważne i jak lubisz się tam czuć. A czy zastanawiasz się czasem, jakie elementy tego, co się tam wydarza, możesz wprowadzać do swoich relacji, swoich rozmów, sposobu bycia i towarzyszenia innym tak na co dzień?
Coraz częściej osiadamy w wielkich miastach i dostosowujemy nasz rytm do ich zgiełku. Nieustannie dążymy do rozwoju cywilizacji i technologii, przez co żyjemy w pędzie, hałasie, korzystamy z nowoczesnych rozwiązań… Ale gdy przychodzi wieczór i zmęczenie, pojawia się potrzeba zwolnienia. Czy to nie wydaje się ciekawe, że wielu z nas odczuwa pragnienie obcowania z naturą mimo tak różnorodnych życiowych preferencji?
Uciekają do niej od cyfryzacji, od pędu świata racjonalnego do bólu. Szukają magii spokoju, równowagi, oczyszczenia z duszącej cywilizacji. Szeptucha chce im to wszystko dać. To życiowa misja jej starej duszy. Pomaga się podnieść tym, którzy padli pod ciężarem oczekiwań rodziców, partnerów, społeczeństwa. Pomaga im się odnaleźć i odszukać drogę zgodną z ich własnymi pragnieniami.
Z tęsknoty za dawną wioską powstają kręgi kobiet, które w odróżnieniu od warsztatów rozwojowych nie są nastawione na jakiś konkretny cel, tylko pozwalają na niespieszne bycie kobiet w swoim gronie. Co nam daje bycie w kręgu?
Jon Kabat-Zinn jasno wskazuje, że uważność nie jest życiem chwilą, chodzi o życie w danej chwili. „Każdą chwilę uznajemy jako nowy początek, nową szansę, by zacząć wszystko od zera, by się dostroić, odbudować nasze więzi”.
Marzymy o bliskiej, ciepłej, bezpiecznej relacji. Wchodząc w nowy związek, skupiamy się na podobieństwach i idealizujemy partnera. Zachwycamy się i odnajdujemy to, co nas łączy. Mamy poczucie, że znaleźliśmy drugą połówkę. Kogoś, kto nas rozumie i jest do nas podobny niczym odbicie w lustrze. Jednak emocjonalnie bliskość nie jest nam dana raz na zawsze.
Współcześnie mamy wiele powodów, by gorzej spać. Przepracowani, przebodźcowani, zestresowani, niepewni jutra. Tracimy rytm i równowagę. Gubimy sen, a potem szukamy magicznych sposobów, by go odzyskać. Jedni sięgają po jakieś specyfiki czy tabletki na sen, inni odsypiają w weekend. Jeszcze inni próbują oszukać swoje ciało, że wcale nie potrzebuje tyle spać. Jak przerwać ten niezdrowy proces? Jak wzmocnić swój sen, by lepiej z niego korzystać?
Wielu z nas błędnie sądzi, że odpowiednie dopasowanie partnerów pod względem atrakcyjności fizycznej to przepis na niegasnący pociąg seksualny w związku. Ewentualnie przyjmuje się, że niekiedy wraz z upływem czasu namiętność w relacji zanika i to naturalny, nieunikniony proces. Tymczasem kwestia pożądania między dwojgiem ludzi jest znacznie bardziej złożona.
„Stare afrykańskie przysłowie mówi, że o tym, czy dach został dobrze położony, przekonasz się dopiero wtedy, gdy przyjdzie deszcz”. (Glenn R. Schiraldi, Siła rezyliencji)
Gdy nadchodzi zima, podejmujemy różne działania, by zadbać o swój komfort i bezpieczeństwo, zabezpieczając się przed mrozem czy śniegiem. Czy równie chętnie decydujemy się na konkretne kroki, by zawczasu zatroszczyć się o dobrostan swojego ducha, wzmacniając naszą psychiczną odporność przed nadchodzącymi wyzwaniami – zarówno tymi codziennymi, jak i nagłymi, kryzysowymi?
Najintensywniejszy czas poznawania nowych osób i zawierania przyjaźni przypada na okres nastoletni, kiedy zaczynamy poszukiwać siebie i kreować tożsamość. Rola przyjaźni w życiu młodzieży jest bardzo duża. To jeden z etapów dojrzewania.