Kiedy byłam studentką piątego roku psychologii (już prawie, prawie wszechwiedzącym magistrem psychologii!), znalazłam się w pokoju nauczycielskim jednej z warszawskich szkół. Zbierałam tam materiały potrzebne do pracy magisterskiej. Badanie dotyczyło nauczycieli, którzy są rodzicami. Podchodziłam kolejno do pedagogów i pytałam, czy mają dzieci. Gdy odpowiedź była twierdząca, wręczałam ankietę. W pewnym momencie zadałam pytanie jednej z pań. Nie powiedziała „tak”. Nie powiedziała „nie”. Powiedziała: „Moje dzieci umarły”. A ja... Nie byłam na TO przygotowana.
Dział: Wstęp
Poszukujemy przyczyny we wszystkim, co widzimy i słyszymy. Dlaczego?
„Psychology and Life” - taki tytuł wielokrotnie gościł na okładkach książek wydawanych w ubiegłym wieku w USA. Był on tak popularny dlatego, że doskonale oddawał pragmatyczny stosunek Amerykanów do psychologii i ich oczekiwania z nią związane. Autorami „Psychology and Life” byli m.in. Leslie D. Weatherhead (1935) oraz Floyd L. Ruch (1937), który swoją sztandarową monografię psychologii wznawiał po II wojnie światowej wspólnie z Philipem G. Zimbardo. Paradoksalnie jednak, jako pierwszy tytułu „Psychology and Life” użył psycholog pochodzący z Europy. Był to Hugo Münsterberg, który trafił do Stanów Zjednoczonych zwabiony perspektywą sławy i kariery.
Tarcza nadziei Czym jest nadzieja? Jak się ona rodzi? Kiedy i jak wpływa na nasze życie? Kiedy nadzieja jest ważniejsza niż optymizm? Czy umiera ostatnia? O nadziei podstawowej mówi prof. dr hab. Jerzy Trzebiński. Profesor pracuje w Szkole Wyższej Psychologii Społecznej w Warszawie, gdzie kieruje Katedrą Osobowości. Zajmuje się rolą narracji w procesach rozumienia rzeczywistości społecznej i własnej osoby. Prowadził badania w dziedzinie psychologii twórczości. Jest członkiem Society for Experimental Social Psychology. Napisał m.in. książki: „Twórczość a struktura pojęć”, „Narracyjna struktura wiedzy potocznej”. Od kilku lat prowadzi badania nad nadzieją podstawową. Opisał je wspólnie z Mariuszem Ziębą w artykule „Nadzieja, strata i rozwój” zamieszczonym w „Psychologii Jakości Życia” (tom 2, nr 1/2003).
Skąd się bierze optymizm? Czy optymista jest ryzykantem? Jak pomnażać optymizm? Kto jest największym optymistą? Kiedy optymizm może szkodzić? Ryszard Stach jest doktorem nauk przyrodniczych, psychologiem i psychoterapeutą. Pracuje w Instytucie Psychologii Stosowanej Uniwersytetu Jagiellońskiego. Prowadził badania nad zwierzęcymi modelami depresji i mechanizmami działania leków przeciwdepresyjnych. Obecnie zajmuje się genezą i przejawami optymizmu, a także psychologią zarządzania i przywództwa. Opracował kwestionariusz do pomiaru optymizmu.
„Dobry Bóg daje talent, a reszty każdy szuka sam!” - śpiewa Anna Maria Jopek. Rzeczywiście, rozmaite talenty i uzdolnienia drzemią w każdym z nas. I tylko od nas samych zależy, czy je w sobie znajdziemy i rozwiniemy. Bądźmy twórczy! Odkrywajmy nasze potencjalne możliwości, realizujmy się i nie wstydźmy się żadnych, nawet na pozór dziwacznych, osiągnięć!
Obietnice, składane przysięgi i śluby są ryzykowną operacją na przyszłości. Nie stanowią jedynie deklaracji stanowczego pragnienia: formułowane dziś, mają działać jutro. Wydają się przedłużeniem wspomnień: jak pamięć zapewnia trwałość naszej osoby wstecz, wbrew zmienności bodźców, jakie odebraliśmy od chwili urodzenia, tak przysięga projektuje tę naszą trwałość w przód, wytycza drogę, którą pójdziemy - pisze Jerzy Sosnowski.
Przytul, uściśnij, pocałuj - śpiewa On do Niej w przeboju Andrzeja Własta. I pewnie zdziwiłby się, że wszystkie te gesty wywodzą się z matczynej opieki nad potomstwem.
Plotkowanie zmniejsza lęk, wzmacnia więzi między ludźmi, pozwala uniknąć ryzykownych sytuacji. Bywa też groźną bronią. Posiadanie wielu znajomych chroni przed staniem się ofiarą plotek.
Wybory przestały być sprawą polityki - ludzi nie interesująprogramy, przygotowanie partii do objęcia rządów. Głównym kryterium oceny jest teraz osobowość polityków. A właściwie to, jak tę osobowość kreują sztaby wyborcze poszczególnych kandydatów.
Coraz więcej wiemy o tym, co się dzieje w mózgach zakochanych osób. Okazało się, że miłość przypomina chorobę, a kobiety przeżywają ją zupełnie inaczej niż mężczyźni.
Czasem wyborca jak naiwny naukowiec stara się dociec prawdy o kandydacie na przykład na prezydenta. Uważnie śledzi jego dokonania, aby wyrobić sobie o nim zdanie. Bywa, że nadmiar myślenia szkodzi i prowadzi do mniej trafnych decyzji.