Dołącz do czytelników
Brak wyników

Wstęp

4 listopada 2015

Zaliczenie za korzyści seksualne

0 476

Po pięciu latach studiów około 70 proc. kobiet stwierdza, że doświadczyły molestowania seksualnego. Jego sprawcami i ofiarami są osoby obu płci, studenci i wykładowcy. Stwierdzenie: „On mnie molestuje”, jest jednak niejasne. Mówiąc o molestowaniu seksualnym, mamy na myśli różne zjawiska.

Stajesz przed drzwiami sali seminaryjnej i wiesz, że profesor będzie z tobą rozmawiał krócej niż z twoimi kolegami. Zapewne usłyszysz komentarz dotyczący płci i tego, że kobietom kariera naukowa rzadziej się udaje, bo rodzą dzieci. W końcu zaczynasz wątpić, czy rzeczywiście jesteś w stanie coś osiągnąć – opowiada doktorantka wydziału prawa. Czy można to uznać za molestowanie seksualne?

Termin „molestowanie seksualne” coraz częściej pojawia się w mediach, na korytarzach uczelni i w firmach. Stwierdzenie: „On mnie molestuje”, jest jednak niejasne. Mówiąc bowiem o molestowaniu seksualnym, mamy na myśli różne zjawiska. W literaturze psychologicznej istnieją dość powszechnie uznawane definicje. Najczęściej wyróżnia się dwie główne kategorie molestowania seksualnego. Zaproponowała je prawie 20 lat temu Louise F. Fitzgerald. Pierwsza z tych kategorii to tzw. sytuacje quid pro quo, czyli uzyskiwanie korzyści związanych z pracą lub studiami w zamian za kontakty seksualne, przy czym kontakty te są wymuszane za pomocą groźby czy przekupstwa.

Przykładem jest sytuacja, gdy wykładająca przedmiot pani doktor proponuje studentowi randkę, okazuje, że jest zainteresowana bliską znajomością z nim, i daje mu do zrozumienia, że choć nie przygotował pracy, może mu zaliczyć zajęcia, jeśli będą utrzymywać intymne kontakty. Drugą kategorią jest wrogie środowisko, które odnosi się do niepożądanych działań o charakterze seksualnym, wrogich wobec innych ludzi, poniżających ich, a także utrudniających im wykonywanie pracy czy studiowanie. Przykładem może być sytuacja, gdy na kierunku politechnicznym koledzy studenci w obecności studentek opowiadają złośliwe dowcipy albo rzucają uwagi, że „kobiety nie nadają się do tego zawodu”, czego dowodzi fakt, że na tym kierunku jest ich tak niewiele. Nie powinny więc tu studiować, „lepiej niech idą na pielęgniarstwo”.

Louise Fitzgerald i jej współpracownicy zaproponowali też inną, często wykorzystywaną klasyfikację rodzajów molestowania seksualnego. Obejmuje ona trzy kategorie sytuacji. Pierwszą są wymuszenia seksualne, czyli używanie gróźb lub przekupstwa po to, by wymusić zaangażowanie seksualne. Kategoria druga to dążenie do kontaktu albo zaangażowania seksualnego wbrew woli drugiej osoby, czyli uporczywe namawianie jej do nawiązania relacji seksualnej, słowne bądź fizyczne napastowanie jej po to, by wymusić na niej aktywność seksualną (np. odbycie stosunku). Trzecią kategorią jest molestowanie dotyczące płci – chodzi tu o zachowania polegające na okazywaniu wrogości i poniżaniu określonej płci, na przykład o wrogie komentarze na temat kobiet.

Może molestują w USA, u nas tego nie ma


Podobnie jak wiele innych zjawisk społecznych, molestowanie seksualne najpierw stało się przedmiotem zainteresowania amerykańskich naukowców i mediów. Potem zajmowali się nim badacze z Europy, Azji i Ameryki Południowej. Wyniki wskazują, że co trzecia kobieta (około 30 proc.) stwierdza, że była molestowana seksualnie. Zauważyć można ogromne rozbieżności w wynikach – na przykład odsetek kobiet, które przyznają, że były choć raz molestowane na uczelni lub w pracy, waha się od 2 do 90 proc. Rozbieżności te stwierdza się we wszystkich krajach, w których prowadzono analizy na ten temat. Tak naprawdę zależą one od tego, jakie kategorie molestowania badacze biorą pod uwagę. Ważne jest też, czy bada się studentów pierwszego czy ostatniego roku. Po pięciu latach studiów około 70 proc. kobiet stwierdza, że doświadczyły sytuacji, które odpowiadają definicjom molestowania.

To nie molestowanie, tylko... przyjazne gesty

Badania wskazują, że w różnych krajach odmiennie definiuje się to, czy dane działanie jest, czy też nie jest molestowaniem seksualnym. Różnice w tym zakresie ujawniają się, gdy porównujemy Amerykę Północną i Europę z Azją lub Ameryką Południową. Jak można się spodziewać, w porównaniu z Europą i Ameryką Północną, w Azji sprawców molestowania w mniejszym stopniu uznaje się za winnych, a także mniej osób uważa sytuacje opisane w klasyfikacji Fitzgerald za molestowanie seksualne.

Być może badania różnic międzkulturowych w definiowaniu mo...

Ten artykuł dostępny jest tylko dla Prenumeratorów.

Sprawdź, co zyskasz, kupując prenumeratę.

Zobacz więcej

Przypisy