Słowo „pogranicze” budzi zazwyczaj magiczne skojarzenia. A to z amerykańskimi westernami, gdzie „dobrzy” zawsze (no, może prawie zawsze) pokonują „złych”. A to z przemytnikami, którzy wiedzą, że każde pogranicze, nawet to najbardziej strzeżone, jest do jakiegoś stopnia przepuszczalne. Równie dobrze wie to każdy, kto mieszkał przy granicy.
Mamy też pogranicze mniej magiczne. To pogranicze prawa, tak dobrze znane w naszym kraju. Zamiast stanowczej alternatywy: „legalne – nielegalne” mamy coś, co jest „prawie legalne” lub „prawie nielegalne”. To gorsze niż szara strefa.
Okazuje się bowiem, że granice – nie tylko te symboliczne (na przykład zdrowego rozsądku, dobrego smaku i inne), ale także granice fizyczne zazwyczaj nie są szczelne. Człowiek z pogranicza jest zazwyczaj i po tej, i po tamtej stronie. Szczególnie dotyczy to granic symbolicznych, ale tu zazwyczaj ścierają się dwie tendencje. Z jednej strony przy granicach gromadzą się „prze...