Dołącz do czytelników
Brak wyników

Ja i mój rozwój , Wstęp

26 września 2019

Przyszłość zaczęła się wczoraj

37

Dziś rytualne „będziemy w kontakcie” nie oznacza bynajmniej kontaktu fizycznego. Wystarczy telefon, a w nim stosowne aplikacje. Jeśli je posiadamy, stajemy się częścią świata społecznego, w którym wystarczy, że „jesteśmy dostępni”.

Moja (wtedy kilkuletnia) córka zapytała przed laty, czy to prawda, że urodziłem się w tych starodawnych czasach, w których jeszcze nie było telewizorów. Potwierdziłem: nie było telewizorów (w każdym razie tutaj, w Polsce), nie było nawet kalkulatorów elektronicznych.

Wtedy dzieci nie miały smartfonów, lecz konstruowały telefony z pudełek po paście do butów i kawałka sznurka, a porozumienie się za ich pomocą było możliwe pod warunkiem pozostawania w zasięgu głosu. Prawdziwe telefony też były rzadkością, toteż kontakt z drugim człowiekiem wymagał fizycznej obecności i bezpośredniej bliskości.
Dziś rytualne „będziemy w kontakcie” nie oznacza bynajmniej kontaktu fizycznego. Wystarczy telefon, a w nim stosowne aplikacje. Jeśli je posiadamy, stajemy się częścią świata społecznego, w którym fizyczna nieobecność nie jest przeszkodą. Wystarczy, że gdzieś tam jesteśmy i „jesteśmy dostępni”.

Mamy wiele nowych, zaskakujących możliwości. Mamy – a w każdym razie możemy mieć – wirtualne pieniądze i wirtualne sklepy, w których bynajmniej nie musimy być osobiście, aby zrobić zakupy. Mamy wirtualnych przyjaciół, a niektórych z nich nigdy nie widzieliśmy osobiście. Możemy zafundować sobie nawet wirtualnych kochanków.

Niektórzy uważają, że są to zjawiska groźne. Ostrzegają nie tylko przed utratą prywatności, lecz także przed rozpadem więzi międzyludzkich. Dowodzą, że tworzące się wirtualne struktury społeczne są zaledwie imitacją rzeczywistych, ż...

Ten artykuł dostępny jest tylko dla Prenumeratorów.

Sprawdź, co zyskasz, kupując prenumeratę.

Zobacz więcej

Przypisy