Dołącz do czytelników
Brak wyników

Ja i mój rozwój , Laboratorium

11 lutego 2016

W pułapce czasu

98

Przeszłość daje nam poczucie zakorzenienia, teraźniejszość pozwala cieszyć się chwilą, a przyszłość - spełniać marzenia. A jeśli ktoś utknie w którejś z tych stref czasowych? Jak wydostać się z pułapki czasu - radzi PHILIP ZIMBARDO, badacz orientacji temporalnych.

AGNIESZKA CHRZANOWSKA: – Nieustannie narzekamy na brak czasu. Zaopatrujemy się w smartfony, organizery, coraz to nowe gadżety, które mają nam pomóc zorganizować zadania i obowiązki. Nie chcemy zmarnować nawet minuty. Chcielibyśmy zrobić jak najwięcej w jak najkrótszym czasie. Mimo to wydaje się, że dawniej mieliśmy więcej czasu. Teraz brakuje nam go dla przyjaciół, rodziny, na zabawę. A przecież doba wciąż trwa 24 godziny. Nic tu się nie zmieniło.
PHILIP ZIMBARDO:
– W Stanach Zjednoczonych przeprowadzono sondaż, w którym pytano ludzi o to, jak są zajęci w porównaniu z rokiem poprzednim. Takie badania są realizowane co roku i za każdym razem uczestnicy mówią, że są bardziej zabiegani niż przed rokiem. Wiele osób skarży się na brak czasu dla rodziny, przyjaciół, na zabawę, przyjemności, odpoczynek, sen. To stosunkowo nowe zjawisko. Nazywam je pułapką czasu. Czujemy, że czas nas przytłacza, miażdży. Przestał być przyjacielem, stał się niemal wrogiem.
Nie jest jasne, co wywołuje taką zmianę, dlaczego mamy coraz mniej czasu. Coraz więcej pracujemy, wiele osób podejmuje równolegle dwie prace. Obserwujemy jednak coś jeszcze: dawniej to my szliśmy do pracy, teraz ona przychodzi do nas. Za sprawą internetu i telefonii komórkowej niejeden z nas pracuje
24 godziny na dobę, przez siedem dni w tygodniu. Już rano, gdy tylko się w obudzimy, w telefonie czekają wiadomości SMS i nieodebrane połączenia, a skrzynka pocztowa jest zapchana nowymi e-mailami. Piszą znajomi, współpracownicy, przyjaciele. Nadawcy spodziewają się natychmiastowej odpowiedzi. Osoba sumienna i odpowiedzialna czuje, że musi rzeczywiście udzielić jej jak najszybciej. Dawniej, gdy dysponowaliśmy pocztą tradycyjną i otrzymywaliśmy listy papierowe, komunikacja trwała dłużej. Nadawca musiał poświęcić czas na napisanie listu, a potem dwa tygodnie zajmowało dostarczenie go do adresata. Następnie odbiorca miał czas na namysł i napisanie odpowiedzi. Dziś nie ma takiego komfortu.

Internet całkowicie przeobraził komunikację, nie zapominajmy jednak, że sam jest też pełen informacji.

– Sieć jest pełna pomysłów, idei i rozrywki, które przecież też zajmują czas. Wszystko jest w zasięgu ręki, wystarczy kilka kliknięć. Dawniej po wiedzę udawałem się do biblioteki. Wypożyczałem książkę, czytałem ją, potem oddawałem. I tak mogłem uzyskać 1 bit informacji. Teraz wystarczy zajrzeć do sieci, by w bardzo krótkim czasie dotrzeć do znacznie większej ilości danych. Tak łatwo dotrzeć do informacji, że wręcz czuję się winny, że nie wiem więcej. Mamy do czynienia z eksplozją informacji. Internet jest niczym wyrocznia. Starożytni Grecy, poszukując informacji, udawali się do wyroczni. Teraz wystarczy wcisnąć przycisk i zadać pytanie wyszukiwarce Google.

I niecierpliwimy się, jeśli wyszukiwanie trwa zbyt długo, bo w końcu czas to pieniądz.

– Czujemy, że czas jest cenny. Traktujemy go jak towar, wykorzystujemy, przeznaczamy na coś, inwestujemy. Chcemy oszczędzać czas, nie chcemy go trwonić, marnować. A przecież czas istnieje w naszej głowie.
O czasie możemy mówić w dwojaki sposób – jako o czasie chronologicznym, czyli takim, który jest mierzony przez zegary, kalendarze, zdarzenia, oraz jako o czasie psychologicznym, czyli odczuwanym w subiektywny sposób przez każdego z nas. Czas psychologiczny różni się w zależności od osoby, kultury. Na Bali na przykład czas się rozciąga. Co ciekawe, Balijczycy używają wyrażenia, które można przetłumaczyć jako „gumowy czas”. Skoro czas jest elastyczny, to możemy go dopasować do tego, co mamy zrobić. Wyobraźmy sobie turystę, który przyleciał na Bali i wieczorem zamierza wziąć udział w zaplanowanym na ten dzień wydarzeniu artystycznym. O której się odbędzie? – pyta. Kiedy przyjdą artyści. Nie ma sztywnych ram czasowych. Dla człowieka z Zachodu takie pojmowanie czasu jest frustrujące. Wystarczy, że rozpoczęcie wydarzenia jest opóźnione o 5–10 minut i już się denerwujemy. W kulturze Zachodu jest odwrotnie niż na Bali – to my musimy się rozciągać, dwoić i troić, by dopasować się do czasu. I cokolwiek byśmy robili, czasu jest zawsze zbyt mało.

Nasze życie nabrało takiego tempa, że nie jesteśmy w stanie nadążyć?

– Czas psychologiczny ma kilka aspektów. Jeden z nich związany jest z tempem życia: tym, jak szybko biegnie – w naszym odczuciu – świat wokół nas, jak szybko toczy się życie. Przez ten pryzmat na czas patrzy Robert Levine, psycholog społeczny, autor książki A Geography of Time. Pokazał on, że w różnych kulturach, w różnych miastach, tempo życia jest inne. Badacze sprawdzali, jak szybko przechodnie pokonują 20 metrów, ile czasu zajmuje załatwienie sprawy na poczcie,
z jaką dokładnością chodzą zegary w bankach. Najszybsze na świecie okazały się państwa zachodnioeuropejskie, a najwolniejszy – Meksyk. Badania objęły również USA. Naukowcy zauważyli, że amerykańskie miasta o największym tempie życia, czyli te położone w północno-wschodniej części kraju, cechuje najwyższy wskaźnik chorób układu sercowo-naczyniowego. Nie jesteśmy w stanie określić, czy nadmierne tempo życia powoduje ataki serca, jednak z pewnością sprawia ono, że brakuje nam czasu na odpoczynek, nie troszczymy się odpowiednio o zdrowie. Żyjemy w biegu.
Na czas możemy także patrzeć przez pryzmat tego, ile w naszym odczuciu trwa czynność czy wydarzenie. Jeśli robimy coś wspaniałego, ekscytującego, czas mknie jak szalony. Zanim się obejrzymy, już się kończy. Zupełnie inaczej odczuwamy czas, siedząc na fotelu dentystycznym. Może się wydawać, że borowanie zęba trwa wiecznie. Odczucie, ile coś trwa, ma charakter subiektywny i zależy od rodzaju doświadczenia.

Pan Profesor patrzy na czas z jeszcze innej perspektywy.

– Zajmuję się psychologią perspektyw czasowych. To znaczy, że badam, w jakie strefy czasowe – przeszłość, teraźniejszość czy przyszłość – ludzie porządkują swoje osobiste doświadczenie. Na przykład niektóre osoby żyją wspomnieniami, niejako zatrzymały się w przeszłości. Przepełnia je nostalgia i tęsknota za tym, co było. Wracają myślami do ważnych momentów swojego życia. Wspominają pierwszą miłość, ślub, sukcesy. W tej sytuacji mówimy o perspektywie przeszłej pozytywnej. Inni koncentrują się na tym, co negatywne, rozpamiętują doznane krzywdy i to, co mogli zrobić inaczej. Ich umysł wypełniają negatywne obrazy z przeszłości. Przeszłość nie pozwala im się cieszyć tym, co jest teraz, przesłania teraźniejszość. To perspektywa przeszła negatywna.
Wiele osób unika sięgania pamięcią wstecz i wybiegania myślami w przyszłość – to ludzie o perspektywie teraźniejszej. Mówimy o trzech rodzajach takiej orientacji. Hedonistyczna oznacza, że osoba poszukuje nowych doznań, koncentruje się na przyjemnościach, unika bólu oraz wysiłku. Z kolei osobę o orientacji teraźniejszej fatalistycznej cechuje cynizm i rezygnacja. Wierzy, że jej życie jest z góry zaplanowane, a jej działanie i tak niewiele zmieni. Nie podejmuje zatem żadnych kroków, by poprawić swoją sytuację. Mówimy jeszcze o trzeciej orientacji teraźniejszej – holistycznej. W odczuciu osoby przyjmującej taką perspektywę istnieje tylko teraz. Przeszłość jest snem, a przyszłość – wizją. Jeśli jednak tu i teraz wiedziemy dobre życie, wczoraj może być snem o szczęściu, a przyszłość wizją nadziei. Teraźniejszość holistyczna, zaczerpnięta z tradycji zen, nie jest jeszcze ujęta w kwestionariuszu służącym do badania perspektyw czasu [Zimbardo Time Perspective Inventory, ZTPI – przyp. red.], pracujemy jednak nad tym.

Jeszcze inni żyją przyszłością...

– Osoby o takiej orientacji planują, ustalają, robią listy rzeczy do zrobienia. Wytrwale dążą do celu, a z porażek wyciągają wnioski. Analizują koszty i zyski, przewidują konsekwencje swoich działań. Koncentrują się na sukcesie i osiągnięciach.
Mówimy też o przyszłości transcendentalnej – życie zaczyna się po śmierci ciała. W wielu religiach życie jest ujmowane jako krótkie, przemijające. Osoby, które przyjmują taką orientację, starają się żyć jak najlepiej, by zasłużyć na życie wieczne.

W książce Paradoks czasu podaje Pan Profesor przepis na optymalną perspektywę czasową. To mieszanka silnej perspektywy przeszłej pozytywnej, umiarkowanie silnej przyszłej i umiarkowanie silnej teraźniejszej typu hedonistycznego. Natomiast fatalizm i zorientowanie na negatywną przeszłość powinny mieć niskie nasilenie. A co, jeśli cechuje nas inna konfiguracja perspektyw czasowych, jeśli żyjemy uwięzieni w jednej strefie czasowej?

– Wielu ludzi ma zniekształconą perspektywę czasu. Oznacza to, że nadużywają jednej orientacji, nie doceniając pozostałych. Osoba, która nadużywa perspektywy przeszłej negatywnej, utknęła w przeszłości i na wszystko patrzy przez pryzmat negatywnych wspomnień. Z kolei z perspektywą teraźniejszą typu hedonistycznego wiążą się uzależnienia, brak umiejętności odraczania przyjemności i opierania się pokusom. Może to dotyczyć jedzeni...

Ten artykuł dostępny jest tylko dla Prenumeratorów.

Sprawdź, co zyskasz, kupując prenumeratę.

Zobacz więcej

Przypisy