Dołącz do czytelników
Brak wyników

Wstęp

4 listopada 2015

Wyprawa mężczyzn do źródła

0 469

Zbigniew Miłuński jest filozofem i psychoterapeutą. Założył Polskie Towarzystwo Transpersonalne. Psychologię zorientowaną na proces studiuje od 1996 roku. Prowadzi między innymi warsztaty dla mężczyzn, które obejmują pracę z ciałem i z głosem, ze snami i z relacjami, ze światem. Więcej informacji na www.hongan.pl. W styczniu opublikujemy drugą część rozmowy.

Dorota Frontczak: Niedawno na rynku pojawiły się dwie książki: „Męskość” Steve’a Biddulpha oraz „Sposób na Kaina” Dana Kindlona i Michaela Thompsona. Obie dotyczą psychologii mężczyzn. Bo mężczyźni coraz częściej żalą się, że nie umieją sprostać wymaganiom współczesnych kobiet, że czują się zagubieni. Czy męskość jest w kryzysie?
Zbigniew Miłuński: – Prowadziłem kiedyś warsztaty dla biznesmenów. Przyszli i mówią: „Nasza firma jest w kryzysie”. A ja im na to: „To nie w firmie coś się zmieniło. Zmieniła się sytuacja rynkowa”. O kryzysie męskości można mówić jedynie w odniesieniu do tradycyjnego modelu mężczyzny, który nadal przeważa w świecie. To model oparty na dominacji i konkurowaniu. Zgodnie z nim mężczyzna traktuje świat, inne istoty, a nawet swoje ciało i siebie jak pole walki i eksploatacji. Używa siebie i innych do osiągania celów. W tym modelu tkwią zarówno kobiety, jak i mężczyźni. Ten model niszczy i dzieli, na przykład ustawia kobiety przeciw mężczyznom, a mężczyzn przeciw wszystkim i wszystkiemu.

Co się zmieniło w świecie i ujawniło słabe strony tak rozumianej męskości?
– Niemal wszystko wciąż się zmienia w oszałamiającym tempie: rewolucja informatyczna, degradacja środowiska, odkrycia naukowe i technologiczne zmieniające naszą świadomość siebie i świata, odradzanie się rdzennych tradycji, globalizacja. Przeszliśmy od socjalizmu do demokracji, od pustych półek do kapitalizmu i konsumpcjonizmu, przechodzimy mozolnie z zaścianka do Europy. Czy tego chcemy, czy nie, uczestniczymy w tych przemianach. Również obyczajowych. Tu szczególną rolę odegrały i nadal odgrywają kobiety. Jestem im za to wdzięczny. Ich przemiana pomaga budzić się nam, mężczyznom. Pomaga przekraczać sztywne tradycyjne wzorce męskości i równocześnie nie gubić tego, co jest w nich cenne.

Co jest cenne w tradycyjnym modelu męskości?
– Chociażby nacisk położony na rozwijanie osobistej odwagi i odpowiedzialności, przywiązywanie wagi do dbania o dobro nie tylko własne, ale również innych ludzi.

Co tak uwiera mężczyzn w ich sztywnej roli? Jak się objawia kryzys mężczyzn?
– Wielu z nas nie bardzo wie, po co żyje. Życie, które wiedziemy, nie daje satysfakcji i radości. Wielu z nas nie znajduje odpowiedzi na dręczące pytania. Dlaczego mam problemy w związkach? Dlaczego muszę się zaharowywać, choć nie sprawia mi to radości? Dlaczego oszukuję sam siebie, że robię to dla innych? Dlaczego podporządkowuję się cudzym oczekiwaniom? Dlaczego moje życie jest podszyte lękiem, do którego nie wolno mi się nawet przyznać? Dlaczego moje poczucie wartości zależy od wysokości moich zarobków? Od mojej wydolności seksualnej, pozycji społecznej? Dlaczego tracę głowę dla prawie każdej młodej kobiety, która nie jest moją żoną?

Skąd się to bierze?
– Z braku kontaktu ze sobą, swoimi uczuciami i potrzebami. Mężczyzna ma dawać sobie radę i udowodnić, że jest mężczyzną. Ma zdobyć, zdominować i utrzymać. Dostarczyć, zadbać i obronić. Model wychowania chłopców zabrania im czuć i rozwijać kontakt ze sobą. Wrażliwość traktuje wręcz jako wadę, którą należy usunąć. To z czasem zabija samoświadomość albo ogranicza ją tylko do tego, co w nas racjonalne, policzalne, jednowymiarowe.

Zdawałoby się, że w kulturze patriarchalnej mężczyźni powinni być szczęśliwi. Kto wymyślił ten sztywny wzorzec, który nie pasuje ani kobietom, ani mężczyznom?
– Nie wiem. Wiem natomiast, że gdy rozmawiamy o mężczyznach i kobietach, to w tle działają stereotypy i wzorce kulturowe świata, w którym żyjemy. One zabraniają zajmować się tym, co nas uszczęśliwia. Nakazują natomiast wypełniać życie wykonywaniem określonych zadań i obowiązków, które wynikają z kulturowych ról przypisanych kobietom i mężczyznom. Albo im zaprzeczać.

Ale podział na męskie i kobiece role dokonał się w dalekiej przeszłości...
– To prawda. Litewska archeolog Marija Gimbutas dowodzi, że kiedyś na terenie Europy istniały kochające pokój i nastawione na współpracę społeczności, w których żadna z płci nie odgrywała dominującej roli. Te społeczności zostały zepchnięte na margines i zniszczone w neolicie, podczas najazdów wojowniczych ludów indoeuropejskich. Prawdopodobnie to właśnie one przyniosły ze sobą patriarchat i wzorzec twardego wojownika. Jak mężczyzna nie jest twardy i bezwzględny, to ginie na polu bitwy. I tak jest do dziś, tyle że teraz mężczyzna musi być bezwzględny w zarabianiu pieniędzy. To nowa wersja starego wzorca. Jest taka baśń o świecie, w którym przyszło nam żyć. Rzecz dzie...

Ten artykuł dostępny jest tylko dla Prenumeratorów.

Sprawdź, co zyskasz, kupując prenumeratę.

Zobacz więcej

Przypisy