Odrzucane przez rodziców, zaniedbywane w przeszłości dziecięce części nas samych tułają się w zakamarkach naszej psychiki niczym niechciane dzieci. Możemy je przygarnąć i obdarzyć miłością, a zamiast samopotępienia – okazać sobie współczucie.
Dział: Artykuły - Spis treści
Ma ogromny wpływ na nasze życie, w tym na relacje, które budujemy. Jest filarem dobrego samopoczucia i determinuje sposób postrzegania siebie i innych. Nie dziwi zatem fakt, że wielu rodzicom zależy na kształtowaniu poczucia wartości – bo o nim mowa – u swoich dzieci. Jak sprostać temu wyzwaniu? Jak wychować człowieka samoświadomego i akceptującego siebie?
Jako osoby pozostające w związkach borykamy się czasem z wątpliwościami typu: „nie powiem jej tego, bo stracę w jej oczach”, „nie powiem mu tego, bo boję się, że odejdzie”, „jeśli mu o tym powiem, to go to urazi”. Na dodatek zdarza się również, że sami nie wiemy, o co nam chodzi, co jest nam potrzebne i w jakim kierunku chcielibyśmy zmierzać. Jak sobie z tym radzić? Jak się komunikować?
Przechodzimy czas próby. Trudności, wyzwania i straty, jakich doświadczyliśmy, konfrontują nas z nami samymi. Z naszymi lękami i ograniczeniami, a zarazem z naszą siłą, możliwościami i pragnieniami. Pozwoliły nam poczuć, jaki życie ma smak i co się w nim liczy. Stały się okazją, aby zgłębić wewnętrzną prawdę o sobie. Czym jest odwaga bycia sobą i jaką cenę trzeba za nią zapłacić?
Mężczyźni mówią o swoich uczuciach, ale często w cyniczny, sarkastyczny sposób. Albo komunikują coś przeciwnego, niż czują: pokazują złość właśnie wtedy, gdy potrzebują bliskości – i oczywiście jej nie dostają. Zamiast wsparcia doświadczają chłodu i odrzucenia. Czy jest szansa, że zobaczą, jak sami przyczyniają się do tego? Czy zrozumieją, że mogą powiedzieć, czego się boją, za czym tęsknią i wcale nie odbiera im to sprawstwa ani siły?
Jak wyrównać rachunki po zdradzie, wybaczyć niewiernemu partnerowi, na nowo mu zaufać i budować lepszy związek – Piotra Mosaka dopytuje Edyta Żmuda.
Gdy potrzebujemy zmian i uzdrowienia duszy, często wybieramy się w podróż. Czujemy zew przygody i – niczym baśniowy bohater – wspinamy się na szczyty, pokonujemy przeszkody i odnajdujemy skarb. Tylko czy taka podróż uleczy zranioną kobiecość? Czy pozwoli odnaleźć jej wewnętrzny ogień i wydobyć subtelne aspekty złożonej natury? Czy ocali przed duchową śmiercią? A może nie warto iść śladami Odyseusza, tylko wybrać się w podróż bohaterki?
Współczesna nauka stopniowo odkrywa to, co było oczywiste dla naszych przodków – jesteśmy jednością z otaczającą nas przyrodą. Kontakt z nią zaspokaja nasze potrzeby i zapewnia dobrostan, jest warunkiem naszego przeżycia. Dlaczego więc nie ufamy naturze, oddzielamy się od niej, od siebie i innych ludzi? Jak przekroczyć to oddzielenie, które stało się przekleństwem cywilizowanego człowieka?
Skutki wyczerpania łatwo zaobserwować: obok przemęczenia i depresji pojawia się zniecierpliwienie, złość, podszyta lękiem agresja. Jak sobie z tym radzić?
Czy kobiety w dzisiejszych czasach mają tyle miłości i zaufania do siebie i świata, by dać sobie czas i nie osądzać, lecz otworzyć serce na coś, czego umysł może nie rozumieć? Dlaczego tak trudno jest nam zaufać, zwolnić i zajrzeć do swego wnętrza? Spojrzeć na to, co czasem bolesne i wyparte, ale co woła o uzdrowienie? Jak przestać oceniać siebie, odejść od nastawienia na wyniki, jak w fitnessie: szybciej, więcej, mocniej?…
Zaproś dzieci do wspólnego kontemplowania przyrody, a bardzo szybko wspólnie odkryjecie, jak wzrasta Wasza kreatywność i wyobraźnia, jak rozwija się Wasze poczucie sprawstwa i samodzielność w podejmowaniu rozmaitych decyzji. Odczujecie, jak natura koi, uspokaja, wycisza i relaksuje.
Las uczy nas, że jesteśmy prawdziwie piękni, bo pochodzimy z przyrody, z tych drzew, ze stepu sprzed tysięcy lat. Wszyscy należymy do siebie. Ja jestem tym, czym jesteście Wy – sosno i łodygo czeremchy o wielkim apetycie na życie. Bo jesteśmy całkowicie zanurzeni w przyrodzie. Gdy to sobie uzmysłowimy, przestaniemy siebie i nią niszczyć.