Dołącz do czytelników
Brak wyników

Na temat

27 kwietnia 2021

NR 5 (Maj 2021)

Jesteśmy cząstką przyrody

28

Współczesna nauka stopniowo odkrywa to, co było oczywiste dla naszych przodków – jesteśmy jednością z otaczającą nas przyrodą. Kontakt z nią zaspokaja nasze potrzeby i zapewnia dobrostan, jest warunkiem naszego przeżycia. Dlaczego więc nie ufamy naturze, oddzielamy się od niej, od siebie i innych ludzi? Jak przekroczyć to oddzielenie, które stało się przekleństwem cywilizowanego człowieka? 

Jesteśmy wszyscy – my, rośliny, zwierzęta, przedmioty – zanurzeni w jednej przestrzeni.
Olga Tokarczuk
 

Zapewne zdecydowana większość z nas odczuwa potrzebę bliskiego kontaktu z przyrodą i wierzy, że obcowanie z naturą jest drogą do lepszego samopoczucia. Hodujemy rośliny, często opiekujemy się zwierzętami, kupujemy kalendarze i zdjęcia z pięknymi krajobrazami, marzymy o odpoczynku w uroczych, naturalnych miejscach. Wszystkie te zachowania są rodzajem substytutu, który ma nam dać choćby namiastkę kontaktu z dziewiczą przyrodą. 

Ciągnie człowieka do lasu

Edward T. Wilson w 1984 r. wskazał, że „chęć związania się z innymi forma­mi życia” ma charakter wrodzony i wykształciła się w toku ewolucyjnego rozwoju gatunku ludzkiego. Wzrastaliśmy pośród sawanny, szukaliśmy schronienia w lasach i obserwowaliśmy, jak z kwitnących roślin powstają jadalne owoce. Kolor zielony dominował w naszym doświadczeniu percepcyjnym, był sygnałem jedzenia, stąd i dzisiaj stanowi kojący bodziec, który uspokaja, poprawia nastrój i zmniejsza uczucie zmęczenia. Przyroda była domem i miejscem, w którym zaspokajaliśmy wszystkie nasze potrzeby. Żyliśmy głęboko zanurzeni w środowisku naturalnym, zależni od sił przyrody i niezliczonych gatunków roślin, zwierząt i grzybów. Byliśmy częścią rozległej sieci życia, która stanowiła warunek naszego przetrwania. To wszystko kształtowało nas przez setki tysięcy lat i stanowi nasze ludzkie dziedzictwo. Jesteśmy nie tylko istotami społecznymi, ale też zwierzęcymi. A nasza zwierzęcość, choć może to zabrzmieć dziwnie, jest fundamentem człowieczeństwa.

Według Theodora Roszaka, twórcy ekopsychologii, to ewolucyjne doświadczenie łączności z całym życiem planetarnym wykształciło specyficzny rodzaj jaźni, którą nazwał nieświadomością ekologiczną. To poczucie, na ogół nieuświadomione, że jesteśmy kimś więcej niż tylko swoim małym „ja”, głębokie przekonanie, że stanowimy jedność z czymś większym od nas samych. Zatem poczucie wspólnoty, jedności z całym życiem jest rdzeniem naszego umysłu. To właśnie ono odpowiada za potrzebę kontaktu z naturą. Gdy idziemy na spacer do lasu, odpoczywamy nad brzegiem rzeki, zachwycamy się kwitnącymi wiosną jabłoniami, obserwujemy biegające wiewiórki, dostrajamy się do wewnętrznej matrycy odpowiedzialnej za poczucie pełni i dobrostanu.

POLECAMY

Natura – zapomniany lekarz

Theodor Roszak uważa, że: „Wyparcie nieświadomości ekologicznej jest najgłębszym źródłem powszechnego szaleństwa w społeczeństwie przemysłowym. Otwarty dostęp do nieświadomości ekologicznej jest drogą do zdrowia”. Dlatego tak ważne jest, by podążyć za naszym wewnętrznym głosem natury i ponownie połączyć się z przyrodą. W zamian czeka nas prawdziwy wysyp korzyści. Dzisiaj dysponujemy pokaźną liczbą dowodów naukowych potwierdzających, że tak właśnie jest.

W „Environmental Research” naukowcy z Uniwersytetu Anglii Wschodniej opublikowali metaanalizę ponad 140 projektów badawczych, obejmujących niemal 300 mln osób z 20 krajów, w tym: USA, Wielkiej Brytanii, Francji, Niemiec, Australii i Japonii.

Podsumowują w niej wpływ terenów zielonych na zdrowie. Autorka Caoimhe Twohig-Bennett pisze: „Odkryliśmy, że spędzanie czasu na terenach zielonych lub mieszkanie w otoczeniu przyrody przynosi różnorodne zdrowotne korzyści. Obniża ryzyko przedwczesnej śmierci, cukrzycy typu 2, chorób układu krążenia, przedwczesnego porodu i wydłuża sen”. I dodaje: „Ludzie żyjący blisko przyrody mają także niższe ciśnienie rozkurczowe, wolniejsze tętno i doświadczają mniejszego stresu. Jedna z najciekawszych odkrytych zależności pokazała, że kontakt z zielonymi obszarami znacząco obniża poziom kortyzolu w ślinie – fizjologicznego markera stresu”.

Wpływ spacerów po obszarach zielonych na kondycję psychiczną był również przedmiotem badania przeprowadzonego na Uniwersytecie Stanforda. Okazało się, że osoby przechadzające się w naturze miały – w porównaniu ze spacerującymi w mieście – zmniejszoną aktywność w obszarze mózgu związanym z występowaniem depresji. Ludzie mieszkający w pobliżu drzew zażywają mniej antydepresantów niż ci mieszkańcy miasta, którzy drzew w pobliżu domu nie mają. Dowiedziono też, że pójście na spacer do parku czy lasu może poprawiać zarówno pamięć, jak i nastrój u osób ze zdiagnozowaną depresją.

Z jednej strony mechanizm poprawy stanu psychofizycznego podczas przebywania w naturze związany jest z aktywnością ruchową, która sprawia, że optymalizuje się praca serca i ciśnienie krwi – człowiek oddycha głębiej, dzięki czemu komórki są lepiej dotlenione. Aktywność ruchowa jest powrotem do życia w jego pierwotnym, organicznym wymiarze. Wysiłek fizyczny pozwala też zredukować napięcie psychiczne i „zejść z głowy do ciała”, co ma zbawienny wpływ na nastrój. Z drugiej strony ważne jest otoczenie. Fitoncydy, czyli substancje wydzielane przez rośliny, mobilizują układ odpornościowy do działania, łagodzą niepokój oraz zwiększają odporność na ból. Będąc w naturze, wystawiamy się na ciepło, chłód, wiatr, deszcz, otaczają nas bakterie. To wszystko ma zbawienny wpływ na naszą odporność.

Przebywając w naturalnym środowisku, człowiek ma jedyną w swoim rodzaju okazję do czerpania z całego bogactwa metafor, identyfikacji, głębokiego zrozumienia czy wreszcie poczucia wielkiej wspólnoty. Świadomość przynależności do czegoś znacznie większego od siebie jest rodzajem duchowego przeżycia, które może spełniać rolę terapeutyczną.

Natura jako źródło duchowego wglądu

Stephen Kaplan i Janet F. Talbot podczas badania skutków udziału w obozie ekologicznym (Outdoor Challenge Program) zauważyli, że dłuższy pobyt w naturze pozwolił uczestnikom na rezygnację z ciągłego kontrolowania zdarzeń. Taka nieustanna koncentracja wiązała się ze sporymi kosztami emocjonalnymi. Wiele osób odkrywało, że mogą funkcjonować w sposób bardziej zrelaksowany, doświadczając siebie jako integralnej części większej całości. Uczestnicy podkreślali, że doznawali poczucia jedności z czymś, co ma charakter wieczny, jest obdarzone podstawową wartością i większe od nich samych.

Na podobny aspekt związku człowieka z przyrodą w kontekście pracy socjalnej wskazuje Katherine McMain Park, specjalistka ds. straty i żałoby. Podkreśla, że przebywając w naturalnym środowisku, człowiek ma jedyną w swoim rodzaju okazję do czerpania z całego bogactwa metafor, identyfikacji, głębokiego zrozumienia czy wreszcie poczucia wielkiej wspólnoty. Świadomość przynależności do czegoś znacznie większego od siebie jest rodzajem duchowego przeżycia, które może spełniać rolę terapeutyczną. Tego rodzaju doświadczenia mogą przybierać formę doznań szczytowych (peak experiences), traktowanych na gruncie psychologii humanistycznej jako jeden z przejawów zdrowej osobowości. Doznania tego typu mogą pojawić się również w warunkach dewastacji środowiska naturalnego, jednak najczęściej doświadczamy ich pod wpływem piękna natury. Są one szczególnie cenne, gdyż łączą nas z całym wszechświatem. Dzięki temu możemy budować ekologiczną jaźń będącą fundamentem głębokiego połączenia, które prowadzi do zdrowia i dobrostanu.

Ciemna strona natury

Mamy setki, jeśli nie tysiące, dowodów naukowych i tych z własnego doświadczenia na zbawienny wpływ kontaktu z przyrodą na człowieka. To prawdziwy paradoks, że przekonujemy samych siebie do czegoś, co jest tak oczywiste, jak zrobienie wydechu po zaczerpnięciu powietrza. 

Fakt, że potrzebujemy naukowego potwierdzenia wskazującego, jak przyroda jest ważna dla człowieka, pokazuje poziom szaleństwa związany z naszym odcięciem się od natury. Przekonując się do oczywistości, przyznajemy się do oddzielenia, które nabrało monstrualnych rozmiarów. Wyrazem tego oddzielenia jest skala niszczenia przyrody przez cywilizację. Choć coraz bardziej zdajemy sobie sprawę z tego, że podstawą naszego ludzkiego świata jest środowisko naturalne, to bezwzględnie je eksploatujemy i niszczymy, prowokując katastrofalne skutki dla nas samych. 

Za tymi spostrzeżeniami kryją się ważne pytania psychologiczne: Dlaczego robimy to przyrodzie i sobie jednocześnie? Dlaczego przeciwstawiamy się życiu? Co sprawia, że podcinamy gałąź, na której siedzimy?

Poszukując odpowiedzi na te pytania, warto przede wszystkim uświadomić sobie, że w wielu przekazach przyroda jest idealizowana. Powołując się na wyniki badań, powiedzieliśmy, że kontakt z naturą jest źródłem wszelkiego dobra dla człowieka. Ten obraz jest jednak jednostronny. Przyroda jest warunkiem naszego przeżycia, zaspokaja nasze potrzeby i zapewnia dobrostan, ale jednocześnie jest źródłem cierpienia, chorób, a ostatecznie śmierci. Matka Ziemia troszczy się o nas, karmi nas i daje schronienie. Wszystko, co żyje, musi jednak umrzeć. Zanurzenie się w naturę naraża nas na dyskomfort: chłód, przemoczenie, przewianie, ukąszenie, zranienie, lęk przed ciemnością, i wiele innych przykrości czających się w dzikim świecie. Przyroda jest mało przewidywalna i zmienna. Jej funkcjonowanie opiera się na zależnościach. A my przecież tak bardzo nie lubimy być zależni, bo pozbawienie wolności naraża nas na cierpienie. Ambiwalencja wobec przyrody jest fundamentem naszego egzystencjalnego doświadczenia. Uporanie się z tą dwuznacznością stanowi podstawowe zadanie dla każdego z nas z osobna i ludzkości jako całości.

Cywilizacja – narzędzie oddzielenia

Co z tym robimy? Na poziomie osobistego doświadczenia oddzielamy się od ciała oraz związanych z nim emocji i lokujemy się w okolicach głowy, identyfikując się z funkcjami poznawczymi, w tym z racjonalnym umysłem. Ciało i emocje są najbliższą nam częścią dzikiej przyrody. Trudno je w pełni kontrolować – wolimy się od nich odciąć. Szczególnie, że aż cztery z pięciu podstawowych emocji – smutek, strach, złość i wstręt – związane są z trudnym doświadczeniem i cierpieniem.
Poza tą psychologiczną strategią wymyślamy coraz to nowsz...

Ten artykuł dostępny jest tylko dla Prenumeratorów.

Sprawdź, co zyskasz, kupując prenumeratę.

Zobacz więcej

Przypisy