Ludzie zazwyczaj rezygnują po jednej, dwóch próbach. A potem żyją życiem, którego nie lubią. Budzą się w poniedziałek źli, a przed weekendem wykrzykują: „dzięki Bogu już piątek!”. My cieszymy się z każdego dnia, bo odważyliśmy się podjąć tysiące prób skazanych na porażkę.
Dział: Artykuły - Spis treści
„Nie podoba mi się to, jaka jestem, ale to już się nigdy chyba nie zmieni, bo jestem nieśmiała” – to jedno z najczęściej wypowiadanych przez osoby nieśmiałe zdań. Obrazują one impas, w którym tkwią osoby nieśmiałe.
Dzieci romskie nie lubią lekcji języka polskiego. Tłumaczą, że nie rozumieją tego, co mówi nauczycielka. Mało kto zdaje sobie sprawę, że polski jest dla wielu z nich językiem obcym.
Członkowie grup uważanych za mniej zdolne będą robić wszystko, żeby temu przekonaniu zaprzeczyć. Ich usilne próby prowadzą jednak na ogół do jego potwierdzenia. A przecież istnieją sposoby na to, żeby niczego nie musieli udowadniać.
Porządek tak, ale niekoniecznie wszystko musi być „w kancik”. Nieporządek tak, ale nie totalny chaos.
Wielu nastolatków wciąż uważa psychologa za specjalistę, który zajmuje się wyłącznie ludźmi z zaburzeniami psychicznymi. Usiłuję walczyć z tym stereotypem.
Co się stanie, jeśli człowiek rzeczywiście uwierzy, że jego działania, myśli i poglądy są w jakiś sposób zdeterminowane, nie zależą do jego świadomości i wolnej woli?
Pierwszego dnia prof. Zimbardo powiedział do swoich współpracowników: „To chyba będzie bardzo nudne badanie”. Mylił się. Eksperyment nudny nie był. Zdemolował przy okazji kilka obowiązujących powszechnie założeń dotyczących wolności człowieka oraz źródeł zła.
Bardzo trudno sprzeciwić się zdaniu większości, nawet gdy jesteśmy pewni, że jest ono błędne. A jednak słynny eksperyment Solomona Ascha pokazał, że w każdym z nas oprócz konformisty drzemie też buntownik.
Gdy wyznawane przez nas idee i poglądy bankrutują, rozsypują się w proch, często rodzi się w nas determinacja, by tym mocniej ich bronić. Dlaczego? Doskonale opisuje to teoria dysonansu poznawczego opracowana przez Leona Festingera.
Uważamy się za niezależnych i samodzielnych. Jesteśmy przekonani, że inni mają na nas niewielki wpływ. A tymczasem zatrważająco często działamy pod wpływem oczekiwań innych. I nawet nie zdajemy sobie z tego sprawy.
Wstyd i poczucie winy zwykle pojawiają się, kiedy DDA zaczynają opowiadać o swojej historii i o tajemnicach rodzinnych. Wiele z nich odczuwa je niemal nieprzerwanie.