Adopcja nie jest lekiem na niepłodność, choć kobiety, które nie mogą mieć własnych dzieci, często myślą o adopcji w ten sposób. Zwłaszcza gdy słyszą o tych, które zaszły w ciążę już po złożeniu wniosku o adopcję! Świadomie lub nie – łudzą się, że decyzja o adopcji odblokuje ich ciało. Czy tak się stanie?
Dział: Artykuły - Spis treści
Gdyby najsłynniejszy francuski badacz chorób układu nerwowego Jean-Martin Charcot nie zgolił wąsów, być może nie zrobiłby kariery... Tuż po studiach medycznych nie cieszył się wzięciem wśród bogatych pacjentów, więc jego przełożony zasugerował, że może to przez wąsy. Charcot bez sprzeciwu zgolił je i niebawem dostał posadę lekarza rodzinnego u wpływowego bankiera Benoîta Foulda, brata ministra finansów.
Zawsze wnosimy w związki jakieś wiano. Bywa, że takim wianem jest „ten trzeci”, którego nosimy w głowie. Jakaś historia z młodości, ktoś, w kim byliśmy zakochani. Barbara Niechcic przez całe życie u boku Bogumiła nosiła w sercu obraz Józefa Tolibowskiego. Być może każdy ma takiego „trzeciego” w głowie. Po co go trzymamy? Komu i czemu on służy? Ewa Chalimoniuk, psycholog, jest terapeutą i licencjonowanym trenerem Polskiego Towarzystwa Psychologicznego. Ma kilkunastoletnie doświadczenie w pracy z młodzieżą oraz z osobami uzależnionymi od narkotyków i ich rodzinami. Pracuje w Laboratorium Psychoedukacji, zajmuje się terapią indywidualną, rodzinną i grupową. Andrzej Wiśniewski, doktor filozofii, jest psychoterapeutą i superwizorem psychoterapii. Pracuje w Laboratorium Psychoedukacji. Jest kierownikiem Studium Terapii Rodzin, prowadzi terapię rodzin.
Dlaczego mężatki i kobiety, które mają stałych partnerów uprawiają seks z... samą sobą? Czy powinny ujawnić to partnerowi i jak reagują mężczyźni, gdy odkryją zachowania autoerotyczne partnerek? O tym, czy masturbacja kobiet może wywołać kryzys w związku Dorota Krzemionka rozmawia z Wiesławem Sokolukiem.
Wiele adopcji w Polsce kończy się niepowodzeniem. Rodzice adopcyjni często nie zdają sobie sprawy, że czeka ich trudniejsze rodzicielstwo, większe wyzwania wychowawcze i kryzysy. Do adoptowania dziecka motywował ich głównie brak własnego, rodzonego.
Psychologowie potwierdzają, że warto prosić. Proszenie przynosi zdumiewające skutki. Ale musimy składać prośby w odpowiedniej kolejności - twierdzi Jarosław Kulbat.
Mam pecha. Nic mi nie wychodzi - mówimy czasem. Ale sami wiele robimy, żeby nam nie wyszło. Sami rzucamy sobie kłody pod nogi. Zapominamy o ważnej sprawie. Przegapiamy okazję. Kupujemy los, ale nie sprawdzamy, jakie numery padły. Bo a nuż moglibyśmy w życiu wygrać.
Brak cienia jest dowodem nieistnienia - śpiewa Grzegorz Turnau. Czy zawsze? A co z umysłem? Gdyby nasz umysł rzucał cień, jak by on wyglądał? Najpewniej byłby to cień w kształcie ciała. Ideę umysłu ucieleśnionego, powracającą w kognitywistyce, w badaniach nad percepcją, w teoriach świadomości i umysłu społecznego, objaśnia Łukasz Przybylski.
Oto czytamy coś i bezwiednie zaczynamy myśleć o czymś innym. Wodzimy wzrokiem po linijkach tekstu, ale już go nie rozumiemy. Czasem myśli oderwane nie przeszkadzają nam w tym, co robimy. Gorzej, jeśli takie myśli pojawiają się, gdy przygotowujemy się do egzaminu albo wypełniamy formularz podatkowy. Dlaczego tak się dzieje?
Ośmiu na dziesięciu Polaków dostawało lanie w dzieciństwie. Choć sami cierpieli, gdy rodzice wymierzali im razy, teraz biją swoje dzieci. Nie ma dobrych klapsów! Bicie nie wychowuje dzieci, tylko je głęboko i trwale rani!
W hollywoodzkiej wersji opowieści o Robinsonie Crusoe współczesnego rozbitka zagrał brawurowo Tom Hanks. Towarzyszący mu „Piętaszek” tym razem nosił imię Wilson. Nie był on jednak człowiekiem, lecz wyciągniętą z wraka piłką do siatkówki. Rozbitek traktował ją jednak jak najbliższą osobę. Czy było to tylko wynikiem dziwactwa?
Potrząsanie dzieckiem w okresie niemowlęcym zbyt często traktuje się tak, jak klaps dany dziecku kilkuletniemu. Syndrom dziecka potrząsanego to choroba, na którą narażone są przede wszystkim dzieci w okresie niemowlęctwa. Jej przyczyną jest uraz mózgu powstały w wyniku potrząsania dzieckiem.