Wiele osób przebywających w domach opieki skarży się, że ich dzieci najpierw umieściły je tam, a następnie sprzedały ich domy i wzbogaciły się ich kosztem. Czasem jest to prawda, ale takie wypowiedzi są też odzwierciedleniem tego, co przeżywają starsze osoby umieszczone w ośrodku opieki po latach niezależnego życia. Wszyscy ludzie powinni mieć co najmniej jedne drzwi, przy pomocy których mogą się odciąć od reszty świata. Osoby mieszkające w domu opieki tracą te drzwi - mówi Ira Rosofsky. Ira Rosofsky jest psychologiem. Stopień doktora uzyskał na University of Chicago. Pracuje w placówkach opieki długoterminowej w stanie Connecticut. Autor książki Nasty, Brutish, and Long: Adventures in Old Age and the World of Eldercare, która ukazała się w USA w marcu br. nakładem wydawnictwa Avery/Penguin. Ira Rosofsky dzieli się w niej doświadczeniami ze swojej pracy zawodowej, z opieki nad starzejącymi się rodzicami, a także refleksjami nad własnym starzeniem się. Publikował m.in. w „New York Timesie” i „Los Angeles Times”. Mieszka w New Haven (Connecticut), z żoną i trójką dzieci.
Dział: Artykuły - Spis treści
Jeszcze niedawno choroba psychiczna była powodem wykluczenia społecznego. Chorego ubierano w kaftan bezpieczeństwa i zamykano w szpitalu dla obłąkanych. Dziś zaburzenie psychiczne nie już jest czymś wstydliwym. Może być nawet atutem. O tym, czym tak naprawdę jest zaburzenie psychiczne i jakie konsekwencje niesie diagnoza psychiatryczna mówi prof. BOGDAN DE BARBARO. Prof. dr hab. Bogdan de Barbaro jest psychiatrą i psychoterapeutą, przewodniczącym Sekcji Terapii Rodzin oraz członkiem zarządu Sekcji Naukowej Psychoterapii Polskiego Towarzystwa Psychiatrycznego. Kieruje Zakładem Terapii Rodzin Katedry Psychiatrii Collegium Medicum UJ.
Skutki kryzysu odczuwają osoby, które tracą pracę, dom... To obniża ich dobrostan i poczucie szczęścia. Co prawda dochody i szczęście nie są ze sobą blisko związane, lecz tak już jest, że kiedy dochody drastycznie spadają, ma to wpływ na szczęście.
W ciągu ostatniego dziesięciolecia ukazało się w Polsce kilka opracowań historii psychologii, głównie tłumaczeń z języków obcych. W żadnej z tych książek nie pojawia się nazwisko Howarda C. Warrena. A przecież medal jego imienia, wręczany dorocznie w Princeton, uznawany jest za jedno z najważniejszych wyróżnień psychologicznych w Stanach Zjednoczonych.
W reklamie telewizyjnej jej czeski bohater, przekonawszy się, że pochwalił piwo z polskiego browaru, wypowiada w zakłopotaniu słynne zdanie „Moja babicka pohazí z Chrzanowa”. To samo mogłaby powiedzieć Margaret Lowenfeld, uczona angielska, pediatra i psycholog, „po mieczu” Polka.
„Życie ludzkie można porównać do wartkiej rzeki” - pisał w autobiografii Édouard Claparede. I pytał: „Czy psycholog mógłby pozostać obojętny na jej kręty bieg, kraje, przez które płynie, brzegi, które obmywają i użyźniają jej wody?”.
Sukces to nie łut szczęścia ani przypadek. Sukces należy samemu zaplanować, a potem na niego zapracować. Często wiedzie do niego droga usłana porażkami. Najważniejsze jednak, by wystartować z pełną mocą i konsekwentnie lecieć do celu - mówi BRIAN TRACY. BRIAN TRACY prowadzi szkolenia z zakresu strategii, zarządzania, sprzedaży, rekrutacji, motywowania pracowników, rozwoju zawodowego i osobistego. Jest twórcą wielu programów szkoleniowych adresowanych do ludzi na każdym poziomie organizacji. Założyciel firmy szkoleniowej Brian Tracy International. Autor 42 książek, m.in.: Maksimum osiągnięć; Zarządzanie czasem; Sposób na sukces; Psychologia sprzedaży; Turbocoach.
Oddalamy się od siebie nie tylko mentalnie, ale i fizycznie. Odgradzamy się od „obcych”. W monitorowanym bloku jesteśmy wśród „swoich”, ale im też nie ufamy. Czy przestrzeń, w której żyjemy, wpływa na naszą potrzebę bliskości z innymi – zastanawia się KATARZYNA ZABORSKA.
Czy przewidywanie przyszłości jest możliwe? Tak. Ludzie to potrafią. I nie ma to nic wspólnego z astrologią, wróżeniem z fusów czy zwierzęcych wnętrzności. Odpowiednio wytrenowany mózg reaguje na bodźce, zanim świadomie je „przetrawi”. Na przykład mózg kierowcy bolidu Formuły 1 wie, co się zdarzy, zanim ów kierowca w pełni to dostrzeże.
Była sobie raz królewna, zamknięta w wieży, której strzegł straszny smok. Zjawił się dzielny królewicz, uwolnił królewnę, a potem ona wprowadziła się do jego zamku. Dokładała się do rachunków i jeździła z nim na niedzielne obiady do jego rodziców. Żyli długo i szczęśliwie. I bez ślubu! Tak brzmiałaby współczesna wersja bajki o idealnym związku kochających się osób. Bo coraz więcej współczesnych królewien i królewiczów żyje ze sobą „na wiarę”, nie wierząc w sens ślubu. Czemu omijają ołtarz szerokim łukiem? Dlaczego próbują żyć jak małżeństwo, uciekając przed zaobrączkowaniem?
Żyjemy w obrębie różnorodnych granic. Choć są to granice niewidoczne, to w jakiś szczególny sposób są rozpoznawane. Dostrzegają je po swojemu już małe dzieci, a w miarę dorastania, szczególnie w okresie dorosłości, granice te umacniają się. Najczęściej nie są to fizyczne bariery, ale raczej symboliczne linie demarkacyjne, oddzielające każdego z nas od innych ludzi.