Dołącz do czytelników
Brak wyników

Wstęp

4 listopada 2015

Jesień przy otwartych drzwiach

162

Wiele osób przebywających w domach opieki skarży się, że ich dzieci najpierw umieściły je tam, a następnie sprzedały ich domy i wzbogaciły się ich kosztem. Czasem jest to prawda, ale takie wypowiedzi są też odzwierciedleniem tego, co przeżywają starsze osoby umieszczone w ośrodku opieki po latach niezależnego życia. Wszyscy ludzie powinni mieć co najmniej jedne drzwi, przy pomocy których mogą się odciąć od reszty świata. Osoby mieszkające w domu opieki tracą te drzwi - mówi Ira Rosofsky. Ira Rosofsky jest psychologiem. Stopień doktora uzyskał na University of Chicago. Pracuje w placówkach opieki długoterminowej w stanie Connecticut. Autor książki Nasty, Brutish, and Long: Adventures in Old Age and the World of Eldercare, która ukazała się w USA w marcu br. nakładem wydawnictwa Avery/Penguin. Ira Rosofsky dzieli się w niej doświadczeniami ze swojej pracy zawodowej, z opieki nad starzejącymi się rodzicami, a także refleksjami nad własnym starzeniem się. Publikował m.in. w „New York Timesie” i „Los Angeles Times”. Mieszka w New Haven (Connecticut), z żoną i trójką dzieci.

AGNIESZKA CHRZANOWSKA:W Polsce mówi się, że „starych drzew się nie przesadza”. Starsi ludzie nie lubią dużych zmian w swoim życiu, czują się mocno związani z domem czy miejscem zamieszkania. Jak wpływa na nich przeprowadzka do domu opieki?
IRA ROSOFSKY: – To sytuacja, w której osoba przez wiele lat niezależna, zostaje umieszczona w instytucji przypominającej do złudzenia szpital, gdzie nie ma prywatności, gdzie obowiązują ściśle określone zasady. Jej życie zmienia się z dnia na dzień. Można sobie wyobrazić, jakie to trudne. Jako psycholog badam nowo przyjmowanych pensjonariuszy, rozmawiam z nimi. Często mówią wtedy, że ich życie było wspaniałe do momentu, gdy znaleźli się w domu opieki. Trudno im przystosować się do środowiska, które opiera się na zależności. Jakkolwiek wspaniałe jest to miejsce, to jednak nie dom. Ważne, by mieszkańcy domu opieki usłyszeli, że ich myśli i reakcje są całkowicie naturalne, że ich uczucia są uzasadnione. Nie chodzi o to, że samo rozpoznanie uczuć sprawi, że automatycznie poczują się lepiej. Czasem trzeba robić dobrą minę do złej gry – przed takim zadaniem często stają pensjonariusze domów opieki. Generalnie, lepiej „nie przesadzać starych drzew”. Należy stwarzać możliwości opieki nad starszymi osobami w środowiskach przypominających dom, a najlepiej – w domu. Poziom pielęgnacji zapewnianej w domu opieki często znacznie przekracza to, czego pensjonariusz rzeczywiście potrzebuje.

Jakie negatywne konsekwencje może mieć umieszczenie bliskiej osoby w domu opieki?
– Ktoś całe życie żył samodzielnie, był niezależny i nagle zostaje umieszczony w placówce opieki, w instytucji. Czuje się opuszczony i nieszczęśliwy. Pojawia się uczucie zależności, infantylizacja i utrata kontroli nad swoim życiem. Nierzadko pojawiają się myśli samobójcze lub pragnienie śmierci. Uderzające jest to, że ludzie różni i o odmiennych historiach znajdują się teraz razem w jednakowych warunkach. Ta obserwacja zainspirowała mnie do napisania książki pokazującej, jak wygląda życie w domu opieki. Pensjonariusze, którzy są jeszcze sprawni i samodzielni, robią wszystko co w ich mocy, by poradzić sobie z sytuacją, w której się znaleźli.

Kto podejmuje decyzję o umieszczeniu starszej osoby w domu opieki?
– Zwykle decyzja jest „niczyja”. W USA większość podopiecznych domów opieki trafia tam na skutek wypadku lub choroby. Ktoś się poślizgnął i złamał biodro, ktoś inny zachorował na zapalenie płuc. Zostają umieszczeni w szpitalu, gdzie przebywają dopóki ich sytuacja nie ustabilizuje się. Państwowe ubezpieczenie zdrowotne dla osób po 65. roku życia pokrywa koszty pobytu w szpitalu, a następnie rehabilitacji w domu opieki przez okres nie dłuższy niż 100 dni. Jeśli pacjent chce, by koszty rehabilitacji zostały pokryte z ubezpieczenia – a jest to kilkaset dolarów za jeden dzień – musi zgodzić się na umieszczenie w ośrodku, który jest dostępny w danym momencie. Może też poczekać i znaleźć placówkę na własną rękę, ale wtedy będzie musiał pokryć koszty z własnej kieszeni, a na to niewielu stać. Jeśli po okresie rehabilitacji stan zdrowia pacjenta wciąż nie pozwala na powrót do domu, powstaje swego rodzaju stan bezwładu, zawieszenia i pacjent pozostaje tam, gdzie został przyjęty na rehabilitację.
Tak było w przypadku mojego ojca. W ostatnich latach życia cierpiał na bardzo poważną demencję. Mieszkał w domu dla starszych osób i uczestniczył w dziennym programie opieki. Niestety, któregoś dnia upadł i złamał biodro. Po krótkim pobycie w szpitalu został umieszczony w ośrodku opieki, który współpracował z placówką, gdzie uczestniczył w dziennym programie. Ja i mój brat dzieliliśmy obowiązki związane z opieką nad ojcem. Bardzo nam się podobał program dzienny, w którym tato uczestniczył i wydawało nam się, że dom opieki też spełni nasze oczekiwania. Nie byliśmy jednak zadowoleni z opieki, jaką ojciec tam otrzymał. Znaleźliśmy kilka innych ośrodków, które byłyby lepsze. Niestety, na miejsce w najlepszych placówkach trzeba bardzo długo czekać i nasz ojciec zmarł, zanim nawet zbliżył się do początku kolejki oczekujących.

Czy zdarza się, że starsza osoba sama podejmuje decyzję o zamieszkaniu w domu opieki?
– Jak mówiłem, często jest to niezaplanowana decyzja – ani przez samą osobę, ani przez jej rodzinę. Niektóre rodziny lub starsze osoby dochodzą jednak do wniosku, że najlepszym rozwiązaniem jest opuszczenie domu i przeniesienie się do bardziej bezpiecznego środowiska. Dla wielu będzie to ośrodek, gdzie otrzymają wsparcie i pomoc – miejsce pośrednie pomiędzy domem opieki, który cechuje całkowita zależność, a własnym domem, w którym jednostka jest niezależna. Ważnym aspektem domów opieki jest pomoc medyczna, dlatego wyglądają jak szpitale. Ośrodki wsparcia przypominają raczej dom. Podopieczny ma swoje własne mieszkanie, ale posiłki jada we wspólnej jadalni, a jeśli potrzebuje, otrzymuje również pomoc w codziennych czynnościach związanych z higieną osobistą. Personel dba także, by podopieczni zażywali swoje leki.
Optymalnym rozwiązaniem byłoby udzielenie starszej osobie pomocy i wsparcia w jej własnym domu. Mimo że wiele amerykańskich rodzin żyje w rozproszeniu, to jednak istnieją też takie, które podejmują się opieki nad bliskimi starszymi w domu. Może to jednak wiązać się z dużym stresem i niekiedy nawet 24-godzinnym zaangażowaniem. Jest to poważny problem. Wiele osób, które opiekują się swoimi bliskimi szuka wsparcia u profesjonalistów lub u osób w podobnym położeniu.
Niektóre starsze osoby czują się bezpieczniej i lepiej w ośrodku opieki. Niekiedy podejmują decyzję o zamieszkaniu tam, kierując się wskazaniami lekarza. Znam historię pewnej starszej kobiety, która mieszkała sama. Pewnego dnia przewróciła się w łazience i leżała bezradnie przez trzy dni, dopóki nie znalazł jej zaniepokojony sąsiad. Kobieta ta była bardzo zadowolona, że znalazła bezpieczną przystań w domu opieki.
W USA dwa miliony osób mieszka w ośrodkach opieki, a to oznacza, że pozostałe trzy miliony osób w starszym wieku wiedzie produktywne i relatywnie niezależne życie. Ja sam napisałem przecież pierwszą książkę w wieku 62 lat. Ale to nic w porównaniu z Harrym Bernsteinem, który opublikował swoją pierwszą książkę mając 97 l...

Ten artykuł dostępny jest tylko dla Prenumeratorów.

Sprawdź, co zyskasz, kupując prenumeratę.

Zobacz więcej

Przypisy