Nie tak łatwo jest rozmawiać, choć umiejętność ta wydaje się oczywista. Mało kto jednak zdaje sobie sprawę, że aby zaistniała rozmowa, spełnionych być musi kilka ważnych zasad. O tym, czym jest prawdziwa rozmowa i jak z niej umiejętnie korzystać w kontaktach z uczniem, pisze Ewa Bochno.
Dział: Artykuły - Spis treści
Zaangażowanie polskiej szkoły w działalność wychowawczo-prewencyjną to w dzisiejszych czasach absolutna konieczność. Nauczyciel, pedagog czy psycholog szkolny nie jest w stanie samotnie sprostać sytuacjom kryzysowym, które napotyka na swej zawodowej drodze. Wielka jest potrzeba tworzenia wewnątrz- i zewnątrzszkolnych sieci wsparcia. Tylko wtedy nauczyciele będą mogli skutecznie reagować na potrzeby uczniów, zwłaszcza te, które pozostawione bez zaspokojenia – skłaniają do podjęcia agresywnych, ryzykownych zachowań, prowadząc w konsekwencji do zaburzenia rozwoju. Jan Łuczyński doradza, jak uprawiać w szkołach dobre wychowanie oraz skuteczną profilaktykę i prewencję.
Dzisiejsza szkoła może wychowywać, a nauczyciel ma szanse stać się dla młodzieży życiowym przewodnikiem i autorytetem. Korzystając ze swego ogromnego doświadczenia i wiedzy naukowej, autorka pisze o niezwykle ważnej, a niestety spychanej na bok, funkcji szkoły - funkcji wychowawczej. Pokazuje, co zrobić, by zaistniał prawidłowy, satysfakcjonujący zarówno dla ucznia, jak i dla nauczyciela proces wychowawczy, doradza, jak umiejętnie tworzyć sytuacje wychowawcze. Autorka różnicuje pojęcia wychowania i wychowywania, omawia najczęściej popełniane błędy wychowawcze, wskazuje na znaczenie współpracy psychologa szkolnego z opiekunami klas. Pokazuje nauczycielom, jak dzisiaj mogą stać się mistrzami wychowania.
Rodzina to w założeniu bezpieczne środowisko, w naturalny sposób wspierające rozwój wszystkich jej członków. Jednak nawet w niemal idealnych rodzinach zdarzają się kryzysy powodujące, że ludzie stają się ślepi na własne i cudze potrzeby. Każda zmiana, przebiegając w sobie tylko znanym rytmie, przynosi zarówno nadzieję, jak i lęk. Czasami chcemy to tempo przyspieszyć, dopasować do swoich oczekiwań – a z nim ludzi, którzy je z nami wyznaczają. Jedną z iluzorycznych dróg "na skróty" jest przemoc – szczególnie bolesna, gdy jej ofiarą padają dzieci.
Agresja i przemoc to zachowania wymieniane jednym tchem podczas dyskusji o problemach, z którymi borykają się dziś nauczyciele. Termin „przemoc” często jest używany jako synonim zachowania agresywnego. Można do tego dodać jeszcze inne słowa o różnym zabarwieniu emocjonalnym, jak tyranizowanie, dokuczanie lub ostatnio wprowadzony do naszego języka termin bullying, oznaczający fizyczne lub psychiczne znęcanie się nad słabszymi. Nie chodzi tu o pojedyncze zdarzenia, gdy występujący przeciwko sobie uczniowie dysponują podobną siłą, lecz o powtarzające się sytuacje, w których pojawia się widoczna dysproporcja między sprawcą przemocy a ofiarą.
Trudni uczniowie zdarzają się zawsze i wszystkim nauczycielom. Są w elitarnych liceach, zawodówkach i w szkołach w niewielkich miejscowościach. Niewątpliwie jednak sposób, w jaki nauczyciele potrafią poradzić sobie z kłopotliwymi uczniami, jest miarą ich kunsztu pedagogicznego. Rzeczywistym wyznacznikiem profesjonalizmu nie jest bowiem gotowość do pracy tylko z uczniami dobrymi. Dla najlepszych nauczycieli i wychowawców to uczeń trudny jest prawdziwym wyzwaniem i sprawdzianem ich kompetencji.
Asertywność nie jest wrodzona. Można i trzeba jej się nauczyć tak samo jak pisania i czytania. Jej istotą jest takie wyrażanie własnych opinii, aby równocześnie zachować własną godność i nie naruszyć godności innych ludzi.
Szkoła nie poradzi sobie sama z przemocą wśród uczniów. W przygotowanie i wprowadzanie w życie odpowiednich planów muszą być zaangażowani nauczyciele, rodzice i - co szczególnie ważne - uczniowie. Wszyscy muszą się nauczyć obrony przed agresją i pomagania poszkodowanym, ale bez narażania siebie. Tu intuicja nie wystarczy - trzeba umieć rozmawiać ze sprawcami, poszkodowanymi i ich opiekunami.
Niezmiernie ważna jest umiejętność takiego oceniania, aby uczeń zaczął się zachowywać w sposób pożądany przez nauczyciela. Jednak właściwy dobór wzmocnień i kar to dopiero połowa sukcesu pedagogicznego. Nie mniej ważna jest umiejętność przeciwdziałania zagrożeniom płynącym ze stosowania niewłaściwych wzmocnień i kar - szczególnie tym, które mają trwały wpływ na funkcjonowanie ucznia.
Ania ma 7 lat. Już w przedszkolu wykazywała dużą niechęć do rozstawania się z mamą, teraz rozpoczęła naukę w pierwszej klasie szkoły podstawowej. Poranne wyjście do szkoły jest gehenną dla całej rodziny. Anię boli brzuch, długo okupuje łazienkę, odwleka moment opuszczenia domu. O swoich dolegliwościach stara się przekonać rodziców. Nie kłamie, naprawdę źle się czuje. Jeśli uda się ją namówić do pójścia do szkoły, chce, aby mama stale przebywała pod drzwiami klasy. Poza tymi problemami Ania jest pogodną, grzeczną dziewczynką, ma koleżanki i lubi bawić się z dziećmi.
Trudno pojąć, że inteligentna osoba może mieć trudność ze stwierdzeniem czy 9 jest większe od 6 i musi to policzyć na palcach. Że nie może zapamiętać tabliczki mnożenia i nie wie ile ma zapłacić za dwa kilo jabłek. A jednak są takie osoby - dyskalkulicy - i nie jest ich mało.
Uczniowie dyskalkulicy przeżywają gehennę na matematyce, a dorośli często interpretują porażki dzieci jako przejaw złej woli lub lenistwa... i serwują kary. A wtedy matematyka zamienia się w prawdziwe piekło! Jak więc znaleźć klucz do zrozumienia ucznia z dyskalkulią i pomóc mu odnaleźć się w gąszczu cyfr, liczb i operacji matematycznych?