Stereotyp grzecznej, pracowitej i uczynnej dziewczynki wydaje się tak sympatyczny, że nie zastanawiamy się, jak duże koszty psychiczne płaci ona w wyniku powszechnych wobec niej oczekiwań. Jeżeli dziewczynka spełnia te oczekiwania, to spotyka się z aprobatą. Ale tym samym utrwala w sobie przekonanie, że powodem sukcesu nie jest jej inteligencja czy zdolności, tylko pilność. Konsekwencją takich przekonań może być mała zaradność dziewcząt w sytuacji niepowodzenia, niskie poczucie własnej wartości i wiary w siebie.
Dział: Artykuły - Spis treści
Trzydzieści lat temu Amerykanie – wielcy indywidualiści – odkryli zalety kooperacyjnego uczenia się. Przekonali się, że gdy ludzie walczą o nagrodę wspólnie, całą grupą, zyskuje również każdy z osobna. Dlatego amerykańskie szkoły duży nacisk kładą na naukę współpracy i współpracę w nauce. Jak ich doświadczenia przenieść na polski grunt i zastosować w naszych szkołach?
Czy uczniowie będą się lepiej uczyć, jeśli nauczyciel… zacznie się uczyć od nich? Zamiast nakazów i zakazów da im wolność, a ich uczucia będą dla niego tak samo ważne, jak przygotowanie do lekcji? Carl Rogers, twórca terapii skoncentrowanej na uczniu, uważał, że rezultaty będą świetne. Jednak aby zmienić uczniów, nauczyciel najpierw musi popracować nad sobą.
Gdy okazuje się, że w klasie trafił się geniusz, wielu nauczycieli nie wie, czy się z tego cieszyć. Dla niektórych praca z takim uczniem to dopust boży. A przecież jest to prawdziwe wyzwanie dla kompetencji i umiejętności dydaktycznych! Co prawda wymaga od nauczycieli dodatkowej pracy, ale też daje szansę - gdy się kocha uczniów takimi, jacy są - czerpania radości z osiągnięć swoich geniuszów.
W Polsce panuje przekonanie, że twórczości nie da się nauczyć. Że zdolności twórcze są wrodzone. Najwięksi krytycy idei nauczania twórczości mówią wręcz, że ta cecha to "dar od Boga", a zatem nie da się jej nauczyć tak, jak się uczy tabliczki mnożenia czy struktury fliszu karpackiego... Są w błędzie! Twórczości można uczyć!
Powszechne jest przekonanie, że wysokość ocen szkolnych jest miarą poziomu zdolności. Określenia najlepszy uczeń i uczeń zdolny traktowane są wręcz jako synonimy. Czy słusznie? Czy prymusi są rzeczywiście najzdolniejszymi osobami w szkole?
Uczniowie pochodzący z rodzin patologicznych - poniżani, bici, bez prawidłowych wzorców - uważają, że są gorsi od rówieśników. To przekonanie podświadomie pcha ich do zachowań dewiacyjnych lub powoduje wycofanie i zamknięcie się w sobie. Potrafią odnaleźć się jedynie w grupie, w której dominują zachowania patologiczne - bo tylko takie znają. Bez pomocy mają niewielkie szanse na pozytywne kształtowanie własnej tożsamości. Od wrażliwości wychowawców zależy, czy taką pomoc w porę uzyskają.
Bardzo często szkolne problemy dziecka są sygnałem dysfunkcji systemu rodzinnego. Dziecko, jako najsłabsze ogniwo tego systemu, w pewien sposób pokazuje jego braki. Trudności szkolne dziecka "zatrzymują w biegu" rodzinę, bo pokazują, że dziecko czegoś potrzebuje. Uświadomienie tego rodzicom jest jednym z zadań psychologa szkolnego.
Lepsze traktowanie wybranych uczniów negatywnie wpływa na atmosferę w klasie, reakcje emocjonalne i zachowania oraz morale dzieci. Uczniowie nauczyciela, który faworyzuje pupili, mają mniejszą motywację do nauki i mniej ufają "niesprawiedliwemu" nauczycielowi.
Wielu nauczycieli uważa, że ich uczniowie osiągną sukces, jeśli od małego będą ze sobą rywalizować. Są w błędzie. Sukces może zapewnić właściwa motywacja, która z konkurowaniem nie ma nic wspólnego. Tylko w atmosferze pozbawionej presji współzawodnictwa dziecko ma szansę przekonać się, że niepowodzenia nie są porażkami, lecz cennymi doświadczeniami.
Do niedawna wydawało mi się, że pracuję w dobrej szkole z mądrymi nauczycielami. Jednak po ostatnim incydencie w pokoju nauczycielskim chyba będę musiała zmienić zdanie. Kilka dni temu wywiązała się między nami dyskusja o tym, czy uczeń musi lubić szkołę. Słuchając wypowiedzi moich niektórych koleżanek i kolegów, w rodzaju: "uczeń chodzi do szkoły po to, żeby się uczyć, a nie ją lubić – z tego nas rozliczają", byłam przerażona. Czuję, że powinnam coś zrobić, żeby przekonać kolegów, że nie mają racji.
Prezentujemy scenariusz trzygodzinnych zajęć dla uczniów starszych klas szkoły podstawowej oraz klas I-III gimnazjum, których celem jest przypomnienie i przećwiczenie właściwych zachowań w sytuacji agresji rówieśniczej oraz rozwijanie empatii i uwrażliwienie na krzywdę innych. Zajęcia przeznaczone są dla klas potrafiących pracować w grupach.