Ja jestem normalny - tak sądzi nieomal każdy z nas. Jeśli tak, to wszyscy ci, którzy są inni niż ja, normalni raczej być nie mogą. Proste, praktyczne i równie mało sensowne. Każdego dnia, chcemy czy nie chcemy, słyszymy nawoływania o „normalność”. „Powrót do normalności” stał się jednym z najważniejszych zadań całych społeczności. Podobnie „osiąganie normalności”, a także trwanie w niej. Kiedy jednak zastanowimy się głębiej, o powrót do czego tu chodzi, co trzeba osiągnąć, aby znaleźć się w świecie normalności, doznajemy niemałej konfuzji.
Dział: Artykuły - Tematyka
Wyjątkową transplantację twarzy przeprowadziła kilka tygodni temu Polka, Maria Siemionow. Ten przełom w medycynie prowokuje pytania o psychologiczne konsekwencje przeszczepu części ciała, która jak żadna inna stanowi o tożsamości człowieka. Prof. MARIA SIEMIONOW opowiada "Charakterom" o pierwszej takiej operacji w Ameryce, do której przygotowywała się dwadzieścia lat.
Normalność - wymarzona reguła, problem w tym, że jak na razie składa się ona z samych wyjątków. Stosując ją, łatwo wykluczać innych, wpędzać siebie w lęk. Zupełnie niepotrzebnie. Przeciwieństwem normalności nie jest wyłącznie szaleństwo - to także różnorodność, twórczość, podążanie własną drogą, oryginalność, indywidualizm, zmienność, uleganie wahaniom, dopuszczanie konfliktów wewnętrznych, emocji, niespójności... To wszystko jest i normalne, i potrzebne.
Przychodzi znienacka. Może dopaść nas wszędzie - pod prysznicem, w łóżku, w pracy, na ulicy. Gdy nadchodzi, obezwładnia całkowicie, uciska klatkę piersiową i odbiera oddech. Czy przed niespodziewanymi atakami paniki i napadami lęku można się obronić?
Myślenie statystyczne stanie się kiedyś tak niezbędne w życiu społecznym jak umiejętność pisania i czytania, przewidywał sto lat temu Herbert Wells, ojciec literatury science-fiction. Czy jego wizje się sprawdziły? Statystyka rzeczywiście jest dziś wszechobecna. I równie wszechobecne są błędy w stosowaniu metod statystycznych...
Dostępne legalnie lub prawie legalnie. Niby nieszkodliwe. Sprzedawane pod płaszczykiem „relaksujących” kadzidełek, „leczniczych” ziółek czy „wspomagających” herbatek. Jednak dopalacze, bo o nich tutaj mowa, są tak samo groźne jak twarde, zakazane narkotyki. Mózgowe mechanizmy ich działania prowadzą w prostej linii do trudnego w leczeniu uzależnienia, wyniszczenia tkanki nerwowej, a w skrajnych przypadkach - do śmierci.
Badania psychologiczne sugerują, że istnieją trzy powody, dla których jedno negatywne wydarzenie, czy zachowanie danej osoby tak silnie wpływa na naszą percepcję.
Dla neurobiologów człowiek to jedynie 100 miliardów neuronów. 100 miliardów neuronów i nosiciel memów - dodają memetycy, tropiciele swoistych genów, które według nich zaludniają nasze umysły. Memy zakażają nas niczym wirusy i przenoszą się dalej, z mózgu do mózgu, tworząc m.in. naszą jaźń -poczucie „ja”.
Niemal pół wieku temu Stanley Milgram w kontrowersyjnym eksperymencie udowodnił, że pod presją autorytetu człowiek jest gotów zrobić więcej niż pozornie wyznacza granica szaleństwa. Ta prawda o ludzkiej naturze stała się jednym z kanonów psychologii. Prawem, które wielokrotnie potwierdzono eksperymentalnie, podłączając pod prąd psy czy każąc zadawać ból dzieciom.
Uważa się, że twórcami „trzeciej siły” w psychologii, jej nurtu humanistycznego, byli Abraham Maslow oraz Carl Rogers. Ale nie przypadkiem na przewodniczącą pierwszej międzynarodowej konferencji psychologii humanistycznej, która odbyła się w 1970 roku w Amsterdamie, wybrano Charlottę Bühler.
Spotykają się w grupach, by uprawiać seks. Mają najczęściej po 30-40 lat. To swingersi - osoby wymieniające się partnerami seksualnymi. Co sprawia, że pary, nierzadko małżeństwa, szukają kochanków, z którymi współżyją za zgodą i przy udziale stałego towarzysza życia? Czy swing to wynalazek naszych czasów?
Jeśli moje dziecko nie odkryje w sobie talentu, to w przyszłości będzie nikim – myślą rodzice i zamęczają pociechy zajęciami: konie, balet, języki obce, keyboard... Aby tylko talent się ujawnił! Tylko czy można go wytrenować? Jaką cenę płacą dzieci za to, że rodzice chcą mieć geniusza?