Dołącz do czytelników
Brak wyników

Rodzina i związki , Laboratorium

22 sierpnia 2016

Swingujący seks

103

Spotykają się w grupach, by uprawiać seks. Mają najczęściej po 30-40 lat. To swingersi - osoby wymieniające się partnerami seksualnymi. Co sprawia, że pary, nierzadko małżeństwa, szukają kochanków, z którymi współżyją za zgodą i przy udziale stałego towarzysza życia? Czy swing to wynalazek naszych czasów?

Miejscem spotkań swingersów są kluby, urządzane najczęściej w prywatnych domach któregoś z członków. W zachodniej Europie działa ich ponad pięć tysięcy. W Polsce powstało ich dotychczas około 70, najwięcej w Warszawie i okolicach. Zainteresowani umawiają się na wspólne zabawy przez Internet, na stronach poświęconych seksualnemu swingowi...
Wiele osób fantazjuje o seksie z kilkoma partnerami, jednak tylko niektóre wcielają fantazje w życie. Agnieszka (30 lat) wspomina sytuację, gdy jej partner zaproponował, aby odbyli stosunek z jego znajomym: „Odmówiłam, bo nie miałam pojęcia, jak wygląda i kim jest drugi mężczyzna. Nie wystarczyła rekomendacja – przystojniak z pogodnym usposobieniem. Żeby pójść z kimś do łóżka, muszę go polubić. Nie wystarczy, że fizycznie mi się podoba. Seks to dla mnie inna forma poznawania drugiej osoby. Chcę czuć, że w łóżku jestem z człowiekiem, a nie z ogromnym wibratorem o kształtach homo sapiens. Więc albo «trójkąt» nie jest dla mnie, albo muszę poczekać na zestaw uczestników, który bardziej wpasuje się w moje potrzeby”.

Atrakcja czy dewiacja?
Dla niektórych swing jest nietypową aktywnością seksualną, urozmaiceniem. W odczuciu innych to już dewiacja. Każdy człowiek ma własne, prywatne normy zachowań seksualnych. To, co dla jednego jest naturalne, radosne, dla innego jest dziwactwem, czymś, co wywołuje opór, niesmak, obrzydzenie. Według badań seksuologa Zbigniewa Izdebskiego z 2001 roku, seks grupowy jest preferowaną, najbardziej atrakcyjną techniką seksualną dla 2 procent Polaków, czyli około 760 tysięcy osób. W tej grupie jest tyle samo kobiet, co mężczyzn (za Seks po polsku).

POLECAMY

W seksuologii często posługujemy się pojęciem normy partnerskiej, do której zalicza się wszelkie formy aktywności seksualnej, zachowania i praktyki seksualne pomiędzy dojrzałymi osobami, które są przez nie akceptowane i zmierzają do uzyskania przez nie rozkoszy, nie szkodzą ich zdrowiu. Warto podkreślić warunek obustronnej akceptacji i dobrowolności. Nie można o niej mówić, kiedy godzimy się na coś z lęku przed utratą partnera!

Według definicji Światowej Organizacji Zdrowia, zdrowie seksualne polega na niezaburzonym rozwoju seksualnym, także rozwoju biologicznym, równych i odpowiedzialnych relacjach partnerskich, satysfakcji seksualnej oraz wolności od chorób, przemocy i innych krzywdzących praktyk związanych z seksualnością. W takim ujęciu swing mieści się w szeroko rozumianej normie. Czy jednak nie kryje się za tym żadne niebezpieczeństwo? Może się zdarzyć, że osoby decydujące się na swing w rzeczywistości przeżyją coś, co w ogóle nie przypomina ekscytujących scen rozgrywających się w ich wyobraźni. Jest także prawdopodobne, że rola, jaką odgrywają podczas realizacji fantazji partnera, zupełnie im nie odpowiada. Czemu związki szukają dodatkowych partnerów seksualnych? Bo któreś z nich lub oboje odczuwają znudzenie seksualne i gorączkowo próbują wzbogacić życie erotyczne.

Poszukiwacze nowości
Swing rozpala wyobraźnię, szokuje. Co może być motywacją do zaangażowania się w taką formę aktywności seksualnej? Swing pozwala na swobodę realizacji seksualnej, gwarantuje różnorodność bodźców i nowe, intensywne doznania. Dla części osób pociągająca jest różnorodność partnerów i doświadczeń seksualnych. Dla innych decydująca może być przyjemność i podekscytowanie świadomością uczestniczenia w czymś wyjątkowym, ekstremalnym, dla wtajemniczonych, poruszanie się po obrzeżach normy. Jeszcze innym swingersom najsilniejszych emocji dostarcza możliwość oglądania „na żywo” ludzi (także własnego partnera!) uprawiających seks...

[nowa_strona] Swingersi to ludzie o określonym temperamencie. Spośród wszystkich wymiarów temperamentu wyróżnionych przez twórcę psychobiologicznej teorii osobowości Roberta Cloningera – poszukiwanie nowości, unikanie szkody, uzależnienie od nagrody, wytrwałość –u nich dominuje poszukiwanie nowości. Jest to związane z działaniem układu dopaminergicznego, dla którego nagrodą są właśnie nowe, zmienne, intensywne doświadczenia. Nasz układ dopaminergiczny wpływa zatem na stosunki z ludźmi, wybór partnera i styl współżycia z nim. Poziom poszukiwania nowości u danej osoby (diagnozowany przy użyciu Cloninger’s Temperament and Character Inventory, TCI) pozwala przewidywać liczbę partnerów seksualnych lepiej niż wskazywałyby na to analizy biorące pod uwagę płeć, wiek i atrakcyjność fizyczną. Badania wskazują, że osoby o wysokim natężeniu poszukiwania nowości dążą do tego, aby mieć wielu partnerów i różnorodne doświadczenia. Z kolei osoby o niskim poziomie poszukiwania nowości mają bardziej ograniczone i tradycyjne doświadczenia, postrzegają seks jako wyraz przywiązania. Co ciekawe, badania prowadzone na osobach w związkach małżeńskich wskazują na zbliżone natężenie poszukiwania nowości u partnerów i na silny związek między natężeniem tej cechy u danej pary a satysfakcją seksualną małżonków. Osoby o wysokich wynikach częściej uprawiają seks oralny, próbują wielu pozycji. Swing może być dla nich wejściem na wyższy stopień seksualnego eksperymentowania – formą poszukiwania ekstremalnej nowości.

Poligamiczni z natury?
Seks grupowy nie jest wynalazkiem współczesnych, znudzonych małżeńską alkową kochanków. Czytamy o nim już w literaturze antycznej (por. „Antyczna historia seksualnej rewolucji”, s. 42), bowiem człowiek ze swej natury jest istotą poligamiczną. Dr Michael Hammer, genetyk z University of Arizona, twierdzi, że zawdzięczamy to pochodzeniu od poligynicznych małp naczelnych. Rzeczywiście, poligynia – sytuacja, gdy niewielu mężczyzn ma wiele partnerek – to najpopularniejsza forma poligamii. Naukowcy zwracają uwagę, że w większości społeczeństw występuje jakaś forma poligamii. Bo przecież, mimo że mężczyźni oficjalnie nie mogą mieć wielu żon, to i tak współżyją w tym samym czasie z różnymi kobietami i mają z nimi dzieci. Antropolodzy wskazują wręcz, że poligamia jest mniej lub bardziej dopuszczalna aż w 83 procentach społeczeństw!

W polskiej kulturze seks kojarzony jest zwykle jeśli nie tradycyjnie – z małżeństwem, to przy...

Ten artykuł dostępny jest tylko dla Prenumeratorów.

Sprawdź, co zyskasz, kupując prenumeratę.

Zobacz więcej

Przypisy